Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Miłość czy MIŁOŚĆ? Czyli sztuka chodzenia ze sobą Miłość czy MIŁOŚĆ? Czyli sztuka chodzenia ze sobą
Katarzyna Jarosz, Tomasz Jarosz
Jest tak wiele pytań na temat miłości, które zadajesz sobie codziennie. Czy czasami masz wrażenie, że te pytania są bez odpowiedzi? Mamy dla Ciebie rozwiązanie... » zobacz więcej
Jak się rozstać?

     Rozstanie, choć zawsze jest przykrym przeżyciem czasami jest jedynym wyjściem. Czas poznawania się bowiem - jak wielokrotnie mówiliśmy - służy podjęciu decyzji. A ona czasami - z uwagi na dzieląca nas różnice - może być w stosunku do drugiej osoby negatywna. Bez względu jednak na to co nas skłoniło do zerwania na pewno nie można z dnia na dzień kogoś bez słowa zostawić. Niedopuszczalne jest nagłe zniknięcie, nieodbieranie telefonu czy próby unikania kontaktu. Trzeba mieć odwagę cywilną i porozmawiać osobiście, nie przez telefon, nie w liście czy sms-ie bo to tchórzostwo. Trzeba pozwolić komuś zachować twarz. Druga osoba ma prawo zawsze znać powody, dla których zrywamy. Ma prawo przedstawić swoje stanowisko. I nawet jeśli zerwanie nie jest obustronną decyzją to należy potraktować drugiego człowieka z całym szacunkiem jaki mu się z racji jego człowieczeństwa należy. Jak zerwać? No, na pewno kulturalnie, na pewno spokojnie, na pewno bez obwiniania tej drugiej strony. Wszystko zależy też od tego jak długo trwał związek, na jakim etapie zaawansowania był i co jest przyczyną rozstania. Jeśli są to jakieś konkretne, nieprzyjemne wydarzenia np. zdrada to powód jest oczywisty i nie trzeba stosować szczególnych zabiegów. Jeśli jednak po pewnym czasie stwierdzamy, że nie pasujemy do siebie (albo co gorzej - jedna strona tak stwierdza) to już trzeba większej delikatności. Trzeba wyjść od siebie, sobie najpierw odpowiedzieć na pytanie: dlaczego nie? A potem wytłumaczyć tej osobie dlaczego to MY nie możemy z nią być. Bez obwiniania, "zwalania winy". Lepiej szczerze przyznać, że potrzebujemy kogoś o innych poglądach i temperamencie czy systemie wartości niż twierdzić, że to ten drugi nie potrafił się zachować lub nie spełniał naszych oczekiwań. Trzeba generalnie przesunąć ten punkt ciężkości na siebie, na swoją niemożność bycia z tym kimś, nawet jeśli faktycznie większość winy byłaby po tamtej stronie. Oczywiście nie chodzi tu o totalną samokrytykę własnej osoby jako osobnika zupełnie nieprzystosowanego do związku, ale o to, by kogoś nie zdołować, nie zaniżać jego poczucia wartości, bo to może rzutować na jego przyszłe związki i wizję siebie.

     A jak rozstać się skutecznie? Stanowczo. Grzecznie, bez awantur, ale stanowczo powiedzieć, że NIE MA możliwości powrotu, NIE CHCEMY próbować jeszcze raz, nic JAKOŚ nie będzie. Nie dać się przekonać obietnicami zmiany. Jeśli ten ktoś będzie bardzo uparty to oczywiście nie da łatwo za wygraną i to też trzeba mieć na względzie. Ale jak będzie pięć razy dziennie dzwonił i błagał o powrót to niestety ale nie odbierać, nie odpisywać na maile czy sms-y. Generalnie to trudne i nieprzyjemne sprawy. Czasem jednak zerwanie jest jedynym rozwiązaniem. Już Ojcowie Pustyni czasem zalecali ucieczkę jeśli inaczej nie można. Cała sztuka polega na tym, żeby przeprowadzić to tak, by się nie znienawidzić i móc sobie jeszcze w oczy spojrzeć.

     Co zrobić, żeby zapomnieć?

     No chyba najprostsze ale najskuteczniejsze: unikać kontaktów (na ile się da, czasem jest trudność gdy jest się np. w jednej klasie czy razem pracuje), ale nie bywać w miejscach gdzie jest on czy ona, nie dzwonić, nie pisać, nie chodzić w miejsca, w których byliście wspólnie, nie słuchać w kółko tej samej muzyki i nie rozpamiętywać wszystkiego od nowa, czyli nie rozdrapywać ran. Nie udawać na ulicy, że się kogoś nie zna, ale nie pozwalać sobie na telefony, listy. Bo szczególnie w przypadku gdy to zerwanie jest jednostronne dajemy tej osobie złudną nadzieję (utrzymuje kontakt to znaczy, że nie jestem jej/jemu obojętny). Oczywiście nie da się wyrwać drugiego człowieka na siłę ze świadomości, bo trudno wymagać by nagle wymazać ze swej pamięci to co było. Natomiast to co można zrobić, co leży w zakresie naszych możliwości to nie dążenie do kontaktu, nie drążenie tego, nie rozpamiętywanie, generalnie: nie podejmowanie żadnych fizycznych wysiłków by utrzymywać z nim jakikolwiek kontakt. Jak to się uda to już będzie dobrze, to już będzie więcej niż połowa sukcesu. Kiedyś przestaniesz go/ją kochać. Zostanie Ci sentyment, może żywsze bicie serca na dźwięk jakiejś melodii czy widok jakichś rzeczy mających z nim/nią związek. Pozostaną te miłe wspomnienia. Jednak uczucie takie, jakim teraz go/ją darzysz przycichnie, przyschnie. To nastąpi, tylko nie od razu. Możesz sobie w tym pomóc.

     Należy stopniowo, powoli uczyć się żyć bez tego człowieka, powoli zapominać. Zapominać - to proces, dlatego nie piszemy "zapomnieć" tylko "zapominać".

     Jak teraz żyć? Nie musisz odgrywać bohatera gdy zostawiła Cię dziewczyna, ignorować swoich uczuć i "dawać sobie radę". Masz prawo płakać, wyżalić się komuś, ma prawo serce Cię boleć z rozpaczy. Masz prawo do płaczu i "przeżycia żałoby" po nim czy niej. Nie wstrzymywać łez, nie zaciskać zębów, masz prawo wykrzyczeć swój ból.

     Wiemy jak bardzo boli rozstanie i wiemy, że wtedy kiedy choruje dusza choruje też ciało (dlatego nie śpisz, nie jesz, nie chce Ci się ładnie wyglądać, sprzątać w pokoju, nie możesz się skupić na pracy i tak naprawdę nic nie ma głębszego sensu, jest Ci wszystko jedno co jutro się będzie działo i jaka będzie pogoda). Musisz ten stan przeżyć, dlatego nie dręcz się, że zachowujesz się tak a nie inaczej. Powiemy Ci tylko jedno: żyj. Po prostu. Pomalutku zacznij coś robić: najpierw to co musisz (pójść do pracy, myć się, malować się, zmywać), potem to czego nie musisz ale możesz (posprzątaj w kuchennych szafkach czy samochodzie, upiecz ciasto, umów się z kimś zaufanym), potem rób to co kiedyś sprawiało Ci przyjemność i co dobrze Ci wychodziło (może potrafisz robić na szydełku, malować?, pojedź w góry), rozejrzyj się za jakimś zajęciem w parafii, nawet idź tam i zapytaj w czym mógłbyś pomóc (może działa tam Caritas, w każdym razie pewnie będzie trzeba przed świętami nosić paczki dla potrzebujących - zgłoś się), zapisz się na aerobik lub basen - ćwiczenia fizyczne znakomicie wpływają na psychikę. A może to dobry czas, żeby znaleźć swoje miejsce w jakiejś grupie formacyjnej czy wspólnocie? Zwrócenie uwagi na problemy innych pomaga w oderwaniu się od naszych i leczy serce. Wtedy owa radość życia przyjdzie. Pomyśl każdego dnia co mógłbyś dla siebie zrobić przyjemnego: może przeczytanie kilku stron książki, dobra kawa, może zajęcia sportowe czy pogadanie z przyjaciółką, ciepła kąpiel, kupienie gazety...takie małe radości. Musisz sobie uświadomić, że Ty sam jesteś kimś wartościowym, bez względu na to z jakiego powodu nastąpiło rozstanie. I że znajdziesz kogoś kto będzie twoją prawdziwą miłością. Czas leczy rany, także serca. Czas odgrywa tu ważną rolę, pomaga, bo zaciera się pamięć o różnych sytuacjach. Pomaga przebywanie wśród ludzi (choć bardzo się wtedy tego nie chce), znalezienie sobie dającego satysfakcję zajęcia, zajęcie czymś umysłu i rąk. Ale na spokojnie, bo nie możesz nagle rozkazać swojemu sercu przestać czuć. Natomiast trzeba sobie narzucić małą dyscyplinę i nie rozdrapywać ran. Pochować rzeczy od niego czy od niej, nie stawiać na widoku wspólnych zdjęć. Zająć się czymś innym, nawet na siłę. Ot, choćby sprzątać w domu - mówimy serio. Jak tak porządnie się czymś zmęczysz zrobi Ci się lepiej. Będzie tak dlatego, że oderwiesz myśli od tamtej osoby i że się zmęczysz, a potem będziesz marzył o odpoczynku. Naprawdę nie kpimy, mówimy to wszystko z doświadczenia. Należy po prostu znaleźć sobie absorbujące zajęcia pomagające zająć umysł czymś innym.

     Przestać kochać wcale nie jest tak łatwo. Dlatego potrzeba czasu i zabliźnienia ran, potrzeba czasem trochę samotności i wyciszenia. Ale nie można przy tym robić innego błędu: nie można zamykać swojego serca na innych. Nie dążyć oczywiście na siłę do innych kontaktów ale być otwartym, bywać w towarzystwie. Żałoba, o której pisaliśmy też nie może trwać zbyt długo, bo jeśli tak jest to zamyka serce na innych. Dlatego na imieninach u cioci spotykamy czasem zatwardziałych kawalerów i zgorzkniałe kobiety, które rozpamiętują miłość sprzed 30 lat, której nigdy się nie wyrzekły - tak jak Marta z "Nad Niemnem". Musicie pamiętać, że jeśli odejście było dobrowolnym wyborem drugiej strony to nie stało się to po to, byś Ty był nieszczęśliwy, tylko dlatego byście oboje byli jeszcze szczęśliwsi. Nie teraz, ale kiedyś z kimś innym. Bóg ma dla Was inne propozycje. Dlatego przeżyj swoją żałobę ale nie zamykaj na wieki swojego serca. Zamknięte serce umiera za życia.

     Paradoksalnie, pamięć o tamtej osobie zblednie gdy pojawi się ktoś inny w Twoim życiu, choć absolutnie nie namawiamy Was do stosowania metody "klina". Chcemy natomiast Was "pocieszyć", że Wasze obecne uczucia nie będą trwały wiecznie. Dlatego piszemy o otwartości na innych. Tylko nie róbcie przy tym błędu - nie porównujcie każdego chłopaka czy dziewczyny do tamtych, nie doszukujcie się cech tamtych w każdym poznanym, bo każdy jest inny! I tak samo cenny! Jeśli tak będziecie robić będziecie nieszczęśliwi, bo drugiego takiego nie znajdziecie.

     Tym, co jeszcze Wam przeszkadza w dojściu do siebie to wspomnienia, to ciągłe wracanie do tych chwil i wyobrażanie sobie co było gdybyście się nie rozstali. Jest tak, prawda? To wszystko powoduje, że ciągle o tamtej osobie myślisz i że nie chcesz na razie zwrócić uwagi na nikogo innego, bo chcesz właśnie jego! I choć na zewnątrz bylibyście gotowi być z kimś innym to jednak w środku serce macie zajęte. Przestać kochać można wtedy gdy się chce przestać. Dlatego jeśli (choć podświadomie) nie chcesz - nie przestajesz. Pomyśl w ten sposób: on dokonał wyboru. Ty tego nie akceptujesz i czekasz. Długo jeszcze chcesz tak czekać? A jak on nigdy nie wróci to przez niego nie wyjdziesz za mąż i na emeryturze będziesz czekać? Oczywiście możesz, bo jesteś wolna, tylko pytanie po co? Trzeba umieć zamknąć za sobą pewne rozdziały swojego życia, mimo, że to boli. Nie każemy Wam przestać czuć, mówimy tylko, byście się pogodzili z faktami. Nie z uczuciami tylko z faktami. Na razie nie chcesz ich przyjąć do wiadomości i dlatego cierpisz. Dopóki nie będziesz miał wolnego serca (tzn. nie zaakceptujesz faktu, że on czy ona nie chce z Tobą być) to nie będziesz w stanie otworzyć się na nową miłość. Tak, wiemy, nie chcesz innej miłości, chcesz jego. Ale on nie chce. Co więc jest lepsze: katowanie się widokiem jego szczęścia i gorzknienie poprzez pielęgnowanie w sobie bólu czy modlitwa o uzdrowienie? Bóg, który nas zna wie co dla nas jest dobre. On nam chce to dać tylko musimy Go prosić. Módl się zatem o to, żeby zabrał Ci to uczucie, żeby Cię od niego uwolnił. Daj sobie czas, załóż, że to jeszcze może potrwać. Z całych sił wołaj do Boga. On NAPRAWDĘ Cię uleczy. Doświadczyliśmy tego. I wiemy, że da się z tego wyjść. Jezus wszystko może. Może zabrać Ci to uczucie, może uwolnić Twoje serce. Jeśli będziesz tego chcieć.


Kasia i Tomek


Redakcja portalu



   




Wasze komentarze:
 Zakochana: 18.07.2016, 08:51
 A ja jestem mężatką od 2001 roku i nadal głęboko w sercu kocham pierwszą miłość, nie mogę zapomnieć... nie da się zapomnieć i nie zgadzam się z tym że uczucia po latach znikną, zmienią się...kochałam, ale zerwałam znajomość wtedy widziałam w nim lekkomyślnego trochę zwariowanego chłopaka bez perspektyw na trwały związek przez 5 lat pisaliśmy do siebie listy, rozmawialiśmy przez telefon , kilka razy w roku spotykaliśmy się ze względu na odległość , nigdy przez ten czas nie wylądowaliśmy razem w łóżku, a uczucie przetrwało tyle lat czy to jest właśnie niezauważona przez nas miłość? i jak to wytłumaczyć że kocham dwóch mężczyzn jednocześnie? Męża-życia sobie bez niego nie wyobrażam i jego... nadal i on i ja trzymamy listy od siebie kiedy piszemy w sercu robi się gorąco , chciałabym tak jak piszecie wymazać, wygumkować to uczucie, ale nie mogę i strasznie mi z tym źle. On ma żonę ja męża i syna i jedno życie...
 rysiek 10-04 2016: 12.04.2016, 14:48
 po 25 latach wspólnego pożycia ona przez telefon oznajmia mi tydzien przd swietami wielknocnymi, ze ona chce zyc ---do dzisiejszego dnia nie moge sobie dac rady myslałem ze facet po 50 przejdzie przez to o wiele łagodnie ----a to nisamowity bol i boli coraz mocniej nadzieji nie mam zadnej na jej powrut byłem spokojnym mezem -czułym dla dzieci i sam prawie wychowałem dzieci a ona stwierdz ze chce zyc ---a ja co wspołczuje wszystkim tego bulu jkim mnie obdarzyła zona hej---
 Zraniona: 06.04.2016, 22:03
 Witam , czytam i oczom nie wierzy się ile jest nieszczęść , ile bólu i łez z powodu nieszczęśliwej miłość , sama to przechodzę . Pisał tu Pan Tomasz: 11.09.2015, 14:45 , jeśli to przeczytasz proszę odezwij się ... bardzo proszę
 Katarzyna: 13.02.2016, 18:06
 Życie jest cholernie trudne, 8 lat temu biegała za mną jak wariat, szczerze to nawet mi się nie podobał, ale zaimponował mi dobrym sercem i cudownym charakterem Opiekuńczy, wspaniały, po 5 latach szlak trafił. Zaczęły się wyzwiska..., mieszkamy 7 lat. W jego domu rodzinnym wiecznie była wojna o pieniądze, obiecywał że jego związek tego nie będzie dotyczył, niestety dotyczy, złotówkę z g... by mi wyd... Przez ostatni rok dzwoni tylko do mamy, siostra jest całym światem. A ja zaczęłam być suką szmatą dziwką. Dodam że nigdy nie dałam mu powodów do zazdrości, za to mamusia zdradza tatusia, siostra się pierd... co jeszcze musi się stać abym otworzyła oczy. Cholernie się boję samotności!!!
 Marie : 23.12.2015, 11:37
 Ja był posiadanie problemy poważny związek z moim mężem i to powodował, że go Wyprowadzam się do mieszkania jego przyjaciela. Wszystko gorzej, ponieważ rozpoczął przechodzenie do barów i klubów ze striptizem często z jego przyjaciół, coraz pijany i mijania się. On zawsze grozi mi na telefon, gdy go nazywać ze względu na wszystkie złe informuje, że jego przyjaciele zostały dając mu. Uwielbiam go i byliśmy razem 8 lat, ale nie może zajść w ciążę i uczył, że to moja wina. Było mi tak smutno i sfrustrowani i może nawet nie jeść na aż pewnego dnia byłem przeglądania Internetu, gdzie widziałem pani świadcząc o rzucającego zaklęcie Dr Ojenga, który pomógł jej przyniósł jej chłopaka do domu za pomocą czaru, więc postanowiłem spróbować w kontaktowaniu się z rzucającego zaklęcie Dr Ojenga za pośrednictwem poczty elektronicznej w greatojenga@yahoo.co.uk i wyjaśnił wszystkie moje problemy, aby go i dr Ojenga powiedział mi, że powinienem nie martw się, że chce mi pomóc rozwiązać moje problemy, mój mąż przyjdzie z powrotem do domu i dr Ojenga również powiedział mi, że on przywrócił moim łonie, Wróć do mnie, aby być w ciąży. On również powiedział mi, że zaklęcie nie jest szkodliwe dla mnie ani dla mojego męża. Postanowiłem poczekać... w 2days, mój mąż był powrót do domu przeprosin, mówiąc był przepraszam za to, co on miał kosztować mnie i teraz jesteśmy szczęśliwe życie razem. . Poszedłem do lekarza sprawdzanie i wyniki wykazały, że byłam w ciąży 1 miesiąc i teraz ja i moja kochanka żyją szczęśliwie z mojej rodziny. Jestem naprawdę szczęśliwy teraz bo nie wiem co powiedzieć już, ale jeśli jesteś tam czytanie tego zeznania i posiadanie ten sam problem z relacji lub mające trudności w ciąży mąż lub chłopak lub problem wszelkiego rodzaju, który jest poza medycznych zasilania prosimy skontaktować się z dr Ojenga na jego e-mail: greatojenga@yahoo.co.uk
 myszka: 02.12.2015, 14:33
 jestem z chlopakiem od czterech lat i go kocham ale on sie zmienil jak mam sie z nim rostac mam poczatek nowotworu i niechce mu niszczyc zycia.poradzcie mi jak mam go zostawic
 Ewa35: 27.11.2015, 12:08
 Witam chciałam was zapytać o Rade co mam zrobić .Jestem z facetem 3 lata od roku mieszkaliśmy ze sobą .Moja sytuacja życiowa zmusila mnie do powrotu do poprzedniego miejsca zamieszkania .On oczywiście odebrał to inaczej ze go zostawiłam ze go już nie kocham.Kocham go bardzo mocno.Pomimo moich telefonów do niego i zapewnień go ze go kocham on założył sobie profil na interneci tam poznał kobietę.Pewnego dnia gdy rozmawialiśmy co dalej z nami on mi powiedział że mnie z nią zdradził bo nie myślał że ja chcę jeszcze z nim być.Ja chcę być z nim ostatnio gdy go odwiedziłam kochałam się z nim. Po dwóch tygodniach gdy znowu do niego pojechałam powiedział mi ze też coś do niej poczuł ale zerwał z nią kontakt bo nie chcę mieszać w swoim życiu.Nie powiedział mi tylko o tym ze aby zerwać z nią kontakt pojechał do niej rozmawiali dosyć długo powiedział jej o mnie bo ona nie wiedziała o moim istnieniu.I tu jest mały problem gdy pojechał do niej aby jej o tym powiedzieć i zakończyć znajomość został na noc bo było już puzno aby wracać .Pomóżcie jak mam to rozumieć co robić dalej powiem jeszcze tylko ze powiedział że już nigdy tam nie pojedzie .Dodam jeszcze ze gdy zaczynam rozmowę na jej temat on mówi a ty znowu zaczynasz? Nie chcę o tym rozmawiać czy mam mu wierzyć ?co robić ?
 Warzywniak: 10.10.2015, 20:39
 Faktycznie świat schodzi na psy. Dziwna obserwacja - faceci robią się bardziej rodzinni i mają więcej empatii, a kobiety ... . W większości, wcale nie szukają stałego i trwałego związku ("Jak nie ten - to inny" ) i uważają, że rozwód i kilku facetów w życiu, to coś normalnego. Stają się coraz bardziej aroganckie, bezczelne i wredne. Bardziej liczy się dla nich udany seks i luksusowe życie, niż szacunek i uczucie oraz, że ktoś je wspiera w trudnych sytuacjach. Są przykładami samowystarczalności na wszystko ( ... "sama sobie w życiu, doskonale daję radę" ... ) . Wcale się nie dziwię, że faceci nie traktują "takich kobiet", jako życiowy cel. I wolą nawet szukać sobie partnera niz partnerkę - dlaczego w ostatnich czasach wzrosła liczba zwiazków gejowskich - jak myślice. Takoweż "paniusie" dużo na to zapracowały. Ciekawe jak są takie "samowystarczalne i idealne", to czy same też potrafią się przytulić, usłyszeć od kogoś nie wymuszone wyznanie uczucia i miłe słowo pod swoim adresem. Panowie nie dajcie się - dawajcie to, tylko tym kobietom, które z wami są bezinteresownie, szanują was i wspierają bez względu na wszystko. A jeśli nie, to "szpica w d... i "Good Bye" - szkoda waszego życia i dobrej energi dla takiej osoby, lepiej to przeznaczyć dla Kogoś Innego - a jeśli się Tego Kogoś nie znajdzie w życiu, to dla Siebie i Dobrych, Wartościowych Ludzi :-)
 przerażona: 19.09.2015, 21:34
 a zdarza się niestety tak, że trzeba zerwać po chamsku! mój syn poznał dziewczynę patologię ulicę obok, zresztą ta cała rodzinka, to jedna wielka patologia. nieszczęściem dla mojego syna jest to, że bardzo szybko się angażuje uczuciowo, chociaż w tym przypadku nie wiem co syn w niej widział, bo ja na jego miejscu wolałabym do końca życia konia walić niż z takim czymś iść do łóżka, ale mniejsza o to. nie będę się wdawać w detale, bo to długa historia. spróbuję przedstawić samą esencje. panowie uwaga, bo teraz będzie od groma i trochę takich suk. dziewczyna, nie dość, że patologia, to na dodatek materialistka. na początek czułości srości, a jak się dowiedziała, że od 2016 roku na becikowe będą dawać 12 tys zł i przez rok co miesiąc 1000 zł, to naciągnęła go na dupę, po zrobieniu testu ciążowego okazało się, że jest w ciąży i od tego czasu zero czułości, o seksie mógł sobie tylko pomarzyć. zrobiła z niego parobka, jak to jej matka powiedziała i tu cytat: chłop jest od tego, żeby zapierdalał i wykładał pieniądze na stół! dziewucha robiła wszystko, żeby zakończyć związek, bo popatrzcie, 12 tys zł becikowe, przez rok co miesiąc 1000 zł, do tego alimenty, a niech jeszcze duda da 500 zł, to taka suka żyje na koszt dziecka! a nie jestem pewna czy jako samotna matka nie ma dodatkowych jakichś przywilejów. panowie, wy już dziś protestujcie, przeciwko tej ustawie dudy 500 zł. bo kto chce mieć dziecko, to będzie je miał bez względu na to czy duda da te 500 zł czy nie. jeżeli ta ustawa wejdzie w życie, to na mój gust z naszych podatków będziemy łożyć przede wszystkim na patologie. a co do tej jej ciąży, to pewności nie mam, że to syna dziecko, chociaż on twierdzi, że jego. ja osobiście nie wierzę, bo ta patologia nie dość, że pijaczka, to na dodatek puszczalska, więc nie wiem czy nie wrabia syna w tą ciążę. mówiłam, żeby zrobił test dna, ale on nawet nie chce o tym słuchać. jestem przerażona, świat schodzi na psy.
 Asia: 15.09.2015, 14:32
 Witam, moj problem polega na tym, ze jestem z chlopakiem ktory mieszka 70 km ode mnie. probuje mna rzadzic wciaz sie klocimy. Nic mi nie wolno najlepiej jakbym siedziala w domu nigdzie nie wychodzila nawet do przyjaciolki przez to stracilysmy kontakt. Nie wolno jechac mi z rodzicami nawet na spacer bo on juz uklada sobie czarne scenariusze. Przeszkadza mu ze sie maluje, nawet nie podoba mu sie jak sie czasami ubieram a ubieram sie normalnie. Ma strasznie trudny charakter...Pomozcie mi :(
 Tomasz: 11.09.2015, 14:45
 Mnie po 25 latach zostawila zona stracilem ses zycia odeszla i juz nigdy nie wroci nie chce mi sie zyc od 1,5 roku co dzien przezywam to samo stres bol rozpacz . Juz nie mam sily byla prawdziwa moja miloscia calym swiatem nie zostalo mi juz nic Boze tak bardzo potrzebuje Twojej pomocy by przetrwac wiem ze zapracowalem na to nie jestem bez winy ale tak bardzo mi zle ....... kiedy to sie wkoncu skonczy kiedy zaswieci slonce i wyschna zly .
 Anna 77: 05.08.2015, 22:35
 jestem w związku .POswiecilam dla niego ,dom,dzieci wszystko co mogłam dać rodzinie dałam jemu .to ja opiekowałam się jego córka ,jego psem ,sprzątałam ,robiłam wszystko by był szczęśliwy .nawet w sex poświęciłam się ,przebyłam się język by mieć kolczyka dla niego,pierwszy raz wzięłam do ust przy sex i reszta sex upodobania co on chce .oplacalam 2 domy mój i musiałam mu płacić za mieszkanie co tydzień , zrobiłam mu remont,kupowałam mu na urodziny prezenty dos drogie .a on przez 1.5 roku kupił mi 2 bukieciki tanie na bazarze ,i dwa razy na obiad poszliśmy sami w tamtym roku ,,,także w tamtym roku spędził 3 razy wczasy z córka ,ja zostałam w domu ,,,, w tamtym roku opłacił wczasy do Francji mi i córce ,byłam szczęśliwa ale gdy dochodzi na wyjazdu teraz zada o demonie 250 fun bo on za mój lot dałl 300 fun.Nogi mi się ugięły powiedziałam nie to kazał mi się spakować i wynosić z domu !! Wiec uległam.kocham tego człowieka całym sercem ,nie umie odejść ,od niego .
 firmy Microsoft nie mam czasu : 01.04.2015, 10:36
 Edgar E. a co to znaczy w Polsce to ja jestem taka zmęczona po tym razem to się cieszę z powodu choroby na pewno jest bardzo dobrze bo już w sprzedaży biletów to się cieszę że to już się przyzwyczaiłam i dowiedzieć co gdzie to pisze na tym koncercie na ten moment i tak nic mi o to chodzi ze nie masz ochoty nie ma za zadanie i w sumie nie mam pojęcia jak bardzo się na mnie jak na przykład nowe zdjęcia z sesji do domu ale to chyba dobrze co tam słychać nie ma nic wspólnego i tylko tylko do mnie w domu to ja mam w sobie to coś da rade z wami w Polsce nie będzie
 Tomasz: 16.02.2015, 14:14
 taka prawda
 I zyli dlugo i szczesliwie : 27.01.2015, 18:07
 Znalismy sie przez ponad 5lat, bylo roznie, wzloty I upadki, zrywalismy ze soba I wracalosmy do siebie (glowie powodem bylo , ze on nauzywal alkohol) kochalismy sie czesto, bylo bardzo namietnie i czule, bylysmy wtedy mlodzi (ja mialam 25 lat- to z nim stracilas dziewicto) i bardzo zakochani. Pozniej wpadka, szybki slub i nie bylo juz jak w bajce... Od slubu minelo juz prawie dwa lata a my jeszcze sie nie kochalismy, urodzilam dziecko - szybko wrocilam do sylwetki sprzed ciazy, staram sie byc zawsze zadbana i wygladac atrakcyjnie. Probowalam nie raz jakies gry wstepnej , ale jak dal mi po lapach ze sie do niego dobieram taak juz przestalam ... Nie ma nic, zero sexu, czulych slowek, zyczliwosci czy romantyzmu... Zero! Wraca z pracy, jest zawsze czysto, cieplo I posprzatane, czeka zawsze obiad na stole , w zasadzie nic go juz nie obchodzi, ma tylko czas dla siebie. Najczesciej troszke pobawi sie z dzieckiem, idzie sie kapac I spac I tak jest dzien w dzien... Jestem szczesliwa Matka cudownej dziewczynki, jest wspanialym dzieckiem, madrym, slicznym i najbardziej kochanym pod sloncem. Codziennie DZIEKUJE Bogu za to , ze mi ja ofiarowal, jest calym moim swiatem, KOCHAM ja mad zycie! Moim senses i najwieksza miloscia! Czasami mi tylko brakuje meskich ramion, dobrego slowa i po prostu faceta, ze ktos jest, ze Kocha I sie interesuje... Nie wiem co mam robic... Tak naprawde mysle nad uniewaznieniem koscielnym Malzenstwa I zaczac szukac milosci - bo bez niej zycie nie ma sensu! Mam na mysli o milosci kobiete-mezczyzna. Swiaty Jozefie prosilam Cie o wspanialego meza, modliwam sie do Ciebie I prosze Cie dalej - wiem, ze on jest , co mam tylko robic, jak dalej zyc?.
 nadzieja?: 16.11.2014, 14:13
 Czy można mieć nadzieję że jeszcze wszystko się ułoży? Dlaczego serce tak nas oszukuje :(
 Załamana: 03.11.2014, 00:47
 Witam moja sytuacja tez nie jest ciekawa po prawie 5 latach mieszkania ze sobą z dnia na dzień wyprowadził się bez słowa wytłumaczenia jak pytałam dlaczego odpowiadał że nie wie co czuje czy mam iść z nim to odpowiadał obojętnie nie chciał tego definitywnie zakończyć i tak to już się ciągnie od miesiąca teraz mieszkamy osobno ale rozmawiamy normalnie lecz gdy przychodzi temat rozstania to zamilka i mówi ze nie wie co czuje planuje różne wypady ale żebym została to nie chce już nie wiem co robić jestem załamana nie mam ochoty żyć kocham go nadal ale sama nie wiem czy to ma sens ciągnąc dalej czy zakończyć definitywnie??
 KATE: 30.10.2014, 16:04
 TO ARTYKUŁ O MOIM ŻYCIU 10 LAT A NADAL BOLI BO BYLO TAK PIEKNIE JAK W BAJCE
 se była: 15.09.2014, 21:26
 Adam :* !
 piotrek: 10.09.2014, 10:08
 m jak miłośc piotrek zduński
 
(1) [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8]


Autor

Treść




[ Powrót ]
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2016 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej