Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Jak się rozstać?

     Rozstanie, choć zawsze jest przykrym przeżyciem czasami jest jedynym wyjściem. Czas poznawania się bowiem - jak wielokrotnie mówiliśmy - służy podjęciu decyzji. A ona czasami - z uwagi na dzieląca nas różnice - może być w stosunku do drugiej osoby negatywna. Bez względu jednak na to co nas skłoniło do zerwania na pewno nie można z dnia na dzień kogoś bez słowa zostawić. Niedopuszczalne jest nagłe zniknięcie, nieodbieranie telefonu czy próby unikania kontaktu. Trzeba mieć odwagę cywilną i porozmawiać osobiście, nie przez telefon, nie w liście czy sms-ie bo to tchórzostwo. Trzeba pozwolić komuś zachować twarz. Druga osoba ma prawo zawsze znać powody, dla których zrywamy. Ma prawo przedstawić swoje stanowisko. I nawet jeśli zerwanie nie jest obustronną decyzją to należy potraktować drugiego człowieka z całym szacunkiem jaki mu się z racji jego człowieczeństwa należy. Jak zerwać? No, na pewno kulturalnie, na pewno spokojnie, na pewno bez obwiniania tej drugiej strony. Wszystko zależy też od tego jak długo trwał związek, na jakim etapie zaawansowania był i co jest przyczyną rozstania. Jeśli są to jakieś konkretne, nieprzyjemne wydarzenia np. zdrada to powód jest oczywisty i nie trzeba stosować szczególnych zabiegów. Jeśli jednak po pewnym czasie stwierdzamy, że nie pasujemy do siebie (albo co gorzej - jedna strona tak stwierdza) to już trzeba większej delikatności. Trzeba wyjść od siebie, sobie najpierw odpowiedzieć na pytanie: dlaczego nie? A potem wytłumaczyć tej osobie dlaczego to MY nie możemy z nią być. Bez obwiniania, "zwalania winy". Lepiej szczerze przyznać, że potrzebujemy kogoś o innych poglądach i temperamencie czy systemie wartości niż twierdzić, że to ten drugi nie potrafił się zachować lub nie spełniał naszych oczekiwań. Trzeba generalnie przesunąć ten punkt ciężkości na siebie, na swoją niemożność bycia z tym kimś, nawet jeśli faktycznie większość winy byłaby po tamtej stronie. Oczywiście nie chodzi tu o totalną samokrytykę własnej osoby jako osobnika zupełnie nieprzystosowanego do związku, ale o to, by kogoś nie zdołować, nie zaniżać jego poczucia wartości, bo to może rzutować na jego przyszłe związki i wizję siebie.

     A jak rozstać się skutecznie? Stanowczo. Grzecznie, bez awantur, ale stanowczo powiedzieć, że NIE MA możliwości powrotu, NIE CHCEMY próbować jeszcze raz, nic JAKOŚ nie będzie. Nie dać się przekonać obietnicami zmiany. Jeśli ten ktoś będzie bardzo uparty to oczywiście nie da łatwo za wygraną i to też trzeba mieć na względzie. Ale jak będzie pięć razy dziennie dzwonił i błagał o powrót to niestety ale nie odbierać, nie odpisywać na maile czy sms-y. Generalnie to trudne i nieprzyjemne sprawy. Czasem jednak zerwanie jest jedynym rozwiązaniem. Już Ojcowie Pustyni czasem zalecali ucieczkę jeśli inaczej nie można. Cała sztuka polega na tym, żeby przeprowadzić to tak, by się nie znienawidzić i móc sobie jeszcze w oczy spojrzeć.

     Co zrobić, żeby zapomnieć?

     No chyba najprostsze ale najskuteczniejsze: unikać kontaktów (na ile się da, czasem jest trudność gdy jest się np. w jednej klasie czy razem pracuje), ale nie bywać w miejscach gdzie jest on czy ona, nie dzwonić, nie pisać, nie chodzić w miejsca, w których byliście wspólnie, nie słuchać w kółko tej samej muzyki i nie rozpamiętywać wszystkiego od nowa, czyli nie rozdrapywać ran. Nie udawać na ulicy, że się kogoś nie zna, ale nie pozwalać sobie na telefony, listy. Bo szczególnie w przypadku gdy to zerwanie jest jednostronne dajemy tej osobie złudną nadzieję (utrzymuje kontakt to znaczy, że nie jestem jej/jemu obojętny). Oczywiście nie da się wyrwać drugiego człowieka na siłę ze świadomości, bo trudno wymagać by nagle wymazać ze swej pamięci to co było. Natomiast to co można zrobić, co leży w zakresie naszych możliwości to nie dążenie do kontaktu, nie drążenie tego, nie rozpamiętywanie, generalnie: nie podejmowanie żadnych fizycznych wysiłków by utrzymywać z nim jakikolwiek kontakt. Jak to się uda to już będzie dobrze, to już będzie więcej niż połowa sukcesu. Kiedyś przestaniesz go/ją kochać. Zostanie Ci sentyment, może żywsze bicie serca na dźwięk jakiejś melodii czy widok jakichś rzeczy mających z nim/nią związek. Pozostaną te miłe wspomnienia. Jednak uczucie takie, jakim teraz go/ją darzysz przycichnie, przyschnie. To nastąpi, tylko nie od razu. Możesz sobie w tym pomóc.

     Należy stopniowo, powoli uczyć się żyć bez tego człowieka, powoli zapominać. Zapominać - to proces, dlatego nie piszemy "zapomnieć" tylko "zapominać".

     Jak teraz żyć? Nie musisz odgrywać bohatera gdy zostawiła Cię dziewczyna, ignorować swoich uczuć i "dawać sobie radę". Masz prawo płakać, wyżalić się komuś, ma prawo serce Cię boleć z rozpaczy. Masz prawo do płaczu i "przeżycia żałoby" po nim czy niej. Nie wstrzymywać łez, nie zaciskać zębów, masz prawo wykrzyczeć swój ból.

     Wiemy jak bardzo boli rozstanie i wiemy, że wtedy kiedy choruje dusza choruje też ciało (dlatego nie śpisz, nie jesz, nie chce Ci się ładnie wyglądać, sprzątać w pokoju, nie możesz się skupić na pracy i tak naprawdę nic nie ma głębszego sensu, jest Ci wszystko jedno co jutro się będzie działo i jaka będzie pogoda). Musisz ten stan przeżyć, dlatego nie dręcz się, że zachowujesz się tak a nie inaczej. Powiemy Ci tylko jedno: żyj. Po prostu. Pomalutku zacznij coś robić: najpierw to co musisz (pójść do pracy, myć się, malować się, zmywać), potem to czego nie musisz ale możesz (posprzątaj w kuchennych szafkach czy samochodzie, upiecz ciasto, umów się z kimś zaufanym), potem rób to co kiedyś sprawiało Ci przyjemność i co dobrze Ci wychodziło (może potrafisz robić na szydełku, malować?, pojedź w góry), rozejrzyj się za jakimś zajęciem w parafii, nawet idź tam i zapytaj w czym mógłbyś pomóc (może działa tam Caritas, w każdym razie pewnie będzie trzeba przed świętami nosić paczki dla potrzebujących - zgłoś się), zapisz się na aerobik lub basen - ćwiczenia fizyczne znakomicie wpływają na psychikę. A może to dobry czas, żeby znaleźć swoje miejsce w jakiejś grupie formacyjnej czy wspólnocie? Zwrócenie uwagi na problemy innych pomaga w oderwaniu się od naszych i leczy serce. Wtedy owa radość życia przyjdzie. Pomyśl każdego dnia co mógłbyś dla siebie zrobić przyjemnego: może przeczytanie kilku stron książki, dobra kawa, może zajęcia sportowe czy pogadanie z przyjaciółką, ciepła kąpiel, kupienie gazety...takie małe radości. Musisz sobie uświadomić, że Ty sam jesteś kimś wartościowym, bez względu na to z jakiego powodu nastąpiło rozstanie. I że znajdziesz kogoś kto będzie twoją prawdziwą miłością. Czas leczy rany, także serca. Czas odgrywa tu ważną rolę, pomaga, bo zaciera się pamięć o różnych sytuacjach. Pomaga przebywanie wśród ludzi (choć bardzo się wtedy tego nie chce), znalezienie sobie dającego satysfakcję zajęcia, zajęcie czymś umysłu i rąk. Ale na spokojnie, bo nie możesz nagle rozkazać swojemu sercu przestać czuć. Natomiast trzeba sobie narzucić małą dyscyplinę i nie rozdrapywać ran. Pochować rzeczy od niego czy od niej, nie stawiać na widoku wspólnych zdjęć. Zająć się czymś innym, nawet na siłę. Ot, choćby sprzątać w domu - mówimy serio. Jak tak porządnie się czymś zmęczysz zrobi Ci się lepiej. Będzie tak dlatego, że oderwiesz myśli od tamtej osoby i że się zmęczysz, a potem będziesz marzył o odpoczynku. Naprawdę nie kpimy, mówimy to wszystko z doświadczenia. Należy po prostu znaleźć sobie absorbujące zajęcia pomagające zająć umysł czymś innym.

     Przestać kochać wcale nie jest tak łatwo. Dlatego potrzeba czasu i zabliźnienia ran, potrzeba czasem trochę samotności i wyciszenia. Ale nie można przy tym robić innego błędu: nie można zamykać swojego serca na innych. Nie dążyć oczywiście na siłę do innych kontaktów ale być otwartym, bywać w towarzystwie. Żałoba, o której pisaliśmy też nie może trwać zbyt długo, bo jeśli tak jest to zamyka serce na innych. Dlatego na imieninach u cioci spotykamy czasem zatwardziałych kawalerów i zgorzkniałe kobiety, które rozpamiętują miłość sprzed 30 lat, której nigdy się nie wyrzekły - tak jak Marta z "Nad Niemnem". Musicie pamiętać, że jeśli odejście było dobrowolnym wyborem drugiej strony to nie stało się to po to, byś Ty był nieszczęśliwy, tylko dlatego byście oboje byli jeszcze szczęśliwsi. Nie teraz, ale kiedyś z kimś innym. Bóg ma dla Was inne propozycje. Dlatego przeżyj swoją żałobę ale nie zamykaj na wieki swojego serca. Zamknięte serce umiera za życia.

     Paradoksalnie, pamięć o tamtej osobie zblednie gdy pojawi się ktoś inny w Twoim życiu, choć absolutnie nie namawiamy Was do stosowania metody "klina". Chcemy natomiast Was "pocieszyć", że Wasze obecne uczucia nie będą trwały wiecznie. Dlatego piszemy o otwartości na innych. Tylko nie róbcie przy tym błędu - nie porównujcie każdego chłopaka czy dziewczyny do tamtych, nie doszukujcie się cech tamtych w każdym poznanym, bo każdy jest inny! I tak samo cenny! Jeśli tak będziecie robić będziecie nieszczęśliwi, bo drugiego takiego nie znajdziecie.

     Tym, co jeszcze Wam przeszkadza w dojściu do siebie to wspomnienia, to ciągłe wracanie do tych chwil i wyobrażanie sobie co było gdybyście się nie rozstali. Jest tak, prawda? To wszystko powoduje, że ciągle o tamtej osobie myślisz i że nie chcesz na razie zwrócić uwagi na nikogo innego, bo chcesz właśnie jego! I choć na zewnątrz bylibyście gotowi być z kimś innym to jednak w środku serce macie zajęte. Przestać kochać można wtedy gdy się chce przestać. Dlatego jeśli (choć podświadomie) nie chcesz - nie przestajesz. Pomyśl w ten sposób: on dokonał wyboru. Ty tego nie akceptujesz i czekasz. Długo jeszcze chcesz tak czekać? A jak on nigdy nie wróci to przez niego nie wyjdziesz za mąż i na emeryturze będziesz czekać? Oczywiście możesz, bo jesteś wolna, tylko pytanie po co? Trzeba umieć zamknąć za sobą pewne rozdziały swojego życia, mimo, że to boli. Nie każemy Wam przestać czuć, mówimy tylko, byście się pogodzili z faktami. Nie z uczuciami tylko z faktami. Na razie nie chcesz ich przyjąć do wiadomości i dlatego cierpisz. Dopóki nie będziesz miał wolnego serca (tzn. nie zaakceptujesz faktu, że on czy ona nie chce z Tobą być) to nie będziesz w stanie otworzyć się na nową miłość. Tak, wiemy, nie chcesz innej miłości, chcesz jego. Ale on nie chce. Co więc jest lepsze: katowanie się widokiem jego szczęścia i gorzknienie poprzez pielęgnowanie w sobie bólu czy modlitwa o uzdrowienie? Bóg, który nas zna wie co dla nas jest dobre. On nam chce to dać tylko musimy Go prosić. Módl się zatem o to, żeby zabrał Ci to uczucie, żeby Cię od niego uwolnił. Daj sobie czas, załóż, że to jeszcze może potrwać. Z całych sił wołaj do Boga. On NAPRAWDĘ Cię uleczy. Doświadczyliśmy tego. I wiemy, że da się z tego wyjść. Jezus wszystko może. Może zabrać Ci to uczucie, może uwolnić Twoje serce. Jeśli będziesz tego chcieć.


Kasia i Tomek


Redakcja portalu



   




Wasze komentarze:
 ból: 21.06.2012, 20:09
 to jest najgorsze i najokrutniejsze uczucie miłosc
 Rozczarowana K: 08.06.2012, 22:51
 Właśnie dowiedziałam się, że najważniejszy facet mojego życia za miesiąc wyjedzie na stałe za granice a ja nie potrafię go zatrzymać ! ;( Co mam robić ? Nie daje rady
 M: 04.06.2012, 01:29
 A mnie ktos zostawil po raz trzeci... Za kazdym razem latwiej to przyjac, tylko serce juz nie chce wiecej kochania... Po takim podeptaniu serca przez wszystkich, przestaje sie wierzyc, ze ktos moze je po prostu pokochac. Czlowiek sam siebie kochac przestaje.
 malgoska: 02.06.2012, 19:49
 Mam 2synow i juz 10lat jestesmy razem wyprowadzilam sie do mamy, ciagle slysze ze nie jestem u siebie. Modle sie o sile ktora tak mnie wzmocni ze juz nie wroce. Czuje sie bezsilna,nie mam wplywu na alkohol.Obwiniam siebie ze nie potrafie, ze sie nie zmieni mimo prob i staran z mojej strony. Zastanawiam sie co czuje i nie wiem....... Teskmie nie potrafie wyobrazic sobie dopuscic mysli ze znajdzie sobie inna, bo kto zechce mnie.
 Rozczarowana K: 28.05.2012, 22:28
 Nie byliśmy długo razem ale były plany. Wspólny dom, dziecko itd. Widziałam, że naprawdę mnie kocha i jest przy mnie szczęśliwy. Niestety... Spotkał się ze swoją byłą i od tego momentu wszystko się zmieniło. Zaczęły się kłótnie które niepotrzebne ;( Stwierdził, że lepiej będzie jak się rozstaniemy i odszedł. Zostawił mnie chodź twierdził, że kocha a ja nie mogę sobie z tym poradzić. Widzę go zbyt często aby zapomnieć o tym wszystkim co nas łączyło ;( BOŻE! Daj mi siłę aby wyleczyć się z tej miłości !
 smutna: 23.05.2012, 14:35
 chcę się rozstać ale się boję że go zranię , kiedyś powiedział mi że albo ja albo samotność. . . nie chce go ranić ale dusze się w tym związku (trwa 3 lata) uczucie wygasło a wiem że on mnie kocha i to bardzo co mam zrobić ?? :(
 s.: 20.05.2012, 21:29
 Zawsze miałam problem z rozstawaniem sie, nie lubie krzywdzic ludzi :( a do tej pory zawsze to ja decydowałam sie odejść, zawsze jednak za późno i sprawiałam tym innym wielką przykrość. Od męża odeszłam pół roku po ślubie, jakby nie można przed, ale strach przed nie tyle co samotnościa ale właśnie zrobieniem krzywdy drugiej osobie sprawia ze odchodzę juz w ostateczności , gdy druga osoba jest we mnie po uszy zakochana :( Teraz muszę zrobić znowu to samo, odejść od osoby, która mnie kocha i planuje ze mna przyszłość. Od początku wiedziałam ze nic z tego wyjdzie, jednak ciągnęłam to tak długo jak sie dało a teraz wyznania mnie przerażają , bo wiem ze ten zwiazek musi sie skonczyc i to z wielu powodów. Może jestem zła osobą, moze źle wybieram parnerów, może mam jakiś problem. Męczy mnie juz to wszytsko.
 Przemek: 19.05.2012, 17:35
 Dawid który napisałeś 23.01.12. jestem w identycznej sytuacji jak Ty. i nie wiem co zrobić. Nawet ślub już zaplanowany mamy. Proszę Boga o pomoc i nie znajduje odpowiedzi. Co postanowiłeś Ty?? bo już 4 miesiące temu pisałeś... jeśli możesz to napisz.
 edyta: 01.05.2012, 14:38
 Boże błagam uwolnij mnie od tego uczucia, nieszczęśliwej miłości.... błagam o spokój serca
 marzena: 01.04.2012, 20:08
 mam ten sam problem co dorotka moj chlopak tez patrzy tylko kolegow zawsze oni sa bez nich by nie zyl wiec trzeba to zrobic i sie rozstac. tylko to jest takie trudne do zrobienia. mi brak odwagi a druga sprawa to taka ze jednak to uczucie jeszcze jest i nie chce skrzywdzic go... boze pomoz mi i daj ta sile i odwage...na bycie szczesliwa
 załamana: 18.03.2012, 13:41
 Panie nie wiem co sie dzieje. Myslalam ze to jest to, ze to ideał i jest nim, to dobry człowiek, ale ja chyba nie potrafię z nim być. Tak bardzo boję się go zranić! Nie wiem co robić. Tak wiele rzeczy mnie denerwuje, nawet to ze mnie tak kocha nad życie.Nie potrfię wytrzymać sama ze sobą a w tym związku męczę się podwojnie...Nie wiedzialam, ze tak bedzie gdy go poznałam... Proszę o pomoc Boze. Jeżli mam się rozsatać z nim to błagam o siłę do tego i o to aby nie cierpiał bardzo.Najbardziej przerażająca myśl, to ta, że mogłabym go tak bardzo zranić!:(((( to straszne uczucie, które sprawia, że nie mogę normalnie myśleć:(
 ewa: 07.03.2012, 16:10
 poprostu nie reagować na nic na telefon na sms ja próbowałam kochałam cóż bez wzajemności facet dorosły a chciał tylko zabaweczke dziewczyny jest cieżko ale zdecydowanie lepiej uwierzcie to samo przychodzi poprostu obojetnosc
 magdalena: 29.02.2012, 21:32
 Wszystko o czym mówicie mam za sobą. Nie bójcie się roztań. Nikt nie ma prawa być naszym panem i władcą.Lepiej żyć skromnie i samotnie niż żyć z kimś kto ma nas za nic-dla kogo ja nie istnieje. Skupia tylko na realizowaniu własnych zachcianek. Odejść zanim nie będzie za póżno. Powodzenia
 Greta: 06.02.2012, 20:12
 Przezyc swoja zalobe w taki sposob ,by nie zamknac swojego serca na wieki,bo zamknie serce umiera za zycia.
 maz: 02.02.2012, 18:47
 w pewnym sensie zostalem zdradzony , a teraz zostawila mnie moja zona i zlozyla papiery rozwodowe . moze nie bylem idealnym mezem ale dbalem o nia . jednak jej to widocznie nie wystarczylo , no i mnie zostawila ,znalazla sobie innego , w zyciu bym sie tego po niej nie spodziewal . Teraz probuje sobie znalezc miejsce , ciagle ja kocham , jest mi ciezko , wiara mi pomaga ,ale wymazac 8 lat nie da sie ot tak za mrugnieciem oka , czas jestem przekonany leczy rany i wierze ze jeszcze dla mnie zaswieci prawdziwe swiatlo , trzeba w to wierzyc
 Piotr: 31.01.2012, 13:33
 Miałem znajomości z Justyną 6 lat młodsza ode mnie, trwała ona 5 miesięcy, poznaliśmy się przez internet. i było to MĘCZĄCE dla mnie i pewnie dla niej też, ja na studiach zaocznych nie pracowałem, ona w szkole średniej, więc miałem dużo czasu, zamiast skupić się na pisaniu pracy mgr, to ja myślałem o naszej wspólnej przyszłości,( jej wyjazd na studia, zarobki, rozłąka), czułem się gorszy, bo ona i wrażliwa i dobrze uczyła się. Nie układano się nam, brak czasu z jej strony, jak się umawialiśmy to potem pisze że nie może, raz wygadałem ,że chce być z dala od rodziców na studia, potem mnie to gryzło że byłem nie dyskretny ale będą szczery powiedziałem jej o tym. i była sprzeczka sms-owa. NIESTETY NIE UMIELIŚMY SIĘ ROZSTAJĄC KULTURALNIE, MIAŁEM PRETENSJE ŻE NIE CZĘSTO ODWOŁUJE SPOTKANIE, CIERPIAŁEM OBSESYJNIE NA JEJ PUNKCIE, NIE POTRAFIŁEM SIĘ POGODZIĆ ZE NIE CHCE BYĆ ZE MNĄ. Teraz jest juz po wszystkim
 dorota: 30.01.2012, 19:03
 kocham go ale koledzy sa dla niego wazniejsi niewiem co mam robic
 Dawid: 23.01.2012, 14:31
 Myslalem ze tylko ja tak cierpie...jestem z moja dziewczyna juz prawie 6 lat...ona od jakiegos czasu mnie oszukuje...obiecalismy sobie ze juz nie bedziemy siebie ranic ale ona nadal to robi...chcialbym sie z nia rozstac i zapomniec bo nie chce dluzej tak cierpiec ale nie potrafie jej zostawic...Boże daj mi siłe proszę
 anula: 05.12.2011, 14:37
 powiem szczeze ze jestem głupitka rozstawałam sie z moimfacetem juz 3 razy i non stop do niego wracam. to napewno miłość choć go zdradziłam. jestemciekawa co lepiej zrobić odejść od niego czy z nim zostać??????????
 dominik: 03.12.2011, 13:26
 zostawiła mnie ukochana osoba praktycznie bez słowa dostałem tylko esa ze to koniec, byliśmy razem prawie 9 lat po zaręczynach i mieliśmy zaplanowany cały slub za rok, wszystko zarezerwowane - niech mi teraz bog powie co sie stało..... czym ja zasłużyłem sobie na taki los, chyba nie macie pojęcia jak naprawdę boli prawdziwa miłość ja mam w sobie taki bol po tej kobiecie ze to jest nie do wytrzymania.....proszę boga o pomoc ale jakoś pomóc nie chce. Modliłem sie o wspólne szczęście a bog co mi dał nieszczęście.....prawdziwa miłość trafia sie tylko raz w życiu ja długo szukałem a jak znalazłem to została mi zabrana... w imie czego.... boże może w końcu bys mi pomógł !!!!w tyz życiu
 
[1] [2] [3] [4] [5] (6) [7] [8]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej