Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Zakochać się przez internet?

     Bardzo ciekawy problem i ostatnio chyba szczególnie "na czasie". Poznawanie się przez internet jest coraz bardziej popularne - i dobrze, bo czemu nie korzystać z tego środka techniki? I o ile samo zapoznanie się wirtualnie jest jak najbardziej możliwe to poznanie kogoś już nie. Bo zapoznanie a poznanie to są dwie różne sprawy.

     Wydaje nam się, że nawet zakochać się przez internet nie bardzo można.

     A dlaczego? Otóż zakochanie, jak to już wcześniej pisaliśmy to pewien stan uczuciowy. Aby zaistniał, niezbędne jest zachwycenie się kimś. Jednak aby się kimś zachwycić, trzeba go zobaczyć, choć trochę poznać, choćby na tyle, by odkryć w nim jakąś wartość (choćby była to wartość fizyczna np. uroda czy uśmiech). A jak tu się zachwycić przez internet? Są wprawdzie teraz kamerki internetowe i tę osobę po drugiej stronie "kabla" można nawet zobaczyć, ale po pierwsze: jakość obrazu może wiele do życzenia pozostawiać a i zobaczymy tylko tyle, ile ta osoba nam pokaże. I widząc ją, jak pisze na klawiaturze, uwierzymy, że jest wysoka, podczas gdy jest niska, uwierzymy, że świetnie tańczy i uwierzymy jeszcze w milion innych rzeczy. Jasne, nie o to tylko chodzi i może wygląd jest najmniej istotny ale przecie chodzi o szczerość, prawda? A jaką tu mamy jej gwarancję? Nawet jeśli ktoś nawet mówi (pisze) prawdę, to największym zagrożeniem jest zakochanie się w wyobrażeniach o tej osobie. Nie w niej samej tylko w tym co my na jej temat myślimy. Bo nie widząc kogoś na żywo, nie słysząc na żywo, nie chodząc z kimś na żywo, wyobrażamy go sobie - jaki jest, jak się zachowuje. Wyobrażamy sobie różne historie z jego udziałem, myślimy jak by postąpił w określonej sytuacji. On w naszym umyśle wygląda i jest taki jakim go stworzyliśmy i niekoniecznie ma to odniesienie do rzeczywistości. Bo tak naprawdę przecież to nie znacie się naprawdę, nie wiesz jaki on czy ona jest na co dzień, jakie ma poglądy, przyzwyczajenia, wady. Nie wiesz czy mógłbyś z nią wytrzymać i o czym byście rozmawiali. Nie możesz też powiedzieć z całą stanowczością, że ją kochasz. Tak naprawdę wchodzisz w relację nie z konkretną osobą tylko są to po prostu Twoje wyobrażenia o tej osobie. Tylko w realu można naprawdę poznać i pokochać drugą osobę. W określonych sytuacjach. Nie przez opowiadanie na gadu-gadu jaki to ja dżentelmen jestem ale przez ustąpienie babci miejsca w tramwaju jak jadę z dziewczyną - o, wtedy możesz naprawdę poznać go jako dżentelmena. Nie wirtualne zachwycanie się górami, ale pochodzenie po tych górach razem, nie mówienie co ja potrafię ale pomoc w skoszeniu trawnika. Kontaktując się przez internet nie wiecie jak reagujecie w określonych sytuacjach. Nie widzicie czy ta druga osoba dba o dom, jak wyglądają jej relacje z innymi osobami, jak żyje. Nie widzicie tego wszystkiego. Nie macie zatem pewności jak będzie zachowywać się później i czy Warn to będzie odpowiadać. Tylko w realu widzę, słyszę i "czuję" - chciałoby się powiedzieć ale tak jakoś się to potocznie ostatnio śmiesznie kojarzy, więc powiemy - i zachwycam się. Albo się nie zachwycam i stwierdzam, że całkowicie się nie rozumiemy i nie pasujemy do siebie. W realu można kogoś dotknąć, zobaczyć jaki sweter nosi, zjeść razem pierogi, zwiedzić bunkry itp. Dlatego trochę dziwna jest znajomość tylko przez Internet. Bo dziwna to znajomość, która nie pragnie obecności. Jak chłopakowi zależy na dziewczynie to na uszach stanie a z dziewczyną się spotka. Tak wykombinuje, żeby się dowiedzieć gdzie mieszka, którędy chodzi, o której kończy zajęcia, że "przypadkiem" na nią w warzywniaku wpadnie i o godzinę zapyta.

     Nasz znajomy na studiach w akcie desperacji nauczył się na pamięć rozkładu zajęć dziewczyny i nawet na stołówkę chodził w tym samym czasie co ona - byle tylko ją zobaczyć. Kolega męża miał dziewczynę pod Wrocławiem. Co tydzień po pracy wsiadał w samochód i pędził sześćset kilometrów byle tylko kawałek weekendu z nią spędzić. To normalny odruch: kocham - więc pragnę obecności, spojrzenia w oczy, dotyku, objęcia, pragnę usłyszeć głos ukochanej osoby. Jakby mi chłopak proponował spotkania tylko przez internet, na pewno wydałoby mi się to podejrzane. No bo dlaczego? Nie chce mnie widzieć? Czy nie chce, żebym ja go widziała? Czy ma coś do ukrycia? My nie mówimy, że od razu musi ukrywać inną dziewczynę ale wystarczy ukrywać swoje prawdziwe oblicze. Albo prawdziwe uczucia.

     Dlatego po jakimś czasie pisania zaproponujcie spotkanie. Czasem będzie to spora odległość ale jeśli naprawdę traktujecie tą znajomość na serio to tym bardziej powinniście się zobaczyć. Bo to może zaważyć na dalszych jej losach: albo zrezygnujecie albo stwierdzicie, że warto jednak ją pogłębiać. Ponadto propozycja spotkania jest zwykle próbą i punktem zwrotnym takiej relacji. Po reakcji na propozycję można poznać na ile ta osoba traktuje nas poważnie, na ile chce nas poznać, na ile jest otwarta by dać poznać siebie i ewentualnie -stworzyć związek. Bo w takiej czysto wirtualnej relacji może też być tak, że jedna ze stron po jakimś czasie po prostu nie chce kontynuować znajomości ale głupio jej o tym powiedzieć. Dlatego pisze i pisze w nieskończoność, ale z tego pisania nic nie wynika. Od spotkań się wykręca, zasłaniając dużą odległością albo mnóstwem pracy (hmm, skąd w takim razie ma czas na pisanie - nie zastanawiające?). I tak ciągnie tę znajomość bez sensu - przez internet -bo bezpieczniej, bo nie musi patrzeć twarzą w twarz. A twarz może wiele zdradzić.

     Dlatego spotykanie się na żywo jest konieczne. I warto zaryzykować. Naturalnie możecie bać się rozczarowania, ale tylko w ten sposób można poznać prawdę o drugim człowieku. A może się okazać, że nie stracicie ale zyskacie! Poza tym: czy nie jesteście siebie ciekawi? Umówcie się. Może jakaś wycieczka do ciekawego miejsca? Kino i potem rozmowa o filmie? Tylko nie zostawiajcie zwłaszcza pierwszej randki własnemu biegowi, bo ludzie, którzy dopiero się poznają często są skrępowani no i w zasadzie nie wiedzą o czym rozmawiać. Warto więc na początek pomyśleć o czymś konkretnym no i mieć w zanadrzu parę tematów do rozmowy. A internetowe zapoznanie nie jest gorsze od tradycyjnego ale musicie spędzać ze sobą czas na żywo. Inaczej miłość będzie teorią. A nie o to przecież chodzi.

     Wasze listy

     Ania 20 lat, pisze: Mam chłopaka z innego kraju, strasznie się kochamy. Wiemy obydwoje, że jest to ta prawdziwa miłość, na którą czekaliśmy obydwje z całego serca. Mamy plany na przyszłość. Mimo, że między nami jest miłość i że się rozumiemy odległość nas rani bardzo. Nie możemy widzieć siebie nawzajem, jedynie poprzez kamerę internetową. Wiem że po studiach będziemy razem ale jak sprawić żeby związek był taki jak inne?

     Zapytamy najpierw czy Wy w ogóle kiedykolwiek widzieliście się na żywo? Bo trudno jest być w związku jedynie przez internet. Uwaga! My nie mówimy tu o związku na odległość, tylko przez internet, bo to dwie różne sprawy. Na odległość można żyć przez jakiś czas z widokiem na bycie razem, ale widując się co jakiś czas. Przez internet tylko i wyłącznie osobiście sobie nie wyobrażamy, bo przecież miłość pragnie obecności ukochanej osoby.

     Piszesz, że macie perspektywę na bycie razem. To dobrze, ale to dopiero za kilka lat. Nie można przez kilka lat żyć w zawieszeniu, nie można poznać się naprawdę nie widząc się, nie chodząc gdzieś razem. Zbieżność poglądów i uczucia tu nie wystarczą. A co będzie jak za kilka lat się spotkacie i stwierdzicie, że wcale do siebie nie pasujecie? Teraz uważacie, że w przyszłości będziecie razem, ale czy za kilka lat stając twarzą w twarz z nieznajomym de facto mężczyzną będziesz w ogóle miała na to ochotę? Czy nie przypomina to trochę randki w ciemno? Znając się tylko wirtualnie nie można też powiedzieć, że się kogoś kocha. Prawdziwa miłość rozwija się w kontakcie osobistym. Być może wydaje Ci się teraz, że tak jest ale zupełnie co innego pisać, że się kocha a co innego mówić to i słyszeć.

     Aniu, my Cię absolutnie nie zniechęcamy, ale pomyśl czy Warn to wystarcza. Bo tak naprawdę to Wy się w rzeczywistości mało znacie. To prawda, że odległość jest tutaj czynnikiem mało sprzyjającym widywaniu się. Ale skoro on w dodatku jest z innego kraju to tym bardziej powinniście się spotkać, poznać swoją mentalność, kulturę, zwyczaje.

     Trudny jest taki związek, choć nie można jednoznacznie powiedzieć, że niemożliwy. Wymaga na pewno większego trudu, wytrwałości, pewności siebie nawzajem. A żeby się na niego zdecydować trzeba mieć pełną świadomość. A tę nabędziesz poprzez poznanie chłopaka w rzeczywistości.


Kasia i Tomek


Redakcja portalu



   




Wasze komentarze:
 .: 23.12.2012, 12:33
 Wesolych Swiat wszystkim i szczesliwego nowego roku!:>
 Natalia: 13.12.2012, 20:55
 No moze po prostu nie jest gotowa na nowy zwiazek. Ale skoro tak Ci na Niej zalezy to staraj sie o Nia. Ale z umiarem. Bo mozesz ja zniechecic do siebie.
 Huberto: 26.11.2012, 13:55
 A ja mam historię do opowiedzenia taką: Poznałem ją na czacie...I od tej pory ze sobą dużo czasu spędzamy.Miała chłopaka i przeżywa to że go straciła,bo nie był dla niej miły i interesował się nią tylko podczas wikendów na dysce.Po poł roku zmieniła na moją sieć telefon i nieraz gadamy po 2,3 h przez fona a na kamere co sobie kupiliśmy siadamy razem i rozmawiamy od rana do wieczora,a poxniej fonik do polnocy.Mieszka w Płocku,ja w kielcach....Budzi mnie codzien telefonem o 8 rano,piszemy smsy...ale ja do niej czuje cos wielkiego,a ona mowi ze to tylko lkolezenstwo,nic wiecej...a rozmawiamy ze soba coraz wiecej..zmienila numer specjalnie by gadac za darmo ze mna,kupila kamerke.....powiedzialem ze kocham ja,ale ona powiedziala zeby nie robic se nadziei ze tylko kolezenstwo...to po co ten nr z playa,po co kamerka, po co dzwonienie i budzenie:( nie wiem co myslec......Pomóżcie:((,ja tesknie bez Niej!
 Natalia: 30.10.2012, 19:33
 Ja rowniez wierze jak to napisalas w 'element przeznaczenia. Moze to glupie ale w moim przypadku jestem przekonana , ze ingerowala jakas 'sila' w to,ze trafilismy na siebie. Pozdrowionka Kochani. We were meant to be:)
 zakochanaAnka: 29.10.2012, 16:42
  Ja tak poznałam swojego obecnego partnera, zaczelo sie od tego, e korzystalismy z tego samego serwisu matrymonialnego ( SamotneSerca.pl ), pierwszy napisał on, wymienilismy sie chyba z setka maili i telefonow w pozniejszym juz okresie. Gdy spotkalismy sie ten pierwszy raz juz wiedzielismy, ze siebie sukamy, bo to tak jest, ze albo czuc chemie w powietrzu, albo jej nie ma i nic na to nie poradicie chocy nie wiem co, najwiecej co sie da to zostac dobrymi przyjaciolmi i tyle. Nam na szczescie przydarzylo sie ogromne uczucie i jestem po prostu szczescilwa, a on jest moim dopelnieniem. Szczerze nie wiem dlaczego wczesniej nie szukalam, bo teraz zaluje wszystkich tych straconych lat w ktorych wczesniej moglismy sie poznac i zakochac tj teraz, no ale moze nie zakochali sie bysmy w sobie wczensiej i to musial byc ten czas i okolicznosci bysmy mogli do tego dojrzec. Nie wiem jak Wy, ale ja wierze w element przeznaczenia i to, ze jest jakas sila wyzsza, za ktorej sprawa czlowiek zwyczajnie sie zakoch*je. Ten kto juz kocha wie o czym mowie, to nie do opisania, nigdy nie bylam tak szczesliwa i spelniona niz teraz.
 Natalia: 28.10.2012, 21:49
 Megi skoro jestescie z tego samego miasta warto rozwinac dalej ta sytuacje. Moze przyjazn wpierw a z czasem kto wie. Ale skoro jestescie na miejscu wiec duzo Was to nie kosztuje. Ps Ewa i reszta moglibyscie podzielic sie dalszym rozwojem historii;)
 Natalia: 27.10.2012, 19:15
 do 'E..' co tam u Ciebie? Jak sytuacja? U mnie caly czas tak samo. Za miesiac beda3 lata juz:) i dalej tak samo w siebie wpatrzeni. To bylo przeznaczenie po prostu. Pozdrawiam!
 cukierek: 22.10.2012, 16:31
 Ja poznałam przez internet taaakiego fajnego chłopaka...pisałam z nim i wgl. I to trochę głupie ale nie widząc się w ogóle byliśmy razem i po 2 tygodniach się z nim pokłóciłam.Lecz po jakimś czasie się z nim pogodziłam.On nadal nie chce dać mi swojego zdjęcia,ale go dzisiaj namówiłam i może jednak :) Dzieli nas od siebie z jakieś 600 kilometrów ale mam nadzieję że się z nim spotkam bo tam gdzie on mieszka mam rodzinę ...Ma nadzieję że coś z tego jednak będzie a wam życzę szczęścia a za mnie trzymajcie kciuki :*
 rudzielec: 09.10.2012, 17:00
 pomocy, nie wiem już co mam robić, piszę z chłopakiem , którego poznałam na portau społecznościowym. Po 2 miesiącach dopiero jak nie miał możliwości napisania do mnie, byłam zmuszona poprosić o jego numer... on tak strasznie mi się podoba, nie widziałam go ale fajnie nam się pisze, a on nic nie wspomina o tym,że chce się spotkać , ja się męczę, on do mnie pisze...ale chce być anonomowy, Dzieli nas około 50 km. Ja mu pierwsza nie zaproponuje spotkania;(
 megi,,: 03.10.2012, 14:30
 Z przyjemnością czytałam Wasz wypowiedzi,,cóż u mnie sprawa wygląda,, jakoś dziwnie,,, może za daleko jeszcze nie zaszło, na szczęście :) Nie wiem co robić, poznałam w necie fajnego faceta, jesteśmy z tego samego miasta, i klika nam się dobrze,,, nawet bardzo,, mamy podobne zasady życiowe i pragnienia,, obje jesteśmy po jakichś tam przeżyciach, cóż jest to moja pierwsza aż tak długa znajomość internetowa.. jego nie,,, trwa to 3tydzień,,, czekam na propozycje spotkania z jego strony,,, choć bardzo się boję że mu się nie spodobam,,, cóż zdjęciami się już wymieniliśmy, ale wiecie zdjęcie to nie wszystko,, nie wiem co robić i myśleć,, czy brnąć w to? pomóżcie,,,,
 megi,,: 03.10.2012, 13:50
 Z przyjemnością czytałam Wasz wypowiedzi,,cóż u mnie sprawa wygląda,, jakoś dziwnie,,, może za daleko jeszcze nie zaszło, na szczęście :) Nie wiem co robić, poznałam w necie fajnego faceta, jesteśmy z tego samego miasta, i klika nam się dobrze,,, nawet bardzo,, mamy podobne zasady życiowe i pragnienia,, obje jesteśmy po jakichś tam przeżyciach, cóż jest to moja pierwsza aż tak długa znajomość internetowa.. jego nie,,, trwa to 3tydzień,,, czekam na propozycje spotkania z jego strony,,, choć bardzo się boję że mu się nie spodobam,,, cóż zdjęciami się już wymieniliśmy, ale wiecie zdjęcie to nie wszystko,, nie wiem co robić i myśleć,, czy brnąć w to? pomóżcie,,,,
 Rita: 26.09.2012, 01:05
 Z przyjemnością dołączę tu swoją historię :) Zakochać się przez Internet to nic złego, naprawdę. Znam chłopaka 2 miesiące, gadamy codziennie po kilka godzin, jak kiedyś mu nie odpisywałam długo na sms-a, to miałam spam od niego na każdym portalu społecznościowym, gdzie miał mnie w znajomych. Widzieliśmy się już przez "kamerki", pisaliśmy, gadaliśmy. Ponadto widział moje zdjęcia, a ja jego :). Planujemy wspólne spotkanie. Jedną z takich drobnostek jest to, że mieszka prawie 700 km dalej. Mówi się jednak, że na drodze prawdziwej miłości nic nie jest przeszkodą. Także moi kochani, trzymajcie kciuki, ja także wam życzę powodzenia i udanych związków :*
 :): 24.09.2012, 11:19
 Poznanie się przez internet to według mnie nic złego, a nawet czasem łatwiej tak osobom nieśmiałym:)Też poznałam tak chłopaka, ale nie mogę napisać nic więcej bo jest to pod znakiem zapytania, gdyż nie widzieliśmy się jeszcze na żywo. Jednak piszemy sms, przez internet rozmawiamy, zdjęcia widzieliśmy. Tęsknie za tym, aby mi pisał sms, dużo się o nim dowiedziałam. Tylko czy on i ja nie zakochaliśmy się w swoim wyobrażeniu o sobie? Nie wiem, czas pokaże:) Życzę szczęścia wszystkim
 zuzka : 25.08.2012, 23:54
 witam. dobrze ze trafilam na ten artykul i na was.To i ja podziele sie swoja historia.Jestem dojrzala kobieta,po przejsciach ,teraz juz jestem sama. Tez poznalam poprzez portal fajnego faceta,piszemy sms,rozmawiamy. wymienilismy sie zdjeciami,jest bardzo przystojny,ale to nie o to chodzi.Bo nie liczy sie wyglad,ale jakim sie jest czlowiekiem,on jest bardzo cieplym,milym, kulturalnym,facetem.To juz trwa prawie 4 miesiace,piszemy tak naprawde o wszystkim i o niczym.Po krotkim czasie,napisal mi ze gdy mnie poznal,to tak naprawde odżyl,jestem jego motywacja do zycia.Nie szczedzi milych slow,komplementow i ze wzajemnoscia,jestem szczera w tym co pisze do niego,i mam nadzieje ze on tez ,po prostu to czuje.I teraz moze was zaskocze,bo wiem ze ma rodzine ,dzieci ktore bardzo kocha,ale z zona juz nie koniecznie.Wiem o tym od samego poczatku,i wiem ze nie wezmie z nia rozwodu,dla dobra dzieci.Powiedzial mi to.Na poczatku zaproponowal spotkanie,nie zgodzilam sie,bo traktowalam to jako zwylka znajomosc,uszanowal moja decyzje i nadal piszemy ,do dzisiaj.I wiecie co?juz od dluzszego czasu zaczynam za nim cholernie tesknic,noce staja sie coraz dluzsze,bezsenne,i czekam do rana z niecierpliwoscia az tel zapika i pokarze sie swiecoca kopertka z jego imieniem,wtedy to morkde mam usmiechnieta,i dzien jest wspanialy.Przepraszam za moje haotyczne pisanie,ale mam metlik w glowie ,a poza tym,poplakuje bo nie moge ogarnac tego wszystkiego. nie dawno ponowil propozycje spotkania,przypuszczam ze domysla sie,ze cos sie ze mna dzieje,nie napisalam mu tego wprost,jedynie zasugerowalam.Boje sie tego spotkania cholernie,boje sie ze sie zakocham i bede cierpiala,nie chce byc kochanka,chce miec go tylko dla siebie,a wiem ze nie jest to mozliwe,dlatego odmowilam. Nie wiem czy mnie zrozumiecie co czuje,dlaczego tak postepuje.Po mojej odmowie,napisal mi ze szanuje moja decyzje i na zawsze zostane w jego wyobrazni ale nadal piszemy. Prosze was,doradzcie mi co ja mam zrobic,do cholery! bo ja juz nic nie wiem.Mam 35 lat,a wydaje mi sie ze mam problemy nastolatki,nie ogarniam tego
 ona20: 23.08.2012, 19:13
 witam. sama jestem w związku jak to mówią przez"kabel". poznałam go w grze (dosyć dziwne to ale i tak można) poznałam go ponad 2 lata temu. z początku pisaliśmy ze sobą sporadycznie gdy wrociłam z wakacji pisaliśmy codziennie po kilkanaście godzin. był dla mnie przyjacielem o wszystkim mogłam mu powiedzieć, nawet o najgłupszym problemie. tak mijały dni, miesiące i nagle poczułam zazdrość gdy mi powiedział że ktoś o niego się stara. nie dawałam mu do zrozumienia tak bardzo że mi sie podoba, ale w którejś rozmowie powiedziałam ze też go kocham bo się drażniliśmy i wtedy powiedział że on naprawdę mnie kocha.. i tu się od tego momentu zaczeło nasze wspólne bycie razem choć nas dzieli 430km od siebie. jesteśmy od roku ze sobą. po 3 miesiącach zrobił wszystko by ze mna się spotkać. był u mnie przez 7 dni 24h na dobę. z początku było troszkę nie komfortowo ale się przełamalismy po jakiś kilku godzinach. rozmawiamy o wszystkim tak samo jak na gg albo skype a nawet więcej. widzimy się raz w miesiącu albo troszke więcej zależy jak mamy czas. spędzamy ze sobą każdego miesiąca wspólny tydzień i nie żałuje ani jednego km że tak jeżdzę choć dużo mnie to nie wynosi bo pociągiem;) przy nim czuję się komfortowo, bezpiecznie i kochana, tak samo do mnie się odnosi jak z początku bycia razem choć jest daleko. niedługo się to zmieni. więc nie bójcie się takich związków i zaryzykujcie bo potem można tylko żałować a co do 1 spotkania to jak u mnie było też nie pewność że może inaczej wyglądać itp. pierwsze 3 minuty bałam się na niego spojrzeć ale gdy uśmiechnął się do mnie zamurowało mnie i poczułam dziwny ból w brzuchu ;p przyznam się że jestem bardzo nie śmiałą osobą ale przy nim niczego się nie wstydzę. przed nami jeszcze dużo do pokonania ale wiem że damy razem rade. i życze innym którzy są w takich związkach wytrwałości :)
 Agusia : 30.07.2012, 12:35
 To uzaleznia...jestem w związku...nie szczesliwa nie moge wziąć rozwodu..poprostu nie moge . Klikam z mężczyznami ...i zakochuje sie ...miałam wiele zdarzen,,...nie wierzyłam w uczucie ..ale przerobiłam różne możliwe watki . poznałam młodszego chłopaka zakochał sie .potem zniknął.teraz jestesmy przyjaciólmi ..ale jakby kochał to by przyjechał ..mimo wszystko...(3 lata) (2 lata z drugim mężczyzną...41 lat...kawaler) bawi sie mną? klika opowiada jak tęskni ...jaka to cudowna jestem jak uwielbia kiedy pisze do niego ..nie ma zony nikogo ...a mimo wszystko nie dał mi tel...a jak ma urlop to milczy ...i potrafi nie odzywac sie kilka tygodni...nic...będąc na necie . niepewność jest straszna ..raniło mnie to ..teraz klikam z chłopakiem ...który po kilku dniach okazuje sie ze pracuje pod moim domem...tesknie do niego ...na maksa...ale boje sie spotkac go...boje sie ze go odrzuce ..
 anowi: 14.07.2012, 13:00
 Kochani ja jak najbardziej wierze w miłość wirtualna ,moja historia zaczeła sie 4 lata temu otóż na jednym z portali poznałam chłopaka dzielił nas nie tylko świat wirtualny ale odległośc między nami bo ponad 800 km. granica kraju Polska - Niemcy . Juz po pierwszej rozmowie na portalu rozumieliśmy się bez słów ,najpierw myslałam ze to zauroczenie ale to była miłośc od pierwszego kliknięcia :-)czuliśmy wzajemnie jakbysmy sie juz znali wieki ,była wielka tęskontota ,po 4 miesiącach spotkaliśmy się w realu i tak zostalismy juz razem !kochamy się i jesteśmy szczęsliwi ! jestesmy ze soba 4 lata ! dodam że wrócił dla mnie do kraju do Polski :-)
 k.r: 12.07.2012, 02:34
 to dało mi dużo do myślenia a najbardziej ten urywek o zakochaniu się wyobrażeniach o kimś ;) pozdrawiam
 Tomek :): 03.06.2012, 09:55
 Ja nie dawno poznałem też miła i mądrą dziewczynę,to jeszcze nie milosc ale naprawde ja lubie i wydaje mi sie ,ze ona mnie.Jeszcze sie nie widzielismy dlatego sie obawiam bo nie jestem przystojny ,ona czuje ,ze ladna dziewczyna dzieli nas troszke roznica wieku i odleglosc :( ale bardzo milo mi sie z nia rozmawia ,pisze .Naprawde slodka dziewczyna tak to odczuwam .Czy cos z tego bedzie czas pokaze ....
 Darek: 31.05.2012, 10:29
 Poznałem przez net dziewczynę z Kenii. to jest strasznie daleko, jest piękną Afrykanką i pełną ciepła, zaryzykuję i we wrześniu planuję tam polecieć... trzymajcie kciuki.. Warto szaleć, bo życie jest jedno !!!!
 
[1] [2] [3] (4) [5] [6] [7] [8]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej