Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Czy istnieje przeznaczenie?

     Czy istnieje przeznaczenie w miłości? Czy jest na tym świecie jeden, jedyny człowiek wskazany nam przez Boga i żaden inny? Czy tylko z tym jednym będziemy szczęśliwi? Jak rozeznać, że to już "ten"?

     Zdecydowanie nie ma przeznaczenia w ścisłym tego słowa znaczeniu. Człowiek ma rozum i wolną wolę, po to by rozeznawać i podejmować decyzje. Człowiek nie jest zdeterminowany przez okoliczności zewnętrzne, siłę wyższą czy wewnętrzny imperatyw pchający go do określonego działania, określonych wyborów. To nie jest tak, że Bóg określa szczegółowo naszą ścieżkę życia, planując z góry co będziemy robić i jakich wyborów dokonamy. Gdyby tak było to nie byłoby przestępców - Bóg przecież dla żadnego człowieka nie zaprogramował drogi zbrodni. To nawet nie jest tak, że Bóg wybiera jedną, jedyną, konkretną osobę na naszego partnera życiowego (i tu już słyszymy głosy sprzeciwu - zaraz to wyjaśnimy). Owszem, mówi się potocznie, że to "ten", "druga połówka", "jedyny" itp. I owszem - to ten, jedyny, wybrany przez nas w takich okolicznościach, w jakich dane nam było się znaleźć.

     Ale przecież często słyszymy, że ludzie są sobie przeznaczeni, że się znaleźli, że "takie było ich przeznaczenie". Czy to oznacza, że ci ludzie musieli związać się właśnie ze sobą? Że gdyby się nie spotkali to byliby samotni?

     Otóż wyobraźmy sobie, że z jakichś względów emigrujemy do Australii. Powiedzmy, że świetnie nauczyliśmy się języka, dostaliśmy tam pracę, no jednym słowem - zasymilowaliśmy się z miejscowymi. I nagle ktoś się nami interesuje. Z wzajemnością. Czy mamy mu odmówić tylko dlatego, że (jak nam się wydaje) w kraju ojczystym jest zapewne ten, którego mi Bóg przeznaczył? Czy może ten jedyny to właśnie ów Australijczyk a gdybyśmy zostali w kraju to nie mielibyśmy szansy go spotkać?

     A gdybyśmy jednak do tej Australii nie wyjechali, tylko rozważając taką możliwość, dokonując rozrachunku plusów i minusów wyjazdu ostatecznie zostali w kraju. I też nam się ktoś podoba. Czy to ten? No - niektórzy powiedzą- zapewne ten. To samo środowisko, kultura itp. No ale wtedy nie poznamy owego Australijczyka, którego poznalibyśmy wyjeżdżając...

     A gdyby trzeba było mieszkając w kraju przenieść się powiedzmy do Szczecina? To co, mamy nie wyjść za mąż, bo mój "jedyny" zapewne jest gdzieś w miejscowości lub okolicach, z których pochodzę?

     To nie jest tak, że jest jedna, jedyna droga w życiu każdego człowieka. Jest ich bardzo wiele i (uwaga!) wiele z nich jest zgodnych z wolą Bożą. Bóg nie określa jedynej właściwej, tak jak nie określa, że z tym a tym człowiekiem o tej i o tej godzinie tego roku w tym kościele mamy się związać sakramentem małżeństwa. Po co by nam wtedy była ta wolna wola? A jak trudno byłoby w nią "trafić"! Toż to by była udręka przez całe życie tak się zastanawiać czy ja robię to co Bóg dla mnie zaplanował czy nie?

     Bóg widzi naprzód, widzi nasze życie i widzi konsekwencje wyboru każdej drogi, każdej podjętej przez nas decyzji. Tych możliwości przed nami kładzie wiele, bardzo wiele, może nawet nieskończenie wiele??? (to już materia dla teologów). I nawet jeśli nam daje powołanie, jakieś określone powołanie to wcale nie znaczy, że jesteśmy tym tak zdeterminowani, że nie wolno nam wybrać nic innego (przeważnie jednak wtedy tak jest, że sami chcemy je wybrać, ale z przymusem to nie ma nic wspólnego). Jednak to tylko jedna z wielu dróg, którą Bóg przed nami kładzie - to jego zaproszenie i od nas zależy czy z niego skorzystamy czy nie. Mało tego, nawet wtedy gdybyśmy i rozeznali i najpierw chcieli je realizować ale potem z jakichś względów je odrzucili to też nic się nie dzieje. Może będziemy niespełnieni - tylko tyle. Ale nie mamy grzechu ani nie powinniśmy żyć w przeświadczeniu, że Bóg nas ukarze za nieposłuszeństwo. A takie przeświadczenie ma niestety czasami miejsce. Bo bywa nieraz, że kobieta w małżeństwie, z kilkorgiem dzieci cierpi niepotrzebnie, bo kiedyś tam po maturze odczuła pociąg do Karmelitanek, no ale później poznała Marka i wyszła za niego za mąż. Niby jest szczęśliwa, ale w głębi duszy czuje wyrzuty sumienia, bo może jednak powinna pójść do zakonu. I dręczy się tą myślą i dręczy a to całe jej nieszczęście z tego dręczenia wynika, nie z tego, że z Markiem jej źle, tylko, że ona już zgorzkniała i sztuczne wyrzuty sumienia ją zjadają. Albo dziewczyna wyszła za mąż ale cały czas się zastanawia czy z poprzednim chłopakiem nie byłoby jej lepiej? Czy tamten nie był jej "przeznaczeniem"? Ano byłoby lepiej albo i nie było, a teraz ma męża i nie czas na takie dywagacje.

     No wszystko dobrze, ale jednak wokół nas na pewno są ludzie, o których możemy powiedzieć, że Bóg zetknął ich ze sobą.

     Tak naprawdę Bóg zawsze to czyni. Jednakże nie narzuca Swojej woli. Daje możliwość, okoliczności, czasem faktycznie tych znaków daje więcej (i wtedy ludzie mówią: o, tak, to przeznaczenie), nieraz bardzo mało. Na pewno jest tak, że Bóg powoduje zetknięcie się ze sobą ludzi, których możemy wybrać na małżonka. No bo gdyby tego nie zrobił to jak możliwy byłby wybór? Owszem, może ktoś powiedzieć, że przecież niektórzy rozeznają źle lub wiążą się np. z człowiekiem żonatym - i co, Bóg tak chciał? Przecież ich ze sobą zetknął. A, tak, zetknął, tak jak to czyni z setkami osób w naszym życiu. Czy to oznacza, że każdy z nich jest potencjalnym kandydatem na małżonka? Na pewno nie. Jednak jeszcze raz powtórzymy - nie jest tak, że wśród osób, których Bóg nam daje poznać jest jeden właściwy i jeśli zgadniemy który - to będziemy szczęśliwi, a jak nie to pudło i mamy pecha na całe życie. No i świadomość, że jak się pomylimy to ta druga połówka od "prawdziwej miłości" będzie gdzieś istnieć bez nas. Bóg nie jest złośliwy. I dlatego dziękujmy Mu, że nie ma "jedynej słusznej" miłości.

     Jak w takim razie rozeznać?

     Ano właśnie Bóg nam po to dał rozum i wolną wolę, żebyśmy określili: czy ten ktoś nam się podoba? Czy jego sytuacja osobista pozwala na związanie się z nim? Czy jego światopogląd nam odpowiada? Czy odnajduję w nim cechy, które mi odpowiadają? Czy wyobrażam go sobie jako ojca moich dzieci? Czy widzę siebie jako jego żonę? I mnóstwo innych pytań. To są nasze drogowskazy. I na tej podstawie decydujemy się lub nie.

     I teraz: jeśli spośród tych wielu osób decydujemy się na tę jedną i kochamy ją tak, że pragniemy jej dobra, to dzięki rozeznaniu (rozum) i decyzji (wolna wola) wybieramy ją na małżonka. A jak już wybierzemy to ślubujemy jej miłość, wierność i uczciwość... i nie zastanawiamy się czy gdzieś ktoś byłby lepszy, bo my już mamy męża. Nie myślimy czy wystarczająco pragniemy tego dobra i czy nie będzie w życiu sytuacji, że byśmy dla kogoś tego dobra zapragnęli jeszcze bardziej. Wtedy nawet nie przychodzi nam do głowy, żeby się zastanawiać czy gdzieś indziej jest jeszcze jakaś miłość. Po prostu nas to nie obchodzi.

     A jeśli nawet się nie zdecydujemy związać z daną osobą a po latach widzimy, że może jednak trzeba było to absolutnie nie należy rozpaczać i twierdzić, że swoją szansę się przegapiło czy straciło. Bóg nie jest okrutny i widzi, że wtedy nie byliśmy w stanie (z jakichś względów) podjąć decyzji. A zatem tworzy nam nowe szanse.

     Dlatego jeszcze raz powtórzymy: nie ma czegoś takiego jak "przeznaczenie", nie ma ludzi sobie "przeznaczonych". Człowiek ma prawo wyboru i decydując się być z konkretną osobą czyni tak, ponieważ tego chce. Dlatego nie należy ufać żadnemu "przeznaczeniu". Ufać Bogu. Ufać, że On przygotował dla nas wiele wspaniałych możliwości. Modlić się o rozeznanie, o światło Ducha Św. która z nich byłaby dla nas najlepsza. Modlić się o dobrego męża lub żonę. I ufać, że Bóg w decydującej chwili da nam takie światło, że będziemy mogli podjąć świadomą, dobrą decyzję.

     WASZE LISTY

     Gosia, 28 lat: Przeczytałam to co piszecie o przeznaczeniu. Czy jednak Bóg zrobił mały wyjątek dla Sary i Tobiasza (księga Tobiasza 6, 18-19)?

     No właśnie. Co jednak z Tobiaszem i Sarą? Przecież Tobiaszowi anioł wprost mówi o Sarze, że jest dla niego przeznaczona. Czy zatem Bóg dla nich zrobił wyjątek czy może jednak czasem ingeruje wprost w ludzkie wybory?

     By dobrze zrozumieć fragment Biblii o Tobiaszu i Sarze należy wziąć pod uwagę wszystkie zasady czytania Biblii, tzn. nie czytanie dosłowne, tylko w kontekście historycznym, społecznym itp. Ponadto należy sięgnąć do oryginału i zobaczyć jakie słowo tam występuje i czy w przekładzie na język polski jest to rzeczywiście "przeznaczona". Bo nieraz jest tak, że dany wyraz nie ma polskiego odpowiednika i szuka się słowa najbardziej zbliżonego. Według nas "przeznaczenie" Sary Tobiaszowi należy rozumieć jako "danie" mu jej a nie jedyną możliwość. Niejako stworzenie szansy, dając jednocześnie wybór. Myślę, że Tobiasz tak też odebrał słowa anioła: jako szansę - w formie zachęty a nie rozkazu. Zauważmy, że Tobiasz przecież chciał dokonać tego wyboru, ponieważ pokochał Sarę. Gdyby tak nie było Bóg nie przymusiłby ich do czegoś wbrew ich woli, gdyż nie byli (tak jak i my nie jesteśmy) jedynie marionetkami w Jego ręku, ale tymi, których stworzył na Swój obraz i podobieństwo.


Kasia i Tomek


Redakcja portalu



   




Wasze komentarze:
 Co raz mniej rozumiejący: 20.10.2012, 19:33
 Ja z kolei od bardzo dawna jestem samotny. Co raz częściej czuję że to Przeznaczenie, chociaż zdaje sobie sprawę z Wolnej Woli, oraz tego że Bóg chce przecież dla nas dobrze. Nie mniej jednak trwa to od tak dawna, i co gorsza z reguły przeciwko mnie grają okoliczności, że co raz trudniej jest mi wierzyć że istnieje wiele dróg. Nie sprawia mi to przyjemności... I szczerze mówiąc co raz gorzej wpływa to na moją psychikę... Zwłaszcza że widuję ludzi, którzy wyglądają gorzej ode mnie - mają gorsze charaktery - niejednokrotnie traktują swoje partnerki okropnie... A ja wciąż sam. I nie to żebym nie szukał, i nie starał się. Wydaje mi się wręcz że w wyścigu tym zawsze startuje z przegranej pozycji. Przyznam że chociaż raz chciałbym żeby okoliczności mi sprzyjały... Przeraża mnie to - wizja samotności - z tego co pamiętam z dawnych lat, kiedy uczyłem się o religiach, chociaż w sumie nie było to tak dawno. Z tego co pamiętam, w judaiźmie (a dokładniej w Talmudzie) istnieje podanie o Komnacie Guf - z której pod postacią na ziemie przybywają dusze - każda mająca do spełnienia określoną rolę. Czasem zastanawiam się czy nasi Starsi Bracia w Wierze, nie mieli przypadkiem racji.
 anonim: 19.10.2012, 18:31
 przeznaczenie istnieje i trzeba wierzyc... ja oby sie przekonac ze to ten jedyny musialm pokonac wiele bledow krokow dlatego uwazam ze moj przypadek jest bardzo dziwny... czuje ze to ten jedyny ze to ten mezczyzna jakiego chcialam ale nie umiem nie umialam tego zrozumiec... milosc przychodzi z czasem...
 annnon: 03.10.2012, 12:01
 Witam.Otóż na początku nie wierzyłem w przeznaczenie,potem znów wierzyłem gdy trafił mi się cholernie dziwny przypadek.Ale znów nie wierze.Otóż jako że jestem osobą niedostępną i honorową.Kiedyś w bardzo dziwny przypadek poznałem kobietę(bardzo dziwny przypadek,więc mało prawdopodobny)Najdziwniejsze było to że nie poznaje się osoby która całkowicie rójnuje życie(zakochałem się) strasznie mi się spodobała.Nie tylko z wyglądu ale z tego jak się zachowuje.Cały czas miałem nadzieje i myślałem że jest mi przeznaczona ,lecz nie mówiła mi odrazu(pewnie ona inaczej to odebrała) ale okazało się że ma chłopaka.Co całkowcie powaliło mnie na nogi,bardzo mnie to zabolało.Gdyż kobieta jak jedna na milion mi się spodobała.I gdzie przeznaczenie? Nie wierze,musiał byś to albo iracjonalny przypadek.Albo klątwa na mnie.Najgorsze jest to że potem gdy ją poznałem widziałęm grosze(myślałem że to szczęście,ale tuż przed tym jak powiedziała mi że ma chłopaka ,zauważyłem czarnego kota.Otóż całkowicie straciłem wiarę.Nie dlatego że ktoś mnie odrzucił,ale dlatego że z pośród miliony osób los musiał akurat wybrać tą kobietę.Poznałem ją takim głupiem przypadkiem,nieprawdopodobne było to że kobieta naprawde mnie zabiła.Zabiło mnie wszystko.Cały czas zastanawiam się o co tu chodzi,ale gdyby przeznaczenie istniało ona było by wolna.
 eda: 16.09.2012, 22:42
 wychowałam dzieci zmarł mi mąż i mówiłam że się już nigdy nie zakocham a miłość przyszła nagle i nie możemy się rozejść i to w naszym wieku mamy po 50 lat co mam zrobić dzieci go nie akceptują
 Pola: 14.09.2012, 12:22
 Miłość przychodzi wtedy, gdy przyjaźń zawita między ludzi. A na to potrzeba czasu. Nic, co rodzi się nagle, nie jest trwałe. Należy odróżnić zauroczenie i fascynację od prawdziwie głębokiego uczucia. Bo miłość to dogłębne poznanie drugiego człowieka. Zaufanie. Przewidywanie i odczytywanie myśli i pragnień. To jedna dusza w dwóch ciałach.
 9: 09.09.2012, 21:05
 miłość nie istnieje, to tylko przyzwyczajenie do danej osoby. To tak, jak przyzwyczaimy się do telefonu komórkowego, a gdy ktoś nam go zabierze to czujemy, że czegoś nam brakuje. Tak samo to działa wobec ludzi jak i przedmiotów.
 Natalia : 28.08.2012, 18:35
 Bzdura! Przeznaczenie istnieje i tylko miłość z przeznaczenia jest prawdziwa a ludzie którzy próbują ze sobą być to najczęściej tylko zauroczenia po których związek się rozpada Myślę że trzeba odróżniać zauroczenie od prawdziwej miłości Miłość istnieje tylko raz ! gdyby tak było ludzie nie rozstawali by się i zdradzali
 Piotrek: 24.08.2012, 00:01
 Ja tez uważam że człowiek ma wolna wole. Zastanawia mnie fakt, ze kazdy kto wierzy w przeznaczenie, nie potrafi odpowiedzieć na pytanie ,,Czy gwałcicielowi, pedofilowi czy innemu przestępcy. Bóg tez kazał tak postępować?" PRZEZNACZENIE TO BZDURA. To człowiek podejmuje decyzje i kieruje swoim życie. Bóg nam tylko pomaga. A jeśli ktoś ma inne zdanie to mogę z nim o tym podyskutować, bo argumentów mi nie brak tylko zanim zaczne, po proszę odpowiedź na powyższe pytanie.
 gosc: 17.08.2012, 22:12
 mysle ze przeznaczenie istnieje,droga zycia jest droga przeznaczenia BOG pokazuje człowiekowi jego drogę ( nie całą naturalnie lecz dawkuje mu po trochu).To ze dzisiaj czyniłem wyrzuty BOGU że nie idzie tak jak chce jutro okaze sie opatrznoscią i będę MU wdzięczny. Wizje sny oraz tzw.tknęło mnie mogą być sposobem komunikacji BOGA z Człowiekiem.
 :)(:: 29.07.2012, 08:02
 istnieje cos takiego jak przeznaczenie.Człowiek jednak ma wolna wole ale tylko do tego ze moze wybrac zlo lub dobro!!!! ale jego zycie jest juz ustalone przed narodzinami, smieszy mnie w tym artykule ze pisze tam , jesli pojechalbym np. do australi to poznalby tam druga osobe , ale jesli nie pojedzie to pozna tutaj inna osobe:) przeciez to smieszne ale jesli pojade i poznam czy to nie przeznaczenie? przeciez nie wyjezdzam tylko po to zeby tam kogos poznac prawda!!! nasze zycie jest juz od samego poczatku zaplanowane. np. pewien czlwiek idzie ulica do sklepu do ktorego chodzi codziennie , ale w ten dzien poszedl inna droga i ginie w wypadku czy to nie jest przeznaczenie!!!!!!! dlaczego poszedl wlasnie wtedy inna droga? , lub rodzi sie male dziecko i zyje tylko kilka dni i umiera czy to tez nie jest przeznaczenie ? wiadomo ze dziecko nie mialo nawet mozliwosci wybrac swojej drogi !!!!!! , lub pewna kobieta jedzie samochodem nagle uderza w nia ciezarowka, ale przezywa przyjezdza karetka i zabiera ja do szpitala, lecz karetka jadac do szpitala ma wypadek i kobieta ginie to tez nie przeznaczenie? (ten pierwszy i ostatni przykład jest udokumentowany tzn.zdarzyło sie to naprawde!!!) dlatego uwazam ze kazdy ma swoje przeznaczenie, wiem ze nie kazdy sie zgodzi ze mna, ale to prawda!!!
 Kismet: 23.07.2012, 23:07
 To ja Wam cos opowiem. Historia ktora mi sie przytrafiła zdziwia mnie i zastanawia do dzis. Mam zone i 7 miesieczna corke. Ale nie o moja zone tu chodzi. Bylem kiedys zakochany w pewnej dzieczynie lecz cos sie nie udał na ten zwiazek, zewala ze mna, dlugo nie moglem o niej zapommniec, snila mi sie po nocach.Wyprowadziła sie do innego miasta by studiowac. Mineło chyba z 10 lat od tego momentu gdy zerwala ze mna, przez ten dlugi okres wspominalem o nej, czasem kila razy w tygodniu, wydawolo mi ise ze to jest juz chore. Pewnego dnia rano gdy tylko otwarlem oczy pomyslalem o niej znowu. W ciągu dnia tez chyba z kilka razy. Jechalem autem przez osiedle na ktorym sie poznalismy, i zaówazylem ja, szla sobie spacerkiem z pieskiem. Ale to jest nic. Wieczorem przyjechalem do domu. Z auta zabieralem chodzik od malej kocyk i zakupy. Gdy bylem juz w domu, nie moglem znalesc tego kocyka i pomyslalem ze zgubilem go po drodze, wiec poszedlem go pszukac. Niestety nie znalazlem, ale gdy wszedłem po schodach na swoje pietro, usłyszałem ze obok mojego mieszkania zamkaja sie drzwi sasiadów, obrociłem lekko głowe zeby zobaczyc katem oko kto wychodzi z mieszkania i zaówarzyłem ją, dziewczyne z przed 10 lat. Byłem zszokowany, nie wiedzialem co mam powiedziec, zdrętwialem. Okazalo sie ze mieszka obok mnie od 2 tygodni, wynajmuje mieszkanie. Nie moge sobie tego wytlumaczyc, mysle wciąż i mysle...
 krismal1: 18.07.2012, 23:43
 Zgadzam się z artykułem ja też od dłuższego czasu mam przeświadczenie że to my kierując się wolną wolą umysłem i zdolnością rozeznania sami wybieramy osobę . Gddyby było jakieś przeznaczenie to musiałbym zarzucić Bogu że tak sobie ze mnie zakpił bo moje fatalne małżeństwo też na początku wyglądało jakbyśmy byli sobie przeznaczeni . A tak nie oskarżam Boga przecież to ja wybierałem . A że wybrałem źle to już inna sprawa.
 Ada: 26.06.2012, 11:52
 Spotkałam go kilka razy, zupełnie przypadkiem. Znaliśmy się wcześniej i nagle (mimo że mieszkamy w dwóch różnych i dużych miastach Wrocław i Opole) spotkaliśmy się dwa razy we Wrocławiu i raz w Opolu, wpadliśmy na siebie na ulicy. Fajnie się rozmawiało. Czy to przypadek czy coś więcej... ? Nie umiem teraz tego racjonalnie ocenić. Co myślicie?
 dora : 22.06.2012, 22:14
 przeznaczenie??????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
 dora : 22.06.2012, 21:37
 czy przeznaczenie istnieje nie wiem .życie jest ciężkie jeśli żyje się z inną osobą a kocha inną ........
 artur: 22.06.2012, 20:06
 nie jest prawda ze wszystkim ludziom Bóg daje wolną wole.Daje temu komu chce.
 piotr.: 21.06.2012, 14:43
 Co za bzdury piszecie.że czlowiek ma wolną wole.Mi Bóg zabral wolną wole gdy mialem 6 lat.Bylem tylko dzieckiem.A czy wy macie wolną wole?Czy macie wpływ na to kim sie urodzicie i jakim miejscu na świecie?Dlaczego nikt nie widzi że w każdym pokoleniu jest ta sama ilość kalek.Osób głuchych niewidomycch i sparaliżowanych.Czemu nikt z was nie widzi że co roku jest prawie ta sama liczba ofiar w wypadkach.Jestesmy na tej ziemi nie z własnej woli i nie mamy na nic wpływu.
 Katarzyna: 14.06.2012, 23:06
 Uważam że przeznaczenie istnieje. Też kiedys myslałam że jesteśmy kowalem swojego losu i tak wyszłam za mąż i mam dziecko.pospieszyłam sie! Powoli dociera do mnie że moze i kocham swojego meza ale caly czas nie moge przestac myslec o kims kogo poznalam wczesniej, pragne tej osoby czuje do niej cos czego nie jestem w stanie sama sobie wytłumaczyć. nic by nie bylo w tym dziwnego gdyby nie to że tą osobę spotkalam bedac za granica przypadkowo. Spotkalismy sie 3 razy i nie doszlo miedzy nami do bliskiego stosunku. Wyjechalam i caly czas żaluje ze nie wrocilam do niego mimo ze wcale go ie znalam ze tylko rozmawialismy. Cały czas mam nadzieje ze los mi pomoze i da sytuacje w ktorej znow bede mogla zaczac od nowa ale wlasnie z nim. Byle nie za 10 lat bo on wtedy bedzie mial 40stke.
 Jagoda: 14.06.2012, 22:15
 Obecnie jestem wdową. Z mężem przeżyliśmy 36 lat. Gdy się w nim zakochałam miałam 16 lat. Mąż okazał się bardzo trudnym człowiekiem, jego motto : pan i władca, poz tym " damski bokser", a ja wciąż jego kochałam i kocham. Zawsze myślałam, że był moim przeznaczeniem, ale kiedy przeczytałam wypowiedz " Arturka" z 21 czerwca 2011r i wzięłam się do analizy wypowiedzi i mojego życia, to uważam za najbardziej właściwą. Mam bardzo dużo czasu na analizę, bardzo dużo czytam i oceniam tak jak ARTUREK, że to co uczynimy, jak myślimy, jak postąpimy wynika z przeszłości, z dzieciństwa, z kultury, obyczajów, nakazów, zakazów i w/g tych konfiguracji zakodowanych w mózgu postąpimy. Wszystkim życzę dużo miłości, ale patrzmy na siebie nie tylko przez pryzmat religii, bo pozbawia nas logicznego myślenia. Religia, to też kultura, obyczaj, przyzwyczajenie, lęk wpajany od urodzenia.
 mirek: 14.06.2012, 15:38
 nie wszystkim ludziom bog daje wolna wole.
 
[1] [2] [3] [4] (5) [6] [7] [8] [9] [10] [11]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej