Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Różnica wieku

     Czy duża różnica wiekowa między kobietą i mężczyzną ma jakiekolwiek znaczenie? Czy istnieje szansa na udany związek między takimi osobami czy lepiej się rozstać? Czy można się dogadać z kimś z innego pokolenia?

     W pierwszym odruchu chciałoby się odpowiedzieć, że jeśli ludzie się kochają to nic ich nie podzieli, a wiek to ma już tutaj najmniejsze znaczenie. Zasadniczo różnice wiekowe zacierają się... z wiekiem tzn. lepiej się dogadają osoby, których dzieli powiedzmy 12 lat, ale ta młodsza ma lat 29 a starsza 41. Będzie tak gdyż są to już ludzie dorośli, o ukształtowanym charakterze, wiedzący czego chcą w życiu. Natomiast zupełnie inaczej ułożą się relacje między 18-latką a 30-latkiem czy między 20-latkiem a 32-letnią kobietą. Oczywiście, jest wiele znanych (nie tylko biblijnych) przykładów udanych związków osób, których dzieli znaczna różnica wieku. Myślę, że prawie każdy ma w swym otoczeniu takie osoby. Nie sięgając daleko: moja prababcia będąc 45-letnią wdową po wojnie poślubiła 22-letniego młodzieńca, nota bene własnego pracownika i żyli długo i szczęśliwie. Dzieci wprawdzie już nie mieli (prababcia miała 4 synów z poprzedniego małżeństwa, z których najstarszy... był starszy od swego ojczyma - nie mówię, że było łatwo między tymi chłopakami ale jakoś się dogadywali) i naprawdę, szczególnie już w starości stanowili w swojej wsi przykład udanego małżeństwa.

     Trzeba jednak powiedzieć, że na pewno taki związek jest trudniejszy niż związek rówieśniczy. Nieco odmienne zainteresowania, nawyki, znajomi. Młodsza dziewczyna (no, powiedzmy, że dziewczyna, bo z reguły to dziewczyna jest młodsza, choć są i odwrotne przypadki) może się nudzić towarzysząc swemu chłopakowi podczas służbowych spotkań: oni rozmawiają o interesach, ona nie ma pojęcia o czym mówią, na dodatek musi wyglądać reprezentacyjnie, uśmiechać się i dobrze by było, żeby od czasu do czasu wtrąciła jakąś inteligentną uwagę choćby na temat sztuki... Albo ona ma ochotę iść potańczyć a czterdziestoletniemu mężowi już nie bardzo się chce szaleć na dyskotece. Na początku ona może rezygnować z tej dyskoteki na rzecz teatru, na początku to może nawet on się przełamie i wybierze się z jej przyjaciółmi na imprezę, ale z czasem oboje będą się czuć nieswojo. Mam taką koleżankę: jej mąż jest z 15 lat starszy od niej. Kiedy ja opowiadam o urlopowych rowerowych szaleństwach z mężem, jak to zmokliśmy w lesie i komary nas pogryzły, jak w ciągu jednego tygodnia nocowaliśmy w pięciu miejscach i rano wyjeżdżaliśmy nie wiedząc gdzie wylądujemy wieczorem widzę taki mały smuteczek w jej oczach: "Ach, Tobie to fajnie, ja z moim Mirkiem to tak nie pojeżdżę". No nie pojeździ. Bo co roku jeżdżą na zorganizowane wczasy w tym samym ośrodku. Trochę smutne. Co wcale nie oznacza, że ona swojego męża kocha mniej niż ja. Absolutnie. Ona tylko tak sobie z nim nie pojeździ.

     Jeszcze jeden aspekt. Starszy partner (z reguły) szybciej odejdzie, zostawi tę drugą stronę wdową lub wdowcem. Tak jakoś wcześnie...a mieli razem na emeryturze chodzić na spacerki i cieszyć się wnukami. Starszy mąż (powiedzmy tak pod siedemdziesiątkę) zaczyna narzekać na kręgosłup albo jakąś inną dolegliwość i pięćdziesięciokilkuletnia żona choć jeszcze w sile wieku parzy mężowi ziółka i smaruje maścią - kochająca żona tak robi i to z miłością - to normalne przecież, tylko tak jakoś...ona jeszcze młoda i na wycieczkę by pojechała i to czy owo zrobiła, ale to już nie na męża siły i samego go przecież nie zostawi.

     Kolejny aspekt to dzieci. Jeśli starszy małżonek ma mniej sił i cierpliwości to ciężar wychowania dzieci w większym stopniu spada na młodszego. Ponadto starsza strona szybciej dąży do urodzenia dziecka, bo zegar biologiczny bije, a młodsza nie czuje się jeszcze na to gotowa. No i tak by można jeszcze długo. Oczywiście są i dobre strony. Starszy partner jest (a przynajmniej powinien być) bardziej dojrzały, mądrzejszy życiowo, często tego młodszego potrafi przestrzec przed popełnieniem jakiegoś błędu, doradzi, przewidzi konsekwencje takiej czy innej decyzji.

     Raczej nie wygłupi się w towarzystwie. Na pewno młodsza dziewczyna czuje się przy boku starszego mężczyzny bezpiecznie.

     Jednakże bardzo ważnym, a wręcz zasadniczym problemem jaki trzeba tu rozważyć są motywy takich związków. Bo bardzo źle jest gdy kiepskie relacje z własnym ojcem i brak poczucia bezpieczeństwa z jego strony popychają dziewczynę w ramiona starszego mężczyzny (mówiąc "starszego" mamy na myśli różnicę wieku ok. 7-15 lat, nie 2-5). Gdy podświadomie szuka ona relacji ojcowskiej w takim związku. Jeśli dziewczyna będzie się zachowywać nie jak partnerka ale jak mała dziewczynka, jeśli będzie oczekiwała od mężczyzny nie oparcia i poczucia bezpieczeństwa jak od męża tylko jak od tatusia. Sami przyznacie, że czego innego oczekujecie i inne macie relacje z ojcem i matką niż z chłopakiem czy dziewczyną, prawda? I teraz, jeśli dziewczyna w domu nie zaznała ciepła i miłości od ojca, jeśli nie pokazywał jej świata, nie był filarem domu, nie łączyły go dobre stosunki z jego żoną, to taka dziewczyna czuje pewną pustkę i próbuje ją zapełnić we własnym związku. Bardzo szybko zatem wchodzi w związek z pierwszym napotkanym człowiekiem, który da jej namiastkę ciepła. Wydaje jej się zatem, że to czego nie dał jej ojciec da jej partner. Chłopcy w jej wieku wydają jej się dziecinni i nie dają jej tego czego ona potrzebuje. Podświadomie więc może szukać starszego mężczyzny. Znajdując go wreszcie czuje że otrzymuje to czego pragnęła. Ale uwaga! - ona zaspakaja swoje potrzeby jak córka a nie jak partnerka. Oczekuje, że ten mężczyzna pokaże jej świat, będzie ją rozpieszczał, spełni jej oczekiwania. Często tak właśnie się dzieje, bo ten starszy mężczyzna jest już ustabilizowany finansowo, do tego cieszy go uroda młodszej partnerki. Mówi się, że niektórzy panowie przeżywają wtedy drugą młodość. Jednak często niestety taki związek okazuje się ogromną pomyłką, za którą przychodzi płacić do końca życia. Bo albo taka dziewczyna pozostaje na utrzymaniu tego mężczyzny i musi podporządkować się jego zasadom (a te jak wiemy bywają bardzo różne!) albo z jakichś względów związek się rozpada: albo on po jakimś czasie znajduje jeszcze młodszą i atrakcyjniejszą partnerkę albo ona nie wytrzymuje takiego życia i odchodzi. Oczywiście nie jest tak w każdym przypadku i nie każdy związek oparty na różnicy wieku tak wygląda, ale w części związków tak właśnie bywa.

     I tu dochodzimy do motywów tej drugiej strony: co starszego mężczyznę pociąga w młodszej kobiecie? Ba, chciałoby się powiedzieć - wszystko! Czy na pewno? Bo o ile nie dziwimy się - tak jak pisałam - związkom trzydziesto-czterdziestolatków to w wypadku 21-letniego chłopaka i 13-letniej dziewczyny jesteśmy zaskoczeni, prawda?

     No bo o czym oni rozmawiają na randkach? Co robią? Czy mają wspólne zainteresowania? Czy to nie dziwne, że student interesuje się dziewczynką z początków gimnazjum? W takim wypadku podejrzewamy, że albo on jest trochę niedojrzały emocjonalnie albo ona bardzo go pociąga - ale fizycznie, bo jakoś naprawdę nie chce się wierzyć, że dogadują się w każdej dziedzinie.

     Często młodsze dziewczyny mówią, że najbliżsi, rodzina i znajomi odradzają im taki związek ze starszym chłopakiem. Czasem nawet dochodzi do sytuacji, że muszą one wybrać między nim a przyjaciółmi. Dzieje się tak dlatego, że przyjaciele doskonale czują tę przepaść między nim a sobą. Po prostu nie czują się dobrze w jego obecności, bo o czym innym rozmawia się w gimnazjum a o czym innym na studiach. To zupełnie różne światy! Czasem też sama dziewczyna boi się lub wstydzi pokazać z nim w towarzystwie: świadczy to o tym, że sytuacja ją przerasta a ona nie jest jeszcze wystarczająco dojrzała, żeby jej sprostać. Rodzice zaś zwyczajnie boją się o córkę, o to czy chłopak ma uczciwe zamiary czy się tylko nią nie bawi.

     Powstaje też pytanie czy taki chłopak rzeczywiście dobrze się czuje w jej towarzystwie. Czy odpowiada mu ona intelektualnie czy też denerwuje go jej dziecinność i takie "nieważne jeszcze" problemy? Czy nie niecierpliwi się gdy musi jej wiele rzeczy tłumaczyć? Czy mają wspólne tematy i zainteresowania? Opowiem coś z własnego doświadczenia. Byłam kiedyś zaproszona przez starszego kolegę na parapetówkę do jego znajomych. Było miło, ale ja się czułam trochę dziwnie. Oto bowiem znalazłam się bardzo eleganckim domu wśród osób, z których każda (prócz tego kolegi) miała już swoją rodzinę. Panie były całkowicie inaczej ubrane i pomalowane niż ja - może to mało ważne, ale ja naprawdę czułam, że mocno od nich odstaję. Tematy, które poruszali i problemy, które omawiali były mi całkowicie obce. Dominowały bowiem rozmowy o dzieciach, kupnie mieszkania czy domu i jego urządzeniu. Ja nawet męża nie miałam więc temat dzieci średnio mnie interesował, a kupno domu kiedy mieszkałam na stancji był dla mnie wizją cokolwiek kosmiczną. Czarę goryczy przelała muzyka z czasów wczesnej młodości tego towarzystwa, przy której oni szaleli jak na dyskotece a dla mnie była to muzyka odpowiednia na wieczór z książką. Na domiar złego, mimo, iż dzieliło nas na ogół nie więcej niż 10 lat wszyscy traktowali mnie jak dziewczynkę, ot, kolejną sympatię owego kolegi, który tak jakoś ciągle nie mógł znaleźć żony.

     Piszę to, by pokazać, że oczywiście sam wiek nie jest przeszkodą, ale może też świadczyć o niedojrzałości starszego chłopaka i nieumiejętności nawiązania relacji z kobietami w jego wieku. Być może potrzebuje on dziewczyny młodszej od siebie, żeby się dowartościować, żeby poczuć się pewniej.

     Bycie z kimś wymaga pewnej jedności w kilku sferach: zarówno fizycznej, jak i intelektualnej, emocjonalnej, także duchowej. Jeśli zatem jesteś młodsza i nie wiesz czy związać się ze starszym chłopakiem zastanów się nad kilkoma kwestiami: czy na pewno jesteście w tych wszystkich płaszczyznach na takim samym etapie? Czy byłabyś gotowa wyjść za niego za mąż? Czy w ogóle jesteś gotowa wyjść za mąż? Bo Twój chłopak jest już dorosły i dziewczyny, z którymi się spotyka powinien rozpatrywać pod kątem przyszłej kandydatki na żonę. Nie mówimy, że ma się od razu żenić, zaznaczamy tylko, że powinien tak patrzeć na dziewczyny: jak na ewentualną przyszłą żonę - i tak je traktować.

     A jeżeli to chłopak jest młodszy?

     Taka sytuacja gdy to chłopak jest kilka lat młodszy jest przyjmowana z jeszcze większą rezerwą. Dlaczego? No tak to już jest, że procesy dojrzewania u mężczyzn przebiegają później niż u kobiet. To jest reguła. W indywidualnym przypadku może być inaczej. Fakt pozostaje faktem, że dziewczynie w takim związku może być ciężej. Bo na pewno nie może odnaleźć się w towarzystwie jego znajomych, a i ma świadomość, że jemu się może "odwidzieć", bo pozna kogoś młodszego. Poza tym na pewno trudniej będzie u niej o poczucie bezpieczeństwa np. ona już pracuje lub kończy studia, a on chodzi do szkoły i do samodzielności to mu jeszcze daleko. A wiadomo, że to mężczyzna ma zapewniać oparcie kobiecie, a nie ona ma mu matkować.

     Jak zatem ocenić szanse takiego związku? Czy lepiej się rozstać czy też może poczekać na chłopaka? Jeśli jesteś starsza i nie wiesz co zrobić popatrz na tego chłopaka teraz tak jakby był Twoim rówieśnikiem: co w nim cenisz, co Ci się podoba? Jak się czujesz w jego towarzystwie? Czy masz poczucie bezpieczeństwa przebywając z nim? Czy nie martwisz się o przyszłość? Czy wyobrażasz go sobie jako męża i ojca? Jaki jest jego stosunek do innych, zwłaszcza własnej rodziny? Czy jest zaradny? Czy jeśli przebywacie razem to on ma pomysły na spotkania czy Ty czujesz się w obowiązku coś wymyśleć? Jaki jest jego stosunek do czystości, do Boga w ogóle? To są ważne pytania, bo nawet jeśli chłopak jest młody, ale jest odpowiedzialny, zaradny, ma pomysły na życie(!) to bardzo dobrze rokuje i wtedy można nawet "poczekać" na niego. Jeśli natomiast jego zachowanie jednoznacznie wskazuje jeszcze na dużą dziecinność, na chwilowe zauroczenie dziewczyną to lepiej darować sobie trudny przebieg i bolesny koniec takiego związku. Podkreślmy, że my tu absolutnie nikogo nie chcemy odwodzić od związku z kimś starszym, choćby o kilkanaście lat. Tak jak mówiliśmy, moja prababcia żyła długo i szczęśliwie. Chcemy tylko zwrócić uwagę, że różnica wieku pociąga za sobą inne różnice między nami i choć prawdziwa miłość "wszystko przetrzyma" to nie zawsze będzie jej łatwo. No i jeszcze jedno: jak długo się znacie? Jeśli bardzo krótko a on już deklaruje, że Cię kocha to znaczy, że myli zakochanie z miłością i bierze owo podobanie się za coś co będzie trwało wiecznie. Bo żeby pokochać tak naprawdę to trzeba (powtarzamy się, wiem, ale to prawda) dobrze poznać. Bo nie można kochać czegoś czego nie znamy, tak "w ciemno". Kocha się zawsze realnie.

     Reasumując:

     Nie ma nic złego w zdrowych związkach z kimś starszym, źle tylko jest jak ktoś w związku oczekuje innej relacji niż powinna być. I dotyczy to wszystkich: i tych, którzy mają w domu dobre relacje i tych, którzy ich nie mają. Jest szansa aby związek, w którym jest różnica wieku, może nawet spora miał pomyślny finał. Jeśli wszystko inne będzie w nim poukładane i we wszystkich innych dziedzinach będziecie potrafili się dogadać. Jeśli to co najważniejsze - hierarchia wartości, zasady będą wspólne, jeśli podstawowe potrzeby będziecie potrafili wzajemnie zaspokoić pozostaje nam życzyć Wam szczęścia.


Kasia i Tomek


Redakcja portalu



   




Wasze komentarze:
 Scarlet: 22.03.2012, 11:14
 Mój mąż jest ode mnie 17 lat starszy..Poznaliśmy się, jak ja byłam na 3 roku studiów. Teraz mam 25 lat. Nie odczuwam różnicy wieku, jaki nas dzieli. Są minusy takiego związku, bo facet w wieku 40+ jest zazwyczaj niereformowalny;)
 cicha: 22.03.2012, 10:00
 Witam, jestem od 3 lat z mezczyzna starszym o 19 lat. Nasze relacje są takie jakie mogłabym sobie wymarzyc. Jestem z nim bardzo szczesliwa. Ale w mojej głowie cały czas kłebią się myśli. Zauważyłam, że wszyscy na tym forum są nastawieni na nie dla takich związków ale mam potrzebę napisania tego. Otóż, mój partner jest po rozwodzie, i ma dzieci z tamtego małżeństwa ,które mogłyby byc moim rodzeństwem. Na dodatek moi rodzice nie akceptują naszego związku. Wogóle jakby się mnie wypieli. Fakt że robią aferę np. gdybym ich nie odwiedziła na świeta itp, ale w czasie roku nie zadzwonia, nie zapytaja co sie dzieje. Dopiero jak sama zadzwonie, to rozmawiają, ale tylko pytaja czy jestem zdrowa. Także wstępu do rodziny mojej nie ma. Męczy mnie to wszystko. Czuje że kiedyś zostane sama, bo jego dzieci mają mnie gdzieś, moja rodzina też, a My na dzieci własne raczej długo sie nie zdecydujemy ze wzgledu na problemy finansowe. Brak mieszkania itp. Przeraża mnie widok przyszłości, ale wiem że bardzo go kocham i on mnie i nie potrafię go zostawic. Czuję że życie ucieka mi przez palce. Na nic nie mogę sobie pozwolic, bo ogranicza nas brak kasy (problemy rozwodowe partnera) . Nie wiem co robic. Nie potrafie go zostawic, nie potrafie tez wyobrazic tego co bedzie dalej. Może panikuję, może wszystko się poukłada. brakuje mi np. spotkac się z kuzynami z bracmi posiedziec pośmiac się. Znajomych wspólnych nie mamy. Możemy tylko spędzac czas razem. NIe narzekam, bo potrafimy byc razem. Zawsze mamy wspólne tematy, wspólne zainteresowania i potrafimy wszystko razem robic. Czy to w kuchni czy cokolwiek innego. Wiem, że nigdy nie znajde takiej miłosci w nikim innym.
 kręcona: 19.03.2012, 01:26
 Pragnę tylko zauważyć, że w obecnych czasach bardzo często to ten niby dojrzały facet, który powinien mieć już żonę, dzieci jest jeszcze dużym dzieckiem, chce się bawić i korzystać z życia. Kochać się z każdą atrakcyjna dziewczyną i być KAWALEREM, WIECZNYM KAWALEREM. Najsłynniejszy tekst "ja sie chyba nie nadaje do związku". Pewnie i racja skoro zachowuje się jak student na pierwszym roku.
 cheza do DAG: 15.03.2012, 22:20
 byłam tą drugą w życiu faceta ale nie myśl ze pozwoliłam mu na zblizenie... dlatego nadal uwazam sie za staroświecką ;) jeżeli masz problem z tym ze ktos w taki sposób z Tobą postąpił to tutaj pomocy raczej nie znajdziesz. poza ty temat jest o róznicy wieku a nie o zdradach i wolnych związkach ;)
 DAG...: 15.03.2012, 21:15
 CHEZA-Zgadzam się z tobą co do oceny takiego partnera (nic nie jest wart) .Wim też z własnego życia że akt zawarcia małżeństwa nie określa wartości człowieka.I skoro jest niedojrzały ,nieodpowiedzialny i puszczalski to święty Boże nie pomoże.Tylko że wtedy powinien zabawiać się z kimś godnym siebie ,a nie marnować lata życia wrażliwej osobie z zasadami.Nie obraź się ,ale skoro byłaś tą druga to nie jesteś taka staroświecka.Raczej doświadczyłaś czegoś w swym życiu i wyciągnęłaś wnioski.
 cheza do DAG: 14.03.2012, 22:17
 sory ale ja mam swoje zasady i jezeli mam z kims zyc bez papierka to sorki, ale nie imój partner dobrze o tym wie, luźny związek to związek bez zasad i warunków, a Ty próbujesz normalny związek nazwac luźnym, a nie tłumaczysz mi tego w ten sposób ze to jest związek tylko bez papierku i sakramentu... ja mam staroswieckie poglady dlatego ja nie uznaje wolnych związków tylko takie jakie powinny byc. a jak on nie umie uszanowac osoby z którą mieszka i niby jest w związku to sory ale nigdy nikogo nie bedzie szanowac i za przeproszeniem "gówno" wart taki ktos, wiem bo ja kiedys byłam tą drugą, niestety czego teraz załuję.
 DAG...: 13.03.2012, 23:21
 CHEZA -Ten luźny związek nie jest taki całkiem luźny ,gdy się mieszka pod jednym dachem i od drugiej strony wymaga się całkowitej szczerości i lojalności. Raczej chodzi mi o taki związek w którym z różnych względów brakuje papierka i sakramentalnego TAK przed urzędnikiem. Wiesz mi osobiście jest coś czarne ,albo białe i to się uzgadnia.Wtedy oboje mamy wolna rękę i zero pretensji ,albo oboje gramy w jednej drużynie. Aaa i nigdy nie mów nigdy-też byłam taka mądra -do czasu.
 cheza do DAG: 13.03.2012, 20:08
 i z całym szacunkiem ale zycie w wolnym zwiazku i godzenie się na taki związek moim skromnym zdaniem wyklucza jakiekolwiek pretensje do osoby która zdradziła... takie jest moje zdanie, i dlatego ja nigdy w takim związku nie bede...
 cheza do DAG: 13.03.2012, 19:31
 i z całym szacunkiem ale zycie w wolnym zwiazku i godzenie się na taki związek moim skromnym zdaniem wyklucza jakiekolwiek pretensje do osoby która zdradziła... takie jest moje zdanie, i dlatego ja nigdy w takim związku nie bede...
 cheza do DAG: 13.03.2012, 19:28
 no dobra ale ta druga osoba która urabia ona sama jest sobie winna po co zgadza sie na luźny zwiazek? skoro ją potem boli zdrada? albo lużny związek i rób se ta co chceta bo chyba na tym to polega taki luźny zwiazek bez zobowiazań albo jesteśmy parą i trzymamy się tej jednej osoby, a jak sie nie podoba koncepcja to na drzewo prostowac banany
 DAG...: 12.03.2012, 16:03
 Dobra ślub przysięga ,a jak to się ma do luźnych związków? Trwa taki jegomość kilka ładnych lat z kimś dla kogo jest całym światem.Osobą szczerą i oddaną.Sam też mówi że kocha i bąka o ślubie .Natomiast na boku urabia różne cizie -twierdzi że to nic że to dowartościowanie i uważa że mu wolno.A jak się partnerka zbuntowała powiedział ,że dość bo go ogranicza.
 cheza do DAG: 11.03.2012, 20:34
 DAG masz całkowitą rację, jezeli kobieta i mężczyzna są wolni niech robią co chcą i można im tylko kibicowac, ale fakt jeżeli jedna ze stron ma rodzinę, to "romansidła" sa niedopomyślenia, i jezeli ktos kocha i szanuje zonę/meza i przysiegał wiernosć to mysle ze nie pozwoli sobie na taką sytuacje. a jezeli sobie pozwoli to albo skłamał przysiegając albo cos jest z nim nie tak albo cos jeszcze. W kazdym razie nie ręka Boska broni kogos kto się zaochał w kims JUŻ zajętym przed tym żeby to zniszczył.
 cheza do DAG: 11.03.2012, 15:20
 DAG masz całkowitą rację, jezeli kobieta i mężczyzna są wolni niech robią co chcą i można im tylko kibicowac, ale fakt jeżeli jedna ze stron ma rodzinę, to "romansidła" sa niedopomyślenia, i jezeli ktos kocha i szanuje zonę/meza i przysiegał wiernosć to mysle ze nie pozwoli sobie na taką sytuacje. a jezeli sobie pozwoli to albo skłamał przysiegając albo cos jest z nim nie tak albo cos jeszcze. W kazdym razie nie ręka Boska broni kogos kto się zaochał w kims JUŻ zajętym przed tym żeby to zniszczył.
 cheza: 11.03.2012, 15:10
 między nami jest 13 lat różnicy, ja oczywiście jestem młodsza, mam 23 lata On 36. i o ile mi nie przeszkadza ta róznica wieku, bo zawsze wolałam starszych mezczyzn zawsze mi sie bardziej podobali i byli dla mnie bardziej atrakcyjni niż moi rówieśnicy to często przeszkadza mi reakcja ludzi... no powiem Wam reakcje są przerózne, jedni siadają z wrazenia, a inni jakby poprostu tej róznicy nie było. Moi rodzice o tym wiedza, nie sa zapewne do końca zadowoleni ale tez myśle ze mnie nie potępiają, poza tym z czasem jeżeli Pan Bóg da myśle ze przywykną i sie polubia, bo jeszcze ich sobie nie przedstawiłam;p jesteśmy jeszcze na takim etapie gdzie się poznajemy i ja i on podchodzimy do tego spokojnie choć ja jak każda kobieta bardziej emocjonalnie. Pozanjemy sie nawzajem, narazie jest nam dobrze, bardzo bym chciała zeby nam sie udało, mimo mojego wieku człowiekiem impreza nie jestem i wolę zaciszę domu i towarzystwo bliskich i przyjaciół niz imprezy i szum. wspólne tematy zawsze sie znajdą chociaż by po to żeby wyrazic swoje odmienne zdania;p wspólne zainteresowania też o ile obie strony są otwarte. Nie wiem jeszcze czy on ma jakieś problemy z tym że jest między nami taka roznica, wydaje mi sie ze jest na tyle inteligentny i dojrzały ze wie co robi i jakby chodziłoby mu tylko o zaspokojenie swoich potrzeb to nie zwlekałby z tym i nie miał by oporu zeby skorzystać z pierwszej lepszej nadarzajacej się okazji. Jeżeli o mnie chodzi to jedyne co mnie meczy to ta reakcja ludzi, ja mieszkam na wsi a wiadomo jak na wsi jest, każdy każdego zna itp itd. Myśle jednak ze jest to do przejscia, że trzeba poprostu poczekac, ludzie bedą się burzyc mówic plotkowac nawet w rodzinie ale po czasie im sie znudzi, i taki wewnetrzny problem nie moze być przyczyną rozpadu zwiazku który moze sie okazac tym własciwym(takie moje wnioski dla tych którzy być moze mają tak jak ja) taką moja ostatnią myśla bedzie to że miłosci to jest tez dopasowanie sie dwojga ludzi, niezaleznie od tego ile mają lat, kazde musi pójść na jakis kompromis i kierowac sie dobrem wspólnym a n ie osobistym, bo inaczej to nie miłosc. pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia w miłosci:)
 DAG...: 11.03.2012, 10:45
 Pogadać to i ja mogę z każdym.Nie w tym rzecz.Jeśli ktoś chce mieć żonę ,męża,partnera młodszego ,czy starszego to generalnie NIC KOMU DO TEGO.Tylko na miłość Boską jak już dokonaliśmy wyboru,związaliśmy się przysięgami,obietnicami to nie rańmy nikogo romansidłami na boku nie szukajmy DOWARTOŚCIOWANIA.Brakuje komuś czegoś w związku coś przeszkadza-to zwyczajnie o tym mówmy.Trzeba szukać wyjścia,porozumienia,zadowolenia.A jeśli mimo starań nic się nie da zrobić trzeba się rozstać .W sposób jak najbardziej cywilizowany i delikatny dla spokoju własnego i osoby która być może wciąż kocha.Porażka uczuciowa sama w sobie jest wystarczającym cierpieniem.Dołożenie do tego poczucia winy,bezwartościowości ,tekstu typu,,Ja chyba ciebie nigdy nie kochałem|łam"to cios po niżej pasa.Jak tak poniżona osoba ma się po tym pozbierać,uwierzyć w siebie,zaangażować w nowy związek? Mając poczucie bycia zerem.Mam tu na myśli związki raczej długo letnie,czym staż jest dłuższy tym ból i rozczarowanie większe .
 Tomasz: 10.03.2012, 21:26
 Ludzie sami sobie nażucili ograniczenie w postaci wieku. Ja moge pogadać na luzie z człowiekiem 60 letnim a i 10 letnim. Jeżeli ktoś chce mieć żone 80 lat młodszą to co to kogo obchodzi
 DAG...: 05.03.2012, 20:02
 ,,adaras'' Już Ci mówię,G...o ich to obchodzi.Żyją chwilą, spełnianiem swoich potrzeb. Rozwaga? Umiejętność robienia tego tak,żeby reszta się nie zorientowała ? Fajnie-Wam może przejdzie,a reszta będzie żyła w błogiej nieświadomości. Też bym tak chciała,ślepa,głucha,nieświadoma, może dalej bylibyśmy razem:(
 adaras: 04.03.2012, 22:04
 DAG... dziekuję za obiektywny i dość zimny kubęł na łeb. Na nieszczęście (a może odwrotnie) już nie jestem młodym człowiekiem i w pełni popieram Twoją argumentację. Jeżeli starszy facet - powiedzmy prawdę -"ogłupi" dużo młodszą dzewczynę (oczywiście chodzi Tu tylko o relacje powyżej 30 do 60+-5) po to żeby się zabawić i zrobić w jej życiu revolution , to jest świnią -to lepiej niech idzie do burdelu. Natomiast gdy chodzi o relacje bardziej wzniosłe gdzie zainteresowani chcą coć przeżyć ,to co co wtedy. Odpowiem Ci, wtedy to może być za późno bo sprawy zajdą za daleko. Ale przynajmniej mam dowod na to , że dojżali ludzie mogą się kochać(nie rozwalając swoich oficjalnych związków ) .Ale do tego jest potrzebna cholerna rozwaga. Oczywiście ocena takiego postępowania w sęsie moralnym jest skazana na zaagładę, ale co to interesuje tych ,którzy siebie potrzebują???
 DAG...: 03.03.2012, 23:44
 ,,adaras'' Wybacz,ale od pierwszego wejrzenia to się zakochują nastolatkowie. To o czym Ty piszesz to co najwyżej fascynacja,zauroczenie.Trzeba wylać sobie kubeł zimnej wody na głowę i podejść do tego z duża rezerwa. W przeciwnym razie ucierpi na tym wiele osób.Ja nie potępiam tego typu związków,ale niech one się rodzą między ludźmi wolnymi.Całkiem wolnymi,,luźny związek to też związek" i tylko ktoś niedojrzały myśli że żadne zasady tu nie obowiązują.
 adaras: 02.03.2012, 15:38
 Dobrze jest piasć i komuś radzić jeżeli u mnie jest OK. a co kiedy facet zakochal się do nieprzytomności po pierwszym przypadkowym spotkaniu i na dodatek w dziwwczynie , która jest młodsza od jego syna a ojciec dziewczyny jest jego rówieśnikiem. Milość nie wybiera ,ale czy to jest miłość .Przecierz facet ma żonę ona młodego męża i pomimo tego rozpoczynają tę niebezpieczną podróż . Staszy facet tłumaczy sobie ,że to niemożliwe,że że szybko przejdzie ale nie brnie w to dalej. Dziewczyna pewnie się nim bawi ,bo przyjmuje komplementy i oczekuje na więcej. co dalej pytam, jak z tego wyjść.
 
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] (10) [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej