Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Chrześcijanie na Bliskim Wschodzie

     Z Ryszardem Wtorkiem SJ, misjonarzem z Kairu, rozmawia Monika Florek-Mostowska

     Chrześcijanie na Bliskim Wschodzie żyją w strachu. Dlaczego?

     Muzułmanie i chrześcijanie, zwłaszcza w Egipcie, funkcjonują na głębszym poziomie. Te dwie religie nie są neutralne względem siebie. Islam pojawił się, żeby poprawić chrześcijaństwo. Wyznawcy Mahometa twierdzą, że to oni posiadają pełnię objawienia. Nie uznają bóstwa Jezusa Chrystusa i Trójcy Świętej. Uważają, że chrześcijanie zniekształcili objawienie, więc jako ci, którzy wierzą w ułomną prawdę, nie mogą piastować wysokich stanowisk, zarządzać ważnymi instytucjami. Pierwsze pakty zawarte w VII wieku między wyznawcami Mahometa a chrześcijanami były tolerancyjne. Potem, w XII wieku, zreinterpretowano je i zaczęto ograniczać wolność chrześcijan. Odmawiano im wysokich stanowisk. W konsekwencji nie opłacało się być chrześcijaninem. Dlatego stopniowo spadała liczba chrześcijan na Bliskim Wschodzie i teraz jest ich, w zależności od kraju, od około 35 proc, jak w Libanie, do niespełna 1 proc, jak w Libii czy Arabii Saudyjskiej.

     Jaki jest mechanizm prześladowań?

     W Egipcie rządzą wyznawcy isla mu sunnickiego, którzy są w ogrom nej większości, i dlatego chrześcijanom jest trudno. Syria była dość tolerancyjnym krajem dla chrześcijan. Z tego powodu mogli oni dochodzić do dość wysokich stanowisk. W Iraku za czasów Saddama Husse-ina u władzy była mniejszość sunnicka, która wspierała inne mniejszości, w tym chrześcijan. Po obaleniu dyktatury do władzy doszli szyici, którzy nie znoszą sunnitów. Teraz mszczą się na chrześcijanach. Mówią: "przedtem trzymaliście z sunnitami, nie broniliście nas". Jeszcze inaczej jest w Libanie. Tam muzułmanie i chrześcijanie (stanowiący znaczny odsetek społeczeństwa) umówili się co do podziału władzy. Chrześcijanie mają prezydenta, szyici - przewodniczącego parlamentu, a sunnici - premiera. Teraz jednak w Libanie jest coraz mniej chrześcijan, a więcej szyitów, którzy chcą ten układ zmienić. Wtedy chrześcijanie libańscy też będą mieli się czego bać.

     Jak Zachód może pomóc chrześcijanom na Bliskim Wschodzie?

     Na pewno nie tak, jak zrobili to Amerykanie. Najazd militarny spowodował rozlew krwi, a w islamie panuje przekonanie, że krew może być zmazana tylko krwią. Wojna obudziła w społeczności muzułmanów demony zemsty i chęć wyrównywania rachunku krzywd. Obecnie nie ma prostych rozwiązań, by je powstrzymać. Osłabić ten proces może pomoc gospodarcza czy technologiczna krajów Zachodu, która może zapewnić nie tylko dobrobyt, ale przede wszystkim bezpieczeństwo i muzułmanom, i chrześcijanom.

     Czy misjonarze też mogą pomóc?

     Tak, ale w niewielkim stopniu, przez różne formy edukacji. Misjonarze prowadzą szkoły. W tej w Kairze, w której pracuję, uczy się 50 proc. chrześcijan i 50 proc. muzułmanów. Pokazujemy, że możliwe jest współistnienie wyznawców obu religii. Na pewno dzięki temu wpływa się na sposób postrzegania chrześcijan przez wyznawców islamu. Taka edukacja jednak powinna mieć miejsce na poziomie państwowym, a nie tylko w katolickich szkołach. My, misjonarze, nie możemy się jednak przebić na poziom ministerstwa z taką propozycją. Nie ma zbyt wielu muzułmanów, którzy by razem z chrześcijanami mogli i chcieli wypracować odpowiedni program wychowawczy do życia w pokoju.

     Muzułmanie nie dojrzeli do tego?

     Fundamentaliści islamscy twierdzą, że islam jest rozwiązaniem na wszystko. Uważają, że jeśli prawo szariatu działało, zapewniając złoty czas cywilizacji islamu, to będzie działać i teraz. Uważają, że Koran jest boski, niezmienny i jest jedynym źródłem regulującym zachowanie człowieka. Są też muzułmanie liberalni, którzy zdają sobie sprawę, że na podstawie Koranu nie da rady ustanowić prawa odnoszącego się do wszystkich współczesnych zjawisk. Nie mają jednak ku temu narzędzi. Żeby poradzić sobie np. z kwestiami bioetycznymi, studiują to, co wypracuje się w krajach Zachodu, nawet w Watykanie. Na tej podstawie zajmują stanowisko w trudnych sprawach, jak transplantacja organów, in vitro itd. Liberalni muzułmanie dopuszczają interpretację Koranu. Większość jednak to konserwatyści. Dlatego wielu wybitnych znawców Koranu musiało emigrować ze swoich ojczyzn. Obecnie najlepszą drogą do osiągnięcia pokoju społecznego w krajach islamskich jest uczenie tych społeczności kultury wzajemnego poszanowania, pomimo różnych wizji religijnej prawdy, z nadzieją, że islam zacznie się reformować, otwierać na inność.

Tekst pochodzi z Tygodnika

13 listopada 2011


Moja piękna Afryka Moja piękna Afryka
Ks. Hieronim Siwek
Opowiadania, szkice, myśli i refleksje spisane w wolnych chwilach na misjach w Tanzanii, w Afryce Wschodniej.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Grzegorz: 22.08.2014, 21:44
 Troche nie rozumiem nas chrzescijan... Czemu nie powstala organizacja chrzescijanska w PL ktora by realnie pomogla przesladowanym? Tak, zgoda, to nie latwa sprawa ale mozliwa do uzyskania. Ok modlitwa, wporzadku ale tych ludzi trzeba zabrac z tego piekla. Gdzie ? Choc by iles rodzn do Polski. Kosciol jest na tyle rozwiniety ze dal by rade stworzyc mozliwosci adaptacyjne rodzinom. To jest realna pomoc.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej