Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Posłuchaj głosu sumienia

     Szczęść Boże!

     Mam 32 lata, mieszkam obecnie w Rzymie. Czuję potrzebę podzielenia się przeżyciami, które są konsekwencją mojej błędnej życiowej decyzji. Mam nadzieję, że w ten sposób pomogę przynajmniej jednej osobie. Wychowałam się w rodzinie wierzącej, praktykującej. Jako dziecko, a potem dziewczyna, brałam czynny udział w życiu parafialnym (grupa młodzieżowa, zespół muzyczny, teatrzyk przyparafialny). Jeździłam na oazy - dwutygodniowe "Spotkania z Bogiem". Wspaniałe przeżycia. Daleko od cywilizacji, na łonie natury, wraz z całą grupą, dzień za dniem pogłębialiśmy przyjaźń z Jezusem. Czułyśmy się bezpieczne. Było nam tak dobrze, że po upływie tych dwóch tygodni, wracało się do życia codziennego ze łzą w oku.

     Mieszkałam w małym, pięknym miasteczku położonym w kotlinie między górami. Przepiękny, malowniczy pejzaż. Często brałam ze sobą mojego psa i urządzałam wspaniałe wycieczki przez las, przez łąki i pola. Jeszcze do dzisiaj czuję ten zapach pięknych kwiatów, grzybów i poziomek, które wręcz przemawiały do mnie: "weź mnie, jestem tu dla ciebie". Teraz, wspominając te chwile rozumiem, że był to głos naszego kochanego Ojca, bo chociaż często wędrowałam sama na łonie tej pięknej natury, to jednak nigdy nie odczuwałam samotności. Uśmiechałam się do siebie ze szczęścia, bo był przy mnie Pan, Stwórca tego piękna pieszczącego mnie zapachem kwiatów i zbóż, wiatrem i słońcem. (...) Teraz dopiero doceniam to, czego się niemal wyrzekłam. Mieszkając w wielkim mieście jakim jest Rzym, często będąc na ulicy, gdzie tętni życie, gdzie jest tak dużo ludzi, że potrącają mnie, bo nie ma miejsca, gdzie jest wielki chaos i smog - czuję się sama i wracam do domu z bólem głowy i goryczą w sercu.

     Tak - moje życie zmieniło się w momencie próby, której nie przetrwałam. W wieku 23 lat poznałam Włocha, który był bardzo uprzejmy i swym niewymuszonym zachowaniem po prostu mnie ujął. Po krótkim czasie znajomości, zaprosił mnie do siebie. Okazało się też, że jest mężczyzną rozwiedzionym, ale mając już w ręku zaproszenie, nie zwracałam uwagi na ten ważny szczegół. Uniosła mnie fala ciekawości, chciałam wyruszyć w świat, zwiedzić, zobaczyć. Myślałam nawet po cichu (czego teraz bardzo się wstydzę): "wreszcie wyruszę z tej dziury, tutaj nie ma dla mnie żadnych perspektyw na przyszłość" - jakże mi teraz brakuje tej kochanej "dziury" - i pojechałam. Wielki świat, sklepy, reklamy, kolorowe światła, tyle bogactwa, styl życia ludzi biznesu. To wszystko mnie zafascynowało, a raczej - można powiedzieć - oślepiło i ogłuszyło, gdyż w moim sercu odzywał się szeptem głosik, który przywoływał mnie do porządku, do powrotu, ale ja nie chciałam go słuchać. Kontynuowałam upajanie się tym kolorowym jamarkiem i mówiłam sobie - "jakoś to będzie, jakoś się ułoży". Nie docierało też do mnie przemawianie do rozsądku od strony mojej mamy i znajomego księdza. Nie wróciłam. Wyszłam za mąż - oczywiście tylko "na papierze", gdyż mój mąż był już po ślubie kościelnym, l tutaj coś wzmocniło zagłuszanie mojego spokoju (to "coś", to oczywiście moje sumienie bez przerwy przeze mnie zagłuszane). Usprawiedliwiałam się słowami mojej teściowej, która mówiła mi, że modliła się, aby jej syn napotkał dobrą dziewczynę, i nawet w dniu ślubu znajomy rodzinie ksiądz wyspowiadał nas i pobłogosławił. Pomyślałam sobie: "nie jest tak źle, jakoś się ułoży".

     Pierwszy wstrząs nastąpił po śmierci znajomego księdza - mojego spowiednika. Poszłam do okresowej spowiedzi i oczywiście nie dostałam rozgrzeszenia. W tym momencie nastąpiło moje tragiczne rozbudzenie się, otwarcie oczu. Nagle te wszystkie dobra materialne, błyskotki przestały mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Pierwszy raz w moim życiu zdałam sobie sprawę, że jestem daleko od mojego Ojca, że za Jego dobroć i opiekę jaką mnie zawsze obdarzał, odpłaciłam Mu zdradą. Poczułam się sama, odłączona od reszty świata, nie wiedziałam gdzie uderzyć aby to wszystko odwrócić. Zabrakło mi gruntu pod nogami, a tym gruntem była pewność Opatrzności Bożej. O, jakże doceniłam w tym momencie Jego miłość, którą pogardziłam. Jednocześnie odezwała się tęsknota do Ojczyzny. A jeszcze większą boleść w sercu powoduje, że do tej pory nie mogę przyjąć Eucharystii. Patrząc na ludzi odchodzących od ołtarza, emanujących światło i tę radość, jaką daje Jezus karmiący nas własnym Ciałem, ściska mnie w gardle i czuję wielką tęsknotę - ja też chciałabym. A tymczasem sama zamknęłam sobie bramę. Nikt nie może zrozumieć, jak wielka gorycz ogarnia człowieka w momencie, gdy zdaje sobie sprawę, że grzechy nie są odpuszczone, że nie może krzepić się w Komunii świętej.

     Znajomi pocieszają mnie, że to jest prawo kościelne, że powoli ulegnie zmianie, ale ja wiem, że to są słowa Pana Jezusa, których nie można zmienić, i chociaż mam teraz dwoje kochanych dzieci i dobrego męża, i wiem też, że Bóg mi wybaczył przez żarliwą modlitwę i wylane łzy, wiem, że jest przy mnie, to jednak brakuje mi Go we mnie, w mym sercu.

     Jeżeli znajdujesz się w podobnej sytuacji i jeszcze nie jest za późno - to wróć - posłuchaj głosu sumienia. Nawet będąc zakochaną, warto pocierpieć chwileczkę, czas przecież wszystko leczy, wyleczy też twe złamane serce, ale za to brama do Jezusa będzie otwarta na zawsze. On cię umocni przychodząc do twego serca. Bo pamiętaj: Komunia Święta, to największy skarb, który trzeba chronić i pielęgnować. Ja przekonałam się o tym zbyt późno.

     Jezu, okaż mi Twoje Miłosierdzie.


Monika - Rzym


   




Wasze komentarze:
 CHOPAK SANDRA: 28.09.2016, 19:16
 CIĘ SAMOH JUTRO SUAM DAISMAMTA BISDAHSBGSJFSHC KZKCZKISDSUS
 jak: 18.06.2016, 10:39
  odzyskać - nie wiem.. Stracony czas czy Ciebie.. Pomóż trochę.. Bo myślę o Tobie nieustannie..
 Nie Wiem...: 21.03.2016, 23:40
  Nie mam już pojęcia co jeszcze mogę tu napisać Dlaczego ostatnio tak mi ciężko chociażby oddychać? Nie dajesz mi spokoju, nieważne co robię, myślami zawsze jestem przy Tobie. i... Jedyne czego chcę to porozmawiać z Tobą Milczenie jest naszą największą przeszkodą. Czy już zawsze będziesz uciekać ode mnie ? Dobrze wiesz, że Cię potrzebuję... i pomału zaczynam się sypać jak jakaś układanka. Zawsze byłeś mega kochany- Dzień bez Niego to smutne dla mnie plany.
 +-: 18.03.2016, 23:58
  Jak?
 Głos serca: 16.03.2016, 23:25
  zagubić i odzyskać &//&
 roma: 18.12.2014, 09:53
  Słuchaj swego serca a nie pomylisz się.
 Więc..: 01.09.2014, 19:46
  niemożliwe nie istnieje ? Cały czas Tu jest- ON? A jednak, więc wie -wszystko(!) (A NAWET NADTO!) Wie również że,nigdzie indziej nie można nawiązać z 'nim' kontaktu. BO.. okrutnie poddajemy się woli 'Najwyższej'? KTOŚ uparcie dąży do tego bym 'zbzikowała' bardziej. BOŻE prowadź dalej za rękę, nie tak po omacku. Staję więc z Tobą 'twarzą w twarz', nie poddaję się - reaguję. CO MAM znowu krzyczeć! MÓWIĆ za wiele? Jeszcze mało.. Trzeba było CUDU by uwierzyć? Dotknąć.. Nie wiem co robić? Nie wiem lepiej nie pisać bo, mógłby spełnić prośbę... A tego bardzo się boję? CHCIAŁAM BY (...) przyjechał do mnie- nie niedługo tylko teraz ,nie jutro tylko dziś? Za wiele sobie obiecuję chyba. Nic już uczynić nie można / ZRESZTĄ NIC NIE DOCIERA? -/? tylko dziwne modlitwa? Wszystko to dziwne ?? Słuchanie Głosu.. czy Nawet bajki 'jakiejś'?
 hmm: 25.08.2014, 21:35
  Posłuchać Jego serca.? Nie wykonalne.. Jak tego dokonać? Wydaje się to bardzo trudne.. Nie lubię dystansu. Powrócić kiedy nie można nawiązać porozumienia?
 ooo..*: 17.07.2014, 22:33
  .. prawdziwą nie trzeba??? Interesujące !
 ooo..*: 17.07.2014, 22:31
  .. prawdziwą nie trzeba??? Interesujące !
 Tylko: 10.07.2014, 09:05
  posłuchać Jego serca głos.
 D.: 08.07.2014, 02:36
  .. że niepotrafie dłużej Bez Niego życ? Jest mi potrzebny jak tlen. Nie mam żadnych obaw wątpliwości. Gdyby niebył tak uparty Dał szanse naprawić mój błąd.
 TAK: 08.07.2014, 02:27
  NIE TRZEBA., tylko udawanie jest dobre do czasu. Ukryłam prawde głęboko Uciekłam .LECZ dłużej tak sie nieda nie mogę z TYM walczyć. Wolałabym wyznać wszystko - że nigdy tak silnie nieczułam bliskosci że nigdy nie kochałam tak pięknie. Z każdym dniem bardziej? Na każdym kroku odczuwając płomień Boskiego 'my' Tego nieidzie ugasić.. Bo i Ktos z chmur nie da zapomnieć! Tych jednych oczu.. Tylko wiem że nie można poganiać. Ale co uczynić Gdy Ktoś nas unika. Już sie wygłupiłam,. Bardziej w szaleństwo brnąć? Udowodnić miałam ze Co? Widzę Go wszędzie?
 gosc: 01.07.2014, 20:34
 ,,O falszywa milosc, nie warto walczyc.O prawdziwa, nie trzeba,,.
 xxx?: 09.06.2014, 00:14
  CHCĘ* czego? POWROTU... (ale,ona ciągle to robi powraca) Oddychaj pozwalaj.. marz? Słyszy głos za którym idzie? Nie niecierpliwi się . bo to jest ten czas -nie mów nic(!) Nie chce być bez Ciebie. DOBRZE wiesz -poczułeś to? Będziemy biec do siebie!
 :(tak: 01.06.2014, 06:12
 ...,bo milosc jest silniejsza.slyszy jak serce przemawia do serca.i ja, tak jak Ty. CHCE * @)--/---
 ***: 27.03.2014, 12:49
 WIERZĘ że trzeba słuchać głosu. Lecz wszystko zawiodło? Czasem po prostu zwyczajnie trzeba uklęknąć i zapłakać? Wznieść oczy do nieba i westchnąć; Podnieś Ojcze, Jezu Maryjo Józefie Sw. tchnijcie we mnie nowe życie?
 "interesująco"?: 22.03.2014, 22:30
 Nie można Boga zbytnio "nękać" ? Lecz tym razem,to dziwna rzecz! Jest jedno marzenie ,ponad wszystko.. Długo skrywane pragnienie- Ujrzenia Ciebie? Mam dziwną świadomość że,jesteś obecny obok, ilekroć Tu się zjawiam.. Przebywam na "modlitwie" Rozumiesz wszystko- dlaczego? To zastanawiające? Chyba nie było sposobu,aby.. ani znaku żadnego! Jednakże .. każdego wtorkowego szczególnego popołudnia wedruje z moim zwierzątkiem w mojej okolicy wzdłuż rzeki odry -to podczas tych długich spacerów .. towarzyszy mi jakaś tęsknota, przedziwna myśl ,że oto wybiegam Ci na spotkanie. Jest to takie realne,że prawie w to uwierzyłam. Chcę biec.. do..lecz w którym kierunku? Jak kiedy sił brak. Uwierzyć ... jest na to sposób-jest? Zwróć serce ,nic więcej! Bo ,bez niego mi źle? Nie ma przypadków ,są znaki? Przemów ... do mnie jeszcze? Słucham głosu ...
 CHCĘ*: 04.03.2014, 21:59
 : CO ZROBIĆ Kiedy Ktoś niechce otworzyć się ... Nawet dać nadzieję jedyną ... Choćby spotkać się? Nie ważne NIC* BO NIC NIE BYŁO i nie będzie? A jak zapomnieć zatem mam.. Ot, stać się obojętną - Gdy ... czujesz serca głos?
 CHCĘ*: 03.03.2014, 14:17
  CHCĘ spojrzeć tylko.. w Twe oczy.. Nic więcej,tylko to jest najważniejsze!!! JEŚLI JESTEŚ "TU" ..DAJ ZNAK,PROSZĘ.. Posłuchać głosu serca*
 
(1) [2] [3]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej