Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki

Siostra trędowatych

     W jej życiu nie ma przypadków. Każdy szczegół został wyreżyserowany przez Pana Boga. A misją jest pomoc drugiemu człowiekowi.

     Kiedy miała 10 lat, zachorowała na chorobę Heinego-Medina. W chorobie pomagali jej rodzice, rodzeństwo i lekarze, od których przede wszystkim nauczyła się, że każdy człowiek jest ogromną wartością.

     - Doświadczałam od nich czegoś więcej niż tylko leczenia. Nie pamiętam złych, pamiętam tylko dobrych specjalistów - wspomina dr Helena Pyz. - Dzięki nim zrozumiałam, że moim powołaniem jest medycyna i pomoc innym. Po prostu, chciałam stawiać ludzi na nogi, w przenośni i dosłownie, bo myślałam o tym, by zostać ortopedą, zanim zdecydowałam się na internę.

     Mimo choroby wiodła normalne życie. Uprawiała sporty: jazdę na rowerze, kajakarstwo, pływanie. I, w miarę sił, chodziła po górach. Nie buntowała się. Teraz, po latach, stwierdza, że choroba jest darem i że wszystko, co dzieje się w życiu, ma swój cel. Nie ma przypadków, każdy detal jest zaplanowany przez Pana Boga.

     - Na początku studiów bardzo zbliżyłam się do Kościoła. Chciałam, żeby moje życie było oparte na Bogu i wybrałam drogę życia konsekrowanego w świecie - mówi.

     Przez wiele lat pracowała w przychodniach rejonowych - na Woli i w Ząbkach. Wszystko zmieniło się, gdy się dowiedziała, że ks. Adam Wiśniewski, lekarz i założyciel ośrodka dla trędowatych Jeevodaya w Indiach, jest ciężko chory. Pomyślała, że pojedzie mu pomóc.

     TRZYSTU PACJENTÓW DZIENNIE

     - Nigdy nie myślałam o misjach. Po prostu zafascynowała mnie działalność ks. Wiśniewskiego. Wiedziałam, że jest to działanie Boże. Nie jestem związana obowiązkami rodzinnymi, więc stwierdziłam, że mogę spróbować. Ktoś przecież musiał zająć siL trędowatymi.

     Helena Pyz pnrez długi czas starała się o możliwośćj wyjazdu. W 1986 roku wystąpiła z prośbą o pozwolenie, wyjechała dopiero w 1989 roku. Kiedy otrzymała paszport, po prostu wsiadła w samolot i poleciała. Miała już doświadczenie zawodowe, ale nie wiedziała, co zastanie na miejscu.

     - Najwięcej kłopotów sprawiał mi język. Znałam rosyjski, łacinę, angielski, ale to mi nie ułatwiało komunikacji. Korzystałam z pomocy tłumacza. Martwiłam się też dramatyczną sytuacją materialną. W aptece, a właściwie w składzie leków, znalazłam porozrzucane opakowania. Musiałam powoli uczyć się wszystkiego, wyciągać wnioski z tego, co zobaczyłam - opowiada. - Pierwsze wrażenia po przybyciu do Indii to były: niemiłosierny hałas, okropny upał i niemiły zapach. Na ulicy każdy kierowca zachowuje się, jak chce. Ruch jest nieporównywalny z polskim, po ulicy chodzą krowy, jeżdżą samochody, rowerzyści, motorzyści. Nie obowiązują żadne przepisy.

     Prawo w wielu stanach Indii zabrania nawracania ludzie na jakąkolwiek inną religię niż hinduizm. I nie da się ukryć, że prześladowania chrześcijan, którzy stanowią zaledwie 2,4 proc. ludności, są coraz częściej popierane przez różne środowiska. W kraju tym pojęcie "wolności religii" czy "misji" nie istnieje. - Możemy ochrzcić dzieci, które nie mają rodzin, które wychowujemy od samego początku. Starszych dzieci nie możemy ochrzcić, nawet jeśli uwierzą w Jezusa Chrystusa. Część naszych pracowników i wychowanków przyjęła chrzest jako ludzie dorośli, ale to jest ich własna decyzja - mówi Helena Pyz.

     W Indiach inaczej też niż w Europie wygląda kwestia powołań. - Tam pójście do zakonu lub seminarium oznacza nobilitację. Duchowny nie będzie pracować w polu, ale zostanie np. dyrektorem w szkole czy ośrodku - wyjaśnia lekarka.

     Dr Helena Pyz jest jedynym lekarzem w Jeevodaya. W dniach pracy przychodni przychodzi tu około 200 osób. Z pomocą medyczną udaje się również do kolonii dla trędowatych. Obsługuje przychodnie wyjazdowe w Tumgaon, około 80 km od Jeevodaya i Kuteli, ponad 200 km od ośrodka. W tej ostatniej miejscowości w ciągu dnia przyjmuje około 300 pacjentów.

     - Pomagam tylu osobom, ile przyjdzie - stwierdza krótko. - Jeśli nie dostaną pomocy, to mogą już nigdy nie przyjść. - Mieszkańcy ośrodka to osoby wyleczone z trądu i osoby, które dobrowolnie zdecydowały się na pracę wśród trędowatych. W szkole, którą prowadzimy, uczą się dzieci rodziców dotkniętych trądem i noszących jego znamiona. - Aktualnie wspólnota Je-evodaya liczy ponad 500 osób. Mieszkamy, pracujemy, modlimy się wspólnie. Taka była idea ks. Adama, który wzorował się na św. Damianie. Od 14 lat mieszkają też z nami hinduscy księża pallotyni.

     DWA WORKI RYŻU

     Ośrodek powstał w 1969 roku z inicjatywy ks. Adama Wiśniewskiego i Barbary Birczyńskiej, jako wotum za tysiąclecie chrześcijaństwa w Polsce, w oparciu o datki Polonii. Początkowo pomagali też pallotyni z prowincji niemieckiej i szwajcarskiej.

     - Ludzie nie mieli pojęcia, co mogą wysłać do Indii, przecież to jeszcze nie był czas internetu czy telefonów komórkowych. Paczki szły trzy, sześć miesięcy, korespondencja sześć tygodni - opowiada dr Pyz.

     Mimo licznych obowiązków ks. Adam odpisywał na listy ofiarodawców. Niestety, po jego śmierci nikt już nie prowadził korespondencji i w rezultacie ludzie powoli przestawali przysyłać fundusze. - Kiedy przyleciałam do Indii, zastałam w ośrodku dwa worki ryżu. Początkowo dostawałam najpotrzebniejsze towary na kredyt, ale trzeba było też opłacić rachunki, a nam brakowało pieniędzy - wspomina lekarka.

     - W czasie wizyt w Polsce dr Pyz opowiadała w różnych parafiach o potrzebach ośrodka Jeevodaya. Członkinie Instytutu Prymasa Wyszyńskiego, do którego należy lekarka, włączyły się w pomoc, organizując akcję "Adopcja serca". Z czasem z tej inicjatywy powstał Sekretariat Misyjny Jeevo-daya w Warszawie wspierający ośrodek - mówi Anna Sułkowska, kierownik sekretariatu. Ofiary materialne na cele ośrodka są bardzo ważne, choć - jak przyznaje dr Helena - bardzo cenne jest też wsparcie duchowe, moralne, w tym modlitwa.

     - W Dniu Chorych na Trąd, w ostatnią niedzielę stycznia, modlimy się w katedrze warszawsko-praskiej. Co roku organizujemy także pielgrzymkę na Jasną Górę dla ofiarodawców ośrodka. Czujemy się wielką rodziną Jeevodaya - dodaje Anna Sułkowska.

     OJCOWSKA OPIEKA

     Dr Helena Pyz jest laureatką wielu nagród i wyróżnień. W 2005 roku otrzymała order Polonia Restituta. Jest m.in. damą orderu Ecce Homo, przyznawanego wybitnym działaczom społecznym, i laureatką wyróżnienia "Zasłużonemu - Polskie Towarzystwo Lekarskie". Jednak najcenniejszym dla niej odznaczeniem jest przyznany przez dzieci Order Uśmiechu.

     Do Instytutu Prymasowskiego wstąpiła w 1971 roku. Prymasa Tysiąclecia pamięta jeszcze z dzieciństwa, kiedy z całą rodziną chodziła do archikatedry warszawskiej na Triduum paschalne. - Będąc w Instytucie, widywałam naszego Ojca co miesiąc: na Mszach Świętych, dniach skupienia i rekolekcjach. Na jego ręce składałam też śluby. Te wszystkie najważniejsze momenty w moim życiu zachowam na zawsze w pamięci - wspomina dr Helena.

     Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński jest skutecznym patronem. Helena Pyz nieraz korzysta z jego wstawiennictwa. - Trzeciego sierpnia 1988 roku, w dniu urodzin prymasa, modliłam się krótko przy jego grobie, żeby pomógł mi uzyskać zgodę na wyjazd do Indii, jeśli mam tam pojechać - wspomina. -Tego dnia przyszły listy z zaproszeniem i potrzebnymi dokumentami. Kardynał miał duży wpływ na jej życie. Znajomość z Prymasem Tysiąclecia lekarka uważa za wielki dar Boży. - Bardzo chciałabym doczekać beatyfikacji kard. Wyszyńskiego - mówi - i o to prosiłam też nowego błogosławionego Jana Pawła II, kiedy byłam 1 maja na placu św. Piotra w Rzymie.




Ewelina Steczkowska

Rozmowa z dr Heleną Pyz została przeprowadzona podczas jej urlopu w Polsce,
w siedzibie Sekretariatu Misyjnego Jeevodaya w Warszawie.
Więcej informacji o ośrodku można znaleźć na stronie www.jeevodaya.org

Tekst pochodzi z Tygodnika

29 stycznia 2012


Moja piękna Afryka Moja piękna Afryka
Ks. Hieronim Siwek
Opowiadania, szkice, myśli i refleksje spisane w wolnych chwilach na misjach w Tanzanii, w Afryce Wschodniej.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej