Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
List do dziewcząt VII
o dziewictwie, czystości i miłości

     Cześć! Tu Wasz starszy brat. Skończyłem właśnie pisać list do chłopców, ale i o Was przecież myślę. Napiszę dziś mniej więcej na ten sam temat, a więc o tym, dlaczego mamy zachowywać czystość przedmałżeńską... Na takie pytanie odpowiedziałabyś może po prostu, że zachowujesz czystość, bo Pan Bóg tak chce, a nieczystość jest grzechem. Koniec, kropka. I słusznie! To jest najlepsze uzasadnienie!... Pan Bóg mnie kocha, chce dla mnie tego, co najlepsze, i dlatego dał mi przykazania.

     Przypomina mi się pewna wzruszająca scena z Księgi Tobiasza. Stary Tobiasz tuż przed śmiercią poucza swego syna: "Przez wszystkie dni swoje pamiętaj o Panu, dziecko moje, nie gódź się dobrowolnie na grzech i nie przekraczaj Jego przykazań... Posiądziesz wielkie dobra, jeśli będziesz bał się Boga, wystrzegał wszelkiego grzechu i jeśli będziesz czynił to, co dobre przed Panem, Bogiem twoim" (Tob 4, 5-21). Oczywiście, pełnienie przykazań daje "wielkie dobra", niekoniecznie materialne. Są większe dobra niż materialne, duchowe mianowicie, np.: miłość, radość, szczęście. Znajduje się je tylko na drodze Bożych przykazań. Miłość, radość, szczęście bez Boga, to tylko namiastki.

     Czasami jednak, bynajmniej nie ze złej woli, poszukujemy rozumowego uzasadnienia tego, w co wierzymy. Nie dlatego, żeby to zakwestionować. Ufamy naszemu Ojcu w niebie, ale chcielibyśmy też uzasadnić sposób naszego życia, zwłaszcza kiedy inni, którzy utracili, niestety, wiarę, uzasadniają- i to całkiem przekonywająco - swoje grzechy.

     Nie pomyśl przypadkiem, że Pan Bóg przez pomyłkę ułożył np. VI przykazanie, a ten czy ów Twój kolega albo koleżanka odkryła nagle (w "Bravo" powiedzmy), co jest rzeczywiście dobre, a co złe. Pan Bóg się nie pomylił, bo się pomylić nie może, a to, co powiedział, było prawdą, jest prawdą i będzie prawdą do końca świata i nikt, choćby był nie wiem jakim geniuszem, nic lepszego niż 10 przykazań nie wymyśli. Nawet gdyby wszyscy geniusze na świecie zebrali się i myśleli w dzień i w nocy 20 lat albo 50, to i tak lepszych zasad życia niż 10 przykazań nie wymyślą... A to, że niektórzy ułożyli sobie własne 10 albo 5 przykazań i żyją według nich to inna rzecz. Mogą wyjść na tym tylko jak "Zabłocki na mydle", a właściwie to znacznie gorzej.

     Pogłówkuję dzisiaj jeszcze troszeczkę i postaram się uzasadnić, dlaczego Pan Bóg chce. abyśmy zachowywali czystość przedmałżeńską. Oczywiście będzie to częściowe tylko uzasadnienie.

     Któż zdoła do końca zgłębić Bożą mądrość? Nikt!

     Czystość jest piękna, atrakcyjna, pociągająca

     Zaglądnąłem do mojego zeszyciku z myślami różnych mądrych ludzi, które wynotowuję sobie, czytując książki. Teraz będzie dużo cytatów.

     "Każda cnota - pisze św. Jan Bosko, wielki przyjaciel młodzieży - jest cennym ornamentem duszy i czyni j ą drogą Bogu i ludziom. Ale święta czystość jest królową cnót, anielską cnotą, klejnotem tak cennym, że ci, którzy ją posiadają, stają się jak aniołowie Boży w niebie, choć jeszcze ubrani w śmiertelne ciało".

     Matka Teresa z Kalkuty mawiała: "Nie ma większej ozdoby dla duszy ludzkiej niż cnota czystości". Właśnie! Piękne serce czyni człowieka miłym Bogu i ludziom, a czystość jest szczególną jego ozdobą. Jeśli miałbym z kimś żyć do końca życia, to chciałbym z aniołem, bez wątpienia.

     Św. Leonard z Porto Maurizio powiedział z kolei tak: "Jedna dziewica czysta duszą i ciałem jest warta więcej niż wszystkie królowe świata ze swymi bogactwami". Jedna dziewica, zwłaszcza jako kandydatka na żonę, jest więcej warta niż wszystkie słynne modelki z pierwszych stron żurnali mody plus wszystkie równie bogate jak zepsute gwiazdy filmowe i estradowe.

     Współczesny playboy jest przystojny, czarujący, dowcipny, modny. Cóż z tego?... Lubi opowiadać o swoich podbojach, jest przecież przeważnie duszą towarzystwa. Z Kasią robił takie a takie rzeczy, Wiesi trzeba powiedzieć kilka razy, że się ją kocha, aby osiągnąć swoje cele, Zosię natomiast zabrać na dyskotekę i trochę napoić piwem, itd. Tak opowiadają w męskim towarzystwie. Co gorsza, mówią prawdę.

     Na pewno chciałabyś mieć męża czystego serca, który potrafił poczekać na ciebie bez "rozmieniania się na drobne". Jasne! Św. Escriva de Balaguer pisze: "I właśnie wśród ludzi czystych znajdują się najdoskonalsi pod każdym względem. Wśród rozpustników natomiast przeważają bojaźliwi, egoiści, obłudnicy i okrutnicy - wszyscy pozbawieni prawdziwej męskości". Dodałbym od siebie, że rozpustnice (czy jak się teraz mówi - "nowoczesne dziewczyny") pozbawione są prawdziwej kobiecości. Z całą pewnością!

     Jeszcze trochę o pięknie dziewic. R. Garrigou-Lagrange w znanym podręczniku duchowości zauważa: "Ciało przez czystość niejako się odnawia; coraz bardziej pozwala przeświecać duszy. Człowiek dzięki tej cnocie staje się prostolinijny; o ile sztuczne jest zachowanie światowej damy, o tyle proste jest zachowanie dziewicy... Ciało przez czystość pięknieje, bo wszystko co czyste jest piękne: czyste niebo, czysty diament, który przepuszcza światło nie zatrzymując go... Ciało przez czystość nabiera spokoju, a nawet w pewnym sensie staje się niezniszczalne. Podczas gdy grzech postarza ciało przedwcześnie, niszczy je, zabija - dziewictwo je konserwuje." Francuski pisarz F. Mauriac tę ostatnią myśl wyraża podobnie: "Czystość uwiecznia stan młodości. W zmęczonych i pomarszczonych twarzach niektórych kapłanów widziałem błyszczące oczy młodzieńców." I można też czasami dostrzec w młodych twarzach chłopców i dziewcząt zmęczone, znużone oczy starców i staruszek.

     Na koniec zacytuję jeszcze raz Matkę Teresę. "Największy dar - o ile większy niż pieniądze, niż posag - jaki możecie sobie ofiarować w dzień ślubu, to czyste serce, to dziewicze ciało... Gdy tracicie czystość, zło zaczyna wchodzić do waszego życia. Serce czyste to serce radosne i wolne".

     Zachowując czystość uczysz chłopaków szacunku do siebie i dziewczyn w ogóle

     Czystym lub nieczystym jest się nie tylko w czynach, ale i w myślach, słowach, sposobie bycia, sposobie ubierania się.

     Tak przyjemnie rozbudzać zainteresowanie chłopaków super mini spódniczką, gołym brzuchem, obcisłymi szortami! A dodatkowy plus, że jest się jeszcze modną, "na topie". Takie to łatwe, a tak przyjemnie łaskocze próżność... Właściwie bez wysiłku, a jakie rozbudza się zainteresowanie! Tyle można osiągnąć, nawet złapać męża! Jest to swego rodzaju handlowanie ciałem, nieprawdaż? Nie dla pieniędzy, ale dla psychicznych gratyfikacji czy osiągnięcia swoich celów.

     (Nawiasem mówiąc, zastanawiam się, co wymyślą w tym roku "dyktatorzy mody". Cóż oni z tymi biednymi dziewczynami nie wyprawiają! W zeszłym roku ciekawa była propozycja chodzenia z rozpiętym guzikiem w jeansach. Goły brzuch i rozpięty guzik, tak że widać kawałek - przepraszam za słowo - majtek. Pierwszy raz, kiedy zobaczyłem tak modnie ubraną dziewczynę, pomyślałem sobie: "Bardzo spieszno jej chyba siusiać". Ale okazało się wkrótce, że nigdzie jej nie było spieszno. Taka moda... Męskim odpowiednikiem tego projektu byłoby chodzenie z rozpiętym rozporkiem... Panie i panowie projektanci mody! Może coś takiego zaproponować klientom? To byłoby urocze! A jakie śmiałe, niekonwencjonalne, nowoczesne!)

     I tak niektórzy chłopcy, kiedy już się dość pobudzi ich wyobraźnię gołymi udami, przeźroczystymi spodniami, chodzeniem po ulicy w samych rajstopach albo majtkach (oficjalnie nazywa się je szortami), to później puszczają sobie w wyobraźni filmy porno we własnej reżyserii, z sobą i taką modnie ubraną dziewczyną w rolach głównych. Co się tam dzieje na tych filmach! Oj oj oj! Może niejedna by się wystraszyła, gdyby zobaczyła jakie myśli rozbudziła. (Kręcenie filmów porno, choćby na własny użytek i choćby tylko w wyobraźni jest poważnym grzechem i ci, którzy inspirują do tego grzechu, biorą na siebie jakąś część odpowiedzialności za niego).

     Inni natomiast chłopcy, ci którzy zachowują czystość i może nawet mocno walczą o nią, odbierają takie biegające po mieście na pół gołe dziewczyny jako agresywne i manipulujące.

     Stare przysłowie: "Jak cię widzą, tak cię piszą" często sprawdza się. Jeśli dziewczyna ubierze się, jak gdyby pracowała w klubie strip-teasowym, to też, w mniejszym c zy większym stopniu, będzie tak traktowana. Jeżeli sama się nie szanuje, jak może się spodziewać, że inni będą ją szanować. Jeżeli daje się pożądanie, otrzymuje się pożądanie. Co się sieje, to się zbiera. Jest się agresywną, zbiera się agresję. (Albo inne ją zbierają).

     Rada starszego brata jest następująca: nie zapominaj, że mężczyzna inaczej przeżywa swoją seksualność niż kobieta. Bodźce wzrokowe szczególnie pobudzają jego zmysłowość. Ubieraj się tak, zachowuj się tak, aby dać chłopakowi szansę patrzenia na Ciebie z szacunkiem, z miłością. Nie każdy jest już doskonały i nie każdego stać na heroiczne walki w obronie czystości myśli i wyobraźni. Trzeba pomagać chłopakom!

     Czystość chroni przed zranieniami emocjonalnymi

     Zakochanie nie oznacza jeszcze miłości, prawda? Gorące uczucia nie muszą świadczyć o prawdziwej miłości. Niektóre dziewczyny - zauważ - zakochują się na śmierć i życie ze średnią częstotliwością raz na 3 miesiące. Swojego męża chcą jednak kochać nie tylko 3 miesiące. Miłość, ta prawdziwa, jedyna, to coś innego niż zakochanie. Zakochanie mija tak szybko, jak powstało (zaś "miłość nigdy nie ustaje" - Kor 13, 8) i potem z perspektywy czasu dziękuje się za to Opatrzności, bo obiekt "miłości" - okazuje się - wcale nie był wart tych uczuć, które wzbudził. Uczucia mogą zwieść, nakładają - jak się mówi - "różowe okulary", powodują, że "traci się głowę". Głowa jednak nie na darmo została nam dana i nie należy dopuszczać do stanu, w którym się ją traci.

     Gorzej jeżeli dziewczyna - co też się zdarza - daje swojemu ukochanemu (wkrótce przestanie nim być) jakieś "dowody miłości". Bardzo bolesna jest konstatacja - kiedy uczucia miną - że godziło się na jakieś intymne rzeczy, w przekonaniu, że on kocha, a on chciał się tylko zabawić, tak jak teraz zabawia się z inną... Najgorzej jeśli dziewczyna oddała się komuś takiemu. Ona jeszcze zastanawia się, czy nie jest w ciąży, a on już radośnie "kręci" z inną. To bardzo, bardzo boli.

     W życiu nie zawsze należy kierować się emocjami. W moralnych wyborach zaś trzeba zawsze kierować się zasadami. Pan Bóg podał nam zasady życia, które chronią nas również przed emocjonalnymi zranieniami. "Nie cudzołóż" - mówi. Przed ślubem pełna czystość, choćby, nie wiem co, działo się w sercu.

     Jeszcze jedna rada starszego brata: Jeżeli chłopak dąży z uporem do jakichś intymności, albo domaga się "dowodów miłości", wcale nie kocha, możesz być pewna, choćby zapewniał o tym co 5 minut. Jest to tylko pożądanie, które nazywa "miłością", albo nawet tylko manipulacja, żeby coś osiągnąć. Prawdziwa miłość wzbudza szacunek i rycerskość do dziewczyny. Miłość czyni chłopaka pokornym, delikatnym, czystym, wynosi ponad własny egoizm. Miłość przecież "nie dopuszcza się bezwstydu" (Kor 13, 5).

     Powiesz być może, że masz i takie koleżanki, które zmieniają chłopaków jak rękawiczki, nawet same pchają się im do łóżek, a nic szczególnego z tego powodu nie przeżywają. W każdym razie nie widać, żeby były specjalnie zranione... Do końca nie wiesz, co przeżywają... A poza tym, oczywiście, są różne dziewczyny. Są i takie, które mają codziennie po kilku klientów i nic sobie z tego nie robią. Stępiła się trochę ich wrażliwość, ale taki stan ducha nie jest naszym ideałem, prawda?

     Utrata niewinności kosztuje

     Różne bulwarowe czasopisma "dla młodzieży" publikują z upodobaniem relacje dziewcząt na temat ich "pierwszego razu". Wynika z nich przeważnie, że miło i przyjemnie i "na topie" jest utracić dziewictwo, byle tylko się "zabezpieczyć". Pod wpływem tej propagandy płynącej i z innych kierunków są dziewczyny, które zaczynają się strasznie martwić, że mają 21, 23 albo więcej lat i jeszcze są dziewicami. Czyli martwią się, że dotąd nie były łatwe, ale dobrze żyły. Popełnić ciężki grzech - to będzie dopiero szczęście!... Ciężki grzech to największe nieszczęście, jakie może spotkać człowieka. Maria Goretti, Karolina Kózkówna i wiele innych, wolały oddać życie niż popełnić grzech nieczystości.

     Psychologowie mówią, że utrata dziewictwa pozostawia w psychice trwały ślad. Raz utraconej niewinności, nie można odzyskać. Dziewczyna nie będzie już taka sama po swoim "pierwszym razie". Dobrze ilustruje konsekwencje utraty niewinności pewna sytuacja z powieści De Mauriera p.t. "Filcowy kapelusz". Mianowicie, młody bohater po raz pierwszy w życiu ciężko się upił. I kiedy 48 godzin potem doszedł w pełni do siebie "... zauważył, że stała się rzecz smutna i dziwna! Jak gdyby oddech, który powoduje matowienie, pokrył lustro jego wspomnień pozostawiając lekką na nim powłokę, tak że żadne przeszłe zdarzenie, które chciał zobaczyć w tym lustrze, nie odbijało się już z dawną wyrazistością. Ostra jak brzytwa zdolność dotarcia oraz przywołania uroku i blasku i istoty rzeczy przeszłych, została stępiona. Jak by ta szczególna radość - dar przywoływania przeszłych uczuć, przeżyć, sytuacji i czynienia ich na powrót rzeczywistymi, przez zwykły wysiłek woli, została mu odebrana. Nigdy nie odzyskał już w pełni tej jakże cennej zdolności - dobrodziejstwa młodości i szczęśliwego dzieciństwa, którą kiedyś posiadał, nie wiedząc nawet o tym..."

     Utrata dziewictwa przed małżeństwem, to nie jest mała rzecz. Nie zbadano dotąd dokładnie jak bardzo negatywne są tego duchowe i psychiczne skutki. W każdym razie żadne "zabezpieczenia" przed nimi nie chronią.

     Czystość przygotowuje do udanego współżycia w małżeństwie

     Natomiast wiadomo (mówią o tym badania psychologiczne), że jeżeli "pierwszy raz" zostanie skojarzony z negatywnymi emocjami, pozostawi trwały negatywny ślad w przeżywaniu swojej seksualności i relacjach z mężczyznami. Np. jeżeli "pierwszy raz" był wykorzystaniem przez mężczyznę, jeśli dokonał się pod wpływem alkoholu lub w niesprzyjających warunkach zewnętrznych, jeżeli towarzyszył mu lęk (np. przed ciążą) itp., całe późniejsze współżycie seksualne będzie przez to doświadczenie naznaczone. Ciekawa rzecz, ankiety pokazują, iż zadziwiająco wiele kobiet (również mężczyzn) nie znajduje satysfakcji we współżyciu małżeńskim. Źródeł tego stanu należy chyba szukać we współżyciu przedmałżeńskim, a zwłaszcza w "pierwszym razie".

     We współżyciu przedmałżeńskim właściwie zawsze jest coś negatywnego; albo emocje, albo warunki zewnętrzne albo motywacje. Te ostatnie przeważnie rozbudza wulgarna i płytka dominująca "kultura": bo trzeba być nowoczesną, bo mówią, że to jest przyjemne, bo ciekawe, jak to jest, bo już bym chciała być dorosłą, bo "wszyscy to robią", bo chłopak tego się domaga, a ja go nie chcę utracić, itp. To są negatywne motywacje.

     Wykoślawia, spaczą, powiedziałbym profanuje swoją seksualność ktoś, kto jej używa, by udowodnić sobie, że jest atrakcyjny, dorosły lub nowoczesny, albo by nie odstawać od środowiska, albo zabić nudę, dostarczyć sobie przyjemności, manipulować mężczyznami, uśmierzyć samotność czy poczucie niższości, itp. Akt seksualny bowiem nie ma służyć do osiągnięcia jakichś własnych celów, ale ma wyrażać BEZINTERESOWNE oddanie się sobie kobiety i mężczyzny; całkowite, bezwarunkowe, nieodwołalne, na zawsze. Małżeństwo jedynie stwarza warunki do takiego oddania się sobie. Jeżeli ktoś wykorzystuje swóją seksualność do takiego czy innego egoistycznego celu, uczy się błędnego jej przeżywania, co później może być bardzo trudne albo niemożliwe do naprawienia, uleczenia (i żadne "zabezpieczenia" przed tym nie chronią.) Wniosek jest następujący: nie należy rujnować swojego życia seksualnego w małżeństwie przez zabawy w męża i żonę. Seksualność jest rzeczą zbyt cenną, ważną, powiem świętą, aby się nią bawić.

     Czystość prowadzi do prawdziwej miłości

     Dawcą, źródłem najpiękniejszej, najgłębszej miłości jest Bóg. Sam ,jest miłością" (J 4,16). Św. Paweł pisze: "...miłość, jaką Bóg was umiłował, napełnia nasze serca dzięki Duchowi Świętemu, którego otrzymaliśmy" (Rz 5, 5). A w innym miejscu: "Owocem zaś Ducha jest miłość..." (Gal 5, 22).

     Miłość, ta prawdziwa, jest owocem działania w sercu Ducha Świętego, z którym człowiek musi współpracować, między innymi przez zachowanie czystości. "Ciało bowiem do czego innego dąży niż Duch, a Duch do czego innego niż ciało" (Gal 5, 17). Grzechy cielesne nie pozwalają na działanie Ducha Świętego w naszym sercu. Tam gdzie się je popełnia, nie może być prawdziwej miłości. Mogą być jakieś uczucia, owszem, może być pożądanie, które zostało nazwane "miłością". Miłość narzeczonych, jeśli ulegną pokusie, nie będzie rozwijać się, a przeciwnie, obumierać.

     Św. Escriva de Balaguer tak to wyraża: "Miłość jest jak nasienie, które wyrośnie i wyda owoce o najwspanialszym smaku, jeśli zwilży je zdrój czystości." A R. Garrigou-Lagrange tak: "Czystość doskonała daje duszy miłość Boga i bliźniego, która jest prawdziwie tym "stokroć", które wynagradza ponad miarę wszystkie ofiary spełnione lub jeszcze pozostające do spełnienia". Czyli ofiary ponoszone dla zachowania czystości są wynagradzane stokrotnie miłością, którą Bóg wlewa w serce.

     Kochane Siostrzyczki! Tyle na dziś. Zbliża się koniec roku szkolnego, "co oznacza, że trwa ostateczna walka o kształt świadectw" - jak napisała do mnie pewna "biedroneczka" z Kłodzka. Wkrótce na szczęście wakacje... Propozycji, jak je spędzić, będzie dużo. Nie wybierzcie byle jakich. Te z "Bravo" czy "Filipinki" zostawcie innym... Sam chciałbym znowu wziąć udział w pielgrzymce z Suwałk do Wilna, organizowanej mistrzowsko przez księży salezjanów. Bardzo miło wspominam zeszłoroczną, ale nie wiem, czy mi się uda pójść w tym roku. Sporo jest w ogóle Bożych propozycji. Jest w czym wybierać.

Do następnego razu. Cześć!
Niech Was Pan błogosławi i strzeże.



Wasz starszy brat, Jaś Bilewicz


Publikacja za zgodą redakcji

nr 3/2002


   




Wasze komentarze:
 Mateusz (ma86ti@prokonto.pl): 05.09.2016, 17:33
 Dla mnie czystość dziewczyny jest ważna. Gdybym się ożenił z dziewczyną, która wcześniej współżyła, albo sam bym współżył, to ciężko by było o wzajemne zaufanie. To by gdzieś w człowieku siedziało i "gryzło" sumienie. Zależy mi na tym, żeby Przyszła Żona czuła się kochana i żeby nasza miłość wzrastała z biegiem lat. To takie moje świadectwo ,że będzie pierwszą i jedyną Kobietą. Żeby było wzajemne wsparcie i zrozumienie. Bardzo ważna jest ścisła więź z Panem Bogiem, którego zaprosiliśmy do naszego związku.
 Letty : 06.07.2015, 03:30
 A co z dziewczynami które nie straciły cnoty z wyboru tylko przez gwałt? Bo moja znajoma z liceum właśnie do takich się zalicza, z resztą przez to i tak powiedziała że nigdy nie zaufa mężczyźnie..
  Ująłu o: 18.01.2014, 11:03
 Kupa
 Paulina Maria: 11.03.2012, 19:51
 Kiedy miałam 14 lat zaczęłam spotykać się z chłopakiem o 4 lata starszym. To był mój pierwszy związek, byłam niedoświadczona i dość naiwna. Wierzyłam, że chłopakowi zależy na mnie a nie na cielesności. Niestety myliłam się. Chłopak w którego byłam zapatrzona okazał się zepsuty do szpiku kości. Po około półtora roku powiedział abym dała mu `dowód swojej miłości`. Spojrzałam tylko na niego drżąca i wystraszona jak by nie rozumiejąc czy prosi o to o czym pomyślałam. W jednej chwili straciłam naiwną wizję `jego uczucia` do mnie. Na szczęści serce nie pozwoliło mi na to. Po prostu poczułam, że ten chłopak na mnie nie zasługuje. Jego nacisk jeszcze bardziej mnie do tego przekonywał. Odeszłam od niego. Zawiedziona jego postępowaniem czułam żal w sercu i smutek. Popadałam w depresje, dużo płakałam. Znienawidziłam mężczyzn, miałam ochotę zemścić się za wyrządzone mi krzywdy i oszustwo. Straciłam wiarę w szczerość i dobroć ludzi. Wszędzie widziałam tylko obłudę. Zrobiłam się zgorzkniała i zamknięta w sobie. Wtedy poznałam Darka. Bałam się że i on chce mnie zranić więc początkowo byłam wobec niego chłodna. Później poczułam, że rozmawia ze mną inaczej niż wszyscy. Zaczęłam rozumieć, że nie zależy mu na tym by mnie po prostu wykorzystać. Patrzył mi głęboko w oczy, interesowała go moja osobowość, moje zainteresowania i odnosił się do mnie z prawdziwym szacunkiem. Chyba wyczuł, że w środku jestem zagubioną, wrażliwą dziewczynką i wiedział, że cierpię, że potrzebuję wsparcia bo sama sobie z tym nie radzę. Po pewnym czasie spostrzegłam że zaczynam mu mówić o swoich uczuciach i problemach, które tak długo trzymałam w swoim zranionym sercu. Odzyskałam radość z życia i przede wszystkim nadzieję. Do dziś nie wiem dlaczego poczułam ze mogę mu zaufać. Wierzę, że Bój miał w tym swoją ingerencję, chcąc przywrócić mi wiarę w DOBRO. Pierwszy raz w życiu poczułam, że komuś na prawdę na mnie zależy. Nie na seksie tylko na mnie, na mojej duszy. I do dziś dziękuje Panu Bogu za to, że dał mi wtedy to uderzenie rozsądku, które sprawiło, ze postanowiłam zachować swoją cnotę. Nie wiem co bym zrobiła gdybym uległa namowom. Pewnie znienawidziłabym siebie i do końca życia miałabym wyrzuty sumienia i odrazę do samej siebie. Darek przywrócił mi poczucie mojej własnej wartości i uświadomił mi że jestem `prawdziwym skarbem`. Dziś jestem z nim prawie 3 lata i wierzę, że to dopiero początek naszego wspólnego życia. :) Modlę się o to by Bóg dawał nam siłę i wytrwałość w dążeniu do celu i by na zawsze złączył nasze dwa serca. Dużo rozmawiam z Darkiem i na prawdę bardzo go kocham. Pozwolił mi uwierzyć w prawdziwą miłość opartą na zaufaniu, wsparciu, szczerości, szacunku do siebie wzajemnie... Troszczy się o mnie, o moje serce i o mój spokój duchowy. Ucieszył się kiedy powiedziałam, ze chciałabym zachować moje dziewictwo do nocy poślubnej, że pragnę kochać się dopiero po ślubie i to z osobą z którą będzie się na dobre i na złe, złączeni przez Boga - na zawsze. Cnota to piękny dar, który można podarować drugiej osobie, ale tylko tej, która na prawdę na to zasługuje. Dlatego apeluje, Dziewczyny! Nie dajcie się wykorzystywać i nie wierzcie naiwnie w tanie teksty. Bo taka jest prawda że jeśli mężczyzna NA PRAWDĘ kocha to zaczeka. I nie ma żadnych `ale`! Życzę wytrwałości i dużo wiary w PRAWDZIWĄ MIŁOŚĆ. :)
 Magdalena: 18.05.2011, 19:37
 Piękny artykuł... Lecz niestety po raz kolejny muszę zwrócić uwagę na kardynalny błąd, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością:( To nieprawda, że "bodźce wzrokowe szczególnie pobudzają zmysłowość mężczyzny" i że niby tym różnimy się w przeżywaniu swej seksualności. Nic bardziej błędnego - ta cecha zupełnie nie zależy od płci! Ludzie dzielą się na wzrokowców, słuchowców i kinestetyków, natomiast to, jaki kanał zmysłowy dominuje u danej osoby nie ma nic wspólnego z płcią! Przypisywanie tej cechy mężczyznom jest tylko pustym, utartym sloganem, który powstał kiedyś w społeczeństwie na zupełnie błędnej płaszczyźnie rozumowania... Po prostu kobiety są ze swej natury płcią piękną, ich ciało jest atrakcyjniejsze niż mężczyzn - stąd właśnie to naturalne pragnienie podziwiania kobiecej urody (i to nie tylko przez płeć przeciwną, bo przecież każdy lubi zachwycać się pięknem - może nawet kobiety bardziej) - to jest sedno sprawy, a nie jakiś utarty slogan, który usilnie fałszuje znaczenie słowa "wzrokowiec", a z kobiet bezmyślnie robi płeć pozbawioną wzroku, co zresztą wykluczają wszystkie badania - ale o tym się nie mówi, a utarty slogan wciąż istnieje:( Bardzo mnie to boli i denerwuje, bo sama jestem wzrokowcem, jak większość kobiet (i w ogóle większość ludzi).
 mim: 07.05.2011, 21:23
 do 'anonima' - masturbacja zawsze jest grzechem...
 oo: 03.01.2011, 04:05
 ech ludzie ludzie...jak wy potraficie manipulować człowiekiem. Macie niewyobrażalną moc wzbudzania w człowieku strachu. Islam i chrześcijaństwo? niedaleko pada jabłko od jabłka.
 ...: 15.10.2010, 16:58
 ...
 MojaHistoria: 21.02.2010, 15:58
 Mam 20 lat. Niedawno rozstałam się z chłopakiem... był moim ideałem (tak mi się wówczas wydawało) Po roku chciał żebyśmy zaczęli współżyć. Było mi ciężko, czułam, że go kocham i sama tego chciałam, jednak twardo trzymałam się swoich zasad. Jakiś czas temu jak to sie przysłowiowo mówi "wyszło szydło z worka". Mój "ukochany" powiedział, że już nie wytrzyma z taką cnotką niewydymką jak ja... Nawet nie wiecie jak bardzo mnie to zabolało... Dla mnie oznaczało to jedno-koniec miłości. Wiem, że to co powiedział miało zmusić mnie do współżycia. Ja jednak ze łzami w oczach nic nie mówiąc odeszłam. Od tamtej pory się nie widzieliśmy. Przez jakiś czas było źle, bardzo źle... Myślałam, że jestem jakaś nienormalna. Z każdej strony słychać, o 13 latkach tracących dziewictwo... Średni wiek inicjacji seksualnej przypada na 17 rok życia. A ja? 20 lat i nic... Byłam załamana, ale do czasu. Pewnego dnia uświadomiłam sobie, że wygrałam :) wolę nie myśleć co by się stało, jakbym "kochała się"(cóż za nietrafny termin) z tym chłopakiem... Teraz jestem szczęśliwa. Kilka dni temu w moim sercu znowu zapłonął promyczek nadziei. Proszę o modlitwę, by tym razem moje życie ułożyło się tak jak powinno :) Więc teraz wnioski! Kochane, dziewictwo to cenny dar, ja byłam pewna, że spotkałam miłość aż do śmierci, ideał z którym stworzę szczęśliwą rodzine. Same widzicie jak zakończył się ten związek. A tak nawiasem, co to za noc poślubna, jeśli współżyje się poraz 100? :D Pozdrawiam :*
 nie gwiazdeczko: 15.06.2009, 09:27
 nie oniesmielisz :) zwlaszcza takiego, ktory bedzie Cie kochal, czego z calego serca Ci zycze. \/\/
 Gwiazdeczka: 20.04.2009, 23:31
 wiem ze mzoe to głupio zabrzmi ale czy majac ponad 23 lata i będac dziewica nie oniesmiele chłopaka ? nie wiem jak na to zareaguje jesli si ejzu taki pojawiłby... prosze o poradę
 michał: 04.12.2008, 19:32
  Charakterystyka Tadeusza Soplicy
 Sadlaczek: 15.10.2008, 09:19
 DZiewczyny nie dajcie sie wykorzystac pilnujcie czystosci swojej
 anonim: 23.11.2007, 21:14
 piszesz ze to nasza wina ze ich pobudzamy, a nawet ksiadz powiedzial mi ze masturbacja nie jest grzechem gdy nie jest rodzona ze stronek porno itd, takto jest to naturalnee!
 mycha: 21.08.2007, 20:52
 hmm... czystość to jest coś czego nie można odzyskać.... Ale jak to bywa zwykle docenia się to dopiero kiedy sie straci. I jest wtedy: miało być tak pięknie, a jest jak jest... A czasu cofnąć nie można... niestety
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej