Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Rady dla zakochanych

  1. Nie pozwól, by wasza znajomość zbyt szybko przeszła przez okres poznawania. Zdanie "co zbyt szybko rośnie, równo szybko więdnie" dotyczy także tej sfery życia. Związek, który rozpala się za szybko, szybko może ulec wypaleniu. Kolejne kroki stawiaj bardzo powoli.

  2. Nie rozprawiaj szczegółowo o swoich wadach i niedoskonałościach, kiedy wasz związek dopiero rozkwita. Nieważne jak czuły i wrażliwy jest twój przyjaciel, mówienie mu o sowim braku poczucia wartości i wstydliwych słabościach może się okazać fatalnym posunięciem, kiedy wasza więź będzie przeżywała swoje kryzysy. A na pewno będzie.

  3. Pamiętaj, że szacunek poprzedza miłość. Połóż ten fundament.

  4. Nie dzwoń zbyt często i nie dopuść, aby ukochana osoba była zmęczona tobą.

  5. Nie mów za wcześnie o swoich marzeniach odnośnie małżeństwa - albo że znalazłeś właśnie Pannę Cudowną lub Pana Wspaniałego. Jeśli twój partner nie doszedł do podobnych wniosków, wywołasz tylko panikę.

  6. Co ważniejsze: ostrożni zakochani zwykle "testują związki", oni wolą podgryźć nieco przynętę, zanim połkną haczyk. Proces testowania ma wiele form, ale zwykle zawiera element odsunięcia się od drugiej osoby w celu sprawdzenia, co wówczas nastąpi. Prawdopodobnie zapoczątkuje to niezbyt mądrą walkę. Nie miną dwa tygodnie bez jednego telefonu. Czasem dojdzie do flirtu z rywalem. Za każdym razem stawiane jest pytanie: "Na ile jestem dla ciebie ważny, i co zrobisz, gdy mnie stracisz?" Za tymi pytaniami kryje się jeszcze ważniejsze. Chęć poznania, czy pozwolisz mi tak po prostu odejść". W tym wszystkim przejawia się potrzeba równowagi, bezpieczeństwa i niezależności. Nie ograniczaj swobody drugiej osoby i nie błagaj jej o litość. Niektórzy ludzie pozostają samotni do końca życia, ponieważ nie potrafią okazywać cierpliwości w chwili próby.

  7. Wiedząc o tym pamiętaj, że każdy związek trwający co najmniej rok i zdający się zmierzać prosto na ślubny kobierzec będzie musiał przejść przez ostateczną próbę. Zerwanie nastąpi tylko wtedy, kiedy jeden z partnerów da ku temu powód. Osoba odrzucana powinna wiedzieć, że ich wspólna przyszłość zależy od jej/jego umiejętności przejścia przez ten kryzys. Jeśli osoba cierpiąca potrafi w ciszy znosić swój ból, następnym krokiem będzie przypieczętowanie związku przez zawarcie małżeństwa. Często się tak dzieje. Jeśli jest inaczej, żadne próby poprawienia tego niczego nie zmienią.

  8. Jeżeli chcesz zaspokoić swoje potrzeby emocjonalne, nie polegaj wyłącznie na swoim partnerze. Nawiązuj znajomości i podejmuj działania z innymi ludźmi także po zawarciu małżeństwa.

  9. Strzeż się egoizmu w waszym związku. Ani mężczyzna, ani kobieta nie powinni być jedynymi dającymi. Zerwałem kiedyś z dziewczyną ponieważ pozwalała mi zabierać się w miłe miejsca, kupować kwiaty, stawiać obiady itd. Chciałem robić wszystko dla niej, ale oczekiwałem też z jej strony jakichś oznak wdzięczności. Nie doczekałem się.

  10. Strzeż się ślepoty w obliczu wyraźnych znaków ostrzegawczych nielojalności, zawiści, duchowej niedojrzałości, uzależnienia od narkotyków czy alkoholu, egoizmu itp. u swojej potencjalnej żony czy męża. Wierz mi, złe małżeństwo jest o wiele gorsze od dozgonnego życia w samotności.

  11. Od pierwszych randek traktuj partnera z szacunkiem i oczekuj tego samego z jego strony. Mężczyzna powinien przed kobietą otwierać drzwi, kobieta zaś powinna odnosić się do niego z szacunkiem wobec innych ludzi. Jeśli nie okażesz podobnych dowodów szacunku, kiedy kładziony jest fundament pod twoje małżeństwo, niemożliwością będzie późniejsze jego zbudowanie.

  12. Nie oceniaj ludzkich wartości na podstawie urody! Jeśli dostrzeżesz w swym partnerze wyłącznie jego fizyczność, on zrobi dokładnie to samo. Nie pozwól, by miłość opuściła cię tylko dlatego, że kierowałeś się fałszywymi wartościami, jakie narzuca ci otaczający świat.

  13. Jeśli miłość uciekła już od ciebie, nie dopuszczaj do siebie myśli, że "już nikt cię nie pokocha". To śmiertelna pułapka, która zniszczy twoje emocje! Miliony ludzi szukają kogoś, kogo mogliby pokochać. Jedyny problem to znalezienie ich.

  14. Biorąc pod uwagę jak cudowne może być uczucie miłości, poświęćcie trochę czasu na "sprawdzenie założeń", zanim postanowicie się pobrać. Zadziwiające jest, jak często mężczyźni i kobiety zawierają związek małżeński nie będąc zupełnie świadomi dzielących ich różnic i wzajemnych oczekiwań. Na przykład:

    • Czy chcecie mieć dzieci? Jak szybko? Ile?
    • Gdzie będziecie mieszkać?
    • Czy żona będzie pracować? Kiedy rozpocznie pracę? A co będzie jak urodzą się dzieci?
    • Kto będzie przewodził rodzinie? Czy to w ogóle ma znaczenie?
    • Jakie stosunki będziecie utrzymywać z teściami?
    • Jak będziecie wydawać pieniądze?
    • Jak ważną rolę odegrają w waszym małżeństwie sprawy duchowe?

  15. Przedmałżeński seks może być gwoździem do trumny waszego związku. Poza moralnymi, duchowymi i fizycznymi przyczynami, przemawiającym za zachowaniem czystości seksualnej do czasu małżeństwa, istnieją przyczyny psychologiczne i osobiste. I może to staromodny pogląd, ale ciągle jeszcze mężczyźni nie szanują "łatwych" kobiet, a też często nudzą się tymi, które nie trzymają ich na dystans. podobnie kobiety nie szanują mężczyzn, którzy myślą tylko o jednym. Obydwie płcie powinny pamiętać o używaniu słowa starego jak świat. brzmi ono po prostu NIE!

  16. Tom T. Hall, piosenkarz country, napisał utwór na ten właśnie temat. Czytamy: "Jeśli trzymasz miłość zbyt słabo, odleci; jeśli ją ściśniesz za mocno, umrze. Oto jedna z zagadek". Spostrzeżenia Halla są bardzo trafne. Jeśli związek między kobietą i mężczyzną stał się najwyższym celem ich życia, uschnie jak roślina pozbawiona wody. Cały świat o tym wie. Ale rozgorączkowani kochankowie nie zdają sobie sprawy, że zbyt silna wzajemna zależność może być zabójcza dla miłości. Mówi się że osoba, która odczuwa silną potrzebę bliskiej więzi, w końcu zaczyna kontrolować związek. Wierzę, że to prawda.

  17. Nie istnieje w małżeństwie nic, co wykluczałoby podstawową potrzebę wolności i szacunku w romantycznych związkach. Utrzymuj tajemniczość i szacunek w swoim związku. Jeśli twój partner czuje się jak w pułapce i potrzebuje czasu, daj mu go i odsuń się. Nie buduj klatki wokół niego. Zamiast tego poluzuj więzy okazując zaufanie, jeśli nie doszło do niemoralnych czynów i niszczących zachowań.

James C. Dobson


   




Wasze komentarze:
 M: 03.01.2016, 22:24
 W każdym związku są wzloty i upadki lecz zawsze można z tego wyjść gdy ma się osobę która Cię kocha i szanuje. Mam chłopaka prawie 2lata jesteśmy szczęśliwi lecz dużo osób chce nam to zepsuć.. W tym są najbliższe mi osoby boli mnie to bardzo ale nie okazuje tego. Każdy związek przetrwa jeśli na prawdę się ta druga osobę kocha szanuje i mówi prawdę
 lllllkwz: 27.11.2015, 16:48
 kocham tę osobę i już nie wiem co mam robić.
 Wiktoria : 18.07.2015, 16:09
 KOCHAM.was.chlopaki.tak.mocno
 Wiktoria : 18.07.2015, 16:08
 KOCHAM.was.chlopaki.tak.mocno
 lol: 27.01.2015, 19:59
 kto to pisał? krzywdę chłopakom robisz!
 Zu: 17.01.2015, 23:36
 Bzdura
 TZ: 14.01.2015, 11:43
 W związku, czy na początku związku, według mnie ważna jest swoboda. Na miłość mamy całe życie, musimy okazywać wszystko od razu na początku? nie. Ten artykuł jest tego przykładem.
 jurek: 31.10.2014, 08:41
  GŁUPIE RADY!!!
 juleczka: 08.02.2014, 12:10
 Tymi radami właśnie się kieruje 
 malpa: 31.01.2014, 21:25
 Ilu z nas pyta Boga czy On chciał byśmy byli z daną osobą ? Czy ktoś zastanawia się jaki On ma dla nas plan ? Może tego jedynego jeszcze nie poznałas a teraz działasz wbrew planu Pana i osoby które "kochasz" będą cierpiały. Ja błagam Boga żeby jeśli chce pozostawił mnie z osobą z która teraz jestem. Jesli nie kochamy się prawdziwie to tylko On może uczynić to prawdziwym uczuciem. Proscie Pana by nie dał wam wplątać w związek, na który w Bożym planie nie ma miejsca. Polecam modlitwę do Archanioła Rafała
 malpa: 31.01.2014, 08:38
 Ilu z nas pyta Boga czy On chciał byśmy byli z daną osobą ? Czy ktoś zastanawia się jaki On ma dla nas plan ? Może tego jedynego jeszcze nie poznałas a teraz działasz wbrew planu Pana i osoby które "kochasz" będą cierpiały. Ja błagam Boga żeby jeśli chce pozostawił mnie z osobą z która teraz jestem. Jesli nie kochamy się prawdziwie to tylko On może uczynić to prawdziwym uczuciem. Proscie Pana by nie dał wam wplątać w związek, na który w Bożym planie nie ma miejsca. Polecam modlitwę do Archanioła Rafała
 Jasnowidz Vanessa: 08.11.2013, 13:06
 Witam! Nie do końca zgadzam się z pnkt. 14 - w zależności od indywidualnej sytuacji może z tym byc różnie... moje wizje z partnerem były sprzeczne, mielismy też trudna sytuacje finansową Ja i On, a także nie mieliśmy gdzie zamieszkać. Ja zdecydowałam sie na los... postanowiłam, że będe z nim życ nawet w biedzie - czyli wzamian wzięłam uczucie, a zrezygnowałam z dobrobytu. Po 7 latach (tyle ile już jesteśmy) Los mnie zadziwił! Bo wiedzialam jaka wizja przyszłości mnie czeka, ale największa cena dla mnie w tym wszystkim była milość jaka mnioe spotkała, pomyślałam sobie że nigdy juz mnie nie możę spotkać taka milość, więc wybrałam uczucia a nie kwestei materialne i nasze sprzeczne wizje, zaufalam Losowi i warto było. Mam wszystko, czego nam barakowało! tylko trzabyło czasu... Pozdrawiam!
 Naa: 13.09.2013, 09:34
 Jestem w związku od niemal dwóch i pół roku, a nadal często miewam wątpliwości... Często w chwilach kryzysu odbywamy długie rozmowy, często chciałam zakończyć ten związek. Jednak ciągle nawet teraz mam w głowie "przecież nikt inny mnie nie pokocha" (patrz pkt. 13...). W związku z tym dąże do tego żeby to wszystko przetrwało, bo niby dlaczego miałabym zrywać znajomość skoro on jest dla mnie dobry, troszczy się o mnie, nie pozwala nikomu mówić o mnie źle, dąży do tego żeby nawet najdrobniejszą rzeczą sprawić mi przyjemność, zaskakuje mnei niespodziankami itp. itd., ale może jestem głupia, niedojrzała etc., ale często męczą mnie te wszystkie rzeczy, tzn. bardziej ucieszyłoby mnie gdyby podczas spaceru urwał małego kwiatka i mi go wręczył niż to kiedy zjawia się w drzwiach wręczając mi bukiet róż (bo wkurza mnie że wydaje swoje pieniądze na takie naprawdę w tym momencie niepotrzebne głupotki podczas kiedy ma inne poważne wydatki...). Ponadto dopóki nie przeprowadziliśmy jendej z cieższych rozów, to zabraniał mi wychodzić wieczorami ze znajomymi, a jeszcze kiedy wiedział że będą same dziewczyny to już w ogóle, bo nie będzie miał nas kto obronić w razie wu. Swoją zaborczość i fobię na tle bezpieczeństwa tłumaczy tym, że boi isę o mnie bo dzisiejszy świat jest zły i niedobry, że nie wybaczyłby sobie jakby mi się coś stało, że ja mam być w przyszłości jego nagrodą za to, że tak super zdołał mnie ochronić przed złem tego świata. A propos nagrody... Uważa, że mam taką dla niego być i ja rozumiem to też tak, że moje dziewictwo ma być dla niego tym zwieńczeniem, tym trofeum. Jednocześnie nie rozumiem dlaczego on nie widzi nic złego w pieszczotach... Nigdy nie dochodzi do żadnego aktu, ale samo sprawianie sobie wzajemnie przyjemności jest przecież złe... Męczy mnie to bo ja nie chcę tak żyć i o ilę coraz częściej moja silna wola mówi nie o tyle organizm tak się do tego przyzwyczaił, że czasem trudno się postrzymać zwłaszcza, gdy emocje i hormony biorą górę... Choć w sensie fizycznym jestem dziewicą, w sferze umysłowej już dawno nie... Ciężko mi z tym i próbuję z nim o tym rozmawiać, ale on mnie pociesza i mówi, że też nie chce tego robic przed ślubem, że poniekąd rozumie moje rozterki, ale to normalne, że po pewnym czasie pragnie isę takich zblizeń, a skoro w sumie wiemy, że będziemy razem to to jest nawet inaczej przy spowiedzi traktowane przez księży (że niby co, że traktowane łagodniej? no chyba nie!)... Takie jego zachowanie wcale mnie do niego nie zbliża, a wręcz przeciwnie... on widzac mój smutek często mi wypomina, że trktuje go tak jakby myślał tylko o jednym, a to wcale tak nie jest - tak sie tłumaczy... Mówi też, że facet ma swoje potrzeby czasem nie potrafi sie pochamować. No tak ale facet to nie zwierzę i ma rozum, ma wolną wolę żeby wybierać... Jeszcze przy tym on potrafi tak wzniośle opowiadać, a ja jestem z natury łatwowierna. Z teguły jest tak, że to on przez większość czasu mówi, mówi, mówi tłumaczy, opowiada, a ja zasypana gradem argumentow nie umiem nic sensownego odpowiedzieć. Dopiero po pewnym czasie, po przemyśleniu wszystkiego znajduję odpowiedz, ale często jest jużza późno. Najgorsze jest to, że jak już wcześniej pisałam coraz częściej niby moja silna wola umie powiedzieć nie, ale to też jest na takiej zasadzie, ze jemu wtedy coś wymyślam tzn. mówię, że mnie coś boli, że źle się czuję itd. jeśli wytrwam w tym kłamstwie jest ok, ale jeśli moje hormony też zaczynają buzować jest gorzej... Nie wiem co mam robić, bo to naprawdę dobry i wartościowy chłopak (mimo tego jak go tu przedstawiłam). Wiadomo, ze natury i charakteru człowieka się nie zmieni. Gdybym się z nim rozstała, to wiem, że brakowałoby mi go, bo jednocześnie jest też moim przjacielem i o zgrozo znowu w głowie kotłowałoby mi zdanie "już nikt mnie przecież nie pokocha"... Ponadto wiem, że on by sie załamał bo wszystko, całe swoje życie podporzadkował pode mnie... Ma już wszystko zaplanowane... I te myśli "co pomyśli sobie o mnie jego rodzina? jak odbiorą to moi bliscy, itd.". Czasem naprawdę myślę, że już będzie dobrze, że zrozumiał, że sie zmieni, ale ta nadzieja szybko gaśnie... Jak mam go zmienić? Próbować walczyć czy rozstać się? Jak pozbyć się piętna nieczystości nie tracąc przy tym związku?
 onka: 14.07.2013, 16:47
 Tak bardzo się boję o siebie i swoje szczęście. Poznałam kogoś kto przysłonił mi świat. Mam nieciekawą przeszłość, jeden bardzo nieudany związek, mężczyzna mnie w różny sposób wykorzystywał dlatego względem tego kochanego człowieka dopadło mnie tyle wątpliwości, że nie wiem jak z tym walczyć, nie wiem co czuję, czuję się podle względem niego. Czy uciekać? Czy powalczyć? Nie mam siły...
 Wikii: 26.06.2013, 21:36
 Świetny tekst!
 Wikii: 26.06.2013, 21:36
 Świetny tekst!
 vdfdag: 21.01.2013, 00:44
 Dobson, mam chyba jego 2 książki:)
 krzysziek: 02.04.2012, 22:12
 Duzo madrych i prawdziwych porad. Dobrze ich sie trzymac .
 inka: 01.03.2012, 21:11
 Pkt 7 "Jeśli osoba cierpiąca potrafi w ciszy znosić swój ból, następnym krokiem będzie przypieczętowanie związku przez zawarcie małżeństwa" Może nie rozumiem kontekstu i co autor miał na myśli, ale nie wyjaśnić i wnosić do dalszego związku swoją jakaś urazę? To zawarcie małżeństwa możliwe a autodestrukcja osoby cierpiacej jeszcze bardziej pewna :)
 w.: 05.02.2012, 17:05
 Czasami zakochanie boli.....tylko płakałam nic więcej...
 
(1) [2] [3]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej