Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Ostrożnie ze słowem "kocham"

     Przyszedł do mnie taki wysoki na 1.90 siatkarz z pytaniem, czy bym z nim nie pogadał. Pogadaliśmy. Prosty: to co w sercu, to i na języku. Dziewczyna odeszła od niego.

     - Kochasz?
     - Kocham.
     - Ona ciebie kocha?
     - Mówi, że nie.
     - No dobrze, to teraz. Może z przekory. Ale dawniej? Mówiła ci dawniej, że cię kocha?
     - Nie. Nigdy, nigdy.
     - A ty?
     - Ja szaleję za nią.
     - Nie, ale czy ty jej to mówiłeś?
     - No pewnie.

     Zaniepokoiłem się tym wszystkim. Żal mi było chłopaka. Chciałem mu jakoś pomóc. Nic mi nie przychodziło do głowy. Chwyciłem się ostatniej deski ratunku. Powiedziałem:

     - Wacek, pojadę i pogadam sam z tą dziewczyną.

     Pojechaliśmy. Pokazał, gdzie ona mieszka, wytłumaczył jak dzwonić. Otworzyła Kazimiera we własnej osobie. Zupełne przeciwieństwo Wacka. Pewna siebie, rezolutna. Przedstawiłem się. Usiłowałem wytłumaczyć moją skomplikowaną rolę. Uwierzyła. Zgodziła się na rozmowę, ale nie od razu i nie w domu. Ustaliliśmy termin.

     Na pół godziny przedtem przyleciał Wacek. Każalem mu się ulotnić i przyjść, gdy ona odejdzie. Przyszła punktualnie. Zacząłem w żartobliwym stylu. Powoli przechodziłem na coraz poważniejszy ton: że nieraz widziałem w życiu, jak świetne sprawy kończyły się w głupi sposób, czyli bez powodu. Wtedy ona oświadczyła:

     - Ja go nie kocham.

     Zaprotestowałem nieśmiało:

     - Ale pani spotykała się z nim. To jakoś zobowiązuje. Chłopcu mogło się w głowie zawrócić.

     - Tak, ja wiem, że on mnie kochał. Powtarzał to do znudzenia. Nie tylko zresztą w cztery oczy. Wszędzie naokoło pokazywał mnie jak małpę w klatce, przedstawiając mnie komu trzeba i komu nie trzeba: "Moja dziewczyna". Mam tego już dość.

     Nie wolno powiedzieć za wcześnie człowiekowi ukochanemu słowa: kocham. Pod groźbą utraty jego miłości. Natychmiast, żeby nie było wątpliwości, jakiej wagi jest to stwierdzenie, natychmiast powtarzam: w momencie, gdy powiesz za wcześnie drugiej stronie słowo: kocham, przegrywasz - miłość się skończyła.

     Zdawałoby się, że zagadnienie zostało postawione na głowie. Spróbujmy wobec tego to udowodnić, a przynajmniej wyjaśnić. Taki jest już człowiek, że chce być posiadaczem, właścicielem rzeczy i ludzi. Chce mieć już kolejną sprawę z głowy: jako zdobytą, i iść dalej walczyć i zdobywać. A z drugiej strony, taki jest już człowiek, że nie chce być posiadany: nie chce być rzeczą, przedmiotem, który się ma. I gdy tylko spostrzeże, że ktoś uzurpuje sobie do niego prawo, ruchem samoobronnym odcina się od niego, zamyka się przed nim, ucieka od niego, broni się.

     Jeżeli mówisz za wcześnie ukochanemu człowiekowi słowo: kocham, on stwierdza, że cię już ma. stajesz się dla niego rzeczą. Nie dość na tym, on zaczyna cię unikać, bo czuje się zagrożony, w strachu, byś nim nie zawładnął. A w związku z tym likwiduje miłość ku tobie, która może w nim już była bardzo rozbudowana. Jak widzisz, w tym wszystkim chodzi mi nie tylko o ciebie - że ty nie będziesz kochany, ale o drugą stronę również - żeby ona mogła kochać.

     Nie chodzi o deklaracje słowne. Jak dziewczyna, zobaczywszy obiekt swojej miłości, wybałuszy oczy, jak zacznie się słaniać, to już nie musi mówić, ona już powiedziała, zdradziła się. Ale to nie tylko dziewczęta. To się w równej mierze zdarza chłopcom. Stąd prośba: na widok dziewczyny - obiektu twojej miłości, nie łap się ściany, boś przegrał sprawę z punktu; przegrałeś batalię. Jak się za wcześnie wysypiesz, przepadłeś, jesteś przegrany, bo ona cię odfajkowała: jeszcze jeden ustrzelony.

     A więc - spytasz - nigdy mi nie wolno powiedzieć tego słowa: "kocham"? Tak, ale tylko wtedy, i tylko o tyle, gdy ta druga strona dorosła do przyjęcia tej wiadomości, gdy na to czeka, gdy ty jej to samo słowo, z którym już już chce się do ciebie zwrócić, z ust wyjmujesz. Najbardziej idealnie byłoby, gdybyście to powiedzieli równocześnie i tyle samo. A więc w praktyce ma być tak: ty tylko pójdziesz o punkt wyżej pod tym warunkiem, że on, ona pójdzie o punkt wyżej. Bo chyba zgodzisz się, że miłość to jest sprawa nie tylko twoja, ani nie tylko twojego partnera, ale sprawa wspólna i nie wolno ci postępować samowolnie.

Ks. Mieczysław Maliński


   




Wasze komentarze:
 hAneczka: 04.04.2011, 16:00
 Hm... coś w tym musi być... Mam chłopaka - właściwie już mężczyznę (ma 27 lat) dzieli nas 6 lat różnicy. To jest mój pierwszy chłopak (co nie oznacza, że nie przeżylam swojej pierwszej smarkatej platonicznej milości:P) ale tym razem role są hm odwrócone. Jesteśmy razem od pół roku. On długo nikogo nie miał i być moze dlatego tak bardzo mnie docenia. Chłopak skarb, odpowiedzialny, uczynny,czuły, delikatny, monogamista;P broni mnie, chce spełniać wszystkie moje zachcianki. Mówi, że nigdy nikogo tak mocno nie kochał i przyznaje że to on kocha mnie bardziej. Snuje palny o wspólnej przyszłosci, wiem ze chce ułożyc sobie ze mna zycie - ale spokojnie, nie oswiadczyl sie jeszcze. A ja hm... czuję pewien niepokój... tzn nigdy nikt nie okazywał mi tyle miłości. Wiem ze on jest cały mój i doceniam to ale rzeczywiscie brak tu wyzwania. Ja mowie mu ze odwzajemniam to co on czuje ale... czasami mam wątpliwosci. Nie mowie mu o nich. i moze nie powinnam...?
 Agniesia: 28.03.2011, 11:35
 podpisuję się pod komentarzem NulaPrzemek-identyczne doświadczenie i poczucie ogromnego nacisku ze strony tego pana,który m u s i posiadać i mieć władzę,a słowem''kocham''zwyczajnie szantażuje,kobieta ma być jego własnością,a spacerki-na pokaz-ucieczka moja-to jedyne wyjście było.....Natarczywość,sms-y co 5 sekund,upewnianie się,że jestem''tylko jego''-zabiły to,co mogło być piękne.
 Andre: 24.09.2010, 19:48
 Jezus do Św. Faustyny: Jestem święty po trzykroć i brzydzę się najmniejszym grzechem. Nie mogę kochać duszy, którą plami grzech, ale kiedy żałuje, to nie ma granicy dla Mojej hojności, jaką mam ku niej. Miłosierdzie Moje ogarnia ją i usprawiedliwia. Miłosierdziem Swoim ścigam grzeszników na wszystkich drogach ich i raduje się Serce Moje, gdy oni wracają do Mnie. Zapominam o goryczach, którymi poili Serce Moje, a cieszę się z ich powrotu. Powiedz grzesznikom, że żaden nie ujdzie ręki Mojej. Jeżeli uciekają przed miłosiernym Sercem Moim, wpadną w sprawiedliwe ręce Moje. Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję [się] w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie łaski Moje, poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im czego pragną.(Dz 1728)
 NulaPrzemek: 25.07.2010, 00:34
 Kiedy czytam ten artykuł, bardzo dobrze potrafię się utożsamić z bohaterką tekstu. W przypadku mojego związku było bardzo podobnie. Mieliśmy szansę na budowę pięknej miłości, wiem to. Słowo "kocham" usłyszałam bardzo szybko, byłam obsypywana pięknymi słowami i czynami, często robił mi miłe niespodzianki, potrafił przyjechać z daleka do mnie gdy tylko było coś nie tak, chciał bym czas spędzała tylko z nim, SMSy pisał nadzwyczaj często. Patrząc na to z boku-ideał, ale jednak czułam że coś jest nie tak. Nie wiedziałam o co mi chodzi, byłam na siebie zła za te wątpliwości...Czułam się jak ptaszek w pięknej złotej klatce-taki cenny dla niego, do którego jednak uzurpuje sobie wyłączne prawo. Nie chciałam być posiadana, chciałam się odciąć, bronić, pragnęłam sama się postarać o jego względy, powalczyć o niego, nawet mu to mówiłam. On jednak widząc słabnące zainteresowanie starał się jeszcze bardziej, posunął się do oszustw i manipulacji mających na celu wzbudzić we mnie współczucie i troskę, a przez nie- miłość. Strasznie mi było żal, sama swoich uczuć zrozumieć nie mogłam ale czułam że ta sytuacja mnie dusi; We mnie miłość rodziła się powolutku, spokojnie, a burza emocji i szał miłości z jego strony w konsekwencji dążyły do jej stłumienia... Już od roku nie jesteśmy razem. Może byliśmy za młodzi, niedojrzali. Życzę mu jak najlepiej, kocham jak brata, i życzę szczęścia: Wszystko w rękach Boga:)
 zuza: 16.06.2010, 15:28
  mój chlopak powiedział mi ciuchutko do ucha "kocham cie" po półtorej roku bycia razem...nieraz mu sugerowalam i snułam aluzje ze mi nic ładnego nie mowi, ze sie wstydzi - bo sama chialam mu to od jakiegos czasu powiedzic- ale czekałam jak on zrobi to pierwszy- i warto było- wiem, zę teraz oboje dojrzeliśmy do tego słowa - i do naszej miłości...
 Darek: 16.05.2010, 17:35
 Szkoda, ze tak pozno zobaczylem ten artykul... Gdybym tylko wiedzial wczesniej... ...nie powiedzialbym ani slowa..
 Darek: 16.05.2010, 17:31
 Zaczalem spotykac sie z pewna Agnieszka z poczatkiem wakacji... Co prawda, znalismy sie od dziecka, ale jakos nie utrzymywalismy ze soba kontaktu... Jak juz wspomnialem, z poczatkiem wakacji, zaczelismy sie spotykac, duzo rozmawiac przez telefon, pisac smsy, czy korzystac z gg... W sierpniu pojechalismy na kilka dni nad morze... ...i Zakochalem sie... Dlugo zbieralem sie, zeby Jej to powiedziec. W koncu.. ..powiedzialem.. ..spojrzala na mnie, a z oczu poplynely Jej lezki... Wszystko bylo w jaknajlepszym porzadku... Dalej sie spotykalismy, dzwonilismy do siebie, pisalismy na gg, czy smsy.. Az pewnego dnia powiedziala, ze bedzie lepiej, jak przestaniemy sie spotykac.. Zapytalem o powod. Odparla, ze go nie zna. I ze czuje, iz tak bedzie lepiej.. Rozstaliwmy sie pod koniec wrzesnia. Na poczatku wakacji zostalismy przyjaciolmi... Potem ja, moze czujac sie zbyt pewnie w danej sytuacji powiedzialem te dwa slowa - Kocham Cie.. Teraz nawet nie potrafimy ze soba rozmawiac...
 M: 04.03.2010, 17:08
 ja chyba kogoś kocham, ale nie chcę mu tego na razie mówić i nie chcę żeby on mi to mówił. Miłość to potężna rzecz, nie można o niej mówić pod wpływem emocji tudzież ładnej wiosennej scenerii ;-) Bardzo mi zależy aby wszystko potoczyło się powoli, dobrze, żeby więź była trwała. Bo jeżeli naprawdę będzie to i te dwa słowa na dobrą sprawę nie będą potrzebne :)
 Paulina: 21.02.2010, 23:33
 Tak, trzeba uważać ze słowem "kocham"... Nie można powiedzieć tego drugiej osobie tylko pod wpływem emocji, romantycznej atmosfery. To trzeba przemyśleć.
 Andrzej: 17.09.2009, 10:03
 No cóż, może i ja wtrącę swoje 3 grosze. Powiedziałem słowo "kocham" raz po paru miesiącach znajomości - i to chyba właśnie był mój błąd. Od tego momentu powolutku zaczęło sie wszystko sypać i skończyło się jakieś 1,5 miesiąca później.
 kasia: 14.07.2009, 18:10
 poznalismy sie w pazdierniku. na poczatku pisalismy ze soba tylko przez sms i gadu gadu. bo oboje wstydzilismy sie do siebie podejsc. w grudniu w ostatni dzien w szkole przed bozym narodzeniem. przyszedl do mnie pierwszy raz ze mna pogadac. zlozyc mi zyczenia i dal mi calusa w policzek. myslalam ze teraz wszystko bedzie okej. spytal mi sie o chodzenie przez sms chociaz wogole sie nie spotkalismy a gadalismy ze soba moze dwa razy w zyciu. znal mnie tylko przez sms i gadu gadu. ja sie zgodzilam. bo myslalam ze cos do niego czuje. on pisal mi ze mnie kocha. ja tak samo. w ciagu miesiaca bycia razem rozmawialismy moze ze 3 razy i nie bylo zadnego spotkania. stwierdzilam ze to nie ma sensu. i napisalam mu ze nie chce z nim byc. bo ten zwiazek poprostuyu nie ma sensu. on sie z tym zgodzil. no i zerwalismy ze soba. ale ja nadal go kochaLAM. napisalam mu to ale jego to nie obchodzilo. powiedzial ze on mnie nie. w miedzy czasie zaczal 'zarywac' do mojej najlepszej przyjaciolki. spotkalismy sie raz we trojke. i wtedy zrozumialam ze nadal go kocham [ nie wiedzialam czy napewno ... ] ale wiedzialam napewno ze nie jest mi obojetny. i ze jestem o niego zazdrosna. potem zaczelismy sie klocic. nie odzywalam sie do niego kilka tygodni. pisal sms i na gg ale mmu nie odpisywalam dalam mu do zrozumienia. ze nie chce go znac. nie wiem czemu to zrobilam. moze chcialam sie odegrac. teraz zaczelismy normalnie zyc, spotykamy sie co jakis czas. ale znowu siie poklocilismy. w jakis dzien. podszedl do mnie i powiedzial mi ze bardzo mnie kocha. i ze mu na mnie zalezy. rozplakalam sie na jego ocZAch. nie wiedzialam czemu. potem zaczelismy znowu od nowa. teraz znowu sie spotykamy. i znowu on pisze i mowi mi ze mnie kocha. nie wiem czy mu wierzyc ? czy te slowa nie sa puste ? raz mnie zranił. bo powiedzial mi kiedys ze mnie nie kocha. i niogdy nie kochal. teraz znowu chce ze mna byc. nie wiem czy dac mu szanse ? czy to wszsystko nie dzieje sie za szybko ?
 krysia 20.03.2009.18.05: 20.03.2009, 19:07
 Tak własnie ja chyba tez za wczesnie powiedziałam słowo KOCHAM.tak to własnie jest jak sie jest bardzo uczuciową osobą ,serce na dłoni .
 Sabinka :): 18.03.2009, 18:42
 tak... zgadzam się:) ale czy jesli juz jedno z dwojga się pospieszy za bardzo..czy jeszcze moze się to wyrównac...?? ja mam wrazenie ze nie... i co teraz:( ??
 Basia: 13.02.2009, 19:27
 On pierwszy powiedział"kocham Cię" właściwie nie wiedziałam czy nawet jesteśmy razem, znaliśmy się dopiero miesiąc.Wtedy wydawało mi się, że ja go tez kocham i odwzajemniłam mu się..teraz co chwile mi to mówi a ja odpowiadam "ja Ciebie też" czuje, że jego słowa nie są puste, tak bardzo się stara. Ja go lubię, szanuje mam dreszcze kiedy na mnie patrzy jednak wiem, że to nie jest miłość-za szybko. Ale nie umiem przestać tego mówić, nie chcę go zranić. Teraz to już chyba za późno, ja zaczęłam i nie mogę przestać. Wiem, że moje słowa kiedyś przeleją się w uczucia tylko na razie czuje się strasznie z tym, że muszę go okłamywać;(
 Andrzej: 30.11.2008, 15:27
 Angel-Nie daj sie uwiklac w danej chwili danej sytuacji. Stan na palce i spojz za siebie(jak bylo w przeszlosci?) spojz przed siebie( jak bedzie w przyszlosci?) Czy naprawde chcesz cale zycie cierpiec zdawajac sobie sprawe z popelnionego przez siebie bledu(bo jego winic nie bedziesz). Wielu dziewczynom mowily matki: " jak pije przed slubem po slubie pic dajej bedzie z jeszcze wieksza pewnoscia". Klucicie sie? Pozniej klicic sie bedziecie z jeszcze wieksza intensywnoscia. a przez obwinianie siebie naladujesz na swa dusze taki nawal trosk i zeby ich sie pozbyc organizm Twoj zna tylko jedno wyjscie: chorowac. Nie rob bledow wiekrzosci z nas. poczekaj na swa prawdziwa polowke, lustrzane odbicie Cie. by Ciebie traktowalo tak jak Ty traktowalabys sama siebie. Lepiej poczekac i nie tracic nadziei niz skrzywdzic siebie i dzieci ktore z Waszego zwiazku mogly byc.Madrosc czerpiemy nie tylko z wlasnych bledow ale lepiej z doswiadczen innych.Jesli ta sytuacja Tobie nie odpowiada zrob nastepny krok. A kierunek wybierzesz sama w strone w jakiej chcialabys zyc i byc szczesliwa. Zycze madrej decyji i cierpliwosci w oczekiwaniu na ta prawdziwa, najpiekniejsza milosc.
 Eda: 16.05.2008, 23:12
 Aniołku po pierwsze musisz opanowac emocje. Emocje w takich sytuacjach nie pomagają. Kochaj siebie, nie obwiniaj sie, bądź sobą, mysl o sobie. żeby móc oddawać dobro trzeba najpierw dać dobro sobie. Jestes warta wszystkiego co najlepsze na ziemi, wszystko jest w zasiegu Twojej ręki, zaufaj Bogu, że czego nie zrobisz to On Ci pomoze. Podejmiesz decyzję uwolnienia się ze związku który wpędza Cię w złe samopoczcie psychiczne dostaniesz pomoc i sile na to. Bedziesz chciala zostać, tez dostaniesz sile ale musisz mocno zaufac, że tak bedzie. Badz spokojna nie popadaj w zle emocje. Negatywny stan przyciaga negatywne sytuacje, wiara, nadzieja i zaufanie przyciagaja pozytywne sytuacje, wtedy wszechswiat sprzyja. Roztaczaj dobro i spokoj , a wroci do Ciebie. Badz usmiechnieta a bedziesz miala wokolo siebie usmiechnietych ludzi. Nic w naturze nie ginie , jesli cos dasz to wroci , nie zawsze z tej samej strony , ale wroci :) Nos do gory :)
 Angel: 01.05.2008, 14:10
 Prosze o pomoc
 Angel: 01.05.2008, 14:05
 Nie wiem jak zacząć.. Potrzebuje pomocy ale nie mam do kogo sie o nia zwrocic.. Chcialabym poprosic aby ktos kto teraz to czyta zlitowal sie i napisal choc jedno zdanie ktore mogloby mi cos zasugerowac co robic.. W wakacje na zlocie chrzescijanskim(prawie rok temu) poznalam chlopaka. Mieszka on dosyc daleko ode mnie, przez co widuje sie z nim bardzo zadko. Jakis czas po zlocie wyznal mi milosc. Potem pierwszy raz pocalowal mnie. Dzialo sie to tak jakby spelnial swoj wymyslony scenariusz idealnego zwiazku a ja nie protestowalam. Dowiedzialam sie o nim podstawowych rzeczy choc wiem ze nie jestem w stanie poznac go w pelni po kilku spotkaniach. Wyznal mi ze ma zadatki na mediatora i interesuje sie tym. Nie wiedzialam wtedy co to znaczy. Teraz wiem ze zwyczajnie manipuluje mna a ja na to pozwalam. Najlepsze jest to ze nie potrafie mu odmowic, gdy klucimy sie biore cala wine na siebie, sczerze wiele razy ponizalam sie poniewaz jestem tak do niego przywiazana, ze nie potrafie z nim zerwac. Co do milosci czyli tego co jest najwazniejsze. Ja nie powiedzialam mu ze go kocham , mysle ze to zauroczenie, przywiazanie, troche litosc, a troche czasami mam wrazenie ze go kocham. Mamy nieco inne plany na przyszlosc, zadko sie widujemy, denerwuje mnie czesto jego zachowanie. Mimo to nie potrafie tego inaczej okreslic niz jak to ze jestem przez niego zniewolona. zupelnie zmienilam sie odkad formalnie jestem z nim. Jestem smutna, czasem dla tego ze tesknie, czasem dla tego ze on powie mi cos przykrego a ja nie potrafie sie na niego obrazic. Nigdy taka nie bylam i szczerze mowiac źle mi z tym. Czuje sie okropnie. Nie wiem czasem juz co czuje. I nie wiem czy gdyby mnie kochal to nie zerwal by ze mna raz z byle powodu. Czulam sie w tedy tysiac razy gozej niz zwykle. Postanowiam sie upokorzyc i zadzwonilam placzac, przepraszajac(choc nie bylo w tym mojej winy) i mowiac ze chcialabym zeby wrocil. Wstyd mi .. Nie wiem co robic nie wiem jak nazwac stan w ktorym sie znajduje i to uczucie do niego. Prosze a wrecz blagam o pomoc..
 Aneta: 30.04.2008, 10:11
 Ja gdy usłyszałam słowa " kocham Cię" od mojego obecnego narzeczonego( wtedy nie byłam pewna, czy jesteśmy wogle parą), w pierwszej chwili bardzo się przestraszyłam, wydały mi się takie poważne i zobowiązujące, ale czułam, że były naprawdę szczere:) mineło trochę czasu zanim je do siebie przyjełam i odwzajemniłam a mój kochany wiernie czekał, On powiedział to dojrzale i chciał poczekać aż ja dojrzeję:) no i cóż za 4 mies. pobieramy się:D
 Blanka: 24.03.2008, 20:13
 Jak dobrze ze przeczytałam ten artykuł... teraz wiem juz o co chodzi :(
 
[1] (2) [3]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej