Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Miłość uczuciem czy decyzją?

     Odpowiadając na pytania młodych ludzi zadawane w dziale "Miłość czy miłość?" na stronie www.adonai.pl często spotykamy się z problemem rozumienia miłości. Pojawiają się pytania: czym miłość tak naprawdę jest, jakie uczucia winny jej towarzyszyć i kiedy zaczynamy prawdziwie kochać?

     Czy miłość jest stanem euforii, objawiającym się drżeniem serca na widok ukochanej osoby, bezkrytycznym zapatrzeniem w nią, dostrzeganiem tylko jej zalet i piękna? Czy jest to ciągły dobry nastrój, uczucie dodające skrzydeł i energii do przenoszenia gór? Nie, to jest zakochanie.

     Zakochanie przeważnie (ale wcale nie jest to regułą!) jest początkową fazą związku, niejako wstępem do miłości. Po jakimś czasie ustępuje relacji coraz dojrzalszej. Wtedy powoli spadają z nosa różowe okulary, zaczynamy widzieć nie tylko zalety ale i wady drugiej osoby. Odkrywamy nie tylko łączące nas podobieństwa ale i różnice. Jest to czas długich, szczerych rozmów, opowieści o swoim życiu, to czas prawdziwego poznawania się. Jeśli dana osoba podoba nam się coraz bardziej i akceptujemy ją pomimo tych cech, które nam nie odpowiadają, jeśli czujemy dotkliwie jej brak zaczyna się miłość. Wtedy kochamy "kogoś" a nie zakochujemy "się".

     Miłość opiera się na trzech filarach:

  • poznaniu
  • pragnieniu dobra dla drugiej osoby
  • decyzji, że właśnie tą osobę wybieram.

     Miłość musi być poprzedzona poznaniem drugiej osoby, bo nie można kochać kogoś kogo się nie zna. Dopóki nie poznamy kogoś naprawdę kochamy nie jego a własne wyobrażenia o nim. Musimy zatem wiedzieć jaka druga osoba rzeczywiście jest aby móc zaakceptować ją z wszystkimi jej wadami i zaletami. Wtedy rodzi się w nas pragnienie dobra dla niej. I wtedy kiedy to pragnienie jest silniejsze od naszego egoizmu, kiedy potrafimy zrezygnować z siebie, by wielkodusznie i bezinteresownie ofiarować coś drugiemu możemy podjąć decyzję.

     Bo miłość to decyzja. O wzięciu odpowiedzialności, o dbaniu o czyjś rozwój, o pragnieniu jego dobra. To nie wieczna euforia i stan ciągłego napięcia, bo kochać to nie tylko "czuć" ale przede wszystkim "chcieć". To dlatego w przysiędze małżeńskiej ślubując miłość, nie mówimy, że będziemy kimś całe życie zauroczeni, tylko, że będziemy pragnąć jego dobra i się o niego troszczyć, że będziemy gotować i zajmować się dziećmi, że będziemy się nim opiekować jak się rozchoruje i będziemy z nim wspólnie rozwiązywać problemy i dzielić radości oraz że to samo przyjmiemy od niego. Do tego się zobowiązujemy w przysiędze. Gdyby inaczej rozumieć miłość, gdyby myśleć, że to uczucie, które ma trwać to chyba 90 % małżeństw byłoby zawartych nieważnie.

     Czy jednak oznacza to, że prawdziwa miłość zaczyna się dopiero od ślubu, od momentu wypowiedzenia przysięgi - od momentu podjęcia tej decyzji?

     Nie, jest to decyzja, którą podejmuję w stosunku do osoby z którą jestem, nawet jeśli nie jest jeszcze moim mężem czy żoną.

     Ta decyzja - oparta już wcześniej na poznaniu drugiej osoby i pragnieniu jej dobra prowadzi do tej decyzji przed ołtarzem, a w zasadzie jest to ta sama decyzja, ta sama miłość, tylko tam wypowiedziana głośno i w obecności świadków jako przysięga małżeńska czyni z dwojga ludzi małżonków.

     Trzeba bowiem pokochać przed ślubem, żeby w małżeństwo wejść w prawdzie. To nie jest tak, że żenimy się i nagle zaczynamy kochać bo podjęliśmy decyzję. Nie. Miłość jako decyzja kształtuje się w nas powoli, rośnie, dojrzewa aż zostanie przedstawiona wybrankowi i potwierdzona w sakramencie małżeństwa.

     Jeśli pragniesz dobra dla swojego chłopaka czy dziewczyny, tak bezinteresownie, jeśli dopingujesz go do tego, żeby się rozwijał, jeśli pragniesz jego zbawienia a on pragnie tego dla Ciebie to Wasz związek jest dojrzały i jest na dobrej drodze.

     Taka miłość powstaje każdego dnia, trzeba o nią dbać, nad nią pracować i o nią się modlić, ona nie przychodzi jak burza. Prawdziwa miłość jest cicha, prawie niezauważalna, czasem wymaga dużego trudu i poświęcenia. Buduje się ją pomalutku. Aż pewnego dnia stwierdzamy, że mamy potężną budowlę, że nie sposób dalej bez tej miłości żyć i ma się ochotę ją ciągle budować przez całe życie.

     No i wtedy zwykle mają miejsce oświadczyny.


Kasia i Tomek


Redakcja portalu



   




Wasze komentarze:
 Nika: 30.04.2007, 12:28
 Czy to już miłość czy nadal zauroczenie?? Oto jest pytanie.
 morphine: 03.04.2007, 07:23
 ja się nie zgadzam. po pierwsze u mnie było zauroczenie i miłość. mój były chłopak był we mnie zakochany i jest nadal... jego stan zakochania trwa cały czas, choć nie zwraca uwagi na moje zdanie, na to co czuję. Domyśla się tylko i pragnie mojego dobra. Ja byłam z nim w przyjaźni później przerodziło się to w związek. Mimo, że jestem w trudnej sytuacji i potrzebuję jego pomocy nie chciałabym się związać z nim do końca życia. To raczej nie jest miłość. To dominacja jego uczuć nad moimi. To o czym mowa w artykule to trochę takie nadmuchiwanie uczuć. Ja mimo wszystko wierzę w prawdziwą miłość. Rzadko kto ją spotyka, bo nie każdy ma taką szansę. Ale jeśli dwoje ludzi autentycznie i szczerze się w sobie zakochają to nie widzę możliwości odwrotu. Łączy ich szczere uczucie. A wady, które później zauważają w sobie wzajemnie podsyca tylko związek i wzajemnie się wspierają i kochają nawet za te wady. To jest moje zdanie.
 Ktoś: 30.03.2007, 18:46
 Uważam to za prawdę. I też się chyba zakochałam. Tylko, że o tej osobie wiem tyle ile ona o mnie nie wie nawet w połowie. Chyba jedynie jak wyglądam. Raz czy dwa powiedział mi "cześć". Nienawidzę go jednak, bo to jego ostatni rok w mojej szkole i już go nigdy nie zobaczę. Miłóść jest piękna, ale ślepa.
 Siney: 14.02.2007, 16:55
 Szczera prawda. Ale to takie trudne oddzielić miłość od zauroczenia...
 heniu: 22.01.2007, 23:01
 wszystko jest wspaniale jak sie ma kogos takiego jak moja mila.ale....szkoda ze mnie to tak wszystko przerasta,ale dobrze miec swoje idealy,wiele zalezy od drogiej polowki bo ile mozna sie spalac dla drogiego czlowieka.sw.piotr zaparl sie Jezusa a co dopiero ja zwykly zjadacz chleba ....pozdawiam
 eMSi: 11.01.2007, 14:28
 Hmm...ja jestem jeszcze na etapie rozpoznawania czym jest tak naprwde miłość, więc ten artykuł bardzo mi się przyda...dzięki :)
 Basiula: 06.01.2007, 13:06
 Sama prawda
 Karola: 31.12.2006, 22:59
 :) Zgadzam się, choć jeszcze czegoś takiego nie przeżyłam. Ale może kiedyś- kto wie?;)
 Dzieciak: 22.11.2006, 20:24
 Podpisuję się pod tym rękoma, rękami, nogami, nóżkami i jak tylko się da!!!
 
[1] [2] [3] (4)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej