Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Różnica wieku

     Czy duża różnica wiekowa między kobietą i mężczyzną ma jakiekolwiek znaczenie? Czy istnieje szansa na udany związek między takimi osobami czy lepiej się rozstać? Czy można się dogadać z kimś z innego pokolenia?

     W pierwszym odruchu chciałoby się odpowiedzieć, że jeśli ludzie się kochają to nic ich nie podzieli, a wiek to ma już tutaj najmniejsze znaczenie. Zasadniczo różnice wiekowe zacierają się... z wiekiem tzn. lepiej się dogadają osoby, których dzieli powiedzmy 12 lat, ale ta młodsza ma lat 29 a starsza 41. Będzie tak gdyż są to już ludzie dorośli, o ukształtowanym charakterze, wiedzący czego chcą w życiu. Natomiast zupełnie inaczej ułożą się relacje między 18-latką a 30-latkiem czy między 20-latkiem a 32-letnią kobietą. Oczywiście, jest wiele znanych (nie tylko biblijnych) przykładów udanych związków osób, których dzieli znaczna różnica wieku. Myślę, że prawie każdy ma w swym otoczeniu takie osoby. Nie sięgając daleko: moja prababcia będąc 45-letnią wdową po wojnie poślubiła 22-letniego młodzieńca, nota bene własnego pracownika i żyli długo i szczęśliwie. Dzieci wprawdzie już nie mieli (prababcia miała 4 synów z poprzedniego małżeństwa, z których najstarszy... był starszy od swego ojczyma - nie mówię, że było łatwo między tymi chłopakami ale jakoś się dogadywali) i naprawdę, szczególnie już w starości stanowili w swojej wsi przykład udanego małżeństwa.

     Trzeba jednak powiedzieć, że na pewno taki związek jest trudniejszy niż związek rówieśniczy. Nieco odmienne zainteresowania, nawyki, znajomi. Młodsza dziewczyna (no, powiedzmy, że dziewczyna, bo z reguły to dziewczyna jest młodsza, choć są i odwrotne przypadki) może się nudzić towarzysząc swemu chłopakowi podczas służbowych spotkań: oni rozmawiają o interesach, ona nie ma pojęcia o czym mówią, na dodatek musi wyglądać reprezentacyjnie, uśmiechać się i dobrze by było, żeby od czasu do czasu wtrąciła jakąś inteligentną uwagę choćby na temat sztuki... Albo ona ma ochotę iść potańczyć a czterdziestoletniemu mężowi już nie bardzo się chce szaleć na dyskotece. Na początku ona może rezygnować z tej dyskoteki na rzecz teatru, na początku to może nawet on się przełamie i wybierze się z jej przyjaciółmi na imprezę, ale z czasem oboje będą się czuć nieswojo. Mam taką koleżankę: jej mąż jest z 15 lat starszy od niej. Kiedy ja opowiadam o urlopowych rowerowych szaleństwach z mężem, jak to zmokliśmy w lesie i komary nas pogryzły, jak w ciągu jednego tygodnia nocowaliśmy w pięciu miejscach i rano wyjeżdżaliśmy nie wiedząc gdzie wylądujemy wieczorem widzę taki mały smuteczek w jej oczach: "Ach, Tobie to fajnie, ja z moim Mirkiem to tak nie pojeżdżę". No nie pojeździ. Bo co roku jeżdżą na zorganizowane wczasy w tym samym ośrodku. Trochę smutne. Co wcale nie oznacza, że ona swojego męża kocha mniej niż ja. Absolutnie. Ona tylko tak sobie z nim nie pojeździ.

     Jeszcze jeden aspekt. Starszy partner (z reguły) szybciej odejdzie, zostawi tę drugą stronę wdową lub wdowcem. Tak jakoś wcześnie...a mieli razem na emeryturze chodzić na spacerki i cieszyć się wnukami. Starszy mąż (powiedzmy tak pod siedemdziesiątkę) zaczyna narzekać na kręgosłup albo jakąś inną dolegliwość i pięćdziesięciokilkuletnia żona choć jeszcze w sile wieku parzy mężowi ziółka i smaruje maścią - kochająca żona tak robi i to z miłością - to normalne przecież, tylko tak jakoś...ona jeszcze młoda i na wycieczkę by pojechała i to czy owo zrobiła, ale to już nie na męża siły i samego go przecież nie zostawi.

     Kolejny aspekt to dzieci. Jeśli starszy małżonek ma mniej sił i cierpliwości to ciężar wychowania dzieci w większym stopniu spada na młodszego. Ponadto starsza strona szybciej dąży do urodzenia dziecka, bo zegar biologiczny bije, a młodsza nie czuje się jeszcze na to gotowa. No i tak by można jeszcze długo. Oczywiście są i dobre strony. Starszy partner jest (a przynajmniej powinien być) bardziej dojrzały, mądrzejszy życiowo, często tego młodszego potrafi przestrzec przed popełnieniem jakiegoś błędu, doradzi, przewidzi konsekwencje takiej czy innej decyzji.

     Raczej nie wygłupi się w towarzystwie. Na pewno młodsza dziewczyna czuje się przy boku starszego mężczyzny bezpiecznie.

     Jednakże bardzo ważnym, a wręcz zasadniczym problemem jaki trzeba tu rozważyć są motywy takich związków. Bo bardzo źle jest gdy kiepskie relacje z własnym ojcem i brak poczucia bezpieczeństwa z jego strony popychają dziewczynę w ramiona starszego mężczyzny (mówiąc "starszego" mamy na myśli różnicę wieku ok. 7-15 lat, nie 2-5). Gdy podświadomie szuka ona relacji ojcowskiej w takim związku. Jeśli dziewczyna będzie się zachowywać nie jak partnerka ale jak mała dziewczynka, jeśli będzie oczekiwała od mężczyzny nie oparcia i poczucia bezpieczeństwa jak od męża tylko jak od tatusia. Sami przyznacie, że czego innego oczekujecie i inne macie relacje z ojcem i matką niż z chłopakiem czy dziewczyną, prawda? I teraz, jeśli dziewczyna w domu nie zaznała ciepła i miłości od ojca, jeśli nie pokazywał jej świata, nie był filarem domu, nie łączyły go dobre stosunki z jego żoną, to taka dziewczyna czuje pewną pustkę i próbuje ją zapełnić we własnym związku. Bardzo szybko zatem wchodzi w związek z pierwszym napotkanym człowiekiem, który da jej namiastkę ciepła. Wydaje jej się zatem, że to czego nie dał jej ojciec da jej partner. Chłopcy w jej wieku wydają jej się dziecinni i nie dają jej tego czego ona potrzebuje. Podświadomie więc może szukać starszego mężczyzny. Znajdując go wreszcie czuje że otrzymuje to czego pragnęła. Ale uwaga! - ona zaspakaja swoje potrzeby jak córka a nie jak partnerka. Oczekuje, że ten mężczyzna pokaże jej świat, będzie ją rozpieszczał, spełni jej oczekiwania. Często tak właśnie się dzieje, bo ten starszy mężczyzna jest już ustabilizowany finansowo, do tego cieszy go uroda młodszej partnerki. Mówi się, że niektórzy panowie przeżywają wtedy drugą młodość. Jednak często niestety taki związek okazuje się ogromną pomyłką, za którą przychodzi płacić do końca życia. Bo albo taka dziewczyna pozostaje na utrzymaniu tego mężczyzny i musi podporządkować się jego zasadom (a te jak wiemy bywają bardzo różne!) albo z jakichś względów związek się rozpada: albo on po jakimś czasie znajduje jeszcze młodszą i atrakcyjniejszą partnerkę albo ona nie wytrzymuje takiego życia i odchodzi. Oczywiście nie jest tak w każdym przypadku i nie każdy związek oparty na różnicy wieku tak wygląda, ale w części związków tak właśnie bywa.

     I tu dochodzimy do motywów tej drugiej strony: co starszego mężczyznę pociąga w młodszej kobiecie? Ba, chciałoby się powiedzieć - wszystko! Czy na pewno? Bo o ile nie dziwimy się - tak jak pisałam - związkom trzydziesto-czterdziestolatków to w wypadku 21-letniego chłopaka i 13-letniej dziewczyny jesteśmy zaskoczeni, prawda?

     No bo o czym oni rozmawiają na randkach? Co robią? Czy mają wspólne zainteresowania? Czy to nie dziwne, że student interesuje się dziewczynką z początków gimnazjum? W takim wypadku podejrzewamy, że albo on jest trochę niedojrzały emocjonalnie albo ona bardzo go pociąga - ale fizycznie, bo jakoś naprawdę nie chce się wierzyć, że dogadują się w każdej dziedzinie.

     Często młodsze dziewczyny mówią, że najbliżsi, rodzina i znajomi odradzają im taki związek ze starszym chłopakiem. Czasem nawet dochodzi do sytuacji, że muszą one wybrać między nim a przyjaciółmi. Dzieje się tak dlatego, że przyjaciele doskonale czują tę przepaść między nim a sobą. Po prostu nie czują się dobrze w jego obecności, bo o czym innym rozmawia się w gimnazjum a o czym innym na studiach. To zupełnie różne światy! Czasem też sama dziewczyna boi się lub wstydzi pokazać z nim w towarzystwie: świadczy to o tym, że sytuacja ją przerasta a ona nie jest jeszcze wystarczająco dojrzała, żeby jej sprostać. Rodzice zaś zwyczajnie boją się o córkę, o to czy chłopak ma uczciwe zamiary czy się tylko nią nie bawi.

     Powstaje też pytanie czy taki chłopak rzeczywiście dobrze się czuje w jej towarzystwie. Czy odpowiada mu ona intelektualnie czy też denerwuje go jej dziecinność i takie "nieważne jeszcze" problemy? Czy nie niecierpliwi się gdy musi jej wiele rzeczy tłumaczyć? Czy mają wspólne tematy i zainteresowania? Opowiem coś z własnego doświadczenia. Byłam kiedyś zaproszona przez starszego kolegę na parapetówkę do jego znajomych. Było miło, ale ja się czułam trochę dziwnie. Oto bowiem znalazłam się bardzo eleganckim domu wśród osób, z których każda (prócz tego kolegi) miała już swoją rodzinę. Panie były całkowicie inaczej ubrane i pomalowane niż ja - może to mało ważne, ale ja naprawdę czułam, że mocno od nich odstaję. Tematy, które poruszali i problemy, które omawiali były mi całkowicie obce. Dominowały bowiem rozmowy o dzieciach, kupnie mieszkania czy domu i jego urządzeniu. Ja nawet męża nie miałam więc temat dzieci średnio mnie interesował, a kupno domu kiedy mieszkałam na stancji był dla mnie wizją cokolwiek kosmiczną. Czarę goryczy przelała muzyka z czasów wczesnej młodości tego towarzystwa, przy której oni szaleli jak na dyskotece a dla mnie była to muzyka odpowiednia na wieczór z książką. Na domiar złego, mimo, iż dzieliło nas na ogół nie więcej niż 10 lat wszyscy traktowali mnie jak dziewczynkę, ot, kolejną sympatię owego kolegi, który tak jakoś ciągle nie mógł znaleźć żony.

     Piszę to, by pokazać, że oczywiście sam wiek nie jest przeszkodą, ale może też świadczyć o niedojrzałości starszego chłopaka i nieumiejętności nawiązania relacji z kobietami w jego wieku. Być może potrzebuje on dziewczyny młodszej od siebie, żeby się dowartościować, żeby poczuć się pewniej.

     Bycie z kimś wymaga pewnej jedności w kilku sferach: zarówno fizycznej, jak i intelektualnej, emocjonalnej, także duchowej. Jeśli zatem jesteś młodsza i nie wiesz czy związać się ze starszym chłopakiem zastanów się nad kilkoma kwestiami: czy na pewno jesteście w tych wszystkich płaszczyznach na takim samym etapie? Czy byłabyś gotowa wyjść za niego za mąż? Czy w ogóle jesteś gotowa wyjść za mąż? Bo Twój chłopak jest już dorosły i dziewczyny, z którymi się spotyka powinien rozpatrywać pod kątem przyszłej kandydatki na żonę. Nie mówimy, że ma się od razu żenić, zaznaczamy tylko, że powinien tak patrzeć na dziewczyny: jak na ewentualną przyszłą żonę - i tak je traktować.

     A jeżeli to chłopak jest młodszy?

     Taka sytuacja gdy to chłopak jest kilka lat młodszy jest przyjmowana z jeszcze większą rezerwą. Dlaczego? No tak to już jest, że procesy dojrzewania u mężczyzn przebiegają później niż u kobiet. To jest reguła. W indywidualnym przypadku może być inaczej. Fakt pozostaje faktem, że dziewczynie w takim związku może być ciężej. Bo na pewno nie może odnaleźć się w towarzystwie jego znajomych, a i ma świadomość, że jemu się może "odwidzieć", bo pozna kogoś młodszego. Poza tym na pewno trudniej będzie u niej o poczucie bezpieczeństwa np. ona już pracuje lub kończy studia, a on chodzi do szkoły i do samodzielności to mu jeszcze daleko. A wiadomo, że to mężczyzna ma zapewniać oparcie kobiecie, a nie ona ma mu matkować.

     Jak zatem ocenić szanse takiego związku? Czy lepiej się rozstać czy też może poczekać na chłopaka? Jeśli jesteś starsza i nie wiesz co zrobić popatrz na tego chłopaka teraz tak jakby był Twoim rówieśnikiem: co w nim cenisz, co Ci się podoba? Jak się czujesz w jego towarzystwie? Czy masz poczucie bezpieczeństwa przebywając z nim? Czy nie martwisz się o przyszłość? Czy wyobrażasz go sobie jako męża i ojca? Jaki jest jego stosunek do innych, zwłaszcza własnej rodziny? Czy jest zaradny? Czy jeśli przebywacie razem to on ma pomysły na spotkania czy Ty czujesz się w obowiązku coś wymyśleć? Jaki jest jego stosunek do czystości, do Boga w ogóle? To są ważne pytania, bo nawet jeśli chłopak jest młody, ale jest odpowiedzialny, zaradny, ma pomysły na życie(!) to bardzo dobrze rokuje i wtedy można nawet "poczekać" na niego. Jeśli natomiast jego zachowanie jednoznacznie wskazuje jeszcze na dużą dziecinność, na chwilowe zauroczenie dziewczyną to lepiej darować sobie trudny przebieg i bolesny koniec takiego związku. Podkreślmy, że my tu absolutnie nikogo nie chcemy odwodzić od związku z kimś starszym, choćby o kilkanaście lat. Tak jak mówiliśmy, moja prababcia żyła długo i szczęśliwie. Chcemy tylko zwrócić uwagę, że różnica wieku pociąga za sobą inne różnice między nami i choć prawdziwa miłość "wszystko przetrzyma" to nie zawsze będzie jej łatwo. No i jeszcze jedno: jak długo się znacie? Jeśli bardzo krótko a on już deklaruje, że Cię kocha to znaczy, że myli zakochanie z miłością i bierze owo podobanie się za coś co będzie trwało wiecznie. Bo żeby pokochać tak naprawdę to trzeba (powtarzamy się, wiem, ale to prawda) dobrze poznać. Bo nie można kochać czegoś czego nie znamy, tak "w ciemno". Kocha się zawsze realnie.

     Reasumując:

     Nie ma nic złego w zdrowych związkach z kimś starszym, źle tylko jest jak ktoś w związku oczekuje innej relacji niż powinna być. I dotyczy to wszystkich: i tych, którzy mają w domu dobre relacje i tych, którzy ich nie mają. Jest szansa aby związek, w którym jest różnica wieku, może nawet spora miał pomyślny finał. Jeśli wszystko inne będzie w nim poukładane i we wszystkich innych dziedzinach będziecie potrafili się dogadać. Jeśli to co najważniejsze - hierarchia wartości, zasady będą wspólne, jeśli podstawowe potrzeby będziecie potrafili wzajemnie zaspokoić pozostaje nam życzyć Wam szczęścia.


Kasia i Tomek


Redakcja portalu



   




Wasze komentarze:
 Agata: 26.03.2010, 09:56
 Bardzo są ciekawe wasze opinie,ale w tym wszystkim najważniejsza jest właśnie miłość do tego drugiego człowieka i wtedy te bariery nie istnieją :)
 Anika!: 05.03.2010, 17:00
 Hej wam...:) Mam do was parę pytań. Ja osobiście za dwa miesiące kończe 15 lat! Moja miłość ma 43lata... jesteśmy razem 7miesięcy:) Zawsze się dobrze dogadywaliśmy, ale w wakacje jak z nim pracowałam, rozmawialismy o moich i Jego problemach i coś zaczęło się miedzy nami dziać... Ja kochałam go już od prawie dwóch lat, on mnie od półroku... i pewnego dnia zaczęłam z nim rozmawiać na temat mojego chłopaka z którym wtedy byłam.. On mi na to że skoro czuje że to nie miłość, mam zerwać żeby nie ranić dłużej ani jego ani mnie! No i wtedy się zaczęło... On ma długie włosy więc się nimi bawiłam. Potem trzymałam go za rękę, bo mi jest zawsze zimno a on zawsze miał ręcę ciepłe... Zaczęło się pod koniec lipca... Pojechałam do niego w pierwszym tygodniu września po raz pierwszy... Wtedy siedziałam mu na kolanach przytulałam i oglądaliśmy film... Potem gadaliśmy przez telefon kiedy wracałam do domu... On nigdy ze mną się nie pokazywał bo bał się że pójdzie siedzieć... i że mnie straci.... Po raz pierwszy pocałował mnie jak byłam u niego po raz drugi:) I wtedy powiedziął mi co naprawdę czuje! Ja musiałam wyjść na zakupy... przez cały czas gadaliśmy przez tel i on mówił mi jak bardzo mnie kocha... Mówił mi ze do seksu mamy jeszcze czas... a on nie chce mi zanioerać dzieciństwa... Często spotykaliśmy się w nocy... i chodziliśmy na długie spacery... Bez wiedzy moich starszych! Ale pewnej nocy pojechalismy do niego... i wtedy po raz pierwszy się nie opanowalismy... Kochaliśmy się.... I po jakimś czasie miałam awanture w domu i uciekłam do niego... i przepłakałam na jego ramieniu całą noc... Potem nad ranem zaczęliśmy się kochać... I siedziałam u niego cały dzień azmoi rodzice do niegp zadzwonili że ma mnie natychmiast zawieźć mdo domu... I on mnie zawiózł... Ale całą droge płakał bo wiedział ze mnie traci... Ale mimo to że moi rodzice zgłosili to na prokuraturę a mi zrobili z zycia piekło, to on nadal ze mną gadał i wspierał... a teraz po rozprawie, jego dorosły syn mnie ciągle wspiera i mówi że on nadal mnie kocha i że muszę wytrzymać te trzy lata zakazu... A ja mimo tego wieku jestem bardzo dojrzała psychicznie i fizycznie... Po za tym dużo przeszłam i on był moją podporą... Mogłam mu się wyżalic wypłakac i pomagał mi w lekcjach... I wiem że nie zalezało mu na sexie! Co o tym sądzicie??
 funny.: 20.02.2010, 20:50
 mam 14 lat i zakochałam się w chłopaku 8 lat starszym. ja jestem bardzo dojrzała, a on rzeczowo dziecinny. i dogadujemy się doskonale. no i ja już nie wiem co robić. ;<
 John: 25.01.2010, 16:15
 witajcie. Czytałem te wszystkie wypowiedzi i przyznaję, że owe zakochanie faktycznie jest bardzo zjawiskowe i indywidualne. Wy niektórzy jesteście z dużo starszymi od siebie partnerami...ja natomiast mam 28 lat, podoba mi się 20 letnia dziewczyna. Nie czuję granicy wieku, gdy z Nią rozmawiam, czy przebywam...działa na mnie inspirująco i ja na Nią również... nie mam zamiaru nic projektować, planować...czas pokaże, ale jednak 8 lat różnicy hm... zastanawiam się od strony stricte jakby logicznej, czy to ma po prostu sens. Chodzi mi o jej dobro, co będzie później itd. Pozdrawiam.
 Batszy ja21 Ona 26: 09.01.2010, 10:17
 A ja się zaprzyjaźniłem z dziewczyną 5 lat starszą i się zakochałem, zauroczenie to nie jest bo trwa to ponad rok. Ale ja troche tego żałuje bo miała już wcześniej doświadczenia z nieodpowiedzialnym deliwentem który dowartościowywał się kosztem Jej. Teraz Ona chciałaby męża na już, ale bieze pod uwage tylko starszych lub równych sobie wiekiem, nie wiem co robić w tej sytuacji, a w sumie mi bardzo zależy na Niej, nie chciałbym też żeby z powodu strachu że będzie sama do końca życia, wybrała mężczyzne pochopnie, z pospiechem i żeby się w tym wszystkim nie nadziała na kolejnego nie odpowiedzialnego. W sumie jak ktoś może to bym chętnie pisał o tym na emailu tu nie za bardzo chce sie o tym rozpisywać a zupełnie nie wiem jak na to patrzą kobiet, co byście doradziły będąc na Jej miejscu i czego byście w takiej sytuacji oczekiwały od młodszego chłopaka??? Mój email to: batszy@wp.pl
 Agata: 29.12.2009, 23:12
 no niby tak jest a co jeśli różnicy wieku takiej jaka jest między kobietą a mężczyzną czyli ze jest ich różnica o 15 lat ona jest młodsza jest przeciwna rodzina i znajomi a ty już pod wpływem ich i pod wpływem atmosfery która panuje wybierasz rodzinę a nie jego. jak przekonac i dotrzeć do rodziny i reszty że tobie zależy jak słowa nie pomagają
 julka: 25.11.2009, 21:37
 Zawsze trzeżwo patrzyłam na życie, byłam realistką i co? Poznałam chłopaka, świetnie się czuję w jego towarzystwie, mogę z nim pogadac na wszystkie tematy, nie czuje żadnego skrępowania. W czym problem? Jest o 23 lata młodszy odemnie. Wyobrażacie to sobie ja - 55 lat, on - 32. Kiedyś myślałam, że młodzi faceci szukają starszych pań aby ustawic się w życiu a tu okazuje sie, że nie zawsze. Nie wiem co będzie dalej ale dopóki jest przy mnie nie zrezygnuję z niego a potem... będę mogła się uśmiechac do swoich wspomnień. Przynajmniej będę miała do czego.
 aniania: 02.10.2009, 16:44
 On 52, ja 26... a mama wciąż krzyczy, "co ja wyprawiam"...
 Ktoś:(: 14.09.2009, 18:47
 Ok. Ja mam lat 15 a on 22.Poznaliśmy się rok temu jak byalm na wakacjach u mojej kuzynki.(dokladniej na dyskotece)...wiadomo potanczylismy itd. nic wiecej. Zaraz potem wyjezdzalam do domu wiec kontakt sie urwal. Jednak w te wakacje ciągle dostawalam info ze gosciu sie o mnie pytal i ze mam pozdrowienia itp.No i oczywiscie jak bylo do przewidzenia znowu sie spotkalismy pare razy na dyskotece, na ognisku i jakos tak wyszlo ze cos miedzy nami powiedzmy ze "zaiskrzyło". Zaczelismy sie spotykac. On juz po kilku dniach takiej powazniejszej znajomosci mowil ze ,mnie kocha , ze zakochal sie we mnie od 1 wejrzenia, ze chce byc ze mna do konca zycia i ze nigdy nie znjdzie sobie innej.Oczywiscie na poczatku mu nie wierzylam..jednak kiedy mowil mi to bez zajakniecia i prosto w oczy to zmieklam.Spotykalismy sie przez jakis tydzien(bo tyle zostalo do konca wakacji) wiadomo calowalismy sie i takie tam. On wspominal cos o seksie...ale ja zdecydowanie odmawialam bo to jest raczej logiczne ze jestem na to za mloda i on to rozumial i nie naciskal.Kiedy mialam juz wyjezdzac oczywiscie sie porzegnalismy i wtedy powiedzialam mu 1 raz ze go kocham bo poprostu tak czulam.No i kiedy juz byalm w domu to codziennie do mnie dzwonil pisal i oczywiscie zarzekal sie ze mnie ocha i ze w zyciu nie znajdzie sobie innej.No i ja mu wierzylam.Jednak przez ostatni tydzien ma wylączony tel. i dostalam cynka od kolezanki ze widziala go jak calowal sie z inna ale nie jest do konca pewna czy to on.I tutaj moje pytanie: czy oplaca sie to dalej ciagnac?? Nie dosc ze miedzy nami jest 7 lat roxnicy to dzieli nas jeszcze ok 200 km., a do tego dowiedzialam sie ze mnie zdradzil.Prosze o szybka odp. bo jakos niedlugo do niego pojade i chce wyjasnic ta sprawe.Co o tym myslicie??(chcialabym jednak zaznaczyc ze nadal go kocham i to jest wlasnie najgorsze).
 .: 13.09.2009, 21:54
 Dla miłości bariery nie istnieją.
 majka: 13.09.2009, 18:53
 pokochalam meszczyzne 12 lat mlodszego on ma 28 ja 40 to trwa 2 lata na poczatku bylo pieknie ale czuje ze sie oddala nie bede trzymac go na sile przy sobie bo to nie ma sensu chociaz to bardzo boli bo naprawde pokochalam szczerze jak nigdy. mysle ze wiek jest nie istotny jesli sie kocha ale to prawda ze jest to bardzo trudne.
 ewelinka21: 07.09.2009, 11:58
 Witam! Czytając Wasze wypowiedzi doszłam do wniosku, że mój problem nie polega na różnicy wieku. Od roku spotykam się z mężczyzną, który ma 29 lat (zaznaczę, że ja mam 21)...fascynuje i oczarowuje mnie każdego dnia, jest dla mnie oparciem i pokazuje mi świat, którego nie znałam. Mimo tego nie jestem pewna swoich uczuć do niego...nie chcę nikogo innego, ale boję się pozwolić na więcej niż dotychczas. Problem tkwi we mnie, nie w nim...
 Anielka: 24.07.2009, 21:04
 Eh....tez mi się podobna historia trafiła...ja 28 on 19....i się zakochałam i to ze wzajemnością! Najgorsze jest to że ja nigdy nie cierpiałam blondynów i młodszych od siebie...i nagle jak trafiło to nie ma że nie lubię, serce mocniejsze...i tak już prawie rok się ukrywamy bo ja zakładałam że to chwila głupoty, że może starzeje się i stąd ten młodzieniec, i wymyślałam ....Na dzień dzisiejszy nasze uczucie dalej takie mocne a ukrywać się trzeba bo rodzina, znajomi....ehh..cięzkie życie w takim związku, choć nie każdy jest tchórzem jak my!
 Kaś: 19.07.2009, 09:06
 Bezradna, wydaję mi się,że po prostu się do niego przywiązałaś.Niestety my dziewczyny, już takie jesteśmy z natury,że wystarczy kilka tanców z chłopakiem, rozmów ,parę spędzonych razem chwil i tracimy głowę.Myślę,iż jedynym lekarstwem na to jest staranie się utrzymać nasze emocje i uczucia na wodzy za wszelką cenę. Mimo wszystko, trochę niepokoi mnie to, co napisałaś, wydaje się to wszystko podejrzane, on 26-latek, ty 15-tka...może spróbuj przeanalizować sobie jego plusy i minusy, chociaz może być ciężko, skoro widziałaś się z nim raptem 2 dni, a smsy to przecież nie to samo, a on z kolei na tym weselu mógł udawać kogoś, kim nie jest.Módl się do Ducha Św. i On da Ci odpowiedź.Jeśli jesteście sobie przeznaczeni, kirdyś się odnajdziecie ;) pozdrawiam.
 bezradna: 03.07.2009, 14:17
 Moja historia nie jest zapewne jedyna jakich tutaj jest wiele. na samym pocztku mowie iz osoby tzn. ich imiona zostaly zmienione z powodow mysle wszystkim wiadomych. A wiec mam 15 lat(rocznikowo) i jestem dziewczyna, nie wiem wlasciwie czemu pisze to ale moze Wy mi pomozecie rozwiazac moj "problem/' o ile jego w ogole mozna nazwac prolemem A wiec ostanio bedac na przyjeciu weselnym poznalam pewnego chlopaka. Nie wiem wlasciwie jak Wam to opisac bo sama nie wiem od czego zaczac.Idac na przyjecie weselne nie wiedzialam ze kogos takiego poznam jak on.Wiadomo jak to na weselu kazdy z kazdym tanczy itp wie i ja sie bawlam, tanczylam. I kiedy taczylam podszedl do mnie on "Przemek"bawilismy sie wyglupialismy wiadomo, przedstawil sie i zaczelismy tanczyc.Dodam iz bardzo dobrze tanczy ale to nie mam nic do rzeczy.Po oczepinach wyszlam na dwor i siedzialam na murku i przyszedl "Przemek" i zaczelismy rozmawiac o zyciu i o praktycznie o wszyskim.On mi opowidzial swoje slabostki tak jak i ja.A jeszcze na samym poczatku powiedzial ze ma 26 lat i od 7 lat jest w Anglii. Bardzo fajnie mi sie z nim rozmawialo, nastepnie wrocilismy na parkiet i tanczylismy.Z kolei gdy zabawa 1-go dnia sie skonczla i gdy musielismy juz wracac na mejsce noclegu(on nocowal na miejscy pensjonatu w ktorym bylo przyjecie) odprowadzil mnie ipowiedzial ze jestem madra fajna dziewczyna. No i pojechalam i sie rozstaismy.Drugiego dia na porawinach rowniez z nim siedzialam i rozmawialismy, pilismy razem herbate zatanczylismy przy mojej ulubionej piosence:), no i nadszedl dzien rozstania ;/ stojac z nim na srodku sali stwierdzil iz da mi swoj numer telefonu no i dal i stalo sie,roszstalismy sie pod autobusem gdzie mnie przytulil i powdzial ze zapamieta mnie :(( piszemy razem ja po rozstaniu z nim nie potrafie sobi mijsca znalesc, do niczego miedzymna a nim nie doszlo wiec dlaczego totak przezywam?? czemu? dlaczego co wszystko dobre szybko sie konczy(Przemek mi tak powiedzial)Jeszcze wiele innych jego slow zapamietam...Wiem ze byc moze macie mnie za jakas roskapryszona dziewczyne, ale japo prostu pisze to co myse i jak sie czuje chcialabym wiedziec co o tym wszystim myslicie przeciez on jest 11lat starszy ode mnie i mieszka w Anglii..;/a my nadal piszemy juz od miesiaca. a on nadal pisze, dzwoni.Opowiedzial mi swoja historie z dziewczyna, boze ja nie wiem co o tym myslec
 Zaklopotana: 10.06.2009, 00:15
 Witam. Moim problemem jest to, ze zakochalam sie w 29 letnim mezczyznie. Ja mam 17 lat. Nigdy nie myslalam, ze do tego dojdzie... Jedynie w glowie wyobrazalam sobie jakby to bylo jakbym z nim byla itp. Wszystko bylo "pod kontrola" do czasu gdy on odwzajemnil moje uczucie... Teraz nie wiem co robic. Boje sie reakcji otoczenia i co najwazniejsze rodzicow... Prosze o rade... Czy moglby ktos wesprzec dobra rada? Pozdrawiam.
 Berti: 04.06.2009, 00:37
 ...a ja mam 69 lat i kocham z wzajemnością 46-letnią kobietę. Jest nam b. dobrze i nie myślimy, co będzie dalej.
 bunia: 18.05.2009, 12:35
 ja jestem od 2 lat z facetem 30 lat starszym .jedyny problem jaki istnieje to jak mam to powiedzieć rodzicom ,przecież mniezabiją....ja naprawde b.go kocham i pragniemy być razem , nie wiem co mam zrobić.....
 stesz: 13.05.2009, 13:54
 Jestem 48 letnim facetem. 15 lat temu uczyłem w szkole pewną dziewczynę. Zwróciła wówczas moją uwagę i nawzajem. Na szcęście do niczego doszło. W ubiegłym roku spotkałem ją przypadkowo. Rozmowa, potem spotkania. Dziś jesteśmy od pół roku razem. Zakochani śmiertelnie w sobie. Nie znam słów by opisać moje szczęście. Jest jednak i ta druga strona. To obawy o przeszłość. Mam wyrzuty, że kiedyś moja żona zacznie szukać tego czego ja nie będę mógł jej dać. Przecież dzieli nas 16 lat. To różnica pokolenia. Dziś, teraz jest wspaniale, a jutro ... pojutrze???? Mam wyrzuty sumienia, czy mam prawo tak kompliukować życie kobiecie. Niczego tak nie pragnę jak jej szczęścia. Wiele rozmawialiśmy. Basia nie chce słyszeć o nikim innym. Oboje mamy za sobą nieudane związki, jaklieś doświadczenia. Mam tyle wątpliwości. Bardzo, bardzo ją kocham, widzę,że i nawzajem ale nie mogę poradzić sobie z wątpliwościami. To niszczy nasz związek. stesz@onet.eu
 monia: 12.05.2009, 15:53
 czytalam opinie i komentarze...... jest tu bardzo duzo prawdy ktora jest bolesna poniewaz wiele osob zakochuje sie w osobach o 10 20 lat starszych z ktorymi nie mozemy byc z roznych powodow..... sama kocham mezczyzne ktory jest o 17 lat starszy wiem jak to boli i co sie w tedy czuje, zastanawiam sie czy warto walczyc czy zapomniec skonczyc z tym
 
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] (15) [16] [17] [18] [19] [20]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej