Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Piękna miłość

     Zdolność kochania

     Człowiek, który jest stworzony z nadmiaru miłości samego Boga i który chce dzielić się szczęściem z innymi, otrzymuje zdolność do kochania w samej istocie człowieczeństwa. Jest to jednak zdolność potencjalna, która może rozwinąć się aż do pełni albo nie zostać nigdy zrealizowana. Człowiek więc musi uczyć się kochać. I tu właśnie tkwi największe chyba zadanie rodzicielskie: rodzice mają nauczyć swoje dzieci miłości - miłości prawdziwej, pięknej. Miłości nie można jednak przekazać tak, jak wiedzy; żeby zrozumieć miłość, człowiek musi jej zaznać.

     Człowiek kochany urnie kochać - ten, który jest albo czuje się niekochany, nie potrafi realizować miłości. Rozwojowi miłości służy właśnie rodzina. Dziecko ma być kochane od poczęcia, a nawet wcześniej. Ma się zjawić na tym świecie w klimacie miłości, ma być przyjęte jako najcenniejszy skarb. A potem, w miarę jak rośnie, ma prawo do miłości rodziców i ma prawo wymagać od nich, żeby się kochali tak, aby to było oczywiste. Dziecko ludzkie obdarzone inteligencją obserwuje i ocenia (raz chłopiec w drugiej klasie na lekcji o miłości wstał i powiedział: "Moi rodzice się nie kochają, oni się tylko kłócą").

     Miłość domaga się znaków - także zewnętrznych, widzialnych, żeby dziecko mogło zobaczyć, że oni się kochają. U wielu rodziców brakuje tych znaków i prawdziwej miłości i wówczas w dziecku powstaje przekonanie, że miłość po prostu nie istnieje - albo że istnieje w poezji, ale nie w realnym życiu. Bywa, że dziecko dowiaduje się wręcz, że było "niechciane", co zostawia w nim uraz na całe życie.

     Zdolność kochania jest przywilejem człowieka, ale jest też zadaniem - i dla rodzin, i dla ludzi samotnych.

     Rozwój miłości

     Używając przyjętego symbolu, że miłość to ludzkie serce, można by powiedzieć, że zadaniem człowieka jest poszerzanie tego serca. Mówi się o kimś, że był "człowiekiem wielkiego serca". Jak można to ludzkie serce poszerzać? Zwiększyć ilość kochających osób. Temu służy po prostu miłość bliźniego i tego właśnie uczy Chrystus: "Abyście się wzajemnie miłowali" (J 15, 17).

     Dziecku trzeba zaszczepić nie tylko miłość do ludzi, ale również miłość do świata. Świat jest Boży, odkupiony i piękny - i to piękno świata stworzonego dla człowieka, objęte miłością, poszerza ludzkie serce. Trzeba, jak św. Franciszek z Asyżu, nauczyć dzieci kochać świat, przyrodę, kwiaty, zwierzęta. Kochać to znaczy podziwiać, nie niszczyć. Dziecko powinno rosnąć w otoczeniu, gdzie nikt i nic nie jest niszczone. Cywilizacja miłości ma ogarnąć świat. Ale znowu nie wystarczą słowa: Młody człowiek musi mieć wzorzec. Bo oczywiście dziecko naśladuje - i ma do tego prawo, żeby naśladować swoich rodziców i chlubić się nimi. To nie młodzi odrzucają autorytet dorosłych, lecz to dorośli przez swoje zachowanie tracą autorytet i dlatego wzorzec rodziców bywa nieraz słusznie odrzucany.

     Młodzi małżonkowie mają sobie zdawać sprawę z tego, że będą naśladowani - i jeżeli chcą przekazać dzieciom wartości, to sami muszą je realizować. Ta świadomość powinna rzutować na wybór osoby do małżeństwa: wybrać osobę jako wzór dla przyszłych dzieci, takiego czy taką, żeby się pragnęło mieć dzieci do niej podobne. Wybiera się - powinno się wybrać - matkę dla dzieci i ojca dla dzieci, a nie jedynie tę osobę, która doraźnie sprawia mi przyjemność.

     Trudność polega na tym, że najpierw małżonkowie powinni sami umieć kochać, żeby potem uczyć kochać swoje dzieci. Zadanie to jest dwukierunkowe: człowiek musi dojrzewać do miłości, żeby potem ta miłość przeszła na dzieci.

     Ojciec Święty Jan Paweł II daje wzór i modli się wciąż do Matki Bożej: "Matko pięknej miłości". Od niej każdy może się nauczyć kochać (zob. encyklika Redemptoris Mater).

     Rola ciała w miłości

     Człowiek ze swej istoty jest cielesny i jego ciało bierze udział we wszystkim, co czyni; jest więc oczywiste, że także w miłości jest obecne ciało. Człowiek więc w pewnym sensie kocha ciałem i kocha ciało drugiego. Nie można sobie wyobrazić miłości, która nie akceptuje całego człowieka wraz z jego ciałem. Co więcej: ciało bywa tą pierwszą wartością, którą człowiek zauważa u drugiego. Jest jasne, że upodobanie, które wyprzedza miłość, odnosi się także do ciała - choć nie powinno odnosić się tylko do ciała.

     Ale bywa i tak, że piękne ciało zasłania inne wartości i zdarza się omyłka, że człowiek upodobanie utożsamia z miłością, która w takim układzie trwa tylko tak długo, jak długo podoba się ciało.

     Jednakże trzeba odróżnić rolę ciała w miłości i w małżeństwie. Miłość jest zadaniem ogólnoludzkim i w istocie powinna objąć wszystkich ludzi. Znaki tej ogólnoludzkiej miłości są oczywiście także cielesne, bo nie ma człowieka poza jego ciałem. Różne są te znaki i ciało ma moc ujawniania miłości poprzez zmysły: może być spojrzenie pełne życzliwej miłości i uśmiech, i słowa, i miły dotyk ręki. Jan Paweł II uczy ludzi właśnie tej bezinteresownej miłości bliźniego - czułość jest bezinteresowna, w odróżnieniu od pożądania, które dąży do własnej przyjemności. Te znaki miłości ludzkiej przynależą także do miłości przedmałżeńskiej i są w tym okresie jak najbardziej uzasadnione.

      Natomiast miłość małżeńska ma większe prawa i większą odpowiedzialność, gdyż ma prawo do znaku rodzicielstwa. Akt jednoczący tych dwoje jest jedynym znakiem rodzicielstwa, stąd przynależy tylko tym, którzy mają prawo stać się rodzicami i są gotowi podjąć odpowiedzialność za los dziecka.

     Nazwanie znaku rodzicielstwa znakiem miłości jest zafałszowaniem, ponieważ nie jest on sam przez się znakiem miłości. Staje się nim w szczególnych warunkach, o których mówiliśmy. Jest dowodem miłości, gdy jest to akt święty - jeśli tego warunku nie spełnia, jest znakiem krzywdy. Ciało może uszczęśliwić człowieka, ale może też stać się narzędziem grzechu i zbrodni.

      Człowiek ma obowiązek panowania nad ciałem i może ciało nauczyć czystości - i odwrotnie. Ciało samo w sobie jest zawsze niewinne i to człowiek robi taki lub inny użytek ze swego ciała. "Czyż nie wiecie, że ciała wasze są świątynią Ducha Świętego?" (por. 1 Kor 6, 19).

     Pożądanie a uniesienie

     Jan Paweł II nazywa piękną miłość także miłością oblubieńczą - a więc taką, która niesie dar z siebie, ale niczego nie bierze. Jest to miłość integralna, nieodwołalna, a więc miłość wyłączna do jednej wybranej osoby, której daje siebie i całe swoje życie. Miłość wyłączna domaga się więc dziewictwa przedmałżeńskiego, aby dar był pełny. Człowiek musi siebie posiadać, aby móc się dać. Pojęcie "samoposiadania" często pojawia się w nauce o człowieku Jana Pawła II, samoposiadanie jest bowiem warunkiem pięknej miłości.

     Samoposiadanie i samoopanowanie - dowód dojrzałości człowieka i jego zdolności do niesamolubnej miłości - oznaczają zdolność opanowywania reakcji pożądania, jakie mogą się budzić w człowieku. Ciało ma swoją reaktywność, inną u mężczyzny i inną u kobiety, dlatego człowiek dorastając ma obowiązek poznać swoje ciało i jego reakcje po to, żeby nad nimi zapanować.

     Reakcje pożądania mogą być prowokowane czynnikami przygodnymi, których człowiek nie wybierał, ale mogą one też być celowo wywoływane z uwagi na przyjemność fizyczną, jaką ze sobą niosą. Dziewictwo i czystość nie są postawą bierną, ale muszą być aktywnością skierowaną do ciała (szczególnie odnosi się to do mężczyzn). Sprowokowane stany pobudzenia cielesnego mają swoją dynamikę i jakby żądają zaspokojenia, więc wobec tej sytuacji człowiek musi znaleźć sposób ich opanowywania. W takiej sytuacji nie wystarczy zakaz, choćby nawet samego Boga (iluż ludzi przekracza to przykazanie: "Nie pożądaj"*.). Zakaz nie rozwiązuje problemu. Człowiek nie chce być przymuszony, chce być wolny i zakaz raczej budzi sprzeciw. Musi nastąpić wolny wybór innej, wyższej wartości: "Wiem, co wybieram". Zakaz jest ochroną wartości, ale jeśli człowiek jej nie wybierze, to jej nie zrealizuje.

     Pożądanie samo siebie nasyca i nie pozostawia w człowieku niczego oprócz - nieraz - poczucia winy, frustracji i nawyku. Natomiast wzruszenie i uniesienie, które jest podziwem i wdzięcznością, łączy ludzi. Przekształcenie pożądania w uniesienie i bezinteresowną czułość jest zadaniem każdego człowieka.

     Wzorzec? Kiedyś Jan Paweł II w czasie dyskusji o podręczniku dla młodzieży na temat wychowania prorodzinnego zapytał: "Czego szukają? Dlaczego nie przekazują młodym wzorca z Quo vadis?To przecież dzieje przekształcenia miłości zmysłowej w piękną miłość".

     Matka pięknej miłości

     Nie można mówić o koncepcji pięknej miłości Jana Pawła II nie wspominając o Niej - o Matce pięknej miłości, której on oddał siebie: Totus tuus, "cały Twój". Dziewczyna z Nazaretu była bez wahania posłuszna Bogu i pełna takiego zawierzenia, które człowiekowi wydaje się niemożliwe. Zaufać - zawsze i we wszystkim. To zawierzenie daje poczucie bezpieczeństwa. Miłość ludzka oddana w Boże ręce ma szansę przetrwać wszystko. To wzorzec dla każdej dziewczyny. Młodość dziewczyny w oparciu o ten najdoskonalszy wzorzec ratuje ją samą i jej zdolność kochania, bo młodość jest przecież czasem rodzenia się miłości, tej skierowanej do oblubieńca. Ale jaka to miłość i jaki to oblubieniec?

     Kult Matki Boskiej w Polsce istnieje, ale wydaje się, że nieraz brak głębszego zrozumienia roli Matki Boga jako wzorca miłości do naśladowania w konkretnych sytuacjach życiowych. Zawierzenie Bogu i realizacja miłości jakby ponadcielesnej, bez ludzkich znaków rodzicielstwa pokazuje, że ten znak nie jest konieczny do rozwoju miłości. A świat współczesny właśnie odwrotnie: od tego znaku uzależnia miłość. Ileż razy chłopak mówi dziewczynie: "Jeśli mnie kochasz, to daj dowód" - i realizuje cudzołożny akt.

     Konsumpcja cielesna nie wzmacnia miłości, a nawet można by zauważyć coś przeciwnego: ludzie zachłannie obdarzają się rozkoszą ciała, a po paru miesiącach czy latach w procesie rozwodowym obrzucają się obelgami. Ciało nie ma mocy wiązania ludzi. Miłość musi się zakorzenić w duszy.

     Maryja, dziewczyna z Nazaretu daje wzór tej miłości najgłębszej, tej zakorzenionej w Bogu i w "człowieku wewnętrznym" - i o taką właśnie miłość trzeba zabiegać, bo tylko taka jest szczęściorodna.

     Redemptoris custos - święty Józef

     Wstrzemięźliwość jako znak miłości... Świat jest skłonny utożsamiać miłość z aktywnością seksualną i akt płciowy może być istotnie znakiem miłości - ale nie zawsze nim jest. Jest to działanie wieloznaczne: może być dobrem, a może być grzechem. Natomiast rezygnacja z działania jest jednoznacznym znakiem miłości, jest wręcz nieraz znakiem koniecznym. Mało kto pamięta, że składana przy ślubie przysięga wierności jest zarazem przysięgą praktykowania wstrzemięźliwości. Wierność tak się przecież realizuje. Ale nie tylko wierność wymaga powstrzymania się od takiego działania - także sama miłość. Akt małżeński ma zawsze relację do miłości i do rodzicielstwa. Wybór chwili takiego działania musi zatem uwzględniać prawa miłości i los dziecka. Nie jest to - i nie może być - działanie swobodne, ale ma być przyporządkowane tym wartościom. I nieraz, mimo pragnienia tego działania, trzeba się go wyrzec, zrezygnować z niego w imię dobra osoby kochanej - z różnych przyczyn, choćby zmęczenia, choroby lub właśnie z uwagi na dziecko, któremu teraz nie można by zapewnić dobrego losu.

     Wstrzemięźliwość bywa czasami traktowana jako nieuzasadnione wymaganie Kościoła Katolickiego, dlatego oskarża się go o restrykcyjną etykę. W istocie Kościół wymaga od człowieka opanowania - a raczej Bóg wymaga, a Kościół tego naucza. Ale rezygnacja z działania seksualnego jest, można powiedzieć, czymś zwykłym w życiu: wszystkie małżeństwa, a także pary pozamałżeńskie, mają okresy, w których z takich czy innych względów muszą z takiego działania przynajmniej przez pewien czas zrezygnować. Ludzie zdają się nie dostrzegać, że tzw. okresowa wstrzemięźliwość jest po prostu zwykłą zasadą postępowania wszystkich ludzi z tego prostego powodu, że każdy żyje indywidualnie, a zjednoczenie z drugim może być jedynie czasowe. Wstrzemięźliwość okresowa może oczywiście stać się także metodą postępowania, którą ludzie stosują z konkretnej przyczyny, np. gdy istnieje uzasadniony powód, dla którego w danej chwili nie powinni stać się rodzicami. Wiedza biologiczna pozwala wybrać okres, w którym jest to biologicznie niemożliwe. Chociaż przeciwko wstrzemięźliwości wysuwa się różne argumenty, to naprawdę wszystkie pary ją w swoim życiu praktykują.

     Wzorcem dla mężczyzn jest św. Józef, młody chłopak, którego miłość do wybranej Kobiety była pełnym wyrzeczeniem się tego działania, do którego tak dążą mężczyźni. Dla każdego możliwe jest powstrzymanie się od działania pod warunkiem, że podejmie taką decyzję.


Wanda Półtawska


   




Wasze komentarze:
 D: 23.08.2015, 09:02
 Czy spotkam go?
 T: 22.08.2015, 02:48
 Nadal Cie kocham nie zapomniałem o Tobie.Miłość do Ciebie daje mi natchnienie do życia,czekam aż się spotkamy pragnę Cie przytulić...... kocham cie
 T: 19.08.2015, 10:37
 Jestem tu i cie nadal kocham,bo moje serce należy do Ciebie?
 Gdzie: 18.08.2015, 11:20
 jest ten mężczyzna co pokazał mi jak kochać inaczej? Dokąd podąża ? Czy jest szczęśliwy? Czy nasze marzenia poszły w niepamięć... życie nie pytając o zgodę wszystko zakończyło :( Tak,taka miłość piękna nie mogła mieć racji bytu..nic już nie ma,nawet sam Bóg nie odpowiada :( została tylko pustka i wspomnienia. I wszystko płynie dalej...
 ***: 20.07.2015, 18:28
  TAK , tylko moje serce wie... Jak bardzo chciałabym zakwitnąć Tylko dla Niego *
 T: 15.07.2015, 22:19
 dziekuje.....za wyrozumialosc. Z Panem Bogiem.
 To : 13.07.2015, 14:13
 zakwitnij pięknie dla innych....:)
  adam do T: 13.07.2015, 01:27
 A moze sprobuj jej szukac gdzie indziej np.facebook, nk inne portale.Tam mozesz nawiazac bezposredni kontakt z nia bo tu moze jej wcale nie byc.powodzenia.
 T: 09.07.2015, 22:00
 Skakam nieustannie po rozdzialach TU....z mysla ze Cie tu spotkam,moja kochana.Czekam wytrwale.Panie Jezu polacz nasze drogi.......moja i Dorotki S.
 (: 06.07.2015, 13:13
 (...) chodziliśmy nie szukając się,ale wiedząc..że chodzimy po to żeby się znalezc..I nagle wszystko ( a może nie wszystko ?)zawisło w próżni,w której mogę jedynie dostrzec Ciebie.Ja już tak będę w nieskończoność(...)To dotkliwe uczucie ,nie umiem inaczej..Czemuś się do mnie tak potwornie spóżnił ? Pamiętaj usiądę przy Tobie i już tak będę.....na zawsze, a nawet i dłużej.
 tak: 05.07.2015, 20:54
  muszę iść dalej... Gdzie Bóg nas posiał, tam mamy kwitnąć.
 ona(: 02.07.2015, 22:13
 Ja nie wiem skąd ja biorę taką siłę do życia;) Mimo porażek,smutków i tak wstaję i muszę iść dalej...Moje serce przecież wiesz jest bardzo duże i pełne miłości...wiem,ze jestem inna, ale kochana przez Pana;) wiem,że w końcu dojdę do mety;) A Ty zostaniesz zawsze moją miłością[...szkoda ,że niespełnioną...] ale cóż może Bóg ma dla mnie jeszcze jakąś niespodziankę,bo jestem pozytywnie nakręcona i nic tego nie zmieni.W życiu tak jest,że kochasz i nie wiesz za co ???? A ja pragnę tylko teraz być coraz bliżej Boga ;) bo wiem,że zasługuje na coś większego:)
 Ona(: 01.07.2015, 18:49
 I co z tego ,ze pięknie-jak On mnie odtrącił nie pozostawił żadnej nadziei....może nie jestem idealna,mam swój bagaż,ale "kocham" szczerą , czystą i bezinteresowną miłością. Kocha się za nic....
 On : 30.06.2015, 00:48
  Pięknie to napisałaś. Lepiej tego bym nie ubrał w słowa. Chciałbym i ja móc powiedzieć kiedyś komuś podobnie ... że, czekałem na taką jak Ty?
 Ona( : 29.06.2015, 13:09
  Prawda jest taka,że ja wcale nie chcę zapomnieć.Nie wiem skąd ta siła,aby się nie poddawać-od Boga??? przecież już dawno bym zapomniała./czy przyszłość wyciąga tak bardzo swoje ramiona i nie pozwala odejść? Dziś wszystko wygląda inaczej,znowu pełne nadziei.Cała siła i zaufanie w Panu ;) kocham inaczej i to jest piękne i wznosi mnie ku górze...lecz nie zapomnijmy pielęgnować naszą miłość [ czy mogę tak ująć" Nasza" ?] bo najpiękniejszy kwiat,gdy nie podlewasz zwiędnie[...] słowa są kierowane do mężczyzny,który pokazał mi jak kochać inaczej... dziękuję ;)
 I..: 27.06.2015, 12:58
 gdzie ta piękna miłość mnie zaprowadziła...? na skraj mnie zaprowadziła.,przecież wystarczyło mi że byłeś.Myślałam,że jestem taka silna... .Nigdy,przenigdy już nie chcę tak kochać...to tak bardzo boli/Boże dodaj mi sił,aby to przeboleć i zapomnieć...wrócić do żywych...Napisałam do Ciebie na @ zaryzykowałam i co ? i nic ...cisza :( a może Ciebie wcale tu nie było? / może żyłam w jakiejś iluzji,może wymyśliłam sobie tą miłość? muszę to odchorować...musi minąć trochę czasu...dlatego nie mogę nawet przyjść i zobaczyć Cię bo jestem tego świadoma,że będzie jeszcze gorzej...a ja muszę zapomnieć,nie mam wyjścia. Wola Pana się dzieje...
 T: 17.06.2015, 23:35
 Czekam wytrwale na ta milosc,na Twoj znak,kiedy bedziesz gotowa?moja ukochanaD.S-----mam Cie w sercu,nigdy sie tak nie czulem.......czekalem na Ciebie cale zycie.
 niepoprawna optymistka: 17.06.2015, 12:47
 Świat skreśli tę miłość,nim jej dotkniemy. Pomiędzy moim i Twoim oddechem.Pomiędzy goryczą prawdy i śmiechem.Gdzie wszystko jest,nie tym, czym zdaje się.Jest więcej w Nas niż może zabrać czas......znajdziemy się na dnie naszych serc[...]
 ooo: 16.06.2015, 22:18
  -Zobacz, wygląda na to, że walczę z tym, czego najmocniej pragnę. Nie pozostawaj w ukryciu. Potrzebuję Cię (...)
 Tak,: 05.06.2015, 15:58
 Widocznie Bóg tak chce,widocznie jest powód echa :) Każdy ma swoją drogę miłości...Nielicznym wystarczy ją odkryć i są szczęśliwi.Czasem wystarczy,ze jest ktoś obok...nie trzeba wielu słów...by zrozumieć kim jesteśmy dla drugiej osoby.Chociaż są momenty ,ze chcesz podejść i otworzyć serce przed Nim...to z drugiej strony wydaje się taki niedostępny i owiany tajemnicą .Czy nie jest cudem spotkać bratnią duszę ? Czy można odpuścić sobie poznania osoby, do której nas ciągnie...? Jeden Bóg zna odpowiedz[...]
 
[1] (2) [3]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej