Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Różnica wieku

     Czy duża różnica wiekowa między kobietą i mężczyzną ma jakiekolwiek znaczenie? Czy istnieje szansa na udany związek między takimi osobami czy lepiej się rozstać? Czy można się dogadać z kimś z innego pokolenia?

     W pierwszym odruchu chciałoby się odpowiedzieć, że jeśli ludzie się kochają to nic ich nie podzieli, a wiek to ma już tutaj najmniejsze znaczenie. Zasadniczo różnice wiekowe zacierają się... z wiekiem tzn. lepiej się dogadają osoby, których dzieli powiedzmy 12 lat, ale ta młodsza ma lat 29 a starsza 41. Będzie tak gdyż są to już ludzie dorośli, o ukształtowanym charakterze, wiedzący czego chcą w życiu. Natomiast zupełnie inaczej ułożą się relacje między 18-latką a 30-latkiem czy między 20-latkiem a 32-letnią kobietą. Oczywiście, jest wiele znanych (nie tylko biblijnych) przykładów udanych związków osób, których dzieli znaczna różnica wieku. Myślę, że prawie każdy ma w swym otoczeniu takie osoby. Nie sięgając daleko: moja prababcia będąc 45-letnią wdową po wojnie poślubiła 22-letniego młodzieńca, nota bene własnego pracownika i żyli długo i szczęśliwie. Dzieci wprawdzie już nie mieli (prababcia miała 4 synów z poprzedniego małżeństwa, z których najstarszy... był starszy od swego ojczyma - nie mówię, że było łatwo między tymi chłopakami ale jakoś się dogadywali) i naprawdę, szczególnie już w starości stanowili w swojej wsi przykład udanego małżeństwa.

     Trzeba jednak powiedzieć, że na pewno taki związek jest trudniejszy niż związek rówieśniczy. Nieco odmienne zainteresowania, nawyki, znajomi. Młodsza dziewczyna (no, powiedzmy, że dziewczyna, bo z reguły to dziewczyna jest młodsza, choć są i odwrotne przypadki) może się nudzić towarzysząc swemu chłopakowi podczas służbowych spotkań: oni rozmawiają o interesach, ona nie ma pojęcia o czym mówią, na dodatek musi wyglądać reprezentacyjnie, uśmiechać się i dobrze by było, żeby od czasu do czasu wtrąciła jakąś inteligentną uwagę choćby na temat sztuki... Albo ona ma ochotę iść potańczyć a czterdziestoletniemu mężowi już nie bardzo się chce szaleć na dyskotece. Na początku ona może rezygnować z tej dyskoteki na rzecz teatru, na początku to może nawet on się przełamie i wybierze się z jej przyjaciółmi na imprezę, ale z czasem oboje będą się czuć nieswojo. Mam taką koleżankę: jej mąż jest z 15 lat starszy od niej. Kiedy ja opowiadam o urlopowych rowerowych szaleństwach z mężem, jak to zmokliśmy w lesie i komary nas pogryzły, jak w ciągu jednego tygodnia nocowaliśmy w pięciu miejscach i rano wyjeżdżaliśmy nie wiedząc gdzie wylądujemy wieczorem widzę taki mały smuteczek w jej oczach: "Ach, Tobie to fajnie, ja z moim Mirkiem to tak nie pojeżdżę". No nie pojeździ. Bo co roku jeżdżą na zorganizowane wczasy w tym samym ośrodku. Trochę smutne. Co wcale nie oznacza, że ona swojego męża kocha mniej niż ja. Absolutnie. Ona tylko tak sobie z nim nie pojeździ.

     Jeszcze jeden aspekt. Starszy partner (z reguły) szybciej odejdzie, zostawi tę drugą stronę wdową lub wdowcem. Tak jakoś wcześnie...a mieli razem na emeryturze chodzić na spacerki i cieszyć się wnukami. Starszy mąż (powiedzmy tak pod siedemdziesiątkę) zaczyna narzekać na kręgosłup albo jakąś inną dolegliwość i pięćdziesięciokilkuletnia żona choć jeszcze w sile wieku parzy mężowi ziółka i smaruje maścią - kochająca żona tak robi i to z miłością - to normalne przecież, tylko tak jakoś...ona jeszcze młoda i na wycieczkę by pojechała i to czy owo zrobiła, ale to już nie na męża siły i samego go przecież nie zostawi.

     Kolejny aspekt to dzieci. Jeśli starszy małżonek ma mniej sił i cierpliwości to ciężar wychowania dzieci w większym stopniu spada na młodszego. Ponadto starsza strona szybciej dąży do urodzenia dziecka, bo zegar biologiczny bije, a młodsza nie czuje się jeszcze na to gotowa. No i tak by można jeszcze długo. Oczywiście są i dobre strony. Starszy partner jest (a przynajmniej powinien być) bardziej dojrzały, mądrzejszy życiowo, często tego młodszego potrafi przestrzec przed popełnieniem jakiegoś błędu, doradzi, przewidzi konsekwencje takiej czy innej decyzji.

     Raczej nie wygłupi się w towarzystwie. Na pewno młodsza dziewczyna czuje się przy boku starszego mężczyzny bezpiecznie.

     Jednakże bardzo ważnym, a wręcz zasadniczym problemem jaki trzeba tu rozważyć są motywy takich związków. Bo bardzo źle jest gdy kiepskie relacje z własnym ojcem i brak poczucia bezpieczeństwa z jego strony popychają dziewczynę w ramiona starszego mężczyzny (mówiąc "starszego" mamy na myśli różnicę wieku ok. 7-15 lat, nie 2-5). Gdy podświadomie szuka ona relacji ojcowskiej w takim związku. Jeśli dziewczyna będzie się zachowywać nie jak partnerka ale jak mała dziewczynka, jeśli będzie oczekiwała od mężczyzny nie oparcia i poczucia bezpieczeństwa jak od męża tylko jak od tatusia. Sami przyznacie, że czego innego oczekujecie i inne macie relacje z ojcem i matką niż z chłopakiem czy dziewczyną, prawda? I teraz, jeśli dziewczyna w domu nie zaznała ciepła i miłości od ojca, jeśli nie pokazywał jej świata, nie był filarem domu, nie łączyły go dobre stosunki z jego żoną, to taka dziewczyna czuje pewną pustkę i próbuje ją zapełnić we własnym związku. Bardzo szybko zatem wchodzi w związek z pierwszym napotkanym człowiekiem, który da jej namiastkę ciepła. Wydaje jej się zatem, że to czego nie dał jej ojciec da jej partner. Chłopcy w jej wieku wydają jej się dziecinni i nie dają jej tego czego ona potrzebuje. Podświadomie więc może szukać starszego mężczyzny. Znajdując go wreszcie czuje że otrzymuje to czego pragnęła. Ale uwaga! - ona zaspakaja swoje potrzeby jak córka a nie jak partnerka. Oczekuje, że ten mężczyzna pokaże jej świat, będzie ją rozpieszczał, spełni jej oczekiwania. Często tak właśnie się dzieje, bo ten starszy mężczyzna jest już ustabilizowany finansowo, do tego cieszy go uroda młodszej partnerki. Mówi się, że niektórzy panowie przeżywają wtedy drugą młodość. Jednak często niestety taki związek okazuje się ogromną pomyłką, za którą przychodzi płacić do końca życia. Bo albo taka dziewczyna pozostaje na utrzymaniu tego mężczyzny i musi podporządkować się jego zasadom (a te jak wiemy bywają bardzo różne!) albo z jakichś względów związek się rozpada: albo on po jakimś czasie znajduje jeszcze młodszą i atrakcyjniejszą partnerkę albo ona nie wytrzymuje takiego życia i odchodzi. Oczywiście nie jest tak w każdym przypadku i nie każdy związek oparty na różnicy wieku tak wygląda, ale w części związków tak właśnie bywa.

     I tu dochodzimy do motywów tej drugiej strony: co starszego mężczyznę pociąga w młodszej kobiecie? Ba, chciałoby się powiedzieć - wszystko! Czy na pewno? Bo o ile nie dziwimy się - tak jak pisałam - związkom trzydziesto-czterdziestolatków to w wypadku 21-letniego chłopaka i 13-letniej dziewczyny jesteśmy zaskoczeni, prawda?

     No bo o czym oni rozmawiają na randkach? Co robią? Czy mają wspólne zainteresowania? Czy to nie dziwne, że student interesuje się dziewczynką z początków gimnazjum? W takim wypadku podejrzewamy, że albo on jest trochę niedojrzały emocjonalnie albo ona bardzo go pociąga - ale fizycznie, bo jakoś naprawdę nie chce się wierzyć, że dogadują się w każdej dziedzinie.

     Często młodsze dziewczyny mówią, że najbliżsi, rodzina i znajomi odradzają im taki związek ze starszym chłopakiem. Czasem nawet dochodzi do sytuacji, że muszą one wybrać między nim a przyjaciółmi. Dzieje się tak dlatego, że przyjaciele doskonale czują tę przepaść między nim a sobą. Po prostu nie czują się dobrze w jego obecności, bo o czym innym rozmawia się w gimnazjum a o czym innym na studiach. To zupełnie różne światy! Czasem też sama dziewczyna boi się lub wstydzi pokazać z nim w towarzystwie: świadczy to o tym, że sytuacja ją przerasta a ona nie jest jeszcze wystarczająco dojrzała, żeby jej sprostać. Rodzice zaś zwyczajnie boją się o córkę, o to czy chłopak ma uczciwe zamiary czy się tylko nią nie bawi.

     Powstaje też pytanie czy taki chłopak rzeczywiście dobrze się czuje w jej towarzystwie. Czy odpowiada mu ona intelektualnie czy też denerwuje go jej dziecinność i takie "nieważne jeszcze" problemy? Czy nie niecierpliwi się gdy musi jej wiele rzeczy tłumaczyć? Czy mają wspólne tematy i zainteresowania? Opowiem coś z własnego doświadczenia. Byłam kiedyś zaproszona przez starszego kolegę na parapetówkę do jego znajomych. Było miło, ale ja się czułam trochę dziwnie. Oto bowiem znalazłam się bardzo eleganckim domu wśród osób, z których każda (prócz tego kolegi) miała już swoją rodzinę. Panie były całkowicie inaczej ubrane i pomalowane niż ja - może to mało ważne, ale ja naprawdę czułam, że mocno od nich odstaję. Tematy, które poruszali i problemy, które omawiali były mi całkowicie obce. Dominowały bowiem rozmowy o dzieciach, kupnie mieszkania czy domu i jego urządzeniu. Ja nawet męża nie miałam więc temat dzieci średnio mnie interesował, a kupno domu kiedy mieszkałam na stancji był dla mnie wizją cokolwiek kosmiczną. Czarę goryczy przelała muzyka z czasów wczesnej młodości tego towarzystwa, przy której oni szaleli jak na dyskotece a dla mnie była to muzyka odpowiednia na wieczór z książką. Na domiar złego, mimo, iż dzieliło nas na ogół nie więcej niż 10 lat wszyscy traktowali mnie jak dziewczynkę, ot, kolejną sympatię owego kolegi, który tak jakoś ciągle nie mógł znaleźć żony.

     Piszę to, by pokazać, że oczywiście sam wiek nie jest przeszkodą, ale może też świadczyć o niedojrzałości starszego chłopaka i nieumiejętności nawiązania relacji z kobietami w jego wieku. Być może potrzebuje on dziewczyny młodszej od siebie, żeby się dowartościować, żeby poczuć się pewniej.

     Bycie z kimś wymaga pewnej jedności w kilku sferach: zarówno fizycznej, jak i intelektualnej, emocjonalnej, także duchowej. Jeśli zatem jesteś młodsza i nie wiesz czy związać się ze starszym chłopakiem zastanów się nad kilkoma kwestiami: czy na pewno jesteście w tych wszystkich płaszczyznach na takim samym etapie? Czy byłabyś gotowa wyjść za niego za mąż? Czy w ogóle jesteś gotowa wyjść za mąż? Bo Twój chłopak jest już dorosły i dziewczyny, z którymi się spotyka powinien rozpatrywać pod kątem przyszłej kandydatki na żonę. Nie mówimy, że ma się od razu żenić, zaznaczamy tylko, że powinien tak patrzeć na dziewczyny: jak na ewentualną przyszłą żonę - i tak je traktować.

     A jeżeli to chłopak jest młodszy?

     Taka sytuacja gdy to chłopak jest kilka lat młodszy jest przyjmowana z jeszcze większą rezerwą. Dlaczego? No tak to już jest, że procesy dojrzewania u mężczyzn przebiegają później niż u kobiet. To jest reguła. W indywidualnym przypadku może być inaczej. Fakt pozostaje faktem, że dziewczynie w takim związku może być ciężej. Bo na pewno nie może odnaleźć się w towarzystwie jego znajomych, a i ma świadomość, że jemu się może "odwidzieć", bo pozna kogoś młodszego. Poza tym na pewno trudniej będzie u niej o poczucie bezpieczeństwa np. ona już pracuje lub kończy studia, a on chodzi do szkoły i do samodzielności to mu jeszcze daleko. A wiadomo, że to mężczyzna ma zapewniać oparcie kobiecie, a nie ona ma mu matkować.

     Jak zatem ocenić szanse takiego związku? Czy lepiej się rozstać czy też może poczekać na chłopaka? Jeśli jesteś starsza i nie wiesz co zrobić popatrz na tego chłopaka teraz tak jakby był Twoim rówieśnikiem: co w nim cenisz, co Ci się podoba? Jak się czujesz w jego towarzystwie? Czy masz poczucie bezpieczeństwa przebywając z nim? Czy nie martwisz się o przyszłość? Czy wyobrażasz go sobie jako męża i ojca? Jaki jest jego stosunek do innych, zwłaszcza własnej rodziny? Czy jest zaradny? Czy jeśli przebywacie razem to on ma pomysły na spotkania czy Ty czujesz się w obowiązku coś wymyśleć? Jaki jest jego stosunek do czystości, do Boga w ogóle? To są ważne pytania, bo nawet jeśli chłopak jest młody, ale jest odpowiedzialny, zaradny, ma pomysły na życie(!) to bardzo dobrze rokuje i wtedy można nawet "poczekać" na niego. Jeśli natomiast jego zachowanie jednoznacznie wskazuje jeszcze na dużą dziecinność, na chwilowe zauroczenie dziewczyną to lepiej darować sobie trudny przebieg i bolesny koniec takiego związku. Podkreślmy, że my tu absolutnie nikogo nie chcemy odwodzić od związku z kimś starszym, choćby o kilkanaście lat. Tak jak mówiliśmy, moja prababcia żyła długo i szczęśliwie. Chcemy tylko zwrócić uwagę, że różnica wieku pociąga za sobą inne różnice między nami i choć prawdziwa miłość "wszystko przetrzyma" to nie zawsze będzie jej łatwo. No i jeszcze jedno: jak długo się znacie? Jeśli bardzo krótko a on już deklaruje, że Cię kocha to znaczy, że myli zakochanie z miłością i bierze owo podobanie się za coś co będzie trwało wiecznie. Bo żeby pokochać tak naprawdę to trzeba (powtarzamy się, wiem, ale to prawda) dobrze poznać. Bo nie można kochać czegoś czego nie znamy, tak "w ciemno". Kocha się zawsze realnie.

     Reasumując:

     Nie ma nic złego w zdrowych związkach z kimś starszym, źle tylko jest jak ktoś w związku oczekuje innej relacji niż powinna być. I dotyczy to wszystkich: i tych, którzy mają w domu dobre relacje i tych, którzy ich nie mają. Jest szansa aby związek, w którym jest różnica wieku, może nawet spora miał pomyślny finał. Jeśli wszystko inne będzie w nim poukładane i we wszystkich innych dziedzinach będziecie potrafili się dogadać. Jeśli to co najważniejsze - hierarchia wartości, zasady będą wspólne, jeśli podstawowe potrzeby będziecie potrafili wzajemnie zaspokoić pozostaje nam życzyć Wam szczęścia.


Kasia i Tomek


Redakcja portalu



   




Wasze komentarze:
 nnn: 10.11.2015, 11:05
 Miałem żonę starszą o 10 lat . Przeżyliśmy ze sobą 20 lat. Zmarła na raka w maju . Było nam ze sobą bardzo dobrze tylko że 20 lat to bardzo , bardzo krótko !!!
 Viki: 03.11.2015, 08:06
 Słusznie kumasz. Żony plują na kochanki ? ? ? ! ! ! ! Natomiast kochanki w swojej desperacji wypowiadają się w pogardliwy sposób o żonach ( niewinnych i nieświadomych, że rozlazłe młode ciało się podstawiło). Kochanki wypowiadają się o żonach , że to garkotłuki leżące w łożu małżeńskim jak kłody , przecież kochanki nie są materacami w sypialni małżeńskiej, są to tylko chore wyobrażenia. Przecież doświadczyły własnymi ustami jacy mężowie są wspaniali w łóżku - a jak myślicie kochanki - gdzie mężowie praktykowali ? ? ? ? ?. Wypisujesz totalne bzdury o wyższości kochanek nad żonami. Niestety mąż ( bo wiesz, że żonaty,ojciec, dziadek) bierze sobie kochankę z puli chętnych do tego pań i zazwyczaj jest to kobieta przypadkowa, taka, która się zgodzi na bycie drugą. Nie wybiera takiej, która ma coś, czego nie ma żona, bo żony mu już nie potrzeba, bierze sobie po prostu inną kobietę i w praniu wychodzi jaka ona jest( wyszło w praniu, że opisuje, opowiada i ciągle szuka nowych uszu do słuchania). On nie szuka żony. Żona to żona a kochanka to kochanka. Nie bierze też pod uwagę konsekwencji ( bo przecież czkawką mu się to odbija ) bo ma pewność, że się nie wyda i tyle. Zresztą kochanka zapewnia Go , że będzie milczeć jak grób a co robi ???? opisuje schadzki z detalami i jak się zabawiają ). Nikt by nie kradł, gdyby wiedział, że zostanie złapany. A jednak niektórzy ludzie kradną. Tak samo myśli facet. On myśli o tym co jest tu i teraz a nie o konsekwencjach. On chce się bawić i nic więcej. Im dyskretniejsza kochanka tym dłużej będzie trwał jego romans. Jeśli się wyda natomiast to kochanka idzie w odstawkę i to często bez słowa. Zresztą po fazie fascynacji nowym ciałem opada z oczu c . . a i facet jest znużony, przestraszony a resztki sumienia jakie mu zostały budzą się i ma tragiczne poczucie winy , że korzystał z okazji jaka się trafiła. Jest wściekły na kochankę bo przecież żona nie namawiała Go do zdrady. Romans to coś przelotnego, coś na jakiś czas i tyle. Facet odstawia takie ciało jak nic niewarty złom, bez słowa najczęściej, bo ciało weszło w taki układ dobrowolnie i czy kochanka jest normalna żeby zabierać się za zdziecinniałego starca????, ale zrobiła to na własne życzenie. Czy kochanka była ślepa ? ? ? czy nie wiedziała , że to mąż, ojciec i dziadek??? A jeśli się zakochała to jej problem, bo wiedziała w co się bawi i z kim. Oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzy , że kochanka zakochała się . Pewnik jest jeden - kochanka jest wściekła, że tak długo tkana pajęczyna nie przyniosła efektu. Dlaczego kochanka jest wściekła na żonę? ? ? co ta żona miała w takim układzie - jedno: była ofiarą męża lubieżnika i kochanki, która zmienia tych żonatych jak jednorazowe chusteczki do nosa.
 Kamil: 09.10.2015, 17:38
 Hej mam 20lat a moja ulubienica ma 32lata... Bardzo nas ciągnie do siebie lecz ona mówi że nie może się przełamać do związku z powodu wieku... Co zrobić? Jak pomóc się jej przełamać do mnie? Proszę o radę...
 jurcio: 28.09.2015, 15:05
 mam przyjaciołke co jest ode mnie o 15 l młodsza i ma wątpliwości co do wieku ja ich nie mam . jest nam dobrze ale wątpliwości zostają w dodatku ani ona ani ja nie mamy jasnej sytuacji życiowej jestem facetem pod 60 tke. i nie wiem czy warto w to wchodzić czy zostawić to czasowi. może mi ktoś poradzi?
 pareposlubie: 24.09.2015, 14:31
 miałem 22ona32.ona41ja31.
 nika weronika tosik: 26.06.2015, 14:48
 Ja mam 15 lat a podoba mi sie 23 latek co am zrobić
 obserwator: 26.06.2015, 08:39
 Mamy XXI wiek i są niektóre singielki, które decyzję o małżeństwie odkładają na później i wybierają rolę kochanki. Samodzielna finansowo i wyzwolona obyczajowo / pozbawiona empatii/ nie boi się stygmatu "tej trzeciej". Bo nie jest już ofiarą ani puszczalską, którą wytyka się palcami na ulicy. W 2015 roku Jagny z "Chłopów" Reymonta nikt nie wywiózłby ze wsi na taczce pełnej gnoju. Takie singielki dla kasy są gotowe zjeść g...o. Na szczęście takie kobiety j.w. są wyjątkami potwierdzającymi regułę,że mamy mądre, wykształcone i szanujące się młode damy. Takie wspaniałe niezależne finansowo kobiety nie uczestniczą w dyskusjach internetowych,, My Dwoje" lecz w sposób wartościowy /zgodny z kręgosłupem moralnym/ korzystają z piękna i cudu jakim jest życie.
 psychol?: 01.06.2015, 09:20
 Dlaczego wyzywasz mnie od psychola lazarus? Kim ty jesteś to sama sobie odpowiedz. Wypisujesz bzdury o wyższości kochanek nad żonami. Niestety facet bierze sobie kochankę z puli chętnych do tego pań i zazwyczaj jest to kobieta przypadkowa, taka, która się zgodzi na bycie drugą. Nie wybiera takiej, która ma coś, czego nie ma żona, bo żony mu już nie potrzeba, bierze sobie po prostu inną kobietę i w praniu wychodzi jaka ona jest. On nie szuka żony. Żona to żona a kochanka to kochanka. Nie bierze też pod uwagę konsekwencji, bo myśli, że się nie wyda i tyle. Nikt by nie kradł, gdyby wiedział, że zostanie złapany. A jednak niektórzy ludzie kradną. Tak samo myśli facet. On myśli o tym co jest tu i teraz a nie o konsekwencjach. On chce się bawić i nic więcej. Im dyskretniejsza kochanka tym dłużej będzie trwał jego romans. Jeśli się wyda natomiast to kochanka idzie w odstawkę i to często bez słowa. Są na to badania, tylko 10 na 100 mężczyzn dobrowolnie odchodzi od żon do kochanek. Gdzie ta lepszość proszę cię. Romans to coś przelotnego, coś na jakiś czas i tyle. Facet odstawia taką panią jak nic niewarty złom, bez słowa najczęściej, bo weszła w taki układ dobrowolnie. A jeśli się zakochała to jej problem, bo wiedziała w co się bawi i z kim.
 psychol?: 01.06.2015, 09:16
 Dlaczego wyzywasz mnie od psychola lazarus? Kim ty jesteś to sama sobie odpowiedz. Wypisujesz bzdury o wyższości kochanek nad żonami. Niestety facet bierze sobie kochankę z puli chętnych do tego pań i zazwyczaj jest to kobieta przypadkowa, taka, która się zgodzi na bycie drugą. Nie wybiera takiej, która ma coś, czego nie ma żona, bo żony mu już nie potrzeba, bierze sobie po prostu inną kobietę i w praniu wychodzi jaka ona jest. On nie szuka żony. Żona to żona a kochanka to kochanka. Nie bierze też pod uwagę konsekwencji, bo myśli, że się nie wyda i tyle. Nikt by nie kradł, gdyby wiedział, że zostanie złapany. A jednak niektórzy ludzie kradną. Tak samo myśli facet. On myśli o tym co jest tu i teraz a nie o konsekwencjach. On chce się bawić i nic więcej. Im dyskretniejsza kochanka tym dłużej będzie trwał jego romans. Jeśli się wyda natomiast to kochanka idzie w odstawkę i to często bez słowa. Są na to badania, tylko 10 na 100 mężczyzn dobrowolnie odchodzi od żon do kochanek. Gdzie ta lepszość proszę cię. Romans to coś przelotnego, coś na jakiś czas i tyle. Facet odstawia taką panią jak nic niewarty złom, bez słowa najczęściej, bo weszła w taki układ dobrowolnie. A jeśli się zakochała to jej problem, bo wiedziała w co się bawi i z kim.
 do rozmówcy: 27.05.2015, 23:54
 O co ci k.......a chodzi??????psycholu,masz kłopot ze swoimi rękami? To sobie zmienił......tak wtedy nie boli
 do lazarus: 20.05.2015, 08:08
 Patologiczna skłonność do kłamstwa nawet w sytuacjach, które tego nie wymagają
 do jjj: 19.04.2015, 06:59
 Bardzo mi sie podoba takie twoje zaangazowanie,zycze wam szczescia.Dokladnie.......milosc to nie dobra materialne ,to sie czuje a reszta sie nie liczy.,dlatego zycze wam szczescia w milosci .........piekna dojzala milosc........zazdroszcze wam.... Z Panem Bogiem
 jjj: 18.04.2015, 08:28
 Mój facet jest ode mnie starszy o 22lat, ja mam 18 on 40, na początku mi to przeszkadzało, jednak to była miłość od pierwszego wejrzenia, najlepsze jest to że ciągle siebie odkrywamy nawzajem, uczymy wielu rzeczy, zasobność portfela nie ma tu nic do rzecz, jestem od niego o wiele bogatsza i nikt nikomu nic nie sponsoruje, życzę każdemu znalezienia swojej drugiej połówki, niezależnie od wieku miłość to miłość :)
 :-): 06.04.2015, 12:38
 Kocham faceta 20 lat starszego. Pieniądze nie mają znaczenia. On nawet do zamożnych nie należy. Oboje jestesmy dawno dorosli...
 Andrzej: 27.03.2015, 18:56
 dla mnie 16 lat młotrza żona to normalna rurznica wieku durza to 18 19 lat 20 zbyt durza 17 sirdnia może być
 Andrzej: 27.03.2015, 14:09
 ja uważam że młotsza żona powina być do 16 lat normalna rużnica wieka a nawet 17 lat młotrza nie przeszkadza duża to jest 18 lat 19 20 to zbyt durza ale każdo robi tak jak chce moja rada mudlicie sie o roznanie drogi życia do ducha siwientego moja dziewczyna jest 16 niecałe młotrza sama pokochła mnie nie dlatego że mam pieniodze bo jestem człowiekiem skromnym poprostu mnie kocha i ja ją terz
 do abc: 14.03.2015, 00:32
 Chyba zasobnosc portfela tu ma kluczowa role.Bo raczej tu milosc nie kroluje.20 lat roznicy?
 abc: 21.02.2015, 23:22
 Ja byłam starsza o 4 lata i po 23 latach małżeństwa zostawił mnie z trzema synami i ożenił sie z 28 latka 4 lata starsza od najstarszego syna on ma 49 ona 29 i co wy na to
 xyz: 21.02.2015, 22:58
 Jak się nie wstydzi taki starszy pan kochać się z 20 lat młodszą panienką który ma już troje dzieci prawie w jej wieku rozwiódł się z zoną jeszcze dzieli majątek jakiego się dorobili w małżeństwie aby jak najwięcej wziąć dla niej teraz i jeszcze ja przyprowadza do domu i to jest dzentelmen a jeszcze czy ona wie jak będzie traktował ją czy sie ta młoda zastanowiła jak traktował żonę i dzieci to jest jeszcze do zastanowienia sie na przyszłośc zwiazku ze starszym panem
 Jolanta: 18.01.2015, 00:15
 Następny nie spełniony w miłości. Antonio zazdrość przez ciebie przemawia.
 
[1] [2] (3) [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej