Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Wypaczona miłość

     Rodzice Arka nie chcieli słyszeć o jakiejkolwiek rozmowie. Przybici zbrodnią syna, głęboko nieszczęśliwi, obrażeni na Boga i rozżaleni na cały świat, mieli za złe swojej matce, że decydując się na rozmowę ze mnq, odsłania najboleśniejszą tajemnicę rodziny. Ona jednak, widząc ogrom win ze strony domu, które zaważyły na wychowaniu dziecka, pragnęła zadośćuczynić za nie Panu Bogu i dlatego postanowiła ostrzec innych przed podobnymi błędami.

     Wypaczona miłość

     Jakie to były błędy - pytam płaczącą kobietę?

     Ach, proszę pani - zalkała. Wszystko, co nas spotkało, to kara Boża. Pierwsze przykazanie mówi: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną", a myśmy z dziecka zrobili sobie boga. Przyszło na świat po ośmiu latach oczekiwań, jak objawienie; jak jakaś gwiazdka z nieba i tak było traktowane. W rok później synowa znów była w ciąży, ale usunęła ją, żeby Artusiowi nie pogorszyło się, żeby z nikim nie musiał się dzielić, żeby z nikim nie musiał walczyć o względy rodziców, bo wszyscy kochaliśmy go nad życie.

     Jak się miała do tego wiara w Boga? Byliście przecież ludźmi wierzącymi.

     Dopiero teraz zrozumiałam, że nasza wiara była byle jaka i pewnie dlatego ponieśliśmy karę. Kiedy przez lata czekaliśmy na dziecko, Bóg był dla nas wszystkim, bo tylko On mógł odmienić nasze życie. Wierzyliśmy w Jego wszechmoc i modliliśmy się nieustannie. W intencji poczęcia dziecka zamawialiśmy Msze święte w różnych sanktuariach. Żyliśmy nadzieją i Bóg nie zawiódł nas. Ale, gdy dziecko przyszło na świat - zapłaciliśmy Mu za to niewdzięcznością. Dziecko tak nas absorbowało, że dla Boga zabrakło nam już czasu. Stopniowo, coraz bardziej zapominaliśmy o Nim i coraz mniej liczyliśmy się z przykazaniami postępując tak, jak dla nas było najwygodniej. Chłopiec był zdolny, w szkole podstawowej bardzo dobrze się uczył, toteż nas rozpierała duma, że mamy tak wspaniałe i tak dobrze prowadzone dziecko. Byliśmy pewni, że wszystko to nasza zasługa.

     A co, zdaniem Pani, najbardziej spaczyło charakter dziecka?

     Dziecko mogło robić wszystko, co chciało i nikt nie próbował sprzeciwiać się temu. Synowa wciąż powtarzała, że jej syn musi wzrastać w miłości. Nikt nie śmiał skarcić go, nie wolno było nawet krzyknąć na niego, toteż szybko zrobił się niegrzeczny i właściwie to on zaczął rządzić w domu.

     Nigdy nie zapomnę, jak kiedyś w tramwaju pewna pani ustąpiła mi miejsca, ale ja nie usiadłam, tylko wnuczka posadziłam na krzesełku, żeby go nie szarpano w czasie jazdy. Miał wtedy chyba pięć lat. Widząc to, pani zdjęła go z siedzenia i postawiła na podłogę, po czym z powrotem usiadła na swoje miejsce wyjaśniając, że nie dziecku ustąpiła, tylko mnie. Aruś zaczął głośno płakać i złościć się. Pocieszałam go, jak mogłam, ale krzyczał coraz głośniej, toteż siedzący za nią starszy pan, odstąpił mu swoje miejsce. Wtedy ona zwracając się do mnie, powiedziała na cały głos: „Wychowuje pani terrorystę".

     Chłopiec miał w domu wszystko, co tylko sobie wymarzył, bo to on był najważniejszy. Rodzice własnym kosztem kupowali mu zabawki i najpiękniejsze ubranka. Gdy był młodszy i czegoś nie mógł dostać, to zaraz wymuszał krzykiem. Dopiero w szkole „utemperował się". Już nie wpadał w histerię i nie robił scen, ale jego zaborczość była utajona, dając o sobie znać, gdy nie licząc się z nikim i z niczym chciał mieć coś nowego, na co nie było nas stać.

     Wszystko mi wolno

     Jak doszło do tego nieszczęścia?

     Kiedy chodził do liceum, zaprzyjaźnił się z koleżanką z sąsiedztwa, która mu się bardzo podobała. Niemało czasu tracił krążąc koło niej, ale to było niczym w porównaniu ze stratą czasu, jaki pochłaniały mu koszmarne gry komputerowe. Ledwie został dopuszczony do matury, której zresztą i tak nie zdał. To był jego pierwszy życiowy wstrząs, jakiego nie spodziewał się sądząc, że jest nietykalny, dlatego uznał, iż wszyscy są winni, tylko nie on. Podobnie myśleli jego rodzice, którzy od małego we wszystkim go usprawiedliwiali. Teraz jednak musiał powtarzać klasę, gdy tymczasem Inga dostała się na studia. W nowym roku szkolnym jego negatywny stosunek do nauki jeszcze bardziej się pogłębił, gdyż owładnęła nim straszliwa zazdrość tym większa, że w domu Ingi zamieszkał przyjezdny kuzyn dziewczyny, który też był studentem, tyle że na innej uczelni. Odtąd Arek myślał tylko o tym, gdzie ona jest i co porabia, albo śledził ją.

     Inga była pilną dziewczyną, więc po powrocie do domu przede wszystkim uczyła się, mało kiedy odwiedzając nas, co jeszcze bardziej go rozdrażniało. Nieraz wpadał do niej znienacka i robił dzikie sceny, że kiedyś jej rodzice przyszli na skargę. Był tak zaborczy, że nieustannie kłócił się z nią, toteż mając go dość próbowała zerwać tę znajomość.

     Po Wielkanocy wrócił z wojska starszy brat Ingi, więc gdy zobaczył, jak się sprawy mają, wyrzucił Arka z domu zakazując mu wstępu. Wtedy chłopak powiedział, że ich pozabija, ale nikt nie brał tego na serio. On jednak widocznie owładnięty był tą myślą i czekał na okazję. Gdy pewnego wieczoru dziewczyna sama wracała do domu - Arek czekał na nią na ulicy chcąc, jak mówił, tylko porozmawiać. Ona próbowała go ominąć. Zaczął ją szarpać nie pozwalając odejść, a kiedy wyrywała się, powiedział, że nie wytrzymał i... stało się.

     Konsekwencja wyboru

     Jak przeżyli to rodzice obu stron?

     Rozpaczy rodziców Ingi nie da się opowiedzieć. Kiedy jednak opamiętali się, całą winę zrzucili na mojego syna i na synową oskarżając, że wychowali potwora. Ci natomiast zamknęli się w sobie nie chcąc nikogo widzieć ani z nikim rozmawiać. Może ludzie tak bardzo nie stroniliby od nas, gdyby syn i synowa nie izolowali się od nich. Za bardzo kochali swego jedynaka nie widząc ani jego, ani własnych wad, więc nie mogą się pozbierać.

     Nie życzą sobie widzieć nikogo, nawet księdza. Według nich wszystkiemu winna jest Inga, jej brat i jej kuzyn, bo sprowokowali ich syna, ale także sąsiedzi i nauczyciele - wszyscy, bo wyzwolili w nim złość. Nie wyobraża sobie pani, jak mi ciężko... Już nieraz wolałabym być na miejscu tamtych nieszczęsnych ludzi, bo u nas jest jak w piekle. Czasem patrzę ze strachem na syna, żeby sobie, albo komuś coś złego nie zrobił. Boże, zlituj się!

     Co, Pani zdaniem, mogłoby uzdrowić tę sytuację?

     Im potrzebna jest mądra rozmowa, najlepiej z księdzem, i spowiedź, aby przed kimś bezstronnym mogli otworzyć dusze i wyżalić się. Potrzebne im ludzkie zrozumienie, bo jeśli nawet wychowali swoje dziecko nie tak, jak trzeba, to przecież tego nie chcieli. Nie byli złymi rodzicami i nigdy nie dawali mu złego przykładu, więc nie mogli przewidzieć tego, co się stało. Potrzebne im przebaczenie tamtych biednych ludzi.


Rozmawiała: Julia Szwarc

Rycerz Niepokalanej
Grudzeń 2001


   




Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej