Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Czy istnieje przeznaczenie?

     Czy istnieje przeznaczenie w miłości? Czy jest na tym świecie jeden, jedyny człowiek wskazany nam przez Boga i żaden inny? Czy tylko z tym jednym będziemy szczęśliwi? Jak rozeznać, że to już "ten"?

     Zdecydowanie nie ma przeznaczenia w ścisłym tego słowa znaczeniu. Człowiek ma rozum i wolną wolę, po to by rozeznawać i podejmować decyzje. Człowiek nie jest zdeterminowany przez okoliczności zewnętrzne, siłę wyższą czy wewnętrzny imperatyw pchający go do określonego działania, określonych wyborów. To nie jest tak, że Bóg określa szczegółowo naszą ścieżkę życia, planując z góry co będziemy robić i jakich wyborów dokonamy. Gdyby tak było to nie byłoby przestępców - Bóg przecież dla żadnego człowieka nie zaprogramował drogi zbrodni. To nawet nie jest tak, że Bóg wybiera jedną, jedyną, konkretną osobę na naszego partnera życiowego (i tu już słyszymy głosy sprzeciwu - zaraz to wyjaśnimy). Owszem, mówi się potocznie, że to "ten", "druga połówka", "jedyny" itp. I owszem - to ten, jedyny, wybrany przez nas w takich okolicznościach, w jakich dane nam było się znaleźć.

     Ale przecież często słyszymy, że ludzie są sobie przeznaczeni, że się znaleźli, że "takie było ich przeznaczenie". Czy to oznacza, że ci ludzie musieli związać się właśnie ze sobą? Że gdyby się nie spotkali to byliby samotni?

     Otóż wyobraźmy sobie, że z jakichś względów emigrujemy do Australii. Powiedzmy, że świetnie nauczyliśmy się języka, dostaliśmy tam pracę, no jednym słowem - zasymilowaliśmy się z miejscowymi. I nagle ktoś się nami interesuje. Z wzajemnością. Czy mamy mu odmówić tylko dlatego, że (jak nam się wydaje) w kraju ojczystym jest zapewne ten, którego mi Bóg przeznaczył? Czy może ten jedyny to właśnie ów Australijczyk a gdybyśmy zostali w kraju to nie mielibyśmy szansy go spotkać?

     A gdybyśmy jednak do tej Australii nie wyjechali, tylko rozważając taką możliwość, dokonując rozrachunku plusów i minusów wyjazdu ostatecznie zostali w kraju. I też nam się ktoś podoba. Czy to ten? No - niektórzy powiedzą- zapewne ten. To samo środowisko, kultura itp. No ale wtedy nie poznamy owego Australijczyka, którego poznalibyśmy wyjeżdżając...

     A gdyby trzeba było mieszkając w kraju przenieść się powiedzmy do Szczecina? To co, mamy nie wyjść za mąż, bo mój "jedyny" zapewne jest gdzieś w miejscowości lub okolicach, z których pochodzę?

     To nie jest tak, że jest jedna, jedyna droga w życiu każdego człowieka. Jest ich bardzo wiele i (uwaga!) wiele z nich jest zgodnych z wolą Bożą. Bóg nie określa jedynej właściwej, tak jak nie określa, że z tym a tym człowiekiem o tej i o tej godzinie tego roku w tym kościele mamy się związać sakramentem małżeństwa. Po co by nam wtedy była ta wolna wola? A jak trudno byłoby w nią "trafić"! Toż to by była udręka przez całe życie tak się zastanawiać czy ja robię to co Bóg dla mnie zaplanował czy nie?

     Bóg widzi naprzód, widzi nasze życie i widzi konsekwencje wyboru każdej drogi, każdej podjętej przez nas decyzji. Tych możliwości przed nami kładzie wiele, bardzo wiele, może nawet nieskończenie wiele??? (to już materia dla teologów). I nawet jeśli nam daje powołanie, jakieś określone powołanie to wcale nie znaczy, że jesteśmy tym tak zdeterminowani, że nie wolno nam wybrać nic innego (przeważnie jednak wtedy tak jest, że sami chcemy je wybrać, ale z przymusem to nie ma nic wspólnego). Jednak to tylko jedna z wielu dróg, którą Bóg przed nami kładzie - to jego zaproszenie i od nas zależy czy z niego skorzystamy czy nie. Mało tego, nawet wtedy gdybyśmy i rozeznali i najpierw chcieli je realizować ale potem z jakichś względów je odrzucili to też nic się nie dzieje. Może będziemy niespełnieni - tylko tyle. Ale nie mamy grzechu ani nie powinniśmy żyć w przeświadczeniu, że Bóg nas ukarze za nieposłuszeństwo. A takie przeświadczenie ma niestety czasami miejsce. Bo bywa nieraz, że kobieta w małżeństwie, z kilkorgiem dzieci cierpi niepotrzebnie, bo kiedyś tam po maturze odczuła pociąg do Karmelitanek, no ale później poznała Marka i wyszła za niego za mąż. Niby jest szczęśliwa, ale w głębi duszy czuje wyrzuty sumienia, bo może jednak powinna pójść do zakonu. I dręczy się tą myślą i dręczy a to całe jej nieszczęście z tego dręczenia wynika, nie z tego, że z Markiem jej źle, tylko, że ona już zgorzkniała i sztuczne wyrzuty sumienia ją zjadają. Albo dziewczyna wyszła za mąż ale cały czas się zastanawia czy z poprzednim chłopakiem nie byłoby jej lepiej? Czy tamten nie był jej "przeznaczeniem"? Ano byłoby lepiej albo i nie było, a teraz ma męża i nie czas na takie dywagacje.

     No wszystko dobrze, ale jednak wokół nas na pewno są ludzie, o których możemy powiedzieć, że Bóg zetknął ich ze sobą.

     Tak naprawdę Bóg zawsze to czyni. Jednakże nie narzuca Swojej woli. Daje możliwość, okoliczności, czasem faktycznie tych znaków daje więcej (i wtedy ludzie mówią: o, tak, to przeznaczenie), nieraz bardzo mało. Na pewno jest tak, że Bóg powoduje zetknięcie się ze sobą ludzi, których możemy wybrać na małżonka. No bo gdyby tego nie zrobił to jak możliwy byłby wybór? Owszem, może ktoś powiedzieć, że przecież niektórzy rozeznają źle lub wiążą się np. z człowiekiem żonatym - i co, Bóg tak chciał? Przecież ich ze sobą zetknął. A, tak, zetknął, tak jak to czyni z setkami osób w naszym życiu. Czy to oznacza, że każdy z nich jest potencjalnym kandydatem na małżonka? Na pewno nie. Jednak jeszcze raz powtórzymy - nie jest tak, że wśród osób, których Bóg nam daje poznać jest jeden właściwy i jeśli zgadniemy który - to będziemy szczęśliwi, a jak nie to pudło i mamy pecha na całe życie. No i świadomość, że jak się pomylimy to ta druga połówka od "prawdziwej miłości" będzie gdzieś istnieć bez nas. Bóg nie jest złośliwy. I dlatego dziękujmy Mu, że nie ma "jedynej słusznej" miłości.

     Jak w takim razie rozeznać?

     Ano właśnie Bóg nam po to dał rozum i wolną wolę, żebyśmy określili: czy ten ktoś nam się podoba? Czy jego sytuacja osobista pozwala na związanie się z nim? Czy jego światopogląd nam odpowiada? Czy odnajduję w nim cechy, które mi odpowiadają? Czy wyobrażam go sobie jako ojca moich dzieci? Czy widzę siebie jako jego żonę? I mnóstwo innych pytań. To są nasze drogowskazy. I na tej podstawie decydujemy się lub nie.

     I teraz: jeśli spośród tych wielu osób decydujemy się na tę jedną i kochamy ją tak, że pragniemy jej dobra, to dzięki rozeznaniu (rozum) i decyzji (wolna wola) wybieramy ją na małżonka. A jak już wybierzemy to ślubujemy jej miłość, wierność i uczciwość... i nie zastanawiamy się czy gdzieś ktoś byłby lepszy, bo my już mamy męża. Nie myślimy czy wystarczająco pragniemy tego dobra i czy nie będzie w życiu sytuacji, że byśmy dla kogoś tego dobra zapragnęli jeszcze bardziej. Wtedy nawet nie przychodzi nam do głowy, żeby się zastanawiać czy gdzieś indziej jest jeszcze jakaś miłość. Po prostu nas to nie obchodzi.

     A jeśli nawet się nie zdecydujemy związać z daną osobą a po latach widzimy, że może jednak trzeba było to absolutnie nie należy rozpaczać i twierdzić, że swoją szansę się przegapiło czy straciło. Bóg nie jest okrutny i widzi, że wtedy nie byliśmy w stanie (z jakichś względów) podjąć decyzji. A zatem tworzy nam nowe szanse.

     Dlatego jeszcze raz powtórzymy: nie ma czegoś takiego jak "przeznaczenie", nie ma ludzi sobie "przeznaczonych". Człowiek ma prawo wyboru i decydując się być z konkretną osobą czyni tak, ponieważ tego chce. Dlatego nie należy ufać żadnemu "przeznaczeniu". Ufać Bogu. Ufać, że On przygotował dla nas wiele wspaniałych możliwości. Modlić się o rozeznanie, o światło Ducha Św. która z nich byłaby dla nas najlepsza. Modlić się o dobrego męża lub żonę. I ufać, że Bóg w decydującej chwili da nam takie światło, że będziemy mogli podjąć świadomą, dobrą decyzję.

     WASZE LISTY

     Gosia, 28 lat: Przeczytałam to co piszecie o przeznaczeniu. Czy jednak Bóg zrobił mały wyjątek dla Sary i Tobiasza (księga Tobiasza 6, 18-19)?

     No właśnie. Co jednak z Tobiaszem i Sarą? Przecież Tobiaszowi anioł wprost mówi o Sarze, że jest dla niego przeznaczona. Czy zatem Bóg dla nich zrobił wyjątek czy może jednak czasem ingeruje wprost w ludzkie wybory?

     By dobrze zrozumieć fragment Biblii o Tobiaszu i Sarze należy wziąć pod uwagę wszystkie zasady czytania Biblii, tzn. nie czytanie dosłowne, tylko w kontekście historycznym, społecznym itp. Ponadto należy sięgnąć do oryginału i zobaczyć jakie słowo tam występuje i czy w przekładzie na język polski jest to rzeczywiście "przeznaczona". Bo nieraz jest tak, że dany wyraz nie ma polskiego odpowiednika i szuka się słowa najbardziej zbliżonego. Według nas "przeznaczenie" Sary Tobiaszowi należy rozumieć jako "danie" mu jej a nie jedyną możliwość. Niejako stworzenie szansy, dając jednocześnie wybór. Myślę, że Tobiasz tak też odebrał słowa anioła: jako szansę - w formie zachęty a nie rozkazu. Zauważmy, że Tobiasz przecież chciał dokonać tego wyboru, ponieważ pokochał Sarę. Gdyby tak nie było Bóg nie przymusiłby ich do czegoś wbrew ich woli, gdyż nie byli (tak jak i my nie jesteśmy) jedynie marionetkami w Jego ręku, ale tymi, których stworzył na Swój obraz i podobieństwo.


Kasia i Tomek


Redakcja portalu



   




Wasze komentarze:
 kocham go : 12.06.2012, 14:07
 kocham go ale niewiem czy on mnie kocha jak to sprawdzić
 M: 30.05.2012, 23:07
 "Ciekawie: 02.12.2010, 01:50 Przeczytałem ten artykuł i zastanowiłem się. Autor mówi że nie ma u Boga ścisłego planu. A co wtedy powiedzieć o uczuciach? Np. Kochałem dziewczynę lecz ona nie dała mi szansy...mijał czas prawie 7 lat a mi się wydaję że nadal ją kocham. To nie znaczy że nie zakochiwałem się ale było to czasowe i niestałe. Do tej pory żałuję że nie udało mi się z tą dziewczyną i nawet mam jakąś głupią nadzieję. Co myślicie na ten temat?" Ciekawe, myślałam, że tak mają tylko kobiety...
 Magda22: 14.05.2012, 21:11
 czesc, nie wiem co o tym wszystkim myslec. Mialam sen rok temu ze zostane zona wybranego przez kogos dla mnie mezczyzny. Kolejny sen pojawil sie kilka miesiecy temu i byl skierowany do nas obojga bysmy niczego ie zmieniali. Osobiscie go nie znam, ale mam takie wrazenie ze on wie o czym ja mysle a ja wiem o czym on mysli. Ciezko to wszystko opisac w kilku zdaniach. I jeszcze cos- ne znam faceta, na poczatku wydawal mi sie trochu ie w moim typie ale jakis czas temu stwirdzilam ze go kocham i nie wiem dlaczego. Wiem ze to wszystko wydaje sie byc chore ale ja nie wiem co mam z tym zrobic i co mam o tm myslec. Czy takiego typu informacje moga sie spelnic? Jesli tak to jak dlugo mam czekac? Jesliktos wie, jak mi pomoc, prosze napisz do mnie... smaggie@gmail.com. Dzieki
 k ;): 10.05.2012, 08:28
 Tylko pytanie czy mogliśmy uniknąć poznania tych osób, jak kogoś poznajemy to przecież nie jesteśmy jasnowidzami i nie możemy przewidzieć, czy dana osoba jest fajna czy tylko gra, bo nie oszukujmy się na początku zawsze chcemy zrobić na drugiej osobie dobre wrażenie. A później okazuje się, że ta osoba rani nas bardzo mocno i tracimy zaufanie do innych bardzo wartościowych ludzi. I kto za to wszystko odpowiada, nasza wolna wola, (ale wcale nie taka wolna bo nie umiemy przewidzieć konsekwencji, tego jak się potoczy w przyszłości dana znajomość) czy przypadek, przeznaczenie???
 septcznie i pesymistycznie : 09.05.2012, 16:03
 hmmmmmm z nie ktorymi sie zgadzam wypowiedziami a z nie ktorymi sie zgadzam ale ogolnie nie ma czegos takiego jak przeznaczenie spotykamy ludzi ktorzy nas raniaja i to my mowimy ze BOG dal nam mozliwosc poznania tych co nas zranili i dzieki tym osoba nie uafmy innym ,,,,,,
 Jerzy: 27.04.2012, 15:42
 To co piszecie jest okrutne. Jeżeli nie ma przeznaczenia to wszystko jest bezsensem, chaosem jako wynik naszych dalece niedoskonałych decyzji wynikających z nieudolnego umysłu, emocjonalnych odczuć. To co piszecie w artykule jest wbrew zasadzie miłości Boga. Wolność wyboru jest w pełni zgodna z przeznaczeniem. I to jest istotą dla której Bóg dał nam wolną wolę. Jeżeli potrafimy wejść w głęboką wiarę, to i potrafimy zauważyć nam przeznaczonego-ną. Artykuł przedstawia błędną, wykrzywiającą zamiary Boga interpretację, która uczyniła ogromne szkody poprzednim pokoleniom chrześcijan i dalej to samo czyni. Dlaczego faryzeusze nie potrafili poznać, że syn cieśli jest Mesjaszem? Bo ich wiara była słaba, opierała się na ortodoksyjnej interpretacji Pisma, a nie na sercu. Jeżeli masz "serce", czyli wierzysz prawdziwie, to i masz nadzieję, ale i masz miłość, która pozwoli ci zobaczyć tobie przeznaczoną osobę. Autor artykułu pisze jak gdyby prowadził biuro matrymonialne. Zalety, wyznanie, zachowanie itd przyszłego partnera jeżeli się podobają no to ślub i przymusowa miłość do końca życia. Widać nigdy prawdziwie nie kochał i w ogóle nie rozumie o czym pisze. Miłość (jeżeli jest prawdziwa, czyli z przeznaczenia) jest silniejsza od moich wyobrażeń o wybranym, czy ma być wysoki, niski, bez garbu, kulawy, inteligentny, zakompleksiony, czy kreatywny, modnie ubrany, pachnący itd. Miłość jest ponad to. ten człowiek może mieć mnóstwo wad (fizycznych, psychicznych, nałogów) ale jest mój i nikt inny nie może być mój. Staramy się oboje pomagać sobie by umniejszać swoje wady, ale nasza miłość jest silniejsza od poczucie dyskomfortu wynikającego z naszych wad. To że nie ma mowy byśmy się rozstali nie wynika z sakramentu małżeństwa, ale z miłości - ta jest dlatego że jesteśmy sobie przeznaczeni. Nie myślimy o rozstaniu bo złączył nas sakrament i dlatego nie wolno nam myśleć, że z kimś innym byłoby nam lepiej, ale dlatego że wiemy doskonale iż z nikim innym nie byłoby nam lepiej. Próba dziwacznej interpretacji historii Sary i Tobiasza jest chęcią udowodnienia nieprawdziwej tezy. Pozdrawiam i życzę wiele miłości
 ADA: 15.04.2012, 21:32
 CZŁOWIEK MA WOLNĄ WOLĘ. MA JĄ, A ZATEM WYBIERA, DECYDUJE. NIEKTÓRZY WMAWIAJĄ SOBIE, ŻE TA OSOBA JEST IM PRZENACZONA, O INNEJ NIE MYŚLĄ, BĄDZ PORÓWNUJĄ JĄ Z TĄ OSOBĄ,KTÓRA WG NICH JEST IM PRZEZNACZONA. A TYMCZASEM CZAS LECI I LECI A ONI CZEKAJĄ NA TĄ OSOBĘ BO GDZIEŚ KTOŚ IM POWIEDZIAŁ ŻE PRZEZNACZENIE ISTNIEJE. I NIE ZAKOCHUJĄ SIE W INNYCH OSOBACH, IGNORUJĄ ZWIĄZKI, BO MYŚLĄ ŻE TA JEDNA JEDYNA OSOBA BYŁA BĄDŹ JEST IM DANA. CALE SZCZĘŚCIE ... ŻE BÓG DAJE LUDZIOM WIELE MOŻLIWOSCI. CAŁE SZCZĘSCIE, ŻE ON NAS LUDZI ROZUMIE, WIE CZEGO PRAGNIEMY, WIE, ŻE CHCEMY BYĆ SZCZĘŚLIWI I DAJE NAM KU TEMU MOZLIWOŚCI ;) ;)ZGADZAM SIĘ Z TYM ARTYKUŁEM. CZŁOWIEK WYBIERA, ZGADZA SIĘ NA COŚ BĄDŹ NIE... PO TO MA WOLNĄ WOLĘ ;) ;)
 pierwsza: 25.02.2012, 11:16
 Zgadzam się z tym człowiek ma wolną wolę. Sam dokonuje wyborów. Nie wierzę w przeznaczenie lecz szacunek jakim się darzy drugą połówkę..Jeżeli dla kogoś jest ważniejszy seks , pięka i młoda postawa innej osoby jego wybór i może nazwać to miłością ale jak długo nigdy się nie przyzna. Dlaczego jedni mogą oprzeć się cudzołustwu a inni krzywdzą z premedytacją i na dodatek okradają najbliższych z ich godności i pieniędzy. Napewno Bóg na to by nie pozwolił, tylko w ten sposób druga połowka zobaczy kim właściwie dla niej był najbliższy człowiek , którmu ufała.
 svane: 04.01.2012, 19:41
 Ja przekonalam sie ze Przeznaczenie jednak istnieje i nikt temu nie zaprzeczy.kochalam i zostalam porzucona z dzieckiem ,kochalam tak ze gdyby nie dziecko odebralabym swoje zycie.Ta milosc zabila moja dusze,nie potrafilam juz kochac.Wyszlam za maz bynajmniej nie z milosci przyszly na swiat kolejne dzieci,owdowialam.Wyszlam za maz ponownie za cudzoziemca,ktorego lubilam i szanowalam on rowniez zmarl,ale zanim to sie stalo spotkalam mezszczyzne i od pierwszej chwili mialam wrazenie ze go znam, pokochalam go(czasem spotykalismy sie na jakichs uroczystosciach u naszych wspolnych znajomych)Pokochalam tego czlowieka do bolu,cierpialam meki bo bylam w zwiazku ,czulam ze nie dam rady ze zwariuje!On nie probowal zmieniac mojego zycia swoim wyznaniem,oboje meczylismy sie bardzo ,az nadszedl ten dzien kiedyjuz moglismy byc razem bez przeszkod i dzis jako dojrzala osoba przezywam milosc jakiej nie zaznalam nigdy wczesniej ,a kiedys dawno temu cyganka mi powiedziala ze spotkam swoja przeznaczona milosc i dopiero wtedy bede szczesliwa,nie wierzylam w to ,a tak sie naprawde stalo.Dlatego kiedy czytam takie slowa ze absolutnie nie ma przeznaczenia chce mi sie smiac,kazdy ma swoja droge do przebycia i kazdy spotyka te ,wlasciwe osoby choc nie zawsze jestesmy szcesliwi taka nasza karma.Zycze wszystkim duzo milosci:)))
 :): 16.12.2011, 05:12
 Wakacje w ustroniu i w tym samym czasie Sunrise i to pare km obok wiec trzeba zobaczyć, jak zobaczyłem ze fajna impreza to stwierdziłem ze muszę tam pojechać. Jakiś czas pózniej na rynku spotykam artisa on chwali sie dobra muzyka i sunrisem wykupionym hotelem itp. Chęć pojechania na to wzrosła ale niemialem z kim jechać. Jakiś czas pózniej w szkole spotykam sie z wiaciem a ze przypomniało mi sie jak wczasie wakacji w ustroniu i odwiedzeniu afterparty Wiaciu był na Sunrise wiec zapytałem go czy jedzie a on powiedział żebym jechał z nimi i ze jest zajebiscie. No to ucieszony kupiłem bilety żeby niebylo odwrotu ze nagle niepojade. Doszły wakacje i doszedł Sunrise i tam wiedziałem juz wiedziałem jaki typ imprezy naprawdę mnie fascynuje. Trzeciego dnia poznałem dziewczynę która oczywiście była na raz wiec miałem jakieś to nieczyste intencjie mimo iż miałem głupie schizy które rowniesz powstały w trakcie zabawy z nią. Wracając juz z nią poza wejściem na teren SF doszedł do mnie esemes od artisa w którym pisało "dawaj pod scenę carla roca gra" mnie aż coś tknelo spojzalem na ta dziewczynę i oddałam jej kurtkę która nioslem mówiąc ja lecę tzymaj sie. Chcąc wejść spowrotem na teren SFu czego nie pozwalali żadnej osobie mnie wpuścili, aż sie dziwilem. Polecialem do artisa i jego znajomych pod scenę dobrze sie z nimi bawiąc, tam poznałem bennego i uznałem ze poprostu spoko typek po imprezie wracalismy razem do hotelu i tam z benym czekalem az przyjdzie artis. Artis z Anka rano wyjeżdżali wiec wyszliśmy z hotelu i z wielkiej inicjatywy bennego wymienilismy sie nr. Gość bardzo mnie polubił aż dziwili mnie to ze tak krótko mnie zna a tak chciał żebym go potem odwiedził w trujmiescie. Ja raczej nie miałem z kim jechać tam taki kawał wiec nawet nie myślałem o tym poważnie. Minol jakiś czas a ja siedząc przy faktorach w sklepie powitalem klijeta który usłyszał jakiej muzyki słucham i zapytał czy jadę na Mayday a ja ze hmn a ze to był okres w którym bardzo podpasowal mi Westbam wiec gdy on powiedział ze własnie Westbam jest tam rezydentem wiedziałem ze muszę tam jechać i o tyle dobre było to ze fakt iż zaczolem od moich 21 urodzin przyzwyczajać moich kumpli do wyjazdów na kluby itp namowilem Radka na wyjazd zemna. Po dotarciu do Katowic wszedłem na facebooka w tel i zobaczyłem wiadomość od artisa która brzmiała "dobrej zabawy" trapilo mnie to przed samym wejściem do spodka żeby mu odpisać ze opowiem jak było i ze szkoda ze go niema wiec wszedłem na fb i otwierając wiadomość zobaczyłem nie tylko życzenia na udane Party ale nr tel do marasa tego ze smigielkiem z SFu wiec wykrecilem nr i zadzwoniłem on okazał si e być w hotelu obok spodka wyszedł po nas i zaprosił do hotelu wchodząc do pokoju zobaczyłem 2 znajome twarze Krzysia i tej blondynki z SF oczywiście ucieszony z tego powodu. Mayday bawilem sie tylko z kształtem i Monika(blondynka starsza o 3 lata) bo polubilem ich a Radek uciekł gdzieś z jakas laska Zabawa minęła wspaniale. Następny szykowal sie independance w Bydgoszczy  na który miałem lecieć z Artisem który przywalil w chuja i sie nie zjawił. Ale zrzadzenie losu sprawiło ze akurat zjeżdżali Benny tak naprawdę tylko poto żeby mnie odwiedzić i doszło do tego ze to ja go odwiedzilem w trujmiescie i razem mieliśmy jechać na independance do Bydgoszczy a ze złożyło sie ze polubilem Monikę blondynke z Elbląga która mieszkała niedaleko i sie zgodziła jechać z nami na ta imprezę. Odebralismy ja z jej miasta i ruszylismy na party które było naprawdę udane i po którym aż nosiło mnie z radości miedzy innymi dlatego ze zobaczyłem w Monice dziewyne pożadna mimo ze jeździła na takie imprezy i spodobała mi sie.w drodze powrotnej pociągiem sam w wagonie po 6 godzinach myśleniu o udanym weekendzie i o Monice wstalem sie rozprostowac o ujzalem kartkę która leżała na środku wagonu, podnioslem ja i przeczytałem co było napisane "zasluzyles na nią!" odrazu mnie coś tknelo i od tamtej pory czułem ze znalazłem ta właściwa o która muszę sie postarać. Mimo odległości wiedziałem ze Monika jest osoba niezależna i ze po tym jak by nam sie miało układać mógłbym ja namówić na przyjazd do mnie i poczułem ze chce do tego doprowadzić (możliwe ze zakodowalem sobie to przez to ze mówiła ze chciała by sie juz ustawić z druga połowka i dobrze żyć) wliczając to ze zwracalem uwagę na pierscionki które dużo mówią o ludziach z tym ze ona ich nienosila co oznacza człowieka pomocnego, dobrego i lubiacego przygody jak i rownież znak zodiaku waga która z wodnikiem ma dobre relacje. Co najlepsze nawet w porownaniach waga Wodnik wyniki google znajdowały pytania dotyczące wagi (kobiety) i młodszego Wodnika (mężczyzny) czy to wszystko zbieg okoliczności? Czy przeznaczenie? Oczywiście pomijając nasze wspólne zamiłowanie do tej samej muzyki i to ze od jakiegoś czasu bardzo interesuje sie miedzyludzkimi relacjami i motywacja w siebie a rozmawiając z nie widzę ze ma ona ja słaba i chciał bym ja podnieść z tej dziury negatywnych myśli których ma zawisła.
 j...: 29.11.2011, 12:47
 a ja zgadzam sie w jakims stopniu ze wszystkimi opiniami, i uwazam ze Bóg w naszym życiu stawia na naszej drodze różnych ludzi i czasem my nawet nie wiemy jaki jest w tym zamiar Boga, czasem jest to przeznaczenie a czasem próba.....
 zaba: 25.11.2011, 18:24
 powiem wam krotko.spotkalem moja polowke po 13 latach pobytu w bulgarii.okazalo sie ze jako nastolatka byla we mnie zakochana ale nie miala odwagi mi tego wyznac.ma meza i 2 synow.przezylismy burzliwy 8-miesieczny romans.pasujemy do siebie calkowicie 100%.jestem teraz w austrii.ona sie nie zdecydowala opuscic rodziny.mielismy podczas romansu znaki aby byc razem.ja sam pojechalem dfo bulgarii mieszkac nie wiem dlaczego...teraz jestem sam i wierzcie mi zawsze bede singlem.los zbiera polowki jesli o to poprosicie Boga.Ale moja rada-zapamietajcie ja na cale zycie-NIE PROSCIE!!!!!!!!! Nie zdajecie sobie sprawy jaki to bol po rozstaniu-jak by ci ktos wyrwal zywcem serce i zostalo wolne miejsce,ktorego nie ma czym zapelnic-jestes zywym trupem!!! zyjesz mechanicznie i czekasz na starosc i smierc.i modlisz sie kazdego dnia o jak najszybsza smierc bo bol z kazdym dniem sie zwieksza a nie zmniejsza.Taka jest prawda o polowkach
 k"): 08.10.2011, 18:12
 aha i jeszcze jeden problem do przemyślenia, bo moim zdaniem przeznaczenie istnieje bo inaczej zakochiwalibyśmy się w każdym kogo spotykamy w naszym życiu, a to przeznaczenie to być w odpowiednim miejscu czasie gdzie ta właśnie osoba, taki mix okoliczności. Ale nie o tym chciałam pisać, w tekście jest, że jak ktoś jest już w związku małżeńskim to nie ma zmiłuj, tak to zrozumiałam. Tylko może być sytuacja, że ktoś wyszedł młodo za mąż/ożenił się bo była tzw. wpadka i był przez wiele lat oddanym mężem/ żoną jednak później poznaje kogoś innego i się zakochuje chce być z tą nową osobą i co klops, bo kiedyś składał przysięgę innej osobie. A jest ktoś inny kto ma dzieci, wiele lat żyje na tzw. kocią łapę, zdradza swoją partnerkę na prawo i lewo i tak jak poprzednik zakochuje się w kimś innym, ale nie składał przysięgi w kościele i tu wszystko jest o.k. może ożenić się z tą nową osobą bez przeszkód. Ale kto postąpił mniej grzesznie?????
 k"): 06.10.2011, 10:58
 A jeśli np. jest samotna osoba, małe doświadczenie w sprawach miłości, aż tu poznaje kogoś ten ktoś odpowiada jej pod względem charakteru, mają podobne zainteresowania, pasje poglądy na życie, wydaje jej się, że mógłby być dla niej idealnym partnerem, a ona dla niego również. Lubi spędzać czas z tą osobą, tylko okazuje się, że ta osoba ma już męża/żonę dzieci czyli rodzinę i co wtedy. Nic z tego nie wychodzi, bo zarówno on jak i ona nie wyznają co tak naprawdę czuję, jednak ta samotna osoba tęskni, cierpi, ma złamane serce, bo jak widzi obiekt swoich uczuć to nie potrafi powstrzymać swoich emocji, a później kończy się to łzami. Czy naprawdę nie zasłużyła na to żeby nie cierpieć, przecież nie rozbiła rodziny, małżeństwa, więc postąpiła według rozumu dobrze, tylko wbrew własnej woli ale tylko po to by nie przysporzyć cierpień tej żonie/mężowi i dzieciom z tego małżeństwa. Jednak czy Bóg może tak bardzo doświadczać bo przecież chce szczęścia każdego człowieka prawda???????
 agaf: 11.09.2011, 19:04
 Wg mnie przeznaczenie istnieje. Każda nasza myśl, czyn dają początek czemuś nowemu. Nam może się wydawać, że panujemy nad swoim życiem. Że spojrzenie w prawo czy w lewo zależy wyłącznie od nas. Ale wg mnie jest to tylko iluzja, którą stwarza nam nadludzka siła. Pewne rzeczy dzieją się niby zupełnie przypadkowo, na niektóre zupełnie nie mamy wpływu, a jednak często poznajemy tak podobnych do nas ludzi, doświadczamy niepowtarzalnych zdarzeń. Czy to wszystko ma być dziełem przypadku? Ja chyba wolę wierzyć, że to nie jest jednak przypadek... Nikt nie mówi też, że mamy biernie czekać na to, co przynosi życie. Chociaż nawet bierne czekanie ma swój skutek (np w byciu bezdomnym, bezrobotnym itd - coś przeznaczonego). Wg mnie, nawet walka o miłość czy też rezygnacja z niej są nam przeznaczone...
 australijka: 09.09.2011, 01:59
 Ja wyjechałam do australii i wróciłam do Polski. Poznałam tam miłosć przy której czułam " spokój ducha" razem stwierdziliśmy że moglibyśmy ze sobą się zestarzeć. Wróciłam do Polski dla ambicji - żeby skonczyć studia. Jestem patriotką. Nie byłam gotowa tam zostać. Mając miłe i piękne wspomnienia chciałam tutaj poznać Polaka. Poznawałam i poznaje ale nie czuję tego "spokoju" W między czasie zdążyłam się oddalić i przybliżyć do miłości z australii. Jesteśmy od 2 lat "przyjaciółmi" nie zwierzając się z poczynan związkowych :) wciąż widzę u niego ten błysk i sama czuję się inaczej gdy go widzę. Wiem od niego że sypiał z kilkoma kobietami, ale trudno nie sypiać przez 2 lata mojej nieobecnosci :) zwłaszcza będąc młodym :) i tak myslę że ten tekst ma coś w sobie. Nie poznałabym chłopaka z australii gdybym nie wyjechała. Wyjechałam na rok tylko dlatego że chciałam. Byłam zmęczona i chciałam zrobic coś szalonego. To nie był przymus tylko wola i coś co podpowiadało mi że coś się we mnie zmieni po wyjeździe. myślałam że charakter , podejście nie wiem... Czułam że wyjazd zmieni mnie i moje życie. Po roku dokonałam wyboru powrotu do kraju i jest jak jest. Dalej ja i on mamy wybór. Mam w Polsce dobrą pracę, australia nie jest anglia. Jest problem. Jest też miłość. Wierzę w wole i jej kontynuacją- przeznaczeniem. Przecież kiedy wymysliłam wyjazd nagle jakoś pojawiły się pieniądze, rodzice dodatkowo- jak nigdy też mieli za zbyciu... nie pojęte... teraz to czytam i nie mam pomysłu co dalej... czekam na jego przyjazd do Polski ... Wniosek : Im więcej kroków podejmujesz tym więcej dróg przeznaczenia, większy wybór, więcej opcji. Bóg musi mieć duużą wyobraźnię musi byc tez zartowny bo gdziez mnie patriotke z australijczykiem? :) nie ma rzeczy niemożliwych, zaczynam z usmiechem podchodzić do każdego wymarzonego Polaka który niestety cechami i postawa odbiera mi ten "spokój" - i nie chodzi tutaj o kłótnie, niedopowiedzenia. tylko o wzbudzanie bezpieczenstwa , zaufania, szacunku i swobody. Z każdym z nich mogę byc.. Moze też nie pasuję do spotykanych polakow pomimo mojego patriotyzmu? i boski żarcik jest tylko pozorny? :)
 mmm: 26.07.2011, 14:47
 Przeznaczenie istnieje pierwsze pytanie po co mamy wolną wolę autor napisał do podejmowania decyzji owszem ale do tych które są z góry ustalone przez przeznaczenie ;) Gdyby ow szanowny Pan pojechał do Australii i spotkał tam wybranke swojego Życia to też było przeznaczenie Jeżeli owy Pan został by w Polsce i spotkał tam swoją żonę to też byłoby przeznaczenie Jeżeli ja teraz pisze ten komentarz to też jest przeznaczenie tak jak każdy mój czyn,moja myśl,mój ruch ! Przeznaczenia nie da się podważyć ! :)
 arturek: 21.06.2011, 17:14
 "Zdecydowanie nie ma przeznaczenia w ścisłym tego słowa znaczeniu. Człowiek ma rozum i wolną wolę, po to by rozeznawać i podejmować decyzje. Człowiek nie jest zdeterminowany przez okoliczności zewnętrzne, siłę wyższą czy wewnętrzny imperatyw pchający go do określonego działania, określonych wyborów." Ale prosze spojrzeć na to głębiej - człowieka rozum (a w nim zawierająca sie wolna wola) jest wynikiem poprzednich czynników życiowych. Wszystko wokół na człowieka oddziałuje, tak kształtuje sie umysł, to o czym np myślimy, co wiemy, co lubimy, nasz światopogląd - wszystko skądś sie bierze - bierze sie z całościowego skomplikowanego mechanizmu wpływania od urodzenia doświadczeń, bodźców otoczenia na nas, wysoce skomplikowane kombinacje doświadczeń dotychczasowego życia tworzą nasz umysł, nasze myśli mają swoją podstawę w całej naszej przeszłości i stykając sie z nowymi doświadczeniami które do nas przybyły tworzą sie kolejne skłonności, poglądy, ogólnie sposób myślenia. To jaki mamy rozum i co uczynimy bierze sie z przeszłości, umysł na podstawie swoich danych, konfiguracji którą wykształtował (idąc przez życie) podejmuje wszystkie decyzje, niestety taka jest logiczna prawda.
 Wiktoria: 12.06.2011, 11:34
 To prawda tak jest, Bóg daje wybór, bo kto kocha zawsze daje wybór, bo chce dla Ciebie tego co najlepsze, chce Twojego szczęścia i ufa Ci, dlatego też trzeba rozeznać co jest dla nas lepsze?co jest dla nas ważne? i nie zawieść Jego, ale prosić o pomoc w podjęciu słusznej decyzji. I chociaż nieraz własne wybory ranią nas, to lepiej płakać przez pięć minut niż przez całe życie. Ten artykuł niewątpliwie daje do myślenia...tym bardziej, że planowałam już od 4lat iść na studia na północ Polski, a przypadkiem na targach edukacyjnych dostałam kartkę o uczelni na której mogłam studiować ten sam kierunek nie zmieniając miejsca zamieszkania i w ostatnim dniu ledwo co złożyłam dokumenty i się dostałam na tę uczelnie i tak przypadkiem wyszło, że jednak zostałam tutaj na południu Polski... pamiętam jak dziś kiedy modliłam się o wybór, którą uczelnię wybrać i czułam, że co bym nie zrobiła, to będzie dobrze, bo Ktoś na górze czuwa. Przeznaczenie to ciekawe zjawisko, bo nie raz są takie sytuacje, że jakby niewidzialna ręka prowadzi nas do pewnych zdarzeń i miejsc, które w takiej czy innej formie jak nieuniknione pojawiają się w naszym życiu. Jezu proszę o dalsze szanse i mądre wybory dla mnie i wszystkich, którzy stoją na rozdrożach zastanawiając się co wybrać? i zadają sobie pytanie co dalej?
 pani x: 30.05.2011, 20:46
 no to megi dałaś mi do myślenia. Jestem w związku już 3.5roku. Było różnie, stąd moje wątpliwości czy pan Y jest mi "przeznaczony", czy będę szczęśliwa itp. Im bliżej myślowo i planowo do ślubu i zaręczyn, tym większe wątpliwości, czy nie znajdę kogoś ciekawszego.. jakiegoś wymarzonego "księcia z bajki".. Miałam zamiar w tej intencji iść na pielgrzymkę;] Ale po Twoim komentarzu zaczynam się zastanawiać, czy nie podchodzę do tego trochę histerycznie.. Bo przeciez.. facet którego przypuśćmy spotkam, na pierwszy rzut oka nie będzie miał wad, ale później wyjdą inne rzeczy.. A ten chłopak mnie szanuje.. A motylki w brzuchu? czy zawsze musz być? A wracając do Twojego komentarza.. współczuję Ci. Szczerze. Ale jeżeli mogę doradzić-ja nigdy nie odważyłabym się wejść w czyjeś małżeństwo. Potem do końca życia zasypiałabym z myślą, że odebrałam jakimś dzieciom ojca i zniszczyłam im tym psychikę. Poczytaj o DDR(dorosłych dzieciach z rodzin rozwiedzionych).. Ale nie byłam nigdy w takiej sytuacji..
 
[1] [2] [3] [4] [5] (6) [7] [8] [9] [10] [11]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej