Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki

Między sacrum a profanum w gorącej Ugandzie

List wolontariuszki Międzynarodowego Wolontariatu Don Bosco Magdaleny Truskowskiej
pracującej na misjach w Ugandzie.

     Po homilii klaszczą księdzu za słowo

     Msza, która nie powinna się różnić niczym oprócz języka, w którym jest odprawiana. A tu proszę. Zacznę od tego, że oprawa muzyczna, jest bardzo bogata. Nie mówię o tym jak im to wychodzi, bo to jak wszędzie, raz lepiej, raz gorzej, ale ważne jest to, że każdy element, jaki jest możliwy jest śpiewany. Wstęp, Panie zmiłuj się nad nami, Gloria, psalm (nie tak jak u nas, ale jakaś piosenka) Alleluja, wyznanie wiary, miedzy petycjami, Hosanna, Ojcze nasz (później: Bo Twoje jest Królestwo...), a nawet kiedy jest podniesienie. Przy podawaniu sobie pokoju, Baranek Boży, Komunia, adoracja i wyjście. Dlatego Msze trwają ok 1,5 h i więcej. A najśmieszniej im wychodzą pieśni na wyjście. Zaczynają śpiewać, ale do refrenu rzadko dochodzą, bo już się zbierają do wyjścia. Inne rzeczy, to np. robią znak krzyża po modlitwie Panie zmiłuj się nad nami. Śpiewają zamiast psalmu pieśń, przy której można trochę pomedytować. Po raz pierwszy zwykły psalm słyszałam zeszłej niedzieli.

     Przy Ewangelii, kiedy na Mszy są małe dzieci i kiedy oczywiście się przygotują mają specjalny taniec z niesieniem lekcjonarza do ołtarza. Bardzo ciekawe wydarzenie. Po homilii klaszczą księdzu za słowo, słuchali, czy nie, oklaski muszą być. Petycje są czasem dłuższe od czytań, a na ofiarowanie jest tak, że dwie ministrantki przynoszą taki specjalny stół z dziurkami i każdy podchodzi żeby wrzucić pieniążki, ile tam sobie chce. A niektóre parafie na wioskach są takie biedne, że zbiorą np. 1800 szylingów a w przeliczeniu na polskie, to jest jakieś 1, 20 zł.

     Później wszyscy klękają do podniesienia. Każdy w swoim tempie. Co jest ciekawe, że nie ważne, że jest brudno a kobiety np. mają suknie balowe, uklękną. Po podniesieniu chleba i wina ludzie klaszczą. Co pamiętam, że kiedy widziałam po raz pierwszy, zrobiło mi się bardzo ciepło na serduchu. A jak się skończy podniesienie, to część ludzi wstaje od razu a część, to nawet klęczy aż do skończenia litanii do Świętych. Nie wiem, czy wtedy zasypiają czy to dla nich odpoczynek od stania, ale tak robią. Na znak pokoju, poświęcają dużo czasu, co musze powiedzieć, że mi się podoba, każdy do każdego podchodzi, daje znak, uśmiecha się, widać w nich taką radość wtedy i to jest jeden z niewielu momentów, kiedy można zobaczyć wśród ludzi przekazywanie sobie i okazywanie emocji. No tak, przynajmniej te 20 rączek zawsze się uściśnie. A jak są w okolicy małe dzieci, to i z 40, bo to też często jedyny czas, kiedy mają odwagę uścisnąć białego. Mówię, o tych, którzy są z wioseczek i nie mają ze mną, czy z innymi Mzungu kontaktu.

     A co mnie najbardziej uderzyło, nie wiem tylko w którą stronę, to fakt, że na "Panie, nie jestem godzien abyś przyszedł do mnie..." (co więcej bardzo lubiana przeze mnie część Mszy) oni nie klękają! Ciężko mi samej klękać, kiedy wszyscy patrzą, bo się wtedy nie skupiam na modlitwie, a nad tym, że robię coś, co jest dla nich nowe i że się patrzą. Ale nauczyłam się już tej części na stojąco, choć nie powiem, brakuje mi klękania w tym momencie. A ogłoszenia są dłuuugie.

     Od zabójczo ślimaczej prędkości do przerażająco świetlnej

     Drogi są straszne! pełne dziur (choć nadzieja jest, bo pewne kawałki zaczęli już naprawiać) Taxi, to taki 14 - osobowy (+ kierowca) Van, w którego często można wpakować i 18 osób, nikt się nie czepia, tylko oddychać nie można, jak również, zwykle 5- osobowe samochody, w których można spotkać 8 osób (trzy z przodu). W takich chwilach żałuje się, że nie jest się krótszym, albo samochód nie jest wyższy, albo jak w bajce z Fredem (o jaskiniowcach; zapomniałam tytuł) marzy się o zrobieniu dziury w dachu.

     Ten Van, to najczęściej spotykane samochody w Ugandzie. Można je podzielić na trzy typy. Typ Chrześcijański, typ Islamski oraz typ ateistyczny. Gdzie z moich obserwacji typ 1 i 3 potrafią normalnie (chodzi mi o prędkość) jeździć, a typ drugi, ma pewne wahania. Od zabójczo ślimaczej prędkości do przerażająco świetlnej. No w każdym razie, zawsze sobie wtedy obiecuję, że więcej nie wsiądę do taksówki z napisem o Islamskim przesłaniu.

     Vany te oprócz tego, że robią świetną robotę dla osób w nim pracujących, nie są przyjazne dla środowiska : są głównym problemem wszelkich korków na jezdniach, są powodem spóźniania się różnych ludzi w różne miejsca, powodem bólów głowy, nudności, uderzania głową o wszelkie elementy wnętrza pojazdu, nadmiernej zażyłości fizycznej między ludźmi.

     Specjalnie napisałam osoby pracujące, gdyż w jednym Vanie można spotkać nie tylko kierowcę, ale również tak zwanego Conductora. Jego zadaniem jest naganiać ludzi do taksówki, wypatrywać jak sokół wszelkie możliwe postaci, które chciałby się zabrać w ich stronę, oraz zbieranie pieniążków - cena: do Kampali 2000 = z Kampali 2500 = (przelicznik 1400= to 1 zl). Właściwie nie wiadomo ile czasu poświęcić na taksówkę, bo nie wiadomo ile razy się zatrzyma, czy nie zajedzie na stację benzynowa, czy po drodze się nie rozwali, albo czy nie stwierdzą, że dalej nie jadą i czekają, na inna taxi, żeby pohandlować pasażerami.

     Jeżeli chcesz się zatrzymać, mówisz: Conductor, Masaawa! (czytane przez "l" ale to w wyrazie "łóżko" albo "łódka". No spać w takiej taksówce to jest ciężko, a z reguły mój dystans zajmuje godzinkę. Bóle głowy i nudności są z powodu omijania dziur. Prawo lewo, prawo, lewo, dziura, hamuje, przyspiesza, hamuje, przyspiesza dziura... I tak całą godzinę.

     To, co mi się nie podoba bardzo, to wyrzucanie wszelkich śmieci przez okno. Szpony mi się tworzą, kiedy to widzę, ale nic nie da jak im coś powiem. Oni mają to zakodowane w głowie, że jak mają śmiecia, to go wyrzucają, nieważne gdzie. A koszy na śmieci, to za wiele nie ma. Inna ciekawa rzecz, jest taka, iż nie znasz godziny wyjazdu taksówki, nie wyjedzie ona oczywiście na Twoje życzenie. Wyjedzie, gdy się zapełni :) Najtrudniej jest w deszczu... można siedzieć i siedzieć... i nikt nie przychodzi.

     Ale, co można zrobić w tym czasie? Kupić chleb, gumki do włosów, chusteczki do nosa materiałowe, moskitiery, wodę, cole, sok, kartę do telefonu, a także wszelakiego rodzaju apaszki, paski do spodni, buty, koszule, ciastka, orzeszki, naszyjniki, pierścionki, no prawie wszystko. Na takim Parkingu, siedząc w Taxi, można zaopatrzyć się prawie we wszystko, handel niesamowity. Bo to do Ciebie każdy podchodzi...


Magdalena Truskowska
MWDB


Salezjański Ośrodek Misyjny


Moja piękna Afryka Moja piękna Afryka
Ks. Hieronim Siwek
Opowiadania, szkice, myśli i refleksje spisane w wolnych chwilach na misjach w Tanzanii, w Afryce Wschodniej.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Beata: 14.04.2008, 16:51
 Bardzo ciekawe te listy:)
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej