Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Różaniec

"Różaniec jest zawsze moją
ulubioną modlitwą"

- Jan Paweł II

Różaniec jest najpotężniejszą
bronią, jaką możemy się
bronić na polu walki.

- Siostra Łucja z Fatimy

Różaniec w życiu i pedagogice św. Jana Bosko

     Święty Jan Bosko (1815-1888), spadkobierca duchowych tradycji św. Franciszka Sa- lezego, podobnie jak on, należy do największych czcicieli Matki Najświętszej i zarazem do tych świętych, którzy wyróżniali się najgorętszym nabożeństwem do modlitwy różańcowej. W jego życiu odnajdujemy wiele wzruszających dowodów świadczących o tym, jak bardzo tę modlitwę cenił i jak głęboko rozumiał jej znaczenie dla wszystkich ludzi, niezależnie od stanu, wieku czy wykształcenia.

     Umiłowanie modlitwy różańcowej zawdzięczał swojej matce, kobiecie prostej, nie umiejącej pisać ani czytać, ale przy tym głęboko pobożnej, niezwykle szlachetnej i mądrej. Ona to nauczyła go odmawiać różaniec, kiedy był maleńkim chłopcem. Ze wzruszeniem czytamy o tym w jego Wspomnieniach Oratorium: "To ona, gdy byłem jeszcze malutki, nauczyła mnie pierwszego pacierza. Gdy tylko dorosłem na tyle, że mogłem przyłączyć się do braci, kazała mi klękać razem z nimi rano i wieczorem: wspólnie odmawialiśmy modlitwy i trzecią część różańca".

     Jako dziesięcioletni chłopiec nie ograniczał się już do odmawiania różańca w gronie rodzinnym, ale starał się włączyć do tej modlitwy swoich rówieśników, a przy okazji i wielu dorosłych. Posługiwał się przy tym metodami, które wywołują nie tylko nadzwyczajny podziw, ale pozwalają dostrzec pierwsze oznaki jego wybitnego talentu pedagogicznego. Chcąc bowiem zgromadzić na modlitwie jak najwięcej kolegów organizował w świąteczne popołudnia przedstawienia, w których sam występował. Demonstrował karkołomne akrobacje i sztuki kuglarskie, których specjalnie się nauczył przyglądając się występom różnych iluzjonistów i linoskoczków.

     Jego występy na łące w rodzinnej wiosce Becchi budziły ogólny zachwyt i przyciągały bardzo liczną widownię. Przed ich rozpoczęciem młodziutki linoskoczek zapraszał jednak wszystkich do odmówienia różańca i zaśpiewania jakiejś pieśni religijnej. Obdarzony fenomenalną pamięcią powtarzał jeszcze homilię z porannej Mszy świętej, opowiadał jakieś ciekawe zdarzenie, po czym kończył tę część słowną jakąś krótką modlitwą. Następowało teraz kilkugodzinne przedstawienie, które znowu kończył modlitwą, tym razem znacznie krótszą z powodu wielkiego zmęczenia.

     Widzowie tych przedstawień chętnie godzili się na udział we wspólnych modlitwach. Jeśli zdarzali się tacy, którzy nie chcieli się do nich przyłączyć, Św. Jan Bosko stanowczo wykluczał ich z udziału w przedstawieniach. Z pewnością taka konieczność nie zachodziła zbyt często, skoro młodziutki sztukmistrz wzbudzał tak wielki podziw i zainteresowanie.

     W latach nauki gimnazjalnej w Chieri różaniec był dla niego jedną z ważniejszych pobożnych praktyk. Z jego własnych wspomnień dowiadujemy się, że wielokrotnie odmawiał go wspólnie z kolegami w intencji zmarłego przyjaciela Pawła Brai.

     Podczas studiów seminaryjnych różańcowi poświęcał jeszcze więcej czasu, nie ograniczając się do odmówienia cząstki, która towarzyszyła porannej Mszy świętej i rozmyślaniu. Często bowiem, wraz ze swoim świątobliwym kolegą Alojzym Comollo, przerywał rekreację, aby udać się do kościoła i tam, pokłoniwszy się najpierw przed Najświętszym Sakramentem, modlić się w intencji konających i odmówić różaniec wraz z Litanią loretańską za dusze w czyśćcu cierpiące.

     Podczas wakacji 1838 roku św. Jan Bosko, mając za sobą dopiero trzy lata studiów w tu- ryńskim Seminarium Duchownym, zaczął wygłaszać kazania w różnych kościołach znajdujących się w pobliżu jego rodzinnej miejscowości. Opatrzność zrządziła, że pierwsze z nich, we wsi Alfiano, wygłosił na temat różańca, ponieważ przypadło ono właśnie w święto Matki Bożej Różańcowej.

     Dnia 5 czerwca 1841 roku, po chlubnym ukończeniu seminarium, św. Jan Bosko otrzymał święcenia kapłańskie. Jeszcze w tym samym roku zaczął gromadzić wokół siebie opuszczonych chłopców, aby uchronić ich od niebezpieczeństw moralnych i deprawacji, a także by przygotować ich do samodzielnego życia. Oprócz niezbędnej pomocy materialnej organizował dla nich w każdą niedzielę całodniowe spotkania, podczas których umożliwiał im udział w Mszy świętej i przystępowanie do sakramentów. Stałym elementem tych spotkań były także interesujące rozrywki, pogadanki, nauka katechizmu oraz wspólna modlitwa różańcowa.

     Wiele takich spotkań, wobec nieustannych kłopotów z uzyskaniem i utrzymaniem odpowiedniego pomieszczenia, ksiądz Bosko musiał organizować pod gołym niebem za miastem. Różaniec odmawiano wówczas klęcząc na trawie. Ostatni raz w takich warunkach odmówiono go w niedzielę 5 kwietnia 1846 roku, dziękując Matce Najświętszej za otrzymanie stałej siedziby na przedmieściu Turynu - Valdocco.

     Począwszy od następnej niedzieli chłopcy zaczęli przychodzić już na nowe miejsce. I tutaj, po porannej Mszy świętej, zabawach i lekcji katechizmu, wspólnie odmawiano różaniec. "Dałem temu domowi nazwę Oratorium - wyjaśniał św. Jan Bosko - by wyraźnie zaznaczyć, że modlitwa jest jedyną potęgą, na którą winniśmy liczyć, a różaniec odmawia się tutaj, ponieważ od samego początku naszego Dzieła oddałem siebie i moich chłopców pod bezpośrednią opiekę Najświętszej Dziewicy".

     Ufność św. Jana Bosko w skuteczność modlitwy różańcowej udzielała się także jego wychowankom. W 1846 roku, kiedy ciężko zachorował i życie jego było śmiertelnie zagrożone, chłopcy samorzutnie podejmowali w intencji jego uzdrowienia różne umartwienia, modlili się dniem i nocą, odmawiali różaniec. Wielu z nich złożyło Matce Bożej przyrzeczenie, że będą odmawiać różaniec codziennie przez miesiąc, inni, że przez rok, inni wreszcie złożyli takie przyrzeczenie na całe życie . Ich prośby zostały wysłuchane, gdyż wbrew diagnozom lekarzy św. Jan Bosko wyzdrowiał i to dość nagle.

     Z czasem, gdy w Oratorium zamieszkali pierwsi wychowankowie, tzw. interniści, różaniec zaczęto odmawiać i w dni powszednie podczas porannej Mszy świętej celebrowanej przez księdza Bosko. Praktyka ta może nas dzisiaj nieco szokować, ale wówczas Msza święta była odprawiana jeszcze w języku łacińskim i to był zasadniczy powód, dla któręgo zalecano odmawianie różańca podczas czynności liturgicznych.

     Codzienne odmawianie cząstki różańca św. Jan Bosko zalecał nie tylko internistom, ale także eksternistom, czyli tym chłopcom, którzy dochodzili do Oratorium, mieszkając poza jego terenem. Większość z nich była zatrudniona w różnych przedsiębiorstwach na terenie Turynu. Przewidując, że na różaniec mogą oni nie mieć czasu, doradzał im, aby starali się odmówić część w drodze do pracy, a część podczas pracy lub w drodze powrotnej. Do odmawiania tej modlitwy zachęcał ich bardzo usilnie, gdyż uważał, że jest ona cudownym środkiem do zachowania łub odzyskania cnoty czystości, a ponadto jest także niezawodną obroną przeciw wszelkim zasadzkom szataną.

     Dla zachowania cnoty czystości zalecał też swoim chłopcom, aby odmawiali pięćdziesiątkę Zdrowaś Maryjo, jednakże bez pozostałych elementów modlitwy różańcowej: "Jeżeli nie możecie zasnąć, a zwłaszcza jeśli was napada jakaś pokusa, polecam wam środek, za pomocą którego na pewno odniesiecie zwycięstwo: Odmawiajcie 50 Zdrowaś Maryjo i liczcie na palcach. Zapewniam was, że łaska Boża i opieka Najświętszej Maryi Panny przyniosą wam niezawodną pomoc; wysiłek zaś pamięci w liczeniu Zdrowasiek sprowadzi na was sen wcześniej, niż dojdziecie do połowy".

     Jeden raz w roku, w uroczystość Wszystkich Świętych wieczorem, odmawiano w Oratorium cały różaniec za dusze w czyśćcu cierpiące. Ksiądz Bosko zawsze uczestniczył w tej modlitwie razem z wszystkimi chłopcami i często sam ją prowadził.

     W uroczysty sposób obchodzone było także święto Matki Bożej Różańcowej, szczególnie od momentu, kiedy ksiądz Bosko w swoim domu rodzinnym w Becchi urządził kaplicę poświęconą Jej czci. Od tego czasu, co roku w pierwszą niedzielę października, udawał się tam z grupą swoich wychowanków, żeby urządzić piękną uroczystość dla całej okolicy. W pierwszych latach istnienia Oratorium na Valdocco św. Jan Bosko opracował, z myślą o swoich chłopcach, obszerny modlitewnik, który zgodnie z duchem epoki zatytułował: Młodzieniec zaopatrzony do pełnienia swych obowiązków w praktykach chrześcijańskiej miłości. Wśród licznych modlitw do Matki Najświętszej podał w nim także sposób odmawiania różańca wraz z ułożonymi przez siebie krótkimi rozważaniami poszczególnych tajemnic. Objaśniając tę modlitwę dał wyraz swemu głębokiemu przeświadczeniu o jej wielkiej wartości: "Niezliczone są łaski nieba, które otrzymano wskutek tej modlitwy. Za pomocą Różańca św. zwyciężone zostały herezje, naprawione obyczaje, oddalone zarazy, zakończone wojny; z powodu czego w krótkim przeciągu czasu rozpowszechnił się na całym świecie. Papieże wzbogacili go licznymi odpustami, które i na rzecz dusz w czyśćcu cierpiących ofiarować można.

     Niech zatem ożyje nabożeństwo Różańca św. w nas i w rodzinach naszych. Jeśli w naszych domach, w naszych szkołach, w naszych pracowniach Różaniec Maryi rozlegać się będzie, mamy nadzieję, że plagi ustaną, wiara zakwitnie, zabłysną nam dni pokoju i ciszy.

     Jak bardzo św. Jan Bosko cenił różaniec dowodzi także odpowiedź udzielona markizowi Robertowi d'Azeglio, który w 1848 roku zwiedzał Oratorium. Przy tej okazji wyraził się on krytycznie wobec odmawianej przez chłopców modlitwy różańcowej, uznając ją za praktykę nudną i męczącą, a także za przeżytek, który w zakładzie należy bezwzględnie znieść. Święty Jan Bosko, sprowokowany ostrością tych zarzutów, wypowiedział bardzo ważne słowa na temat wartości różańca: "Ogromnie cenię tę modlitwę i mógłbym powiedzieć, żę to na niej opiera się moje dzieło; gotów byłbym zrezygnować z tylu innych rzeczy o wielkim znaczeniu, ale nie z różańca; a gdyby to było konieczne, wyrzekłbym się z żalem nawet pańskiej życzliwej przyjaźni, panie markizie, ale nigdy nie poniecham odmawiania różańca świętego".

     Zastrzeżenia markiza mimo woli nasuwają tu porównanie z niedowiarstwem Tomasza, który domagając się od Chrystusa dodatkowych upewnień bardziej nam pomógł uwierzyć w Zmartwychwstanie, niż wszyscy pozostali apostołowie uznający ten fakt bez chwili wahania. Bez krytyki ze strony markiza św. Jan Bosko z pewnością nie wyraziłby tak bezkompromisowo swego stosunku do różańca.

     Skuteczność tej modlitwy św. Jan Bosko poznał nie tylko w sposób naturalny, ale także dzięki Bożemu oświeceniu, które otrzymywał w licznych wizjach podczas snu. Relacjonując je swoim chłopcom nazywał je skromnie "snami", nie chcąc wzbudzać sensacji z powodu ich nadprzyrodzonego charakteru. "Sen", jaki ksiądz Bosko miał w wigilię święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w 1862 roku, pokazał mu w sposób obrazowy, jak skuteczną bronią w walce z szatanem jest różaniec. Zobaczył wówczas szatana w postaci ogromnego węża, który za dotknięciem sznura symbolizującego różaniec wpadł w tak wielką furię, że rozleciał się w strzępy. Obecny przy Świętym przewodnik objaśnił mu znaczenie symboli i całej tej wizji: "Wąż jest symbolem szatana, a sznur to po prostu modlitwa różańcowa. Ona zapewnia opiekę Najświętszej Maryi Panny, dzięki której możemy walczyć, zwyciężać i niszczyć piekielne demony.

     Ksiądz Bosko opowiedział chłopcom ten "sen" 20 sierpnia 1862 roku podczas "słówka wieczornego", aby uświadomić im, że szatan nieustannie zagraża ludzkim duszom, wobec czego należy ustawicznie przeciwdziałać jego atakom. Przedstawiając obrazowo jak potężnym orężem w tej walce jest różaniec, święty Wychowawca skuteczniej rozniecił w nich zapał do odmawiania tej modlitwy niż zdołałby to uczynić za pomocą najbardziej przekonywających wyjaśnień.

     Święty Jan Bosko zachęcał, aby nie zawężać intencji modlitwy różańcowej do kręgu własnych potrzeb, ale obejmować nimi także najważniejsze sprawy Kościoła: "Przy odmawianiu Różańca świętego, między innymi intencjami miejmy i tę, by za pośrednictwem Dziewicy Niepokalanej Maryi wybłagać od Boga łaskę, by Wiara święta wśród nas się przechowała, byśmy się trzymali z daleka od błędów, które się obecnie szerzą wśród chrześcijan i by zatryumfował chwalebny rzymskokatolicki Kościół, Matka i Mistrzyni prawdziwej Wiary, poza którym nie ma zbawienia".

     Osobisty przykład św. Jana Bosko i jego zalecenia dotyczące modlitwy różańcowej to drogowskazy, które prowadzą krótką i pewną drogą do wzrostu pobożności, a z nią do doskonałości chrześcijańskiej. Wielki apostoł młodzieży, który osiągnięcie świętości własnej i swoich podopiecznych uczynił głównym celem swego życia, obdarzony był szczególną łaską, pozwalającą mu wybierać takie środki i metody, które najskuteczniej do tego celu prowadziły. Potwierdza to m.in. bulla kanonizacyjna, w której ksiądz Bosko został uznany za twórcę oryginalnej, najlepszej i najskuteczniejszej metody wychowawczej.

     W świetle tych stwierdzeń jego gorące nabożeństwo do modlitwy różańcowej i usilne starania, jakie podejmował dla wzbudzenia tej samej żarliwości u swoich wychowanków, są dla nas znakiem czasu.


Maria Wacholc
Różaniec przemienia życie
Wydawnictwo Salezjańskie








Wasze komentarze:
 zawiedziona: 25.06.2009, 15:16
 Maryjo, i tak mnie nie wysłuchasz. Jedyne, co możesz dla mnie zrobić, to wyjednać u Swego Syna łaskę śmierci dla mnie. Błagam, wyzwól mnie z ziemskiego piekła, w którym przyszło mi żyć. Miej litość, widzisz, jak cierpię !!!
 Ania 24.11. 2008: 23.06.2009, 23:45
 Najswietsza panienko , mateńko najukochansza pokornie Cie prosi grzesznica o powrót do zdrowia swojej Babci Wandy .Bardzo błagam o wstawiennictwo , uczyn ten cud a zeby inni uwierzyli a wtym i ja ,ze ktokolwiek Ciebie bardzo prosi nie odmawiasz .Nawróc Nas i spraw zebysmy mocniej wierzyli i nigdy juz nie zwatpili.Pokornie Bóg zapłac
 Magda : 23.06.2009, 09:10
 MARYJOMATKO BOŻA POMÓŻ MI ABYM ZDAŁA PRAWO JAZDY PROSZE
 xxx: 21.06.2009, 12:38
 Świetna rada św. Ludwika Grignion de Montfort (†1716): "...różaniec można też odmawiać idąc lub pracując. Jeśli trudno znaleźć miejsce pozwalające jednocześnie wyrecytować pięć dziesiątek, można jedną odmówić w jednym miejscu, a kolejną w innym, w ten sposób udaje się odmówić cały różaniec w ciągu jednego dnia."
 Niki: 19.06.2009, 17:32
 Do DO NIKI szkoda, ze nie wiem, jak masz na imie. Witam Cie serdecznie i bardzo ciesze, ze wrocilas do Nowenny. Wiesz, ja tez jeszcze nie otrzymalam swojej laski, ale wierze, ze Maryja nas nie zawiedzie, Ona nas bardzo kocha i za kazdym z nas oreduje. Musimy tylko Jej sie calkowicie zawierzyc. Ona nie zostawi nas bez pomocy. Musimy tylko poczekac, moja intencja jest na przyklad wyjatkowo trudna i po ludzku absolutnie niemozliwa do osiagniecia. Im trudniejsza intencja, tym dluzej pewnie trwa ten okres przygotowawczy, ktory zaczyna sie juz w nas samych, w naszych sercach i umyslach. Zachecam Cie do strony internetowej poswieconej Nowennie Pompejanskiej. Mysle, ze znajdziesz tam cos dla siebie, zachecam do poczytania albo i wpisywania sie. Oto ta strona, a ja Cie serdecznie pozdrawiam i zycze wytrwalosci w zmawianiu Nowenny oraz ufnosci w Boza Pomoc. http://momento-unde.bloog.pl/ksiega,1,index.html Zostan z Bogiem.
 do Niki: 19.06.2009, 00:02
 Niki dziekuję Ci za te słowa o Nowennie Pompejanskiej, modlę się nią już trzeci raz i podonie jak Ty zmieniam intencję, mimo ze dotyczy ona jednego problemu. Czekam za czasem, kiedy ona zostanie " otworzona" i łaska dotknie mnie bezposrednio. Nie zmienia sie wiele w mojej sytuacji, problem pozostaje nierozwiazany, zastanawialam się, czy moze zaprzestac jej, może inna jest wola Pana. Po drugiej odmowionej Nowennie, pozostawiłam odmawianie jej na okres blisko trzech miesiecy, a teraz znowu powróciłam i modle sie nią z nadzieją, ze JEDNAK zostanie wysłuchana. Dla mnie jest to niesamowita z tej racji, ze przyciaga Ona jak magnez, jezeli raz zaczniesz sie modlić trudna jest tą modlitwę przerwac, może intencja w ktorej sie modlę potrzebuje szczególnego omodlenia, nie wiem jakie sa plany Boże w mojej sprawie, ale wiem, że Bog za posrednictwem Maryi napewno mnie prowadzi. Czasami jest mi cięzko i bardzo cierpie, ale moze wlaśnie to cierpienie ma czemus służyć. W kazdym badź razie wierzę, ze jestem w dobrych recach :). Trzymaj sie blisko Pana i też nie poddawaj :)
 z ufnoscią: 17.06.2009, 22:36
 Mateńko daj mi siłę i przyjmij moją modlitwę i cierpienie o nawrócenie bliskiej mi osoby. Wspieraj bym nie upadała, a jeżeli tak się stanie pomóż powstać
 Jola: 16.06.2009, 10:55
 Proszę o Światło Ducha Świętego dla Jerzego i Elżbiety w mojej sprawie
 do do niki: 13.06.2009, 13:41
 Kochana, może modlisz się nie o to, co w przyszłości byłoby dla ciebie dobre? Bóg tak kieruje naszym życiem, aby przywieźć nas do siebie, może prosisz o coś, co w konsekwencji cię od Niego odciągnie? Zastanów się i nigdy nie wątp, Bóg zawsze pragnie naszego szczęścia, a największym szczęściem dla nas jest On sam. Jeśli mu zawierzysz, w każdej sytuacji, wtedy odnajdziesz szczęście ;) Pozdrawiam wszystkich.
 do NIKI: 08.06.2009, 09:42
 Masz prawo wierzyć w skuteczność modlitwy, skoro zostałaś wysłuchana. Ja też mam prawo nie wierzyć, bo NIGDY !!!!! żadna z moich próśb nie spełniła się. I nie uwierzę nigdy w moc rózańca, nowenn skutecznych, wytrwałych. Wiele ich odmawiałam, ale Matka Boża nie chce mi pomóc, a może po prostu nie daje rady, by cokolwiek w moich intencjach wyprosić u Boga. Naszym życiem kieruje Bóg i nie mamy na nie żadnego wpływu...
 Niki: 07.06.2009, 18:35
 O NOWENNIE POMPEJANSKIEJ Kochani, witam Was serdecznie. Chcialabym podzielic sie z Wami moimi spostrzezeniami na temat Nowenny Pompejanskiej. Moze ktos z Was ma podobne doswiadczenia, jezeli tak, to prosze napiszcie o tym. Podkreslam jednak, ze sa to moje osobiste , indywidualne poglady na ta tematyke, moge sie w tym wszystkim mylic, zle interpretowac calosc albo w ogole byc daleka od rzeczywistosci. Po prostu pisze to , co mysle, prosto z serca, bo Nowenna zajmuje od roku bardzo wazne miejsce w moim zyciu, moze najwazniejsze. Jestem pod jej wielkim wrazeniem, jest moja jedyna nadzieja na osiagniecie laski, o ktora prosze. Wierze w cudowna moc tej modlitwy i jestem bardzo wdzieczna Matce Bozej za to, ze dostapilam juz po raz kolejny wielkiej laski i wielkiego zaszczytu jej zmawiania. Odmawiam juz moja szosta Nowenne, z tego piec w tej samej intencji, jakkolwiek zawsze troche inaczej formuluje intencje , jakbym podchodzila do tego samego tematu za kazdym razem z innej strony. Mysle, ze kazda Nowenna musi doczekac sie swojego czasu realizacji, a konkretnie takiego punktu w czasie, kiedy zostanie ona niejako, mowiac w naszych ludzkich normach, aktywowana, czyli momentu gdy zaczyna ona dzialac w naszym zyciu, a konkretnie gdy zaczyna dzialac laska Boza zgodnie z nasza intencja, kiedy Bog zaczyna wypelniac nasza prosbe, kiedy zaczyna tak urzadzac nasze zycie, tak ustawiac wydarzenia i tak nas samych zmieniac, ze kiedys tam w przyszlosci blizszej lub dalszej bedzie mozliwa realizacja naszej prosby. Nie dzieje sie to natychmiast, przynajmniej w wiekszosci przypadkow. Przewaznie Nowenna, ktora jest lub zostala odmowiona czeka na odpowiedni moment. Moment ten jest okreslony przez Boga, Bog decyduje o tym, kiedy dana Nowenna, tzn. konkretna jej tematyka zwiazana z intencja Nowenny, kiedy ona niejako otwiera sie na nas , na nasze zycie i zaczyna obejmowac wszystkie jego dziedziny, zmieniajac je, zmieniajac nas, innych ludzi, dostosowujac sytuacje i okolicznosci do tej tematyki, ktora my poruszamy poprzez nasza prosbe. Od tego momentu DZIEJE sie , zachodza przerozne procesy i wydarzenia w zyciu, ktore jednak sprowadzaja sie do naszej konkretnej intencji. Wszystko, co sie dzieje, widziane jest jakby przez pryzmat tej intencji. To bardzo trudno wytlumaczyc, ale ja to tak odczuwam. Nazywam ten poczatkujacy moment, inicjujacy dzialanie laski danej nam dzieki Nowennie, OTWARCIEM SIE nowenny. Ale mozna sobie tez wyobrazic ten poczatkowy moment jak uderzenie pierwszego klocka w grze w domino, ktory uderza w nastepny i w jeszcze nastepny itd.Takie widzenie sprawy przedstawila jakis czas temu na bloogu stmomento-unde.bloog.pl Teresa. Mnie osobiscie przypomina to troche kamyk, ktory wrzucamy do wody . Powoduje on wtedy fale, ktore rozchodza sie i zataczaja coraz szersze kregi. W taki sam sposob zaczyna dzialac laska Boza w naszym zyciu, ona tez zatacza coraz wieksze kregi, obejmuje coraz wieksze obszary. I te dzialania zmierzaja do realizacji naszej prosby, ten proces jest oczywiscie rozciagniety w czasie, moze trwac tygodnie, miesiace, lata... Ale raz zapoczatkowane dzialanie Nowenny trwa, dzieje sie, mysle, ze az do wypelnienia... Od tego momentu, gdy Nowenna zostanie zapoczatkowana zachodza wydarzenia , ktore maja za cel obdarowanie nas tym, o co prosimy. Ale to nie jest takie proste, jak przyslowiowe wyczarowanie krolika z kapelusza. Tutaj wszystko musi miec rece i nogi, swoja podstawe w naszym i innych ludzi zyciu realnym, wszystko co zachodzi musi byc prawdopodobne, musi wynikac logicznie jedno z drugiego i byc wplecione we wszystkie dziedziny zycia, nie tylko pojedynczego zycia czlowieka, ale rowniez w wydarzenia gospodarcze, kulturalne spoleczenstwa, kraju, swiata..... Jest to potezne dzialanie, na pewno nie na miare naszego ludzkiego rozumu. Musimy sobie jednak zdac sprawe z faktu, ze dlatego niektorzy z nas musza czekac dluzej, niektorzy krocej na otrzymanie upraszanej laski. To zalezy , o co sie prosi, jakie zmiany beda musialy zajsc w caloksztalcie zycia, jak rowniez w nas samych. Z nowenn, ktore zmowilam, zostaly otwarte, tak jak ja to widze, juz cztery . I teraz wszystkie cztery intencje dzieja sie rownoczenie w moim zyciu, nakladaja sie na siebie, jak fale czterech kamykow wrzuconych po kolei do wody.... Zauwazylam , ze otwieraly sie one kolejno czyli wedlug kolejnosci , w jakiej je zmawialam. Pierwsza z nich otwarla sie po miesiacu od czasu jej ukonczenia, druga dopiero po czterech miesiacach. Ale gdy otwarla sie ta druga, to dwie nastepne otwieraly sie szybko jedna po drugiej, po dwoch , trzech tygodniach. Momentem decydujacym o ich otwarciu bylo zawsze jakies wazne wydarzenie w moim zyciu , albo wazna rozmowa. Kochani, nie wiem, jakie jest Wasze zdanie na temat tego, co napisalam. Na pewno wielu postuka sie po glowie z niedowierzaniem. Moze bedziecie miec i racje. Ale powiem Wam jedno. Moje zycie nie bedzie juz nigdy takie, jakie bylo poprzednio, zanim zaczelam zmawiac moja pierwsza Nowenne Pompejanska. Ta modlitwa ma cudowna moc, jestem o tym przekonana, bo to , co sie od roku dzieje w moim zyciu i we mnie samej, to czego doswiadczam i co obserwuje, jest po prostu nie do objecia i nie do wytlumaczenia zwyklym ludzkim rozumem. Wierze w cudowna moc Nowenny i w nieskonczona dobroc Matki Bozej. Tak duzo Jej zawdzieczam. Ale to osobny temat. Pozdrawiam Was, zostancie z Bogiem. Niki
 u.: 06.06.2009, 10:46
 Matko Boża, DZIĘKUJĘ za Twoją pomoc, za modlitwę różańcową.
 xxx: 05.06.2009, 18:59
 Służebnica Boża Paulina Jaricot (†1862) załozycielka Żywego Różańca: „(...) Pobożność, która Cię ożywia, i Twoja wiara upewniają mnie, że zrobię Ci przyjemność, informując o nowym stowarzyszeniu nazwanym Żywym Różańcem, stowarzyszeniu całkowicie poddanym świętemu Kościołowi katolickiemu, apostolskiemu i rzymskiemu. Niewątpliwie jesteś tak jak i my przerażona nieustannym rozwojem wszystkich zbrodni, zalewem złych książek i doktryn, które atakują wszelkie prawdy zbawienia. Czyż nie nadszedł czas, aby w wierze szukać jakichś środków, aby zażegnać tę burzę i odczuwając słuszny niepokój, zwrócić nasze spojrzenia ku Gwieździe wędrowców, wezwać Maryję? Oto jest cel Żywego Różańca, który tak został nazwany, gdyż ci, którzy go odmawiają według porządku opisanego niżej, tworzą żywy wieniec, w piękny sposób przypominający Maryi dar różańca, który nam osobiście sprawiła przez osobę św. Dominika. Dobrze wiadomo o cudach, których dokonał ten wielki sługa Boży przeciw albigensom. Któż wie, czy mimo naszej niegodności nie uzyskamy od Serca Maryi tego, aby rozproszyła bezbożność, która nieustannie obraża Jej Boskiego Syna i prześladuje Kościół? W tej nadziei tworzy się to dzieło gorliwości, które rozszerzyło się już bardzo bez wielkiego szumu, ukryte w ranach poniżonego Jezusa. Jako godna sługa Jezusa i Maryi, posłuszne dziecko Kościoła rzymskiego, który jest atakowany ze wszystkich stron, usłyszysz głos naszej Królowej, która Cię wzywa do swego tronu; wpiszesz się do grona Jej sług, a wraz z Nią będzie nam dane zwyciężyć piekło. Otoczmy nasze umysły i serca różańcem jak puklerzem nie do przebicia; niech nas zjednoczy ściślej niż kiedykolwiek miłością Jezusa Chrystusa i niech przez naszą gorliwość różaniec stanie się dla naszych miast i wsi, gdzie wiara rzuca jeszcze trochę blasku, jakby kordonem sanitarnym, który ogranicza zarazę. (...)"
 Madzia: 05.06.2009, 14:29
 Witajcie!mam pytanie odnośnie Nowenny Pompejskiej! Czy jeden dzień przerwy(wyjazd) w odmawianiu Nowenny powoduje że wszystko idzie "na marne". ??Przeczytałam,że najważniejsza jest ciągłość w jej odmawianiu!
 Michal: 04.06.2009, 20:02
 MATKO MOJA WYLEJ NA MNIE ŁASKI O KTORE CIE CODZIENNIE PROSZE BŁAGAM ONIE
 Monika: 02.06.2009, 16:20
 Matko Najświętsza uproś u syna twojego łaske dla mnie bym zdała matematyke i na koniec roku dostała 2 matko nieustajoncej pomocy upros u Boga by sie nademna ulitował PROSZĘ
 Karolina: 31.05.2009, 19:18
 Nie ma czegoś takiego jak przeznaczenie....
 Luiza: 31.05.2009, 13:54
 jezeli ten twój caly mąż nie jest ci przeznaczony i tak z nim nie bedziesz ;p
 bezradna: 28.05.2009, 01:32
 Mateńko Najśiętsza proszę Cię z całego seraca o pomoc w odzyskaniu męża! Dodaj mi sił bym każdego dnia skutecznie mogła walczyć o jego miłość. Maryjo, przepraszam za wszystkie moje błedy i grzechy. Błagam Cie pomóż odnaleźć sie mojemu mężowi i zrozumieć, ze nasza rodzina jest najważniejsza! Maryjo powierzam Tobie i Twojemu synowi moje małżeństwo.
 Krystyna: 25.05.2009, 11:47
 Proszę Najukochańsza Mateczko o łaskę którą proszę w odmawianiu Nowenny Pompejskiej.
 
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] (93) [94] [95] [96] [97] [98] [99] [100]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej