Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Czy istnieje przeznaczenie?

     Czy istnieje przeznaczenie w miłości? Czy jest na tym świecie jeden, jedyny człowiek wskazany nam przez Boga i żaden inny? Czy tylko z tym jednym będziemy szczęśliwi? Jak rozeznać, że to już "ten"?

     Zdecydowanie nie ma przeznaczenia w ścisłym tego słowa znaczeniu. Człowiek ma rozum i wolną wolę, po to by rozeznawać i podejmować decyzje. Człowiek nie jest zdeterminowany przez okoliczności zewnętrzne, siłę wyższą czy wewnętrzny imperatyw pchający go do określonego działania, określonych wyborów. To nie jest tak, że Bóg określa szczegółowo naszą ścieżkę życia, planując z góry co będziemy robić i jakich wyborów dokonamy. Gdyby tak było to nie byłoby przestępców - Bóg przecież dla żadnego człowieka nie zaprogramował drogi zbrodni. To nawet nie jest tak, że Bóg wybiera jedną, jedyną, konkretną osobę na naszego partnera życiowego (i tu już słyszymy głosy sprzeciwu - zaraz to wyjaśnimy). Owszem, mówi się potocznie, że to "ten", "druga połówka", "jedyny" itp. I owszem - to ten, jedyny, wybrany przez nas w takich okolicznościach, w jakich dane nam było się znaleźć.

     Ale przecież często słyszymy, że ludzie są sobie przeznaczeni, że się znaleźli, że "takie było ich przeznaczenie". Czy to oznacza, że ci ludzie musieli związać się właśnie ze sobą? Że gdyby się nie spotkali to byliby samotni?

     Otóż wyobraźmy sobie, że z jakichś względów emigrujemy do Australii. Powiedzmy, że świetnie nauczyliśmy się języka, dostaliśmy tam pracę, no jednym słowem - zasymilowaliśmy się z miejscowymi. I nagle ktoś się nami interesuje. Z wzajemnością. Czy mamy mu odmówić tylko dlatego, że (jak nam się wydaje) w kraju ojczystym jest zapewne ten, którego mi Bóg przeznaczył? Czy może ten jedyny to właśnie ów Australijczyk a gdybyśmy zostali w kraju to nie mielibyśmy szansy go spotkać?

     A gdybyśmy jednak do tej Australii nie wyjechali, tylko rozważając taką możliwość, dokonując rozrachunku plusów i minusów wyjazdu ostatecznie zostali w kraju. I też nam się ktoś podoba. Czy to ten? No - niektórzy powiedzą- zapewne ten. To samo środowisko, kultura itp. No ale wtedy nie poznamy owego Australijczyka, którego poznalibyśmy wyjeżdżając...

     A gdyby trzeba było mieszkając w kraju przenieść się powiedzmy do Szczecina? To co, mamy nie wyjść za mąż, bo mój "jedyny" zapewne jest gdzieś w miejscowości lub okolicach, z których pochodzę?

     To nie jest tak, że jest jedna, jedyna droga w życiu każdego człowieka. Jest ich bardzo wiele i (uwaga!) wiele z nich jest zgodnych z wolą Bożą. Bóg nie określa jedynej właściwej, tak jak nie określa, że z tym a tym człowiekiem o tej i o tej godzinie tego roku w tym kościele mamy się związać sakramentem małżeństwa. Po co by nam wtedy była ta wolna wola? A jak trudno byłoby w nią "trafić"! Toż to by była udręka przez całe życie tak się zastanawiać czy ja robię to co Bóg dla mnie zaplanował czy nie?

     Bóg widzi naprzód, widzi nasze życie i widzi konsekwencje wyboru każdej drogi, każdej podjętej przez nas decyzji. Tych możliwości przed nami kładzie wiele, bardzo wiele, może nawet nieskończenie wiele??? (to już materia dla teologów). I nawet jeśli nam daje powołanie, jakieś określone powołanie to wcale nie znaczy, że jesteśmy tym tak zdeterminowani, że nie wolno nam wybrać nic innego (przeważnie jednak wtedy tak jest, że sami chcemy je wybrać, ale z przymusem to nie ma nic wspólnego). Jednak to tylko jedna z wielu dróg, którą Bóg przed nami kładzie - to jego zaproszenie i od nas zależy czy z niego skorzystamy czy nie. Mało tego, nawet wtedy gdybyśmy i rozeznali i najpierw chcieli je realizować ale potem z jakichś względów je odrzucili to też nic się nie dzieje. Może będziemy niespełnieni - tylko tyle. Ale nie mamy grzechu ani nie powinniśmy żyć w przeświadczeniu, że Bóg nas ukarze za nieposłuszeństwo. A takie przeświadczenie ma niestety czasami miejsce. Bo bywa nieraz, że kobieta w małżeństwie, z kilkorgiem dzieci cierpi niepotrzebnie, bo kiedyś tam po maturze odczuła pociąg do Karmelitanek, no ale później poznała Marka i wyszła za niego za mąż. Niby jest szczęśliwa, ale w głębi duszy czuje wyrzuty sumienia, bo może jednak powinna pójść do zakonu. I dręczy się tą myślą i dręczy a to całe jej nieszczęście z tego dręczenia wynika, nie z tego, że z Markiem jej źle, tylko, że ona już zgorzkniała i sztuczne wyrzuty sumienia ją zjadają. Albo dziewczyna wyszła za mąż ale cały czas się zastanawia czy z poprzednim chłopakiem nie byłoby jej lepiej? Czy tamten nie był jej "przeznaczeniem"? Ano byłoby lepiej albo i nie było, a teraz ma męża i nie czas na takie dywagacje.

     No wszystko dobrze, ale jednak wokół nas na pewno są ludzie, o których możemy powiedzieć, że Bóg zetknął ich ze sobą.

     Tak naprawdę Bóg zawsze to czyni. Jednakże nie narzuca Swojej woli. Daje możliwość, okoliczności, czasem faktycznie tych znaków daje więcej (i wtedy ludzie mówią: o, tak, to przeznaczenie), nieraz bardzo mało. Na pewno jest tak, że Bóg powoduje zetknięcie się ze sobą ludzi, których możemy wybrać na małżonka. No bo gdyby tego nie zrobił to jak możliwy byłby wybór? Owszem, może ktoś powiedzieć, że przecież niektórzy rozeznają źle lub wiążą się np. z człowiekiem żonatym - i co, Bóg tak chciał? Przecież ich ze sobą zetknął. A, tak, zetknął, tak jak to czyni z setkami osób w naszym życiu. Czy to oznacza, że każdy z nich jest potencjalnym kandydatem na małżonka? Na pewno nie. Jednak jeszcze raz powtórzymy - nie jest tak, że wśród osób, których Bóg nam daje poznać jest jeden właściwy i jeśli zgadniemy który - to będziemy szczęśliwi, a jak nie to pudło i mamy pecha na całe życie. No i świadomość, że jak się pomylimy to ta druga połówka od "prawdziwej miłości" będzie gdzieś istnieć bez nas. Bóg nie jest złośliwy. I dlatego dziękujmy Mu, że nie ma "jedynej słusznej" miłości.

     Jak w takim razie rozeznać?

     Ano właśnie Bóg nam po to dał rozum i wolną wolę, żebyśmy określili: czy ten ktoś nam się podoba? Czy jego sytuacja osobista pozwala na związanie się z nim? Czy jego światopogląd nam odpowiada? Czy odnajduję w nim cechy, które mi odpowiadają? Czy wyobrażam go sobie jako ojca moich dzieci? Czy widzę siebie jako jego żonę? I mnóstwo innych pytań. To są nasze drogowskazy. I na tej podstawie decydujemy się lub nie.

     I teraz: jeśli spośród tych wielu osób decydujemy się na tę jedną i kochamy ją tak, że pragniemy jej dobra, to dzięki rozeznaniu (rozum) i decyzji (wolna wola) wybieramy ją na małżonka. A jak już wybierzemy to ślubujemy jej miłość, wierność i uczciwość... i nie zastanawiamy się czy gdzieś ktoś byłby lepszy, bo my już mamy męża. Nie myślimy czy wystarczająco pragniemy tego dobra i czy nie będzie w życiu sytuacji, że byśmy dla kogoś tego dobra zapragnęli jeszcze bardziej. Wtedy nawet nie przychodzi nam do głowy, żeby się zastanawiać czy gdzieś indziej jest jeszcze jakaś miłość. Po prostu nas to nie obchodzi.

     A jeśli nawet się nie zdecydujemy związać z daną osobą a po latach widzimy, że może jednak trzeba było to absolutnie nie należy rozpaczać i twierdzić, że swoją szansę się przegapiło czy straciło. Bóg nie jest okrutny i widzi, że wtedy nie byliśmy w stanie (z jakichś względów) podjąć decyzji. A zatem tworzy nam nowe szanse.

     Dlatego jeszcze raz powtórzymy: nie ma czegoś takiego jak "przeznaczenie", nie ma ludzi sobie "przeznaczonych". Człowiek ma prawo wyboru i decydując się być z konkretną osobą czyni tak, ponieważ tego chce. Dlatego nie należy ufać żadnemu "przeznaczeniu". Ufać Bogu. Ufać, że On przygotował dla nas wiele wspaniałych możliwości. Modlić się o rozeznanie, o światło Ducha Św. która z nich byłaby dla nas najlepsza. Modlić się o dobrego męża lub żonę. I ufać, że Bóg w decydującej chwili da nam takie światło, że będziemy mogli podjąć świadomą, dobrą decyzję.

     WASZE LISTY

     Gosia, 28 lat: Przeczytałam to co piszecie o przeznaczeniu. Czy jednak Bóg zrobił mały wyjątek dla Sary i Tobiasza (księga Tobiasza 6, 18-19)?

     No właśnie. Co jednak z Tobiaszem i Sarą? Przecież Tobiaszowi anioł wprost mówi o Sarze, że jest dla niego przeznaczona. Czy zatem Bóg dla nich zrobił wyjątek czy może jednak czasem ingeruje wprost w ludzkie wybory?

     By dobrze zrozumieć fragment Biblii o Tobiaszu i Sarze należy wziąć pod uwagę wszystkie zasady czytania Biblii, tzn. nie czytanie dosłowne, tylko w kontekście historycznym, społecznym itp. Ponadto należy sięgnąć do oryginału i zobaczyć jakie słowo tam występuje i czy w przekładzie na język polski jest to rzeczywiście "przeznaczona". Bo nieraz jest tak, że dany wyraz nie ma polskiego odpowiednika i szuka się słowa najbardziej zbliżonego. Według nas "przeznaczenie" Sary Tobiaszowi należy rozumieć jako "danie" mu jej a nie jedyną możliwość. Niejako stworzenie szansy, dając jednocześnie wybór. Myślę, że Tobiasz tak też odebrał słowa anioła: jako szansę - w formie zachęty a nie rozkazu. Zauważmy, że Tobiasz przecież chciał dokonać tego wyboru, ponieważ pokochał Sarę. Gdyby tak nie było Bóg nie przymusiłby ich do czegoś wbrew ich woli, gdyż nie byli (tak jak i my nie jesteśmy) jedynie marionetkami w Jego ręku, ale tymi, których stworzył na Swój obraz i podobieństwo.


Kasia i Tomek


Redakcja portalu



   




Wasze komentarze:
 megi: 19.05.2011, 12:18
  29 lat temu po rozgoryczeniu milosnym pojechałam do Częstochowy i prosiłam Matke Bożą o męża ,ktory bardziej kochałaby mnie niż ja jego i o dzieci,..., poprostu rodzinę ....za dosłownie 3 tyg...poznałam chłopaka , ktory został moim meżem. ja wierzaca, praktykujaca a on nie . Moj bład jeden , że nie kochalam go prawdziwie ( jak Z. czy R. )...ale starałam sie bardzo zblizyc całym sercem do niego...Okazało sie , że był brutalem i traktował mnie bardzo zle az nastapił rozwód , w ktorym to dopomogł mi moj daaawny chłopak odnaleziony po 28 latach -zanim poznałam meza. Mieszkaliśmy daleko od siebie ( 350 km )....byłam jego 1-sza dziewczyna ....Dalej szukałam i czekam na prawdziwa miłosc . Myslałam że to On ....kocham go ...chociaz wiem , ze nie mamy szans ( ma 2-ga żone, kocha sex...zdradza...). Czuje , ze jest moja 2-ga połowka...Nie chce i nie moge tolerowac jego stylu zycia....Cierpię, tesknię ....za niespełniona moja miłością . Tez sie modlę i za niego rownież ...do byłego meza nie umiem sie szcerze przytulić...jest to zycie na siłe ,,,w ucieczce przed samotnoscia ( mamy synow dorosłych ale nie samodzielnych jeszce , wiec musze ich wspierac i byc przy nich )...czego R. nie rozumie i krytukuje mnie za ten powrot twierdzac , ze to k....sto. Natomiast to co on robi to jes dawanie przyjemnosci , milosci ??)...bez cierpienia dla dwoch stron....i oszukiwania . A co z jego zona ? Podobno jej nie kocha , ale ona bardzo....i jest dobra....maja podobne pasje...itp...ale zdradza....Pogubiłam sie w tym wszystkim już ; co jest miloscia a co nie ??
 janek26: 28.04.2011, 18:22
 poznam milom sympatycznom paniom zapraszam moje gg34366316
 paula: 15.04.2011, 19:14
 Witam ja uważam że jednek przeznaczenie istnieje poniewaz ludzie spotykaja sie w najmniej oczekiwanych momentach oraz w miejcach o ktorych by nawet nie pomysleli ze takie moga istniec
 mag: 20.03.2011, 20:19
 Nie wy żeście mnie wybrali ,lecz to Ja was wybrałem - abyście szli i przynosili owoc obfity.To nie są moje słowa ,lecz Chrystusa. Tak więc plany ludzkie są niczym w porównaniu do planów Bożych, i żaden człowiek nie wie ,jaka będzie jego droga życiowa.Tak więc Pan posyła ludzi ,aby wypełniło się wszystko to co jest zapisane. I to trzeba zrozumieć .
 Hiipokryt : 19.03.2011, 07:47
 wszyscy jesteśmy wypadkową słabości,szargają nami emocje... na podjęte przez nas decyzje ma w dużej mierze wpływ nasza kondycja psychiczna z tąd jedni osiągają wiele udaje im się odnaleźć szczęcie a drudzy ciągle pozostają w przeszłości , rozpominająć dawne sukcesy pogranżaja się w tej studni bez dna
 robertcb: 15.03.2011, 14:24
 Wolna wola jest tylko iluzją. Oto co tak naprawdę zdecydowało i wciąż decyduje o was, waszym życiu i tym, kim jesteście. http://radioamator.elektroda.eu/przypadek.html
 mokka: 08.03.2011, 15:18
 mysle ze robic swoje, pewnie z perspektywy czasu dopiero potrafimy sie odniesc do minionych zdarzen, badz takich ktore trwaja... no ale czasem przychodzi taki moment zwatpienia/zastanowienia/ dociekania prawdy ze trafiasz chociazby na takie forum jak to.. to chyba nie jest zle, raczej naturalne
 Hipokryt : 03.03.2011, 00:19
 siedzę tutaj teraz i muszę przyznać myśli kotłują mi się w głowie , jesteśmy tutaj trochę jak średnio rozwinięta umysłowo klasa w zawodówce prowadząca debatę na temat teorii wszechświata. Na nasz typowo ludzki sposób staramy się sobie wytłumaczyć przyczyny rzeczy i spraw stawiając siebie w centrum, kiedy one tak na prawdę wcale nie muszą być wymierzone w nas bezpośrednio. A moze powinniśmy przestac o tym myślec i po prostu robić swoje?
 mokka: 02.03.2011, 16:17
 Hej Hipkryt, po to tu jestesmy by pisac i wyrazac swoje opinie, takze nie mam zamiaru sie obrazac o to "zabijanie magii" Ostatnio sporo nad tym wszystkim myslalam, mam nadzieje ze czas wszystko zweryfikuje... Co do tego "partnera", to on nie jest moim partnerem, jest dla mnie kims bliskim, ale nie jestesmy razem, sama zachowuje dystans bo nie chce dzialac na dwa fronty.. Pare razy dalam mu do zrozumienia ze potrzebuje czasu- nie chce tez go traktowac jako kolo zapasowe.. W kazdym razie, dzieki ze odniosles sie do moich smetow:)
 Hipkryt : 01.03.2011, 04:04
 mokka ty zwyczajnie sobie idealizujesz wyobrażenie tym Panu którego poznałaś wcześniej, tak się zdarza i chyba wszyscy tak mamy, że z ciepłem na sercu wspominamy pierwszą miłość/ zauroczenie, Żal mi natomiast twojego obecnego partnera , nie jesteś z nim uczciwa .Wiem nie masz wpływu na swoje uczucia ale nie igraj z uczuciami innych. Na pewno nie obdarzysz mnie sympatią czytając ten tekst(zabijam przecież całą magię :)) Proszę nie traktuj tego tekstu jako formy ataku na Ciebie, jest on jedynie refleksją o którą prosiłaś
 do Głaja : 18.02.2011, 21:22
 Ty jesteś analfabeta, zobacz jakie straszne błedy robisz pisząc
 MW: 18.02.2011, 21:16
 do MAc Spieprzyłeś co tylko mogłeś w miłości i dalej następny związek chcesz spaprac swoją postawą
 mokka: 26.01.2011, 22:05
 Pisałam tu jakiś czas i pisze znowu bo tkwię w niepewności. Spotkało mnie to "Coś" o czym tu piszemy.... I mimo ze minęło pół roku to ja wciąż o tym myślę... To nie tak że się nakręcam, przez te pół roku próbowałam sobie dać szansę z kimś innym.... uważam że to wspaniały facet, dogaduję się z nim chyba najlepiej ze wszystkich poznanych chłopaków, tyle ze nie ma tego "czegoś"... Wiem, że z nim mogłabym się spokojnie zestarzeć, zawsze polegać i takie tam.... tyle że ja nie chcę być z nim tylko dlatego że jest dobrym facetem przy którym czuję się bezpieczna. To chyba egoistyczne podejście, tak uważam.. Gryzie mnie to ostatnio i przez to znowu wróciły dawne wspomnienia- uświadomiłam sobie że jednak zdarzyło mi się po prostu wiedzieć, że to jest "TO"- nie wiem jak ale coś takiego po prostu jest- żaden wymysł kina....'I nie potrafię już inaczej>>> nie chcę dawać szans jeśli nie czuję tych niesamowitych fajerwerków... Mogę czekać kolejne dwadzieścia lat aż znowu się to przytrafi ;) Tymczasem za jakiś czas jadę do Niemiec, będzie okazja znowu się spotkać, zobaczę co i jak... Może dojdę do jakiś konkretnych wniosków, albo znowu stracę głowę!
 Głaj: 14.01.2011, 01:50
 Tyle tu jest napisne o przenaczeniu o wolnej woli o bogu ale czy istnieje odpowiec na to czy jest cos takiego jak przeznaczenie i wolna wola?to fszystko zalezy od człowieka od jego swiato poglałdu i rozumowania bo fszystko zaczyna sie w naszych głowach. Bug dał ludziom to co majał zeby zobaczyc co z tym zrobił szczury w klatce pordziły by sobie lepiej bo przeciesz człowiek ma tzw wolnał wole skoro jał mamy to jak moze istniec przeznaczenie jedno jest zaprzeczeniem drugiego smi decydujemy o fszystkim a jak sie czegos bojimy lub nieumiemy tego wyjasnic to nazywamy to przeznaczeniem zrzałdzeniem losu itp.
 Mis: 14.01.2011, 01:37
 Tak naprawde nie istnieje odpowiec na to czy jest cos takiego jak przeznaczenie,skoro mamy wolnał wole i podobno sami decydujemy o swojim zyciu to jak moze istniec przeznaczenie? a jesli istnieje przeznaczenie i ciałgle sie słyszy co ma byc to bełdzie to po co wogule co kolwiek robic skoro nasz tak zwany los jest jusz z gury zapisany. Mojim zdaniem fszysko zalezy od człowieka od luckiego usposobienia swiato poglałdu od jego rozumowania i tego jak patrzy na swiat i fszystko zaczyna sie wluckiej głowie no bo wkoncu co czyni człowieka człowiekiem? jego pochodzenie sposub przyjscia na swiat a moze cos inego cos trudniejszego do opisania? Mojim zdaniem sał to wybory jakich dokonuje. Bo fszysko zaczyna sie w luckiej głowie w jego umysle.
 MAC: 09.01.2011, 22:43
 Po części ten artykuł jest prawdziwy, a po części nie. W moim życiu też zdarzały się przypadki "przeznaczenia". Dwanaście lat temu pewna dziewczyna zabiegała o moje zainteresowanie. To było bardzo intensywne i spadło jak grom z nieba. Ja sobie wymysliłem że jeżeli dostane z jej strony propozycje wyjazdu do pewnego miejsca kultu maryjnego to znaczy że jest mi przeznaczona. No i traf chciał że na drugi dzień otrzymałem od jej matki, która chciała nam pomóc się spotkać, propozycję wyjazdu do tego właśnie miejsca. Przeznaczenie?-wtedy byłem pewny, ale ja na przekór (wolna wola) postanowiłem że w tym dniu pojadę gdzie indziej. Nie spotkaliśmy się wtedy, a teraz ona jest już mężatką i ma dzieci z innym. Po kilku latach ponownie pewna dziewczyna zabiegała o mnie. Ja podchodziłem do tego bardzo ostrożnie, a efekt jest taki że ona ma teraz kogoś. Choć jak się mijamy to serce mi bije jak szalone i widzę że ona też szuka kontaktu ze mną. Często myślę o niej jako o mojej żonie chciałbym z nią być, ale nie wychodzi choć mam wolę ku temu.
 namatalene: 27.12.2010, 11:16
 moim zdaniem przeznaczenie istnieje...tylko my go nie dostrzegamy... lub go nie chcemy dostrzec. Wiele moich znajomych chodziło do wróżek,żeby dowiedzieć się czy są z właściwą osobą...a ja napisze to tak...co ma być to i tak będzie,bez względu na to,czy nam ktoś wczesniej o tym powie,moze coś jest w tym ,że niektórzy mają dar przewidywania(tak jak wyczytałam,ze Karol Wojtyła ,bedac u spowiedzi u ojca Pio usłyszał,ze kiedyś przyjdzie mu stanac na najwyzszym stanowisku kosciola)pytanie skad o tym wiedzial ojciec PIO....
 do pana o niku < ciekawie >: 17.12.2010, 16:55
 słuchaj, moim zdaniem powinieneś odnaleść tę dziewczyne i zapytać czy ona przypadkiem też nie myślała o tobie, bo może sie okazać że również Ciebie kocha a ty nawet o tym niewiesz, nie dała szansy? tzn. co takiego zrobiła? odrzuciła? .. a może zwyczajnie los was rozdzielił, nie dał szansy, kiedyś miałam tak że szukałam chłopaka w ktorym sie zakochałam, i nie spotkaliśmy sie nie dlatego ze nie chcielismy tylko nie mieliśmy szansy ku temu, okolicznosci losowe to spowodowały, a ja kochałam go przez te 6 lat od poznania, zawsze miałam nadzieje ze jednak kiedyś na siebie trafimy, i tak sie stało niedawno - jednak okazało sie ze ma zone wiec niemam szans dlatego mowię ze widocznie tak miało być .
 Anna ( nie ta od księdza): 14.12.2010, 23:42
 Gdy życie zaczyna się walić i cierpienie narasta, to znak by zastanowić się co w życiu tak naprawdę dla nas jest najważniejsze, wówczas mamy odwagę dokonywać śmielszych działań, bo jak się staraliście to nikt tego nie doceniał, nie żałuje się osób, które odchodzą od nas pod wpływem zwrotu losu na gorsze, prawdziwie szlachetna osoba, choćby nie była prawdziwą miłością nie zostawia w takich momentach, tu jedynie należy się cieszyć, że Bóg wytycza taką drogę możliwości. Pamiętajcie, najważniejsza jest prawdziwa miłość, czysta miłość... Ktoś tu pisał o amerykaninie, moja droga, dla mężczyzny mojego życia ( nawet z różnicą wieku 25 lat :), rzuciłabym się w wir miłości, chyba, że nie jest to prawdziwe, szczere czyste uczucie... Musimy nauczyć się dostrzegać, nie tylko patrzeć, możliwe, że wszystko co w życiu przechodzimy to przeznaczenie, które ma nas czegoś nauczyć, a mianowicie byciem lepszym człowiekiem. Pozdrawiam :).
 ba: 06.12.2010, 23:02
 wszystko dzieje się z jakiegoś powodu... tylko my tego powodu jeszcze nie znamy... odpowiedzi na te pytania przyjdą z czasem.
 
[1] [2] [3] [4] [5] [6] (7) [8] [9] [10] [11]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej