Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Nawracać czy świadczyć?

     Z ks. dr. hab. Jarosławem Różańskim OMI, profesorem UKSW, misjologiem, rozmawia Irena Swierdzewska

     Dlaczego dzisiaj Kościół angażuje się w misje? Przed Soborem Watykańskim II uważano, że trzeba chrystianizować innowierców, bo tylko wtedy będą zbawieni. Ale Sobór orzekł, że można się zbawić także w innych religiach.

     Rozumienie misji z końca XIX w. nacechowane było innym pojmowaniem Kościoła, bardzo jurydycznym. Podobnie patrzono na możliwość zbawienia. Sobór inspiruje nowe rozumienie Kościoła i podkreśla, że możliwość zbawienia wyznawców innych religii nie przeczy wcale potrzebie misji. Ojcowie Soboru, analizując posłannictwo Kościoła, podkreślili, że są do niego powołani wszyscy ludzie, gdyż taki jest powszechny Boży plan zbawienia rodzaju ludzkiego, plan wypływający z miłości Boga Ojca do każdego człowieka. Prawda o powszechnym posłannictwie Kościoła doprowadziła do bogatego w konsekwencje sformułowania, iż Kościół pielgrzymujący jest misyjny ze swojej natury.

     Misyjność Kościoła wypływa właśnie z jego natury apostolskiej i katolickiej oraz mesjanicznego charakteru. Apostolskość realizuje się w sposób szczególny poprzez kolegium biskupów, które "odziedziczyło" zadania kolegium apostolskiego. Katolickość zaś, zamierzona przez Stwórcę, dąży do ogarnięcia wszystkich bogactw ludzkości. Głoszenie Ewangelii, które jest głównym środkiem działalności misyjnej, ma na celu nawrócenie człowieka, tzn. pełne i szczere przylgnięcie do Chrystusa i do Jego Ewangelii poprzez wiarę.

     Dar Chrystusa zbliża nas do Boga, przełamuje różnego rodzaju podziały, jednoczy. Jeśli jest to dar, a więc coś niezwykle cennego, to tym bardziej powinniśmy go szanować, dzielić się nim i przekazywać dalej. Naturalnie z poszanowaniem ludzkiej wolności, patrząc na Boga, który wychodzi do człowieka z propozycją, ale nigdy go do niczego nie zmusza, bo taka jest natura miłości.

     Które tereny można nazwać dzisiaj misyjnymi, a które ewangelizacji nie potrzebują?

     W misjologii odchodzi się powoli od geograficznego pojmowania misji. Owszem, w praktyce stosuje się kryterium jurydyczne: terenami misyjnymi są tereny, które zależą prawnie od Kongregacji Ewangelizacji Narodów. Wprowadziłbym tutaj raczej rozróżnienie ze względu na kultury, które w różnym stopniu potrzebują ewangelizacji. Szczególnie dzisiaj, kiedy obserwujemy silne tendencje do przemieszczania się ludzi i wymieszania kultur, dawne kryterium geograficzne coraz bardziej się zaciera.

     Gdybyśmy mimo wszystko spojrzeli na Kościół biorąc pod uwagę tradycyjne kryterium, to rzeczywiście jego środek ciężkości - myślę tu o liczbie wiernych, "rodzimych" biskupów czy kapłanów - rzeczywiście zaczyna powoli przesuwać się ku temu, co zwykliśmy nazywać krajami Południa. Mam na uwadze przede wszystkim kraje Ameryki Łacińskiej i Afryki. Relatywnie sporą liczbę katolików czy chrześcijan znajdziemy też w Azji. W Indiach spotkamy społeczność liczącą kilkadziesiąt milionów wiernych. Jest też spora grupa katolików w Chinach, na Filipinach, na Sri Lance. Jednak proporcje chrześcijan do ogółu mieszkańców na tym najbardziej ludnym kontynencie świata są niewielkie.

     Chrześcijanie stanowią tam jedynie około 3 proc. populacji. Trudno więc mówić o zakończonej chrystianizacji czy ewangelizacji tamtejszych kultur, gdy chrześcijaństwo pozostaje na ich marginesie.

     Coraz częściej mówi się, że kraje na terenach misyjnych mają już własnych kapłanów i z Europy potrzebują raczej wsparcia materialnego.

     Takich rozgraniczeń nie można wprowadzać. Choćby nawet z tego względu, że elementami dojrzałości Kościoła, poszczególnych jego wspólnot, jest zarówno posyłanie misjonarzy do pracy, jak i samowystarczalność finansowa. Chodzi o to, że każdy Kościół powinien dążyć do samodzielności. Jeśli jej nie osiąga, to trzeba się zastanowić, czy formy ewangelizacji, prowadzenia duszpasterstwa są adekwatne do społeczeństwa. Unikałbym takiego uproszczenia, że kraje misyjne nie potrzebują naszych misjonarzy, tylko naszych funduszy. Gdyby tak było rzeczywiście, można by powiedzieć, że dzieje się źle.

     Głoszenie Ewangelii jest obowiązkiem wszystkich chrześcijan. Trzeba nie tylko posyłać misjonarzy do innych krajów, ale również umieć przyjmować innych u siebie. Dar wiary przeżywany w innych kulturach podkreśla bogactwo chrześcijańskiego życia. Kiedy nasi misjonarze pracują gdzie indziej, a misjonarze z innych Kościołów przebywają w Polsce, ma to ogromne znaczenie w wymiarze wzajemnego wzbogacania życia chrześcijańskiego.

     Obecność kapłanów z Afryki w Holandii, Belgii lub Czechach jest normalną wymianą misyjną, czy raczej pokazuje, że kraje te potrzebują re-ewangelizacji?

     Problem jest bardziej złożony. Jeśli spróbujemy wydzielić taki teren, który dawniej nazywaliśmy Europą Zachodnią, gdzie rzeczywiście dechrystianizacja poczyniła duże postępy i gdzie podejmuje się próby tworzenia społeczeństw bez Boga, to można stawiać takie pytania. Sytuacja Kościoła w Europie od strony statystycznej nie jest jednak aż tak zła, a w wielu wymiarach, jak choćby procentowa liczba wiernych, kapłanów, zaangażowania w służbę zdrowia, szkolnictwo, jak również solidność struktur, stabilność finansowa itp. jest nadal bardzo dobra. Jednak ze statystyk ostatnich lat wynika wyraźnie, że większość wiernych i dynamika Kościoła wyraźnie przesunęła się na inne kontynenty. Także jeśli popatrzymy na liczbę misjonarzy wysyłanych na inne kontynenty, to nadal jeszcze niektóre kraje Europy Zachodniej są na pierwszych miejscach, daleko przed Polską. Wydaje mi się, że tego typu pytania wymagają odpowiedzi bardziej pogłębionych, bo bardzo często uciekamy do uproszczeń, które nie odzwierciedlają rzeczywistości.

     Co uznałby Ksiądz za największy problem w ewangelizacji na terenach pozaeuropejskich?

     W tradycji misyjnej podkreślało się potrzebę uświęcania misjonarza, jego życie wiarą, po to, żeby mógł "skutecznie" głosić Ewangelię. Jest to element, który z pewnością zachował także dzisiaj swoją żywotność. Na drugim miejscu podkreślałbym otwarcie na uczenie się innej kultury, innego sposobu życia, dlatego że głoszenie Ewangelii ma na celu ewangelizację kultury z poszanowaniem wszystkich jej wartości. Właśnie w konkretnej kulturze odbywa się przedziwne i tajemnicze spotkanie człowieka z Bogiem. Wiara i kultura pozostają zatem w nieustannym dialogu. Wyraża to Wcielenie Bożego Słowa. Słowo, które stało się Ciałem w konkretnej kulturze, wyraża swego rodzaju kenozis, wyniszczenie, obumarcie Chrystusa. Jednocześnie też prowadzi do swoistego obumarcia kultury, jednak nie poprzez jej zniszczenie, ale przemienienie, otwarcie na transcendencję, przede wszystkim zaś na Jezusa Chrystusa, który jest sensem misji Kościoła. Tak przemieniona kultura może pokazać, w jaki sposób Jezus Chrystus może być Afrykańczykiem, Azjatą, Amerykaninem czy też Europejczykiem. Konkretna kultura, w którą na nowo wciela się Chrystus, staje się także nośnikiem Jego łaski. W ten sposób dokonuje się ewangelizacja kultury. Wiara "staje się" kulturą i przez to nabiera charakteru eklezjalnego. Powstaje nowa wspólnota tak eklezjalna, jak i kulturowa, która żyje wiarą i wyraża ją na nowo w nowej kulturze. Tak zrodzony Kościół lokalny pozostaje wspólnotą interpretującą wiarę, a także źródłem prawdy o samym Kościele.

     Przed Tygodniem Misyjnym Ojciec Święty Benedykt XVI powołał Papieską Radę ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji. Co to oznacza w działalności misyjnej?

     W encyklice Redemptoris missio Jan Paweł II w ramach jednej misji Kościoła wyróżnia trzy sytuacje. Najpierw tę, ku której kieruje się działalność misyjna Kościoła: narody, grupy ludzi, środowiska społeczno-kulturowe, w których Chrystus i Jego Ewangelia nie są znane, albo w których brak wspólnot chrześcijańskich wystarczająco dojrzałych. Jest to w ścisłym sensie misja ad gentes. W opisie tej sytuacji papież podkreśla elementy z soborowego dekretu Ad gentes, odwołując się zresztą wprost do niego. Druga sytuacja mówi o już istniejących wspólnotach chrześcijańskich, które posiadają odpowiednie i solidne struktury kościelne, mają żarliwość wiary i życia. W nich prowadzona jest działalność duszpasterska Kościoła. Trzecia sytuacja jest sytuacją pośrednią, zwłaszcza w krajach o chrześcijaństwie starej daty, ale czasem również w Kościołach młodych, gdzie całe grupy ochrzczonych utraciły żywy sens wiary albo wprost nie uważają się już za członków Kościoła, prowadząc życie dalekie od Chrystusa i od Jego Ewangelii. W tym wypadku zachodzi potrzeba "nowej ewangelizacji" albo "reewangelizacji". Przy okazji Niedzieli Misyjnej warto o tym przypomnieć.
     Ks. Jarosław Różański (1961), kapłan Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, misjolog-afrykanista, lata 1991-1993 spędził w północnym Kamerunie, 1995/1996 na wschodnim wybrzeżu Madagaskaru. Autor wielu książek i redaktor działu misjologii w Encyklopedii Katolickiej. Kierownik Sekcji Misjologii i Katedry Historii Misji na Wydziale Teologicznym UKSW, członek Komitetu Episkopatu Polski ds. Dialogu z Religiami Pozachrześcijańskimi, wiceprzewodniczący Polskiego Towarzystwa Afrykanistycznego.

Tekst pochodzi z Tygodnika

24 października 2010


Moja piękna Afryka Moja piękna Afryka
Ks. Hieronim Siwek
Opowiadania, szkice, myśli i refleksje spisane w wolnych chwilach na misjach w Tanzanii, w Afryce Wschodniej.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Andre: 26.10.2010, 16:07
  Jezus do Św. Faustyny: Jestem święty po trzykroć i brzydzę się najmniejszym grzechem. Nie mogę kochać duszy, którą plami grzech, ale kiedy żałuje, to nie ma granicy dla Mojej hojności, jaką mam ku niej. Miłosierdzie Moje ogarnia ją i usprawiedliwia. Miłosierdziem Swoim ścigam grzeszników na wszystkich drogach ich i raduje się Serce Moje, gdy oni wracają do Mnie. Zapominam o goryczach, którymi poili Serce Moje, a cieszę się z ich powrotu. Powiedz grzesznikom, że żaden nie ujdzie ręki Mojej. Jeżeli uciekają przed miłosiernym Sercem Moim, wpadną w sprawiedliwe ręce Moje. Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję [się] w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie łaski Moje, poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im czego pragną.(Dz 1728)
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej