Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Samo zakochanie nie wystarczy...

     Bardzo wielu młodych (pokazują to ankiety) widzi wielką wartość dobrego, miłującego się małżeństwa i rodziny skupionej wokół niego. Może jest tak w Twoim przypadku. To bardzo szlachetne i mądre pragnienie. Rodzina jest nie tylko podstawową komórką społeczną, od której zależy duchowy, kulturalny i materialny dobrobyt każdego narodu, ale może być (powinna być) również źródłem wielorakich satysfakcji, osobowego rozwoju, przyczynia się w ogóle do szczęścia osobistego. Bywa jednak inaczej; to, co ma być źródłem radości, staje się przyczyną smutku.

     Czy udane małżeństwo i szczęśliwa rodzina to, jak w loterii, kwestia przypadku? Od czego zależy to, czy twoje małżeństwo będzie udane? Myślisz, że od Twojego sprytu, urody, wykształcenia, stanowiska, pieniędzy, które będziesz miał... Jaka powinna być Twoja przyszła żona czy mąż? Czy wiesz, jakie jej (jego) przymioty dają większą szansę na udane małżeństwo niż inne? Albo może po prostu wystarczy, żeby być w sobie zakochanym...? Me przecież zakochanie przemija! Tylko prawdziwa miłość trwa na zawsze, I może ktoś być przystojny, mieć wykształcenie, pieniądze, stanowisko, a być bardzo marnym mężem czy ojcem... Za buzią i figurą jak z żurnala mody, może kryć się rozkapryszenie, próżność, nieczystość, chęć manipulowania innymi.

     Dobroć serca jest najlepszym gwarantem założenia szczęśliwego małżeństwa i rodziny. "Miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie" i inne zalety czynią dopiero Ciebie i Twego współmałżonka zdolnym do osiągnięcia celu, którego pragniesz. Dobrze jeśli ktoś będzie miał te przymioty, a równocześnie będzie ładny, wykształcony i majętny. Tak też może się zdarzyć. Tym lepiej! Jednak budowanie głównie albo tylko na rzeczach zewnętrznych, nieuchronnie kończy się źle.

     To wewnętrzne piękno czyni człowieka również atrakcyjnym kandydatem na męża czy żonę.

     Dobro pociąga dobrych. 20-letni Piotr wyraził to w następujący sposób: "Chciałbym kiedyś móc spojrzeć swoim dzieciom w oczy i powiedzieć wszystko szczerze o ich matce, i o sobie, ich ojcu. Chciałbym im powiedzieć, że ich matka była porządną, uczciwą dziewczyną, skromną, pracowitą, pobożną, że kochała swoją rodzinę, że czyniła wiele dobra... Sam staram się żyć jak najlepiej, żeby mieć co opowiedzieć swoim dzieciom. Na pewno nie ożenię się z dziewczyną, która chodzi co dwa miesiące z kimś innym, bywa na jakiś pijackich imprezach i nie wiadomo, co jeszcze robi. Jakoś trudno mi wyobrazić sobie taką rozmowę: kochane dzieci, kiedy wasza mama była młoda, dosyć często zakochiwała się, a potem w łóżku dawała swoim ukochanym dowody miłości."

     Co zrobić, żeby byty w nas owe piękne przymioty serca...? Ta "...miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie." - jak pisze św. Paweł do Galatów (5, 22) - są owocami Ducha. Cóż to praktycznie znaczy? Znaczy to, że aby zdobyć te "owoce", trzeba żyć w stanie łaski uświęcającej (czyli według Bożych przykazań) i współpracować z nią (czyli panować nad sobą), aby Duch Święty mógł w nas działać, przemieniać, oczyszczać, a potem rodzić swoje owoce: miłość, radość, pokój... Grzech stanowi dla działania Ducha barierę nie do przebycia. Ktoś, kto przeciwstawia Mu się, nie może wydać Jego owoców.

     Grzech to nie jest jakieś abstrakcyjne, teologiczne pojęcie, ale konkretna bolesna rzeczywistość, która może nas dotknąć. Trwanie w grzechu wpływa na całą istotę człowieka, powoduje nieprzewidywalne, niekończące się problemy duchowe, psychiczne, fizyczne, zewnętrzne i wewnętrzne. Im bardziej grzeszymy, tym bardziej oddalamy się od tego co dobre. Stopniowo człowiek staje się niezdolny do cieszenia się prawdą, traci zdolność przekazywania pokoju, miłowania innych i czynienia ich szczęśliwymi. Wewnętrzna dysharmonia, rozterki, rozproszenia stają się zniewalającą koniecznością. Zmysłowość, próżność, egoistyczne poszukiwanie wrażeń są teraz o wiele bardziej nęcące niż prawda i dobro... jakość życia grzesznika jest zupełnie inna niż kogoś, kto żyje w stanie łaski. Jego "miłość", "radość", "uprzejmość" zupełnie różnią się od tych, o których pisze św. Paweł.

     W Księdze proroka Jeremiasza czytamy, że człowiek przez grzech odwracający się od Boga "Jest on podobny do dzikiego krzaka na stepie. Nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście; wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną" (Jr 17, 6). Oto jeden obraz serca człowieka, jego wnętrza... "Błogosławiony mąż - pisze dalej prorok Jeremiasz - który pokłada ufność w Panu... Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi. Nie obawia się, skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście. Także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców" (Jr 17, 7-8). Dwa obrazy - który urzeczywistnisz w sobie, zależy tylko od Ciebie samego...

     Proces dezintegracji dobra powodowany przez grzech, nie przebiega od razu. Jest stopniowy i może go zatrzymać jedynie szczery żal, wyznanie wykroczeń i otrzymanie przebaczenia w Sakramencie Pokuty.

     Powtórzmy jeszcze raz: grzech na przeróżne sposoby niszczy człowieka.

     Tak jesteśmy "skonstruowani", taka jest nasza natura i nie zmienimy jej... Wszyscy ludzie chcą żyć szczęśliwie. Recepta na to głoszona jest stale od dawien dawna: żyj według Bożych przykazań! Pan Bóg chce Cię uchronić od zła i związanego z nim cierpienia. Dlatego dał Ci przykazania! Może nie będziesz miał willi i mercedesa, ale będziesz miał w sercu miłość, radość, pokój, poczucie sensu swojego życia.

     Popatrzmy na życiorys angielskiego pisarza Oskara Wilde'a. Byt wybitnym umysłem. Zdobył najwyższe nagrody w dziedzinie literatury, najwyższe akademickie tytuły. A jednak poniósł straszliwą osobistą porażkę. W więzieniu napisał książkę "De profundis". Mówi tam tak o sobie: "Bogowie dali mi prawie wszystko. Ale pozwoliłem zwieść się urokowi bezsensownej, zmysłowej przyjemności... Zmęczony przebywaniem na szczytach, świadomie zszedłem w dół, poszukując nowych wrażeń... Przestałem zważać na życie innych, czerpałem przyjemność tam, gdzie miałem na to ochotę i szedłem dalej. Zapomniałem, że każde, nawet drobne działanie powszedniego dnia umacnia albo osłabia charakter. Dlatego o tym co się robi w zamkniętej izdebce, trzeba będzie kiedyś głośno krzyczeć z dachu domu. Przestałem być panem samego siebie. Nie byłem już kapitanem mojej duszy i nie wiedziałem o tym. Pozwoliłem, aby przyjemność zdominowała mnie. Skończyło się to dla mnie hańbą."

     Seks jest dobrem tylko dla małżonków. Tak ułożył świat nasz Stwórca. Nie da się tego zmienić. Nieczystość przedmałżeńska (poważny grzech) jest najczęstszą przyczyną zamykania się młodych na działanie Ducha. Ciało chce żyć według swoich zasad. "Ciało bowiem do czego innego dąży niż Duch, a Duch do czego innego niż ciało, i stąd nie ma między nimi zgody..." pisze św. Paweł. Którą drogę wybierzesz?

     Jakże często da się zauważyć, że współżycie seksualne zamiast umacniać dobrze zapowiadającą się przyjaźń, przerywa ją. Czy możemy spodziewać się czegoś innego?

     Zacytujmy jeszcze jedno świadectwo 18-letniej Agnieszki: "Było mi bardzo miło, kiedy zaproponował pierwszy raz spotkanie. Mama była przeciwna, ale w końcu ustąpiła, bo wiedziała gdzie jestem. Wtedy się to wszystko zaczęło. Spędzaliśmy razem coraz więcej czasu. Rzeczywiście zakochałam się. Czułam się wtedy jak nigdy w życiu. Był miły, przystojny. Pewnego wieczoru, zamiast do kina, poszliśmy do jego mieszkania. Rodziców nie było. Najpierw mnie całował, a potem zapytał, czy nie moglibyśmy... Czułam, że nie powinnam go zawieść. W końcu był wspaniałym chłopakiem. Nie uważałam, że prosi o zbyt dużo. Teraz wszystkiego bardzo żałuję. Chciałabym przeżyć ten dzień jeszcze raz zupełnie inaczej... Nasz związek zaczął wkrótce stygnąć. Zdawało mi się, że był miły tylko wtedy, gdy mieliśmy mieć seks. Nie rozmawialiśmy nawet wiele. Czułam się używana... Zerwaliśmy niedługo potem. Boję się rozpoczynać na nowo "chodzenie z kimś". A mój dawny chłopak znalazł już sobie nową dziewczynę."

     Pragnąłbyś szczęśliwie ożenić się (albo wyjść za mąż), założyć rodzinę. To dobre i mądre pragnienie. Jak je osiągnąć? Od tego, czy oprzesz się pokusie nieczystości i zachowasz przedmałżeńską czystość, bardzo wiele zależy. Nie możesz rozpoczynać budowania swojego szczęścia od grzechu. Byłoby to budowanie domu na piasku. Mógłby runąć, zanim dokończyłbyś budowę. Wielu podsuwa Ci jednak taką koncepcję rozpoczynania od grzechu. Czynią to młodzieżowe czasopisma, filmy, książki, kasety... Czy chcą Twojego dobra? Stoisz przed wyborem! Wybierzesz łatwą drogę, życie "na luzie", które przynosi natychmiastową przyjemność, a pozostawia niesmak? Czy też spojrzysz w przyszłość, zrezygnujesz z tej przyjemności, "zaprzesz się samego siebie" i powalczysz trochę dla nieporównywalnie większego i trwałego szczęścia?


Jan Bilewicz


Publikacja za zgodą redakcji

nr 11-12/1997


   




Wasze komentarze:
 Renia : 20.11.2014, 00:01
 Życzę właśnie każdemu znalezienia szczesliwej miłośći nadzieja umiera ostatnia<3
 ANONIMOWA: 17.08.2010, 20:44
 NIE MAM ODWAGI NAPISAĆ SWOJEGO IMIENIA ,BO JEST MI OGROMNIE WSTYD.TAK TO CO NAPISAŁ PAN BILEWICZ TO ŚWIĘTA PRAWDA.JA Z MOIM MĘŻEM TEŻ PODJĘLIŚMY DECYZJĘ O WSPÓŁŻYCIU PRZED ŚLUBEM.CZEGO TERAZ PO LATACH BARDZO ,ALE TO BARDZO ŻAŁUJĘ.WYGASŁO PIERWSZE ZAUROCZENIE GDZIEŚ PO DRODZE WYPALIŁA SIĘ MIŁOŚĆ.CZUJĘ SIĘ JAK AGNIESZKA UŻYWANA ,A NIE KOCHANA.MÓJ MĄŻ JEST TEŻ MIŁY TYLKO WTEDY KIEDY OCZEKUJE SEKSU.GDYBYM MOGŁA COFNĄĆ CZAS...
 asia: 14.05.2010, 14:59
 a ile mozna czekac. jedna milosc sie sypie , kolejna.. a ty masz juz tyle lat i znowu wchodzisz w kolejny zwiazek i znowu masz czekac do ślubu...a potem znow sie rozpadnie bo bedzie brak tej bliskosci fizycznej.
 ALDONA: 21.04.2009, 11:44
 Jaś Bilewicz to jeden jedyny mądry mężczyzna na tym walniętym świecie;-]
 aldo: 21.04.2009, 11:39
 swiat oszalał
 aldona: 21.04.2009, 11:38
 Jas Bilewicz jest fenomenalny;-]
 aldona: 21.04.2009, 11:36
 jasiu
 eMka: 03.04.2009, 13:18
 Dość powierzchowne to patrzenie Piotra z przykładu- jakby w Piśmie Św. nie było niczego o zmienianiu się ludzi, nawracaniu itd. A gdzie drugi człowiek? Inne cechy niż dziewictwo?
 Ania: 05.05.2008, 12:45
 Zgadzam się, z powyższym tekstem, aczkolwiek wprowadzenie tego w życie wymaga nieopisanie dużo wysiłku, ale przecież prawdziwa miłość zawsze musi przejść przez ogień.
 BArtek LiM: 25.09.2007, 08:57
 Wiele prawdyyy superr artykuł:)
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej