Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
List do chłopców XIV
jak żyć w wolności

     Człowiek - słyszy się głosy - musi działać seksualnie. Nie można oczekiwać na przykład od młodzieży, że nie będzie tego w jakiś sposób robić. Jeżeli nie tak, to inaczej. Samogwałt - mówi się -jest rzeczą naturalną w wieku dojrzewania, a nawet wynikać mają z niego jakieś korzyści. Sam z czasem przechodzi, najpóźniej wówczas, kiedy podejmie się "normalne współżycie".

     Powyższa ideologia to uwspółcześniona wersja tzw. teorii szklanki wody. Jeżeli komuś chce się pić, powinien ugasić pragnienie. I nie jest ważne, w jaki sposób to zrobi; może posłużyć się szklanką, ale równie dobrze kubkiem czy napić się wprost z butelki. Ważne, aby zaspokoić pragnienie. Tę teorię wymyślili i głosili ją w odniesieniu do życia seksualnego radzieccy komuniści w latach 20. Wkrótce jednak się z tego wycofali, ponieważ zobaczyli fatalne jej skutki. Obecnie to samo głoszą polscy liberałowie, często z tytułami naukowymi i na poważnych stanowiskach. Media mówią, że są "nowocześni i postępowi". Zupełnie podobnie chwalono swego czasu ich prekursorów...

     Nałóg czy wolność?

     W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: "Czystość domaga się osiągnięcia panowania nad sobą. (...) Alternatywa jest oczywista: albo człowiek panuje nad swoimi namiętnościami i osiąga pokój, albo pozwala zniewolić się przez nie i staje się nieszczęśliwy" (KKK 2339). I w innym miejscu: "Panowanie nad sobą jest zadaniem długotrwałym. (...) Zakłada ono wysiłek podejmowany we wszystkich okresach życia. Wymagany wysiłek powinien być bardziej intensywny w pewnych okresach - gdy kształtuje się osobowość, w dzieciństwie i w młodości" (KKK 2342). Innymi słowy, młody człowiek albo podejmie duży i długotrwały wysiłek walki o czystość, nauczy się jej i osiągnie pokój, albo - co niestety częste - zrezygnuje zupełnie z tej walki w zamian za krótkie chwile przyjemności, a w rezultacie pozwoli się zniewolić i stanie się nieszczęśliwy.

     Do aktów masturbacji najczęściej przyczynia się pornografia. Dla psychiki chłopaka w okresie dojrzewania kontakt z erotycznym czasopismem czy pornograficznym filmem jest mniej więcej tym samym, czym byłoby dla jego ciała zderzenie pędzącego samochodu, w którym siedzi, z przydrożnym drzewem. (Niestety niewielu dorosłych: rodziców, nauczycieli, duszpasterzy, stara się uchronić młodzież przed takim zderzeniem). Oglądanych obrazów nie można zapomnieć, stale pojawiają się w wyobraźni, potęgując i tak już duże napięcia seksualne. Stają się obsesją tym trudniejszą do opanowania, że przyjemną. Myśli, wyobraźnia, uczucia obracają się coraz bardziej wokół jednego tematu, inne zaś sprawy stają się coraz mniej ważne. Trudno skupić się na nauce, traci się ideały i zainteresowania, karłowacieje życie emocjonalne, a jeszcze bardziej duchowe.

     Pierwsze sporadyczne, "niewinne" przypadki samogwałtu, jeżeli nie podejmie się walki z pożądliwością, prowadzą szybko do uzależnienia, od którego bardzo trudno się uwolnić. Dłuższe uzależnienia seksualne są równie trudne do pokonania, jak uzależnienia od alkoholu czy narkotyków. Wtedy właśnie zaczyna się pleść głupstwa typu: "Ależ człowiek musi działać seksualnie!", a prezerwatywa wydaje się jednym z największych wynalazków w dziejach ludzkości... Złamana została wewnętrzna samokontrola. Nałogowiec przestaje być panem swojego ciała. Teraz sam zdany jest na jego łaskę i niełaskę. Dokąd poprowadzi go nowy pan? Jak rozwinie się uzależnienie? To przecież nie osoby wolne - a więc działające rozumnie i odpowiedzialnie - wykorzystują seksualnie własne lub cudze dzieci, gwałcą kobiety, korzystają z usług prostytutek, zdradzają żony, roznoszą choroby weneryczne, uprawiają różnego rodzaju perwersje itp. Takie są niektóre owoce uzależnień seksualnych...

     W Stanach Zjednoczonych - według organizacji o nazwie Sex and Love Addicts Anonymous (SLAA) - żyje kilka milionów osób wymagających profesjonalnej terapii. 80% z nich stanowią mężczyźni, ponieważ to zwłaszcza oni są klientami przemysłu pornograficznego - głównego źródła problemu. SLAA, które działa według programu Anonimowych Alkoholików (AA), zajmuje się leczeniem uzależnień seksualnych (również w Polsce istnieją podobne grupy terapeutyczne). Podstawą leczenia jest zachowanie całkowitej wstrzemięźliwości trwającej od 3 do 5 lat. Pokazuje to jasno, że człowiek nie musi działać seksualnie, a taka wstrzemięźliwość okazuje się dla niego - jeszcze dodatkowo - zbawienna. Oczywiście: zaspokojenie seksualne jest zupełnie czymś innym niż zaspokojenie pragnienia lub głodu. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z popędem, w drugim zaś z faktyczną potrzebą ciała.

     Wiadomo, że nie każdy młody człowiek nałogowo uprawiający samogwałt wpadnie w jakieś skrajne uzależnienie. Jednak przy obecnym klimacie moralnym, tworzonym, ma się wrażenie, przez erotomanów na wpływowych stanowiskach, ten margines będzie się z całą pewnością poszerzał. Zostawmy skrajne przypadki i przyjrzyjmy się tylko jednej, najbardziej typowej konsekwencji nałogowej masturbacji.

     Cierpkie owoce - dobre owoce

     Dlaczego dziewczęta tak często swoje przedmałżeńskie doświadczenia seksualne odczuwają jako wykorzystanie?... No właśnie dlatego, że zgodziły się na współżycie z kimś, kto nie nauczył się panować nad pożądaniem. Dla niego zmieniły się jedynie zewnętrzne okoliczności (z dziewczyną jest znacznie przyjemniej niż w samotności), ale mechanizm funkcjonowania seksualnego pozostał taki sam. Dziewczyna w takim układzie traktowana jest nie jak osoba godna szacunku i miłości, ale jak przedmiot użycia, "narzędzie" do zaspokojenia nałogu masturbacji. Chłopak chciał jedynie zaspokoić swój nałóg, posługując się w tym celu jej ciałem. W laickich mediach nazywa się to wszystko "kochaniem się" lub "uprawianiem miłości" i co ciekawe wielu wierzy w taką wersję "miłości". Wiadomo, że osob.y uzależnione są egoistyczne, oszukują i wykorzystują innych, ślepną na wyższe wartości, takie jak na przykład szacunek dla drugiej osoby.

     Ktoś, kto pozwolił się wciągnąć w nałóg samogwałtu, ulegał mu przez wiele lat, nie uwolni się od niego w chwili zawarcia ślubu. Świadectwo ślubu nie uwalnia od żadnego nałogu! Do tego potrzeba osobistego wysiłku. Bez podjęcia go młody małżonek będzie dalej uśmierzał swój nałóg (podobnie jak w przypadku wyżej wspomnianego współżycia przedmałżeńskiego), już nie w samotności, ale przy pomocy ciała żony - osoby, która powinna być najbliższą ze wszystkich. Nie jest to "normalne współżycie", ale raczej jego karykatura.

     Stosowanie środków antykoncepcyjnych w małżeństwie podyktowane jest chyba najczęściej właśnie brakiem wewnętrznej wolności. Małżonek po prostu nie potrafi powstrzymać się od współżycia w dniach płodnych żony... Jak inaczej wytłumaczyć karmienie jej szkodliwymi, obezwładniającymi środkami chemicznymi albo stosowanie jakiś dziwacznych "gumek" w najbardziej intymnym akcie małżonków? Nałóg wymusza uciekanie się do takich zabiegów. Czy używanie żony do zaspokojenia swojego nałogu może dać którejś ze stron szczęście? Czy sprzyja wzajemnej miłości? Mieć z kimś chwile przyjemności a być z kimś szczęśliwym oznacza dwie różne rzeczy, nieprawdaż?

     Zupełnie inaczej przeżywają współżycie małżonkowie, którzy podjęli walkę o przedmałżeńską czystość. Nauczyli się i teraz potrafią kontrolować naciski popędu. Są wewnętrznie wolni... Akt małżeński ma potencjalną zdolność wiązania małżonków w sposób zupełnie wyjątkowy. Żadne inne działanie nie ma takiej mocy. Ważne więc, aby ten potencjał wykorzystywać -jeżeli jedność małżonków ma być głęboka, a małżeństwo trwałe. Akt małżeński buduje miłość i jedność małżonków tylko wtedy, gdy jest wolnym darem z siebie dla współmałżonka. "Wolnym" - a więc nie wymuszonym przez popęd i "darem" - a więc dawaniem siebie. Ma to być akt oddania siebie współmałżonkowi i przyjęcia jego oddania, a przez to głębokiego złączenia życia na dobre i złe. Tak się normalnie przeżywa współżycie małżeńskie. Jest to jeden z owoców zachowywania czystości przedmałżeńskiej.

     Nałóg samogwałtu (rzeczywiście jest to gwałt zadany samemu czy samej sobie), tak "niewinnie" rozpoczynający się w okresie dojrzewania, ma duży wpływ na kształt przyszłego małżeństwa. Przez ten nałóg ważna część komunii małżeńskiej, jaką jest współżycie seksualne, staje się katastrofalnie upośledzona i traci moc wyrażania oraz budowania miłości małżeńskiej.

     Jak zachować wolność?

     Czystość jest cnotą tylko chrześcijan, co nie oznacza, że wszyscy chrześcijanie ją zdobywają, ponieważ nie wszyscy chcą podjąć duży i długotrwały wysiłek. Czystość nie była znana ani poganom w czasach Jezusa, ani w czasach ZSRR, ani nie znają jej współcześni liberałowie-ateiści. Święty Paweł pisał do nawróconych z pogaństwa w Efezie: "To zatem mówię i zaklinam się na Pana, abyście już nie postępowali tak, jak postępują poganie z ich próżnym myśleniem, umysłem pogrążeni w mroku, obcy dla życia Bożego. (...) Oni to doprowadziwszy siebie do nieczułości sumienia, oddali się rozpuście, popełniając zachłannie wszelkiego rodzaju grzechy nieczyste" (Ef 4, 17-19). I dalej: "O nierządzie zaś i wszelkiej nieczystości (...) niechaj nawet mowy nie będzie wśród was, jak przystoi świętym, ani o tym, co haniebne, ani niedorzecznego gadania lub nieprzyzwoitych żartów, bo to wszystko jest niestosowne" (Ef 5, 3-4). Do życia według tego ideału człowiek potrzebuje pomocy z góry. Mówimy, że Jezus jest naszym Zbawicielem, zresztą jedynym. Co to znaczy?... Znaczy to, że potrzebujemy Jego pomocy, by uporać się z pokusami i słabością. On nas zbawia, tzn. uwalnia od zniewoleń grzechu i szatana, uzdrawia ze zranień, daje światło, byśmy widzieli wyraźnie, co jest dobre, a co złe. Święty Augustyn po swoim nawróceniu pisał: "Mniemałem, że do powściągliwości człowiek jest zdolny o własnych siłach... Głupiec, nie wiedziałem, że - jak napisano - nikt nie może być powściągliwy, jeżeli Ty mu tego nie udzielisz. Udzieliłbyś mi na pewno, gdybym z głębi serca wołał do Ciebie i gdybym miał wiarę dostatecznie mocną, by moje troski Tobie powierzyć". Właśnie przykład św. Augustyna, wielkiego grzesznika, a potem wielkiego świętego, pokazuje, jak słabi jesteśmy bez pomocy łaski Bożej, ale i jak radykalnie możemy odmienić nasze życie z jej pomocą. Chodzi o to, aby chcieć tej przemiany, a potem stanowczo wymagać od siebie, poszukując równocześnie pomocy Boga. Przede wszystkim w modlitwie (oddawaj się codziennie Jezusowi poprzez odmawianie Modlitwy zawierzenia Ruchu Czystych Serc), spowiedzi i Eucharystii - w ciągłej formacji w Ruchu Czystych Serc, do którego Pan Jezus zaprasza każdego i każdą z Was.


Jan Bilewicz


Publikacja za zgodą redakcji

nr 3-2010


   




Wasze komentarze:
 ;0: 07.05.2015, 08:11
 nie przywiazywac sie do nikogo i do niczego a ufac i wierzyc, to tylko Bogu
 ted: 13.12.2011, 16:00
 dziekuje za nauke!
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej