Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Dzienniczek. Miłosierdzie Boże w duszy mojej Dzienniczek. Miłosierdzie Boże w duszy mojej
Św. s. M. Faustyna Kowalska
"Dzienniczek" zawiera osobiste zapiski s. Faustyny, polskiej zakonnicy zmarłej w 1938 r., wizjonerki i mistyczki, której Jezus zlecił przekazanie światu orędzia o Bożym miłosierdziu.... » zobacz więcej
Ja Sam Ci wystarczę

     Kiedy byłam mała, moja rodzina zaczęła przeżywać trudny czas. Były awantury, rękoczyny... Doszło do tego, że bałam się wracać do domu. Za każdym razem moim pierwszym odruchem serca i ucieczką było pójście do najbliższego kościoła. W bocznej nawie jest duży obraz Jezusa Miłosiernego z napisem Jezu, ufam Tobie!, a po jego bokach stoją dwie rozłożyste palmy. Właśnie tam, przed Nim, wylewałam cały swój smutek, żal, lęk, rozdygotanie i zagubienie. Pamiętam, że wtedy Jezus zawsze mnie pocieszał, umacniał, wspierał Swoją Obecnością. Na ten czas był moim Jedynym, niezawodnym Przyjacielem, który mnie nie opuszczał na krok. Moje dziecięce serce zawsze wyczuwało Jego współcierpienie ze mną i wielką nadzieję, którą mi dawał. Mówiłam Mu o wszystkim: co czuję, co przeżywam i wiedziałam, że mogę Mu zaufać. Nie powiedział mi jednak nigdy: To się niedługo skończy, nie uczynił cudu, ale dodawał otuchy, odwagi, siły i jakby mówił: Pomogę ci Swoją Obecnością,]a Sam Ci wystarczę. Na dzisiaj, na teraz, po prostu musisz to znieść.

     Jakim przerażeniem było dla mnie, kiedy pewnego razu po kolejnej awanturze w domu, pobiegłam do Jezusa Miłosiernego, a kościół był zamknięty... Pomyślałam: O Boże! Dlaczego? I co teraz?! Zostałam sama. Nie mogę się do Ciebie dostać, Jezu! Co ja teraz zrobię? Gdzie pójdę?... I poszłam spacerkiem przed siebie, a On mówił do mojego serca (choć przyznam, że marzyłam wtedy, żeby pomógł mi ktoś z ludzi, żeby zatrzymała mnie milicja...). Pamiętam pierwsze słowa, które usłyszałam w moim sercu: Czeka cię duży krzyż, ale proszę, nie odchodź ode mnie. Wytrwaj.

     Ja jednak odeszłam. Po paru latach stwierdziłam, że Bóg chyba nie interesuje się już moim losem. Było mi coraz trudniej i miałam wrażenie, że kielich przelewa się... Odeszłam z własnego wyboru. Zaczęły się papierosy, alkohol, myśli o samounicestwieniu - to teraz było moją ucieczką... I tak aż do momentu mojego nawrócenia - jakieś 8 lat temu - kiedy ponownie wróciłam do Kościoła, sakramentów i modlitwy. Zawdzięczam to mojemu koledze, który niemalże siłą zaprowadził mnie na modlitewne spotkanie Odnowy w Duchu Świętym. W tym czasie przeżywałam kryzys, byłam po próbie samobójstwa, ale też było mi "dobrze" w tym, w czym trwałam. Nie umiałam wrócić sama.

     Dziś moje życie, jak to życie - nie jest proste, ale jednocześnie przebogate w Miłość... Moje nawrócenie i trwanie w łasce zawdzięczam Miłości. Miłość się o mnie upomniała i daje mi kolejną szansę. Po każdym upadku taką szansą jest Sakrament Pokuty i Pojednania...

     Dziękuję Ci Jezu za Twoją Miłość do każdego z nas, wieczną, niezmienną i wierną, za Twoją Matkę - Maryję i za nowe święto ustanowione dla nas: Święto Bożego Miłosierdzia. Dziękuję za św. Faustynę Kowalską. Dziękuję Ci za to, czego dokonałeś w moim życiu, pomimo grzechu i za to, że mnie kochasz. Św. Faustyno - módl się za nami!


Sylwia


Święta Faustyna Święta Faustyna
Ks. Andrzej Witko
Siostra Faustyna to najbardziej znana i czczona na świecie święta z Polski. Stawiana w szeregu największych mistyczek Kościoła, przypomina całemu światu prawdę o nieskończonym miłosierdziu Boga, zdumiewa zrozumieniem prawd wiary, ucząc ufności w Boże Miłosierdzie oraz czynnej miłości bliźniego... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 k.: 29.07.2007, 18:36
 droga kretko ,pan nigdy nie zapomina o naszych modlitwach,czasami pozwala nam przechodzic przez ciemna doline zycia,ale jestem pewien ze niesie nas wtedy na rekach.odwagi.
 kretka70: 02.04.2007, 23:50
 sylwio ja przechodzilam ten sam dramat .w domu awantory .alkochol bywalo tak ze spalismy na dworze..PRZESZLISMY HORROR..GDYBYM CI TO OPISALA,,NIE UWIERZYLABYS///ZAWSZE WIERZYLAM W BOGA MIALAM TYLKO W MIM NADZIEJE..GDY BYLAM CHORA I JAKO DZIECKO NIE POSZLAM NA MSZE MYSLALAM ZE TO MOJA WINA ZE BOG MNIE POKARAL .DZIS MAM 34 LATA SYNKA 11LAT I WCIAZ WIERZE ZE BOG MNIE KOCHA TYLKO..TYLKO ZAPOMINA O MNIE I O MOICH MODLITWACH ...JEST MI TAK BARDZO ,,ZLE ,,CZASAMI NIE MAM SILY ISC DALEJ ,,MOJ SYN JEST MOIM ZYCIEM DLA KTOREGO SIE PODNOSZE I IDE DALEJ...I PROSZE BOGA O WIARE I SILE BYM NIGDY NIE ZWATPILA ..PRZECIEZ JESTEM JEGO DZIECKIEM ..O NIC JUZ NIW PROSZE ..BYC MOZE MUSI BYC MI TAK ZLE ..ZAWSZE SOBIE WMAWIAM ZE MOGLO BYC JESZCZE GORZEJ..DZIEKUJE BOGU ZA WSZYSTKO DZIEKUJE ZA MOJEGO CUDOWNEGO SYNKA..
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej