Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Różaniec

"Różaniec jest zawsze moją
ulubioną modlitwą"

- Jan Paweł II

Różaniec jest najpotężniejszą
bronią, jaką możemy się
bronić na polu walki.

- Siostra Łucja z Fatimy

Różaniec w życiu i pedagogice św. Jana Bosko

     Święty Jan Bosko (1815-1888), spadkobierca duchowych tradycji św. Franciszka Sa- lezego, podobnie jak on, należy do największych czcicieli Matki Najświętszej i zarazem do tych świętych, którzy wyróżniali się najgorętszym nabożeństwem do modlitwy różańcowej. W jego życiu odnajdujemy wiele wzruszających dowodów świadczących o tym, jak bardzo tę modlitwę cenił i jak głęboko rozumiał jej znaczenie dla wszystkich ludzi, niezależnie od stanu, wieku czy wykształcenia.

     Umiłowanie modlitwy różańcowej zawdzięczał swojej matce, kobiecie prostej, nie umiejącej pisać ani czytać, ale przy tym głęboko pobożnej, niezwykle szlachetnej i mądrej. Ona to nauczyła go odmawiać różaniec, kiedy był maleńkim chłopcem. Ze wzruszeniem czytamy o tym w jego Wspomnieniach Oratorium: "To ona, gdy byłem jeszcze malutki, nauczyła mnie pierwszego pacierza. Gdy tylko dorosłem na tyle, że mogłem przyłączyć się do braci, kazała mi klękać razem z nimi rano i wieczorem: wspólnie odmawialiśmy modlitwy i trzecią część różańca".

     Jako dziesięcioletni chłopiec nie ograniczał się już do odmawiania różańca w gronie rodzinnym, ale starał się włączyć do tej modlitwy swoich rówieśników, a przy okazji i wielu dorosłych. Posługiwał się przy tym metodami, które wywołują nie tylko nadzwyczajny podziw, ale pozwalają dostrzec pierwsze oznaki jego wybitnego talentu pedagogicznego. Chcąc bowiem zgromadzić na modlitwie jak najwięcej kolegów organizował w świąteczne popołudnia przedstawienia, w których sam występował. Demonstrował karkołomne akrobacje i sztuki kuglarskie, których specjalnie się nauczył przyglądając się występom różnych iluzjonistów i linoskoczków.

     Jego występy na łące w rodzinnej wiosce Becchi budziły ogólny zachwyt i przyciągały bardzo liczną widownię. Przed ich rozpoczęciem młodziutki linoskoczek zapraszał jednak wszystkich do odmówienia różańca i zaśpiewania jakiejś pieśni religijnej. Obdarzony fenomenalną pamięcią powtarzał jeszcze homilię z porannej Mszy świętej, opowiadał jakieś ciekawe zdarzenie, po czym kończył tę część słowną jakąś krótką modlitwą. Następowało teraz kilkugodzinne przedstawienie, które znowu kończył modlitwą, tym razem znacznie krótszą z powodu wielkiego zmęczenia.

     Widzowie tych przedstawień chętnie godzili się na udział we wspólnych modlitwach. Jeśli zdarzali się tacy, którzy nie chcieli się do nich przyłączyć, Św. Jan Bosko stanowczo wykluczał ich z udziału w przedstawieniach. Z pewnością taka konieczność nie zachodziła zbyt często, skoro młodziutki sztukmistrz wzbudzał tak wielki podziw i zainteresowanie.

     W latach nauki gimnazjalnej w Chieri różaniec był dla niego jedną z ważniejszych pobożnych praktyk. Z jego własnych wspomnień dowiadujemy się, że wielokrotnie odmawiał go wspólnie z kolegami w intencji zmarłego przyjaciela Pawła Brai.

     Podczas studiów seminaryjnych różańcowi poświęcał jeszcze więcej czasu, nie ograniczając się do odmówienia cząstki, która towarzyszyła porannej Mszy świętej i rozmyślaniu. Często bowiem, wraz ze swoim świątobliwym kolegą Alojzym Comollo, przerywał rekreację, aby udać się do kościoła i tam, pokłoniwszy się najpierw przed Najświętszym Sakramentem, modlić się w intencji konających i odmówić różaniec wraz z Litanią loretańską za dusze w czyśćcu cierpiące.

     Podczas wakacji 1838 roku św. Jan Bosko, mając za sobą dopiero trzy lata studiów w tu- ryńskim Seminarium Duchownym, zaczął wygłaszać kazania w różnych kościołach znajdujących się w pobliżu jego rodzinnej miejscowości. Opatrzność zrządziła, że pierwsze z nich, we wsi Alfiano, wygłosił na temat różańca, ponieważ przypadło ono właśnie w święto Matki Bożej Różańcowej.

     Dnia 5 czerwca 1841 roku, po chlubnym ukończeniu seminarium, św. Jan Bosko otrzymał święcenia kapłańskie. Jeszcze w tym samym roku zaczął gromadzić wokół siebie opuszczonych chłopców, aby uchronić ich od niebezpieczeństw moralnych i deprawacji, a także by przygotować ich do samodzielnego życia. Oprócz niezbędnej pomocy materialnej organizował dla nich w każdą niedzielę całodniowe spotkania, podczas których umożliwiał im udział w Mszy świętej i przystępowanie do sakramentów. Stałym elementem tych spotkań były także interesujące rozrywki, pogadanki, nauka katechizmu oraz wspólna modlitwa różańcowa.

     Wiele takich spotkań, wobec nieustannych kłopotów z uzyskaniem i utrzymaniem odpowiedniego pomieszczenia, ksiądz Bosko musiał organizować pod gołym niebem za miastem. Różaniec odmawiano wówczas klęcząc na trawie. Ostatni raz w takich warunkach odmówiono go w niedzielę 5 kwietnia 1846 roku, dziękując Matce Najświętszej za otrzymanie stałej siedziby na przedmieściu Turynu - Valdocco.

     Począwszy od następnej niedzieli chłopcy zaczęli przychodzić już na nowe miejsce. I tutaj, po porannej Mszy świętej, zabawach i lekcji katechizmu, wspólnie odmawiano różaniec. "Dałem temu domowi nazwę Oratorium - wyjaśniał św. Jan Bosko - by wyraźnie zaznaczyć, że modlitwa jest jedyną potęgą, na którą winniśmy liczyć, a różaniec odmawia się tutaj, ponieważ od samego początku naszego Dzieła oddałem siebie i moich chłopców pod bezpośrednią opiekę Najświętszej Dziewicy".

     Ufność św. Jana Bosko w skuteczność modlitwy różańcowej udzielała się także jego wychowankom. W 1846 roku, kiedy ciężko zachorował i życie jego było śmiertelnie zagrożone, chłopcy samorzutnie podejmowali w intencji jego uzdrowienia różne umartwienia, modlili się dniem i nocą, odmawiali różaniec. Wielu z nich złożyło Matce Bożej przyrzeczenie, że będą odmawiać różaniec codziennie przez miesiąc, inni, że przez rok, inni wreszcie złożyli takie przyrzeczenie na całe życie . Ich prośby zostały wysłuchane, gdyż wbrew diagnozom lekarzy św. Jan Bosko wyzdrowiał i to dość nagle.

     Z czasem, gdy w Oratorium zamieszkali pierwsi wychowankowie, tzw. interniści, różaniec zaczęto odmawiać i w dni powszednie podczas porannej Mszy świętej celebrowanej przez księdza Bosko. Praktyka ta może nas dzisiaj nieco szokować, ale wówczas Msza święta była odprawiana jeszcze w języku łacińskim i to był zasadniczy powód, dla któręgo zalecano odmawianie różańca podczas czynności liturgicznych.

     Codzienne odmawianie cząstki różańca św. Jan Bosko zalecał nie tylko internistom, ale także eksternistom, czyli tym chłopcom, którzy dochodzili do Oratorium, mieszkając poza jego terenem. Większość z nich była zatrudniona w różnych przedsiębiorstwach na terenie Turynu. Przewidując, że na różaniec mogą oni nie mieć czasu, doradzał im, aby starali się odmówić część w drodze do pracy, a część podczas pracy lub w drodze powrotnej. Do odmawiania tej modlitwy zachęcał ich bardzo usilnie, gdyż uważał, że jest ona cudownym środkiem do zachowania łub odzyskania cnoty czystości, a ponadto jest także niezawodną obroną przeciw wszelkim zasadzkom szataną.

     Dla zachowania cnoty czystości zalecał też swoim chłopcom, aby odmawiali pięćdziesiątkę Zdrowaś Maryjo, jednakże bez pozostałych elementów modlitwy różańcowej: "Jeżeli nie możecie zasnąć, a zwłaszcza jeśli was napada jakaś pokusa, polecam wam środek, za pomocą którego na pewno odniesiecie zwycięstwo: Odmawiajcie 50 Zdrowaś Maryjo i liczcie na palcach. Zapewniam was, że łaska Boża i opieka Najświętszej Maryi Panny przyniosą wam niezawodną pomoc; wysiłek zaś pamięci w liczeniu Zdrowasiek sprowadzi na was sen wcześniej, niż dojdziecie do połowy".

     Jeden raz w roku, w uroczystość Wszystkich Świętych wieczorem, odmawiano w Oratorium cały różaniec za dusze w czyśćcu cierpiące. Ksiądz Bosko zawsze uczestniczył w tej modlitwie razem z wszystkimi chłopcami i często sam ją prowadził.

     W uroczysty sposób obchodzone było także święto Matki Bożej Różańcowej, szczególnie od momentu, kiedy ksiądz Bosko w swoim domu rodzinnym w Becchi urządził kaplicę poświęconą Jej czci. Od tego czasu, co roku w pierwszą niedzielę października, udawał się tam z grupą swoich wychowanków, żeby urządzić piękną uroczystość dla całej okolicy. W pierwszych latach istnienia Oratorium na Valdocco św. Jan Bosko opracował, z myślą o swoich chłopcach, obszerny modlitewnik, który zgodnie z duchem epoki zatytułował: Młodzieniec zaopatrzony do pełnienia swych obowiązków w praktykach chrześcijańskiej miłości. Wśród licznych modlitw do Matki Najświętszej podał w nim także sposób odmawiania różańca wraz z ułożonymi przez siebie krótkimi rozważaniami poszczególnych tajemnic. Objaśniając tę modlitwę dał wyraz swemu głębokiemu przeświadczeniu o jej wielkiej wartości: "Niezliczone są łaski nieba, które otrzymano wskutek tej modlitwy. Za pomocą Różańca św. zwyciężone zostały herezje, naprawione obyczaje, oddalone zarazy, zakończone wojny; z powodu czego w krótkim przeciągu czasu rozpowszechnił się na całym świecie. Papieże wzbogacili go licznymi odpustami, które i na rzecz dusz w czyśćcu cierpiących ofiarować można.

     Niech zatem ożyje nabożeństwo Różańca św. w nas i w rodzinach naszych. Jeśli w naszych domach, w naszych szkołach, w naszych pracowniach Różaniec Maryi rozlegać się będzie, mamy nadzieję, że plagi ustaną, wiara zakwitnie, zabłysną nam dni pokoju i ciszy.

     Jak bardzo św. Jan Bosko cenił różaniec dowodzi także odpowiedź udzielona markizowi Robertowi d'Azeglio, który w 1848 roku zwiedzał Oratorium. Przy tej okazji wyraził się on krytycznie wobec odmawianej przez chłopców modlitwy różańcowej, uznając ją za praktykę nudną i męczącą, a także za przeżytek, który w zakładzie należy bezwzględnie znieść. Święty Jan Bosko, sprowokowany ostrością tych zarzutów, wypowiedział bardzo ważne słowa na temat wartości różańca: "Ogromnie cenię tę modlitwę i mógłbym powiedzieć, żę to na niej opiera się moje dzieło; gotów byłbym zrezygnować z tylu innych rzeczy o wielkim znaczeniu, ale nie z różańca; a gdyby to było konieczne, wyrzekłbym się z żalem nawet pańskiej życzliwej przyjaźni, panie markizie, ale nigdy nie poniecham odmawiania różańca świętego".

     Zastrzeżenia markiza mimo woli nasuwają tu porównanie z niedowiarstwem Tomasza, który domagając się od Chrystusa dodatkowych upewnień bardziej nam pomógł uwierzyć w Zmartwychwstanie, niż wszyscy pozostali apostołowie uznający ten fakt bez chwili wahania. Bez krytyki ze strony markiza św. Jan Bosko z pewnością nie wyraziłby tak bezkompromisowo swego stosunku do różańca.

     Skuteczność tej modlitwy św. Jan Bosko poznał nie tylko w sposób naturalny, ale także dzięki Bożemu oświeceniu, które otrzymywał w licznych wizjach podczas snu. Relacjonując je swoim chłopcom nazywał je skromnie "snami", nie chcąc wzbudzać sensacji z powodu ich nadprzyrodzonego charakteru. "Sen", jaki ksiądz Bosko miał w wigilię święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w 1862 roku, pokazał mu w sposób obrazowy, jak skuteczną bronią w walce z szatanem jest różaniec. Zobaczył wówczas szatana w postaci ogromnego węża, który za dotknięciem sznura symbolizującego różaniec wpadł w tak wielką furię, że rozleciał się w strzępy. Obecny przy Świętym przewodnik objaśnił mu znaczenie symboli i całej tej wizji: "Wąż jest symbolem szatana, a sznur to po prostu modlitwa różańcowa. Ona zapewnia opiekę Najświętszej Maryi Panny, dzięki której możemy walczyć, zwyciężać i niszczyć piekielne demony.

     Ksiądz Bosko opowiedział chłopcom ten "sen" 20 sierpnia 1862 roku podczas "słówka wieczornego", aby uświadomić im, że szatan nieustannie zagraża ludzkim duszom, wobec czego należy ustawicznie przeciwdziałać jego atakom. Przedstawiając obrazowo jak potężnym orężem w tej walce jest różaniec, święty Wychowawca skuteczniej rozniecił w nich zapał do odmawiania tej modlitwy niż zdołałby to uczynić za pomocą najbardziej przekonywających wyjaśnień.

     Święty Jan Bosko zachęcał, aby nie zawężać intencji modlitwy różańcowej do kręgu własnych potrzeb, ale obejmować nimi także najważniejsze sprawy Kościoła: "Przy odmawianiu Różańca świętego, między innymi intencjami miejmy i tę, by za pośrednictwem Dziewicy Niepokalanej Maryi wybłagać od Boga łaskę, by Wiara święta wśród nas się przechowała, byśmy się trzymali z daleka od błędów, które się obecnie szerzą wśród chrześcijan i by zatryumfował chwalebny rzymskokatolicki Kościół, Matka i Mistrzyni prawdziwej Wiary, poza którym nie ma zbawienia".

     Osobisty przykład św. Jana Bosko i jego zalecenia dotyczące modlitwy różańcowej to drogowskazy, które prowadzą krótką i pewną drogą do wzrostu pobożności, a z nią do doskonałości chrześcijańskiej. Wielki apostoł młodzieży, który osiągnięcie świętości własnej i swoich podopiecznych uczynił głównym celem swego życia, obdarzony był szczególną łaską, pozwalającą mu wybierać takie środki i metody, które najskuteczniej do tego celu prowadziły. Potwierdza to m.in. bulla kanonizacyjna, w której ksiądz Bosko został uznany za twórcę oryginalnej, najlepszej i najskuteczniejszej metody wychowawczej.

     W świetle tych stwierdzeń jego gorące nabożeństwo do modlitwy różańcowej i usilne starania, jakie podejmował dla wzbudzenia tej samej żarliwości u swoich wychowanków, są dla nas znakiem czasu.


Maria Wacholc
Różaniec przemienia życie
Wydawnictwo Salezjańskie








Wasze komentarze:
 Elzbieta: 19.10.2011, 13:05
 Prosze o modlitwe za mnie o uleczenie mnie za paradontozy
 Do Ricka:: 16.10.2011, 21:35
 Wiem, jak sie czujesz, wiem, ze to dramat, ale jesli zrezygnujesz z modlitwy, to nie zostanie Ci juz zupelnie nic... Modl sie dalej, juz nie wiem o co, ale sie modl... Beata
 Madzi: 15.10.2011, 20:05
 Pragnę podziękować Matce Pompejańskiej za wysłuchanie mojej prośby. Prosiłam w sprawie mojej mamy, a dokładnie w intencji jej pracy o pozytywne rozwiązanie problemów. Odmówiłam całą nowennę – 54 dni, trzy różańce dziennie, trzy tajemnice. Przyznam się, że po zakończeniu pierwszej części prośby, przez którą w miarę dobrze przebrnęłam. Zaczynając kolejną część przyszły chwile zwątpienia, że już dziękuję a wydawało mi się, że jest z tymi problemami coraz gorzej. Pojawiły się choroby i miałam wiele ciężkich chwil, dwa ostatnie dni nowenny były najgorsze. I kiedy był już koniec, przyszedł smutek, że tak bardzo chciałam pomóc mojej mamie i nic z tego nie wyszło. W trzeci dzień od skończenia nowenny, moja prośba została wysłuchana, otrzymałam to o co prosiłam i jeszcze więcej. Bardzo dziękuję Matce Najświętszej, że ulitowała się nade mną niegodną. Sprawa była bardzo ciężka i tylko zwycięstwo Matki można traktować wyłącznie jako CUD, pisanymi dużymi literami. Do tej pory wszyscy przeciwnicy analizują gdzie popełnili błąd, że mojej mamie udało się z kłopotów wybrnąć zwycięsko …. i nie potrafią tego wyjaśnić. Jedynie co mogę dodać od siebie, że te wszystkie przeszkody, które napotkałam podczas odmawiania (choroby, zniechęcenie, kłopoty) były potrzebne, aby dokonało się JEJ zwycięstwo. Zawsze Matka Boża dorzuca jeszcze jakiś bonus, który mile nas zaskakuje. Może nie od razu jest wysłuchana, ale jest. Działa po cichu, niepozornie i skutecznie. Dziękuję Ci Matko Pompejańska raz jeszcze za Twoją skuteczną pomoc !!!
 Wiola: 14.10.2011, 21:31
 Kochani, omadlam Wasze intencje skierowane na mojego maila. Teraz postanowiłam się zmierzyć z większym problemem- samobójstw. Razem z Matką Bożą i modlitwa różańcową chcę przeciwdziałać temu zjawisku. Pragnę pomagać ludziom będących w cięzkiej depresji,w cięzkiej sytuacji życiowej poprzez wsparcie modlitewne oraz korespondencyjne/kontakt mailowy wirtualnapomoc@gmail.com /anonimowy/
 malgorzata: 12.10.2011, 13:27
 mateczko niewiem co robic życie moje stało się bez sensu mam myśli samobójcze zostałam sama od zawsze byłam sama chciałam na reszte życia mieć kogoś bliskiego który bedzie mnie kochał jak ja jego a ty wszystko runeło .Tylko śmierć skonczy moja udręke matko rózancowa nie opuszczaj mojej rodziny i daj jakis znak
 malgorzata: 11.10.2011, 17:44
 Mateczko kochana ocal naszą rodzine i uchron od kłopotów wlej w nas miłość iszczęście i odpuszczenie grzechów błagam o powrót męża aby zrozumiał co stracił bardzo go kocham
 Basia M.: 11.10.2011, 16:07
 Matko Boża,spraw, by operacja mego męża przebiegła pomyślnie. Proszę też o pomyślność i szczęście w rodzinie.
 zofia: 11.10.2011, 16:05
 MATKO ROZENCOWA U SYNA SWEGO odpuszczenie grzechow dla mnie i moich najbliszych blagam Cie mateczko kochana aby maz sie nawrocil zeby zrozumial blad dziecka sw ktorego sie wyrzka prosze Cie takze oswiec syna w spraw zeby wzia slub koscielny pr tez o laski potrzebne dla mich wszystkich dzieci i ich rodzin RATUJ NAS PSZEZ PLOMIEN MILOSCI TWOJEGO NIEPOKALENEGO SERCA BO TY JESTES NASZA MATKA POMUZ NAM MATKO NIEUSTAJACEJ OMOCY
 piotrek343: 11.10.2011, 12:41
 Maryjo Matko pomoz wyjsc mojej rodzinie ze spirali zadluzenia jestesmy zalamani w tobie nadzieja.
 małgorzata: 10.10.2011, 14:00
 Mateczko Rózancowa opiekuj się naszą rodziną błagam o szybki powrót syna marnotrawnego do żony idzieci odeszedł bez słowa do grzesznego życia z inną kobietą ,która wiedziała że ma rodzine a teraz nas niszczy ze wszystkiego finansowo i moralnie błagam o pomos..
 małgorzata: 10.10.2011, 13:54
 Mateczko Rózancowa opiekuj się naszą rodziną błagam o szybki powrót syna marnotrawnego do żony idzieci odeszedł bez słowa do grzesznego życia z inną kobietą ,która wiedziała że ma rodzine a teraz nas niszczy ze wszystkiego finansowo i moralnie błagam o pomos..
 malgorzata: 10.10.2011, 07:50
  matko kochana uproś u boga najwyszego opiekę dla naszej rodziny ,i oscalenie naszego małżenstwa twój niegodny słóga
 kasia: 09.10.2011, 22:46
 Módl się za moją rodziną Matko przecudowa
 KK: 09.10.2011, 14:21
 MATKO BOŻA PROSZĘ O POMOC ŻEBY MAŻ NIE ZOSTAŁ ZWOLNIONY MÓGŁ TAM DALEJ PRACOWAĆ I MIEĆ TĄ PRACE NA KILKA LAT ABYŚMY MOGLI ZA COŚ ŻYĆ OPŁACAĆ RACHUNKI PROSZĘ O POMOC ,O ZDROWIE DLA MOJEJ RODZINY BŁAGAM CIE MATKO BOŻA MIEJ NAS W OPIECE I NIEOPUSZCZAJ NAS BŁAGAM POMÓŻ NAM I CZUWAJ NAD NAMI NIEUSTANNIE
 joasia..08.10.2011: 08.10.2011, 22:02
 Maryjo badz przy mnie w dniu w ktorym narodzi sie moj malenki aniolek pomoz mi bo bardzo sie boje.. daj mi sile i wiare...
 do Rick: 08.10.2011, 19:03
 ..do rozwodu jeszcze miesiac Matka Boza nie powiedziala jeszcze ostatniego słowa!! Trwaj w modlitwie
 Grazyna: 08.10.2011, 16:12
 Matko Rozancowa blogoslaw moja rodzine oraz bliskich
 Rick: 08.10.2011, 09:00
 Do Janusza; Dzięki za modlitwę, ale dla mnie słowo modlitwa traci pomału sens. Wiesz,że za nasze małżeństwo modliły się nawet siostry karmelitanki bose z Norwegii ? Poza tym kilka zakonów w Polsce też...Trudno jest jak jest i muszę się z tym pogodzić, ale powiedz mi jak ja mam dalej żyć jeśli chodzi o życie religijne ? Przecież całe życie będę miał w świadomości,to że pomimo usilnych modlitw i błagań modlitwa okazała się nieskuteczna. Dla mnie już nie będzie sensu modlić się o cokolwiek innego. Będę się brzydził modlitwą i Bogiem. Poza tym pewnie wejdę w kolejny związek,a według kościoła to już poważny grzech...
 dorota: 08.10.2011, 02:50
 Matko Boza z Pompejow wysluchaj mnie w Twojej nowennie ,pragne stale byc przy Tobie przez ta wlasnie nowenne .Dzieki. Dorota.
 Janusz: 07.10.2011, 21:20
 do Ricka: Nie znam Cię i nie wiem kim jesteś. Z tego jednak, co piszesz potraktowałeś różaniec jak jakieś hokus-pokus, które miało załatwić za Ciebie wszelkie problemy, jakie zwaliły się na Was obu. Zapytaj teraz siebie co zrobiłeś w tym czasie, by uzdrowić własne małżeństwo?, czy udałeś gdzieś po pomoc?, po radę?, czy spróbowałeś chociaż porozmawiać z żoną i okazać jej, że naprawdę zależy Ci na Waszym związku? Modlitwa oczywiście jest wartościowa, lecz nie może być traktowana jako czarodziejska różdżka lub cudowny lek na dolegliwości: chory musi chcieć się leczyć a nie jedynie brać tabletki i biernie oczekiwać wyzdrowienia. Bóg nigdy nie zwalnia nikogo z pracy i walki o swe życie. On nas tylko wspomaga w tej walce, lecz niczego nie czyni za nas, jeśli możemy pomóc sobie wzajemnie. Spróbuj raz jeszcze, jeśli nie bezpośrednio z żoną, to może przez wspólnego przyjaciela, któremu zależy na Waszym związku, który bezstronnie wysłucha Was obu, wskaże błędy i pomoże znów ruszyć w drogę. Wierzę, że nie jest to niemożliwe ani nie jest jeszcze za późno. Musicie jedynie chcieć tego wspólnie. Jeśli zaś żona już nie chce, to oczywiście Bóg nie będzie łamał niczyjej złej woli. Osobiście jestem przekonany, że to właśnie On najbardziej cierpi z powodu rozpadu Waszego związku. Cierpi, bo kocha, a kto kocha, ten cierpi, gdy ukochane osoby się rozchodzą. Z nami jest tak samo. też byś bolał, gdyby ktoś Tobie drogi był nieszczęśliwy. Obojętnie, jak przyjmiesz moje słowa, ja się dziś jeszcze pomodlę właśnie różańcem za Was obu. Wierzę w jego moc. Pozdrawiam tymczasem. Janusz.
 
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] (57) [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] [93] [94] [95] [96] [97] [98] [99] [100]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej