Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Życie jest piękne!

     Mam 27 lat, mój mąż 31, mieszkamy na wsi. Wywodzimy się rodzin o tradycyjnym podziale ról, gdzie tato pracował zawodowo, a mama zajmowała się domem i wychowaniem dzieci. W mojej rodzinie było nas czworo, w rodzinie męża - troje.

     Kiedy poznaliśmy się, ja miałam 22 lata, on 26. Pobraliśmy się 2 lata później. Obecnie jesteśmy prawie dwa lata po ślubie i mamy sześciomiesięcznego Michałka. Narodzinom naszego syna towarzyszył także mój mąż. Było to dla nas ogromne, radosne przeżycie. Jesteśmy naprawdę szczęśliwym małżeństwem i rodziną, a między nami jest prawdziwa szczerość i miłość. Oczywiście nikt nam tego nie dał w prezencie ślubnym, nad tym pracujemy sami od początku naszej znajomości.

     Zaczęło się zwyczajnie - telefony, odwiedziny, ciasto, kawa i długie rozmowy o wszystkim i o niczym. Może to niektórym wyda się śmieszne, ale przez ponad pół roku mój chłopak nie próbował mnie nawet pocałować. Przyznam się, że zaczęłam się zastanawiać, czy z nim jest wszystko w porządku, bo tak bardzo różnił się od tych chłopców, których znałam. Później okazało się, że w swojej delikatności nie chciał mnie zrazić do siebie.

     Po roku znajomości poszliśmy razem na pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę. To był czas, kiedy mieliśmy okazję lepiej się poznać w różnych sytuacjach. Wtedy też padła pierwsza nieśmiała propozycja ślubu. Jesienią zaczęliśmy chodzić na katechezy dla narzeczonych. Potem w grudniu był wyjazd do Wrocławia na Spotkanie Młodych. Zaczęło być coraz trudniej. Przestało nam wystarczać trzymanie się za rękę, czy krótki pocałunek. Postanowiliśmy jednak, że mimo wszystko to nie będzie silniejsze od nas. Zawsze chciałam złożyć - dopiero swojemu mężowi - dar dziewictwa. Narzeczony wiedział o tym, uszanował moją decyzję i dołożył wszelkich starań, aby tak się stało. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że przyszło mi to łatwo. Staraliśmy się jak najczęściej przystępować do Sakramentów św., aby mieć siłę wytrwania w czystości. Naprawdę trzeba się dużo modlić, aby nie ulec pokusie. Dziś wiem, że można, bo nam się to udało. Umieć czekać, wyrabiać w sobie cnotę cierpliwości - to trudne, ale możliwe. W dzień naszego ślubu z nieba padał deszcz, ale nad nami świeciło słońce. Byliśmy naprawdę szczęśliwi i radośni. Mogliśmy ofiarować Bogu i sobie nawzajem dar naszych czystych serc. Byliśmy dla siebie pierwszymi partnerami, nie mieliśmy żadnego doświadczenia - i to było piękne. Mogliśmy się teraz uczyć siebie - krok po kroku bez pośpiechu, mając nad sobą błogosławieństwo Boże.

     Podczas naszego narzeczeństwa zapoznaliśmy się z naturalną metodą regulacji poczęć. Wzięłam się do solidnej obserwacji swojego organizmu oraz do pomiarów temperatury. Oboje z mężem jesteśmy przekonani o skuteczności tej metody i chcemy kierować się tylko jej zasadami. Oczywiście tu też potrzeba trochę opanowania i wzajemnej wyrozumiałości. Jest to jednak o tyle łatwe, że już nauczyliśmy się czekać. Ponadto dla małżonków seks nie powinien stanowić centrum ich życia. Owszem, jest przyjemny, piękny i naprawdę jednoczy. Nie znaczy to jednak, że w czasie kiedy nie możemy współżyć, kochamy się mniej. Miłość można wyrażać sobie na tyle różnych sposobów.

     Godnie przeżyte narzeczeństwo nauczyło nas szacunku wobec siebie, nauczyło nas patrzeć na siebie jako na osoby, a nie ciała, nauczyło nas sztuki rozmawiania ze sobą, szczerości. Nasza miłość na nowo się umacnia każdego dnia. Staramy się, aby nigdy nie zabrakło nam wobec siebie (i nie tylko) czułości i dobroci. Ogromne znaczenie ma tutaj nasza wspólna modlitwa, wspólne czytanie Pisma św., odmawianie różańca. Bo najważniejsze jest umieć ofiarować wszystkie swoje sprawy Bogu. To nas bardzo jednoczy i nie pozwala nigdy zasnąć pogniewanymi.

     To chyba wszystko, co chciałam napisać, oczywiście w tzw. telegraficznym skrócie, bo tak naprawdę życie jest o wiele bogatsze i piękniejsze niż tych kilka zdań. Jedno jest pewne - trzeba chcieć... Musi to być nasza decyzja oraz ogromna współpraca z Bogiem. A to, że warto, przekonaliśmy się sami i doświadczamy tego każdego dnia. Nic nie dzieje się samo, wszystko jest jakąś konsekwencją naszego wcześniejszego postępowania.


Małgorzata


   




Wasze komentarze:
 Danusia: 04.03.2009, 15:59
 Wspaniale swiadectwo Malgosiu, ciesze sie ze jeszcze sa ludzie ktorzy tak bardzo potrafia zaufac Panu i oddac Mu calego siebie i cale zycie - terazniejszosc i przyszlosc. Pozdrawiam Cie goraco i zycze obfitych darow Ducha Swietego dla Waszej Rodzinki.
 natalka: 20.02.2009, 14:21
 piękne śwaidectwo juz wiem co w życiu jest ważne powodzenia małgosiu:)
 jagodka: 29.01.2009, 18:02
 trzeba dużej wiary do takiego kroku , zazdroszcze
 Ewa: 30.10.2008, 12:54
 Gratuluję, podziwiam, zazdroszczę.Oby jak najwięcej takich dojrzałych małżeństw.
 AW..agU: 06.06.2008, 10:18
 Szczescie wyczhodzi od nas nie ze swiata zewnetrznego>>w nas jest BOG
 M.: 03.02.2008, 00:32
 Może mam dziwne marzenia... ale najbardziej na świecie chcialbym spotkac czlowieka, ktory nie zawstydzi sie ukleknac do wspolnej modlitwy! I dla ktorego czystosc bedzie priorytetem narzeczenstwa. Malgorzato! Wszystkiego dobrego!
 pająk: 16.01.2008, 14:07
 miłość jest jak życie
 Agusia: 14.10.2007, 13:31
 Takie świadectwo to coś wspaniałego! To jest piękna miłość! Małgosiu podziwiam Ciebie i Twojego męża za tą wytrwałość. Wiem, że to jest bardzo, bardzo trudne. Wam się udało i życzę z całego serca aby nadal wasza miłość była współpracą trzech istot Boga, Ciebie i Twojego męża. Bo jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu to wszystko jest na właściwym.
 Monika: 09.10.2007, 22:04
 Trzeci akapit Małgorzato... Nie. To nie jest śmieszne. Powiem więcej - to jest piękne.
 Marcin: 18.05.2007, 15:09
 Piękne świadectwo. Dodaje wiary że z czystość przedmałżeńska choć niełatwa jest możliwa i prowadzi do pełnego rozwoju miłości.
 Agnieszka.: 12.05.2007, 22:44
 Świadectwo bardzo wartościowe. "WSPÓLNA modlitwa, WSPÓLNE czytanie Pisma św., odmawianie różańca". To najpiękniejsze słowa, które mogłas Małgosiu napisac. Życze każdemu, tak prawdziwej i czystej miłości opartej na mocnym fundamencie:WIERZE:) 3majcie się Jezusa i Nipokalanej:*
 Joasia: 10.05.2007, 00:02
 Jestem pełna podziwu i jednocześnie dziękuję za to świadectwo, bo dadaje sił. Ja kiedyś powolutku zaczęłam gubić tę właściwą drogę oszukując samą siebie, że jestem szczęśliwa. Jednak na szczęście Bóg sie o mnie upomniał w najlepszym momencie. Jest ciężko, ale za to uwierzyłam, że Bóg jest przy mnie i że tak naprawdę to on juz mnie wysłuchał. Daje mi siłę i wiarę w to, że jak Ty Malgosiu znajdę człowieka, który uszanuje, a może podzieli moje podejście do czystości. Twoje świadectwo Małgosiu jest naprawdę bardzo piekne i życze Wam aby nigdy nic nie zagłuszyło Waszego szczęścia i Waszej wspaniałej miłości.
 Katarzynka: 24.01.2007, 16:50
 " nic nie dzieje sie samo, wszystko jest jakas konsekwencja naszego wczesniejszego postepowania"- świete słowa!!! I dlatego mysle ze na skutek Waszych danych czynow doprowadzilo to do pieknego zwiazku małżeńskiego- oby dalej( az do póżnej śmierci) Wam sie tak dobrze żyło! Wszystkiego najlepszego życzę Wam z całego serca!
 Marcin z Gorzowa: 22.01.2007, 16:57
 Bardzo piękne i wartościowe świadectwo! Też chcę dążyć do pełni człowieczeństwa poprzez modlitwę, rozmowę, uśmiech. Pozdrawiam i dziękuję
 =))): 17.12.2006, 22:58
 I to jest piękne!! I ja tez ak chce...chce dażyc do ego by w małzeństwie nawzajem się zbawiać.Chwała Panu! Niech Maryja prowadzi...=)
 Grzesiek: 02.11.2006, 21:28
 Gratuluje, myślę że to bardzo właściwy przykład pi ęknej miłości. Chce również żyć w taki sposób, myślę że Bóg mi w tym pomoże. Wiele miłości każdego dnia!!!
 Ania: 08.10.2006, 13:48
 Piękne świadectwo. Ukazuje, co naprawdę w życiu jest ważne. Życzę Ci Małgosiu dużo szczęścia:)
 
[1] (2)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej