Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Dzienniczek. Miłosierdzie Boże w duszy mojej Dzienniczek. Miłosierdzie Boże w duszy mojej
Św. s. M. Faustyna Kowalska
"Dzienniczek" zawiera osobiste zapiski s. Faustyny, polskiej zakonnicy zmarłej w 1938 r., wizjonerki i mistyczki, której Jezus zlecił przekazanie światu orędzia o Bożym miłosierdziu.... » zobacz więcej
Nieustannie okazuje Swą, łaskę i Miłosierdzie

     Mieszkamy w Tacomie na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, Zimą 1989 roku nasz 29-letni syn Don, wybrał się z przyjaciółmi na narty do Narodowego Parku Olimpijskiego. Podczas pobytu tam, któregoś dnia nagle zasłabł i upadł. Stan jego był na tyle poważny, że przyjaciele zmuszeni byli natychmiast na rękach wynieść go z Parku. Oczywiście zaraz zawieziono go do lekarza. Po kilkudniowych badaniach diagnoza doktora Lee, onkologa, była przerażająca: rak - ziarnica złośliwa, ostatnie stadium. Donowi dawano nie więcej, niż dwa tygodnie żyda. Wkrótce przekazano mego syna do szpitala w Seattle, w stanie Washington. Początkowo Don pełen ufności i wiary, że stanie się cud i zostanie uzdrowiony, odmówił poddania się leczeniu. W końcu jednak za namową lekarza, rodziny i znajomych, zgodził się na usunięcie śledziony.

     Tymczasem dosłownie na dwa dni przed odwiezieniem go na zabieg, nasz drugi syn, 27-letni wówczas Robert, zaczął nagle odczuwać straszliwy ból w pachwinach, co zmusiło nas do jak najszybszego odwiezienia go do Szpitala Uniwersyteckiego w Seattle. Doktor Krieger, onkolog, postawił kolejną przerażającą nas wszystkich diagnozę: nowotwór jądra. Podczas operacji usunąć trzeba było nie tylko jedno jądro, ale i część węzłów chłonnych. Podobnie jak brata, także i Roberta poddano chemoterapii, na skutek której stracił wszystkie włosy. Niestety, po kilku tygodniach pod jego prawym płatem płucnym wykryto nowotwór złośliwy. Tumor usunięto, po tym nastąpiła kolejna chemoterapia... Stan zdrowia Roberta zdawał się nie dawać żadnej nadziei, a jednak syn mój do końca przejawiał głęboką wiarę w to, iż zostanie uratowany. Podobnie mąż - również przez cały ten czas nie zwątpił, bezgranicznie ufając Bogu. Ja, niestety załamałam się i zupełnie straciłam wiarę. Nigdy wcześniej nie wyobrażałam sobie, że można tak cierpieć! Ból, który odczuwałam był tak przeszywający, że chwilami zdawało mi się, iż nawet sama śmierć mnie z niego nie uwolni. W głębi serca wierzyłam, że to kara Boska! Dotąd żyłam bowiem w przekonaniu, które zrodziło się we mnie pod wpływem czytanej literatury i licznych rozmów w gronie znajomych, że Kościół był wrogo nastawiony do kobiet. Gorycz i żal, których na skutek tego doświadczałam spowodowały, że nie tylko w ogóle przestałam chodzić do kościoła, ale nawet w jakimś sensie odizolowałam się od rodziny. Teraz natomiast, cierpiąc beznadziejnie z powodu choroby moich dzieci, postanowiłam w końcu poprosić całą rodzinę o wspólną modlitwę.

     Wkrótce moje siostry przysłały mi Nowennę do Miłosierdzia Bożego, a następnie "Dzienniczek bł. siostry Faustyny Kowalskiej". Cała rodzina rozpoczęła modlitwę w intencji naszych synów. Nigdy wcześniej nie słyszałam o siostrze Faustynie, czy też Nowennie do Miłosierdzia Bożego. Jednak pod wpływem naszej modlitwy, niemal natychmiast odczułam jej skutki: duchowy spokój, wiarę w nieograniczoną moc Bożego Miłosierdzia i umiłowanie dusz przez Pana. Nasiąkałam Bożym Miłosierdziem niczym gąbka, modląc się nieustannie. Samotna, na kolanach, w ciemnej sypialni, powierzałam Bożej opiece nasze dzieci, męża i siebie. Po raz pierwszy w życiu oddałam się bezgranicznie Woli Bożej.

     Wkrótce potem wszystko zmieniło się na lepsze: Dona wypuszczono ze szpitala wcześniej, niż się spodziewaliśmy. Badania przeprowadzone trzy tygodnie później nie wykazały żadnych symptomów ziarnicy złośliwej! Lekarze byli głęboko zdziwieni tym niezwykłym wyzdrowieniem. Wyniki badań Roberta także wykazały zanikanie zmian nowotworowych.

     Po pięciu latach corocznych testów okazało się, że zmiany te w obu przypadkach cofnęły się bezpowrotnie.

     Upłynęło dziesięć lat od uzdrowienia moich dzieci. Dzisiaj obaj synowie cieszą się dobrym zdrowiem i pracują zawodowo. Minęło także dziesięć lat od mojego własnego, duchowego uzdrowienia...

     Cała gorycz, jaką w sobie nosiłam przeciwko Kościołowi, należy do przeszłości. Codzienna Msza św., Komunia św., różaniec i Koronka do Bożego Miłosierdzia, bardzo mnie umacniają. Wciąż pozostaję głęboko wdzięczna Bogu za to, że nieustannie okazuje Swą łaskę i Miłosierdzie, nie tylko naszej rodzinie, ale każdemu kto zwróci się do Niego z ufnością.


Josephine Duyungan, Tacoma, USA


Święta Faustyna Święta Faustyna
Ks. Andrzej Witko
Siostra Faustyna to najbardziej znana i czczona na świecie święta z Polski. Stawiana w szeregu największych mistyczek Kościoła, przypomina całemu światu prawdę o nieskończonym miłosierdziu Boga, zdumiewa zrozumieniem prawd wiary, ucząc ufności w Boże Miłosierdzie oraz czynnej miłości bliźniego... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 GRZEGORZ K: 04.04.2009, 08:22
 PANIE DAWCO ŻYCIA DAWCO ŁASKI MIŁOSIERDZIA WSPANIAŁY NASZ KRÓLU OBDAŻ MIŁOSIERDZIEM MOJĄ UKOCHANĄ ŻONĘ JOASIE NIKT Z ZIEMSKICH LEKARZY NIE DAJE SZANS MA WYROK SKAZUJĄCY BŁAGAM OCAL MAMY DWIE WSPANIALE POCIECHY MALUTKIE NIE ZDĄŻYŁA SIĘ NIMI NACIESZYĆ BŁAGAM O JOASIE
 nawrocona: 02.05.2007, 19:49
 Bardzo sie ciesze z Twego szczescia. Wlasnie dlatego,ze oddalas sie Woli Bozej,Bog uzdrowil Ci synow. Wola Boza jest nasze szczescie i Ty sie o tym przekonalas. Gratuluje.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej