Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Różaniec

"Różaniec jest zawsze moją
ulubioną modlitwą"

- Jan Paweł II

Różaniec jest najpotężniejszą
bronią, jaką możemy się
bronić na polu walki.

- Siostra Łucja z Fatimy

Różaniec w życiu i pedagogice św. Jana Bosko

     Święty Jan Bosko (1815-1888), spadkobierca duchowych tradycji św. Franciszka Sa- lezego, podobnie jak on, należy do największych czcicieli Matki Najświętszej i zarazem do tych świętych, którzy wyróżniali się najgorętszym nabożeństwem do modlitwy różańcowej. W jego życiu odnajdujemy wiele wzruszających dowodów świadczących o tym, jak bardzo tę modlitwę cenił i jak głęboko rozumiał jej znaczenie dla wszystkich ludzi, niezależnie od stanu, wieku czy wykształcenia.

     Umiłowanie modlitwy różańcowej zawdzięczał swojej matce, kobiecie prostej, nie umiejącej pisać ani czytać, ale przy tym głęboko pobożnej, niezwykle szlachetnej i mądrej. Ona to nauczyła go odmawiać różaniec, kiedy był maleńkim chłopcem. Ze wzruszeniem czytamy o tym w jego Wspomnieniach Oratorium: "To ona, gdy byłem jeszcze malutki, nauczyła mnie pierwszego pacierza. Gdy tylko dorosłem na tyle, że mogłem przyłączyć się do braci, kazała mi klękać razem z nimi rano i wieczorem: wspólnie odmawialiśmy modlitwy i trzecią część różańca".

     Jako dziesięcioletni chłopiec nie ograniczał się już do odmawiania różańca w gronie rodzinnym, ale starał się włączyć do tej modlitwy swoich rówieśników, a przy okazji i wielu dorosłych. Posługiwał się przy tym metodami, które wywołują nie tylko nadzwyczajny podziw, ale pozwalają dostrzec pierwsze oznaki jego wybitnego talentu pedagogicznego. Chcąc bowiem zgromadzić na modlitwie jak najwięcej kolegów organizował w świąteczne popołudnia przedstawienia, w których sam występował. Demonstrował karkołomne akrobacje i sztuki kuglarskie, których specjalnie się nauczył przyglądając się występom różnych iluzjonistów i linoskoczków.

     Jego występy na łące w rodzinnej wiosce Becchi budziły ogólny zachwyt i przyciągały bardzo liczną widownię. Przed ich rozpoczęciem młodziutki linoskoczek zapraszał jednak wszystkich do odmówienia różańca i zaśpiewania jakiejś pieśni religijnej. Obdarzony fenomenalną pamięcią powtarzał jeszcze homilię z porannej Mszy świętej, opowiadał jakieś ciekawe zdarzenie, po czym kończył tę część słowną jakąś krótką modlitwą. Następowało teraz kilkugodzinne przedstawienie, które znowu kończył modlitwą, tym razem znacznie krótszą z powodu wielkiego zmęczenia.

     Widzowie tych przedstawień chętnie godzili się na udział we wspólnych modlitwach. Jeśli zdarzali się tacy, którzy nie chcieli się do nich przyłączyć, Św. Jan Bosko stanowczo wykluczał ich z udziału w przedstawieniach. Z pewnością taka konieczność nie zachodziła zbyt często, skoro młodziutki sztukmistrz wzbudzał tak wielki podziw i zainteresowanie.

     W latach nauki gimnazjalnej w Chieri różaniec był dla niego jedną z ważniejszych pobożnych praktyk. Z jego własnych wspomnień dowiadujemy się, że wielokrotnie odmawiał go wspólnie z kolegami w intencji zmarłego przyjaciela Pawła Brai.

     Podczas studiów seminaryjnych różańcowi poświęcał jeszcze więcej czasu, nie ograniczając się do odmówienia cząstki, która towarzyszyła porannej Mszy świętej i rozmyślaniu. Często bowiem, wraz ze swoim świątobliwym kolegą Alojzym Comollo, przerywał rekreację, aby udać się do kościoła i tam, pokłoniwszy się najpierw przed Najświętszym Sakramentem, modlić się w intencji konających i odmówić różaniec wraz z Litanią loretańską za dusze w czyśćcu cierpiące.

     Podczas wakacji 1838 roku św. Jan Bosko, mając za sobą dopiero trzy lata studiów w tu- ryńskim Seminarium Duchownym, zaczął wygłaszać kazania w różnych kościołach znajdujących się w pobliżu jego rodzinnej miejscowości. Opatrzność zrządziła, że pierwsze z nich, we wsi Alfiano, wygłosił na temat różańca, ponieważ przypadło ono właśnie w święto Matki Bożej Różańcowej.

     Dnia 5 czerwca 1841 roku, po chlubnym ukończeniu seminarium, św. Jan Bosko otrzymał święcenia kapłańskie. Jeszcze w tym samym roku zaczął gromadzić wokół siebie opuszczonych chłopców, aby uchronić ich od niebezpieczeństw moralnych i deprawacji, a także by przygotować ich do samodzielnego życia. Oprócz niezbędnej pomocy materialnej organizował dla nich w każdą niedzielę całodniowe spotkania, podczas których umożliwiał im udział w Mszy świętej i przystępowanie do sakramentów. Stałym elementem tych spotkań były także interesujące rozrywki, pogadanki, nauka katechizmu oraz wspólna modlitwa różańcowa.

     Wiele takich spotkań, wobec nieustannych kłopotów z uzyskaniem i utrzymaniem odpowiedniego pomieszczenia, ksiądz Bosko musiał organizować pod gołym niebem za miastem. Różaniec odmawiano wówczas klęcząc na trawie. Ostatni raz w takich warunkach odmówiono go w niedzielę 5 kwietnia 1846 roku, dziękując Matce Najświętszej za otrzymanie stałej siedziby na przedmieściu Turynu - Valdocco.

     Począwszy od następnej niedzieli chłopcy zaczęli przychodzić już na nowe miejsce. I tutaj, po porannej Mszy świętej, zabawach i lekcji katechizmu, wspólnie odmawiano różaniec. "Dałem temu domowi nazwę Oratorium - wyjaśniał św. Jan Bosko - by wyraźnie zaznaczyć, że modlitwa jest jedyną potęgą, na którą winniśmy liczyć, a różaniec odmawia się tutaj, ponieważ od samego początku naszego Dzieła oddałem siebie i moich chłopców pod bezpośrednią opiekę Najświętszej Dziewicy".

     Ufność św. Jana Bosko w skuteczność modlitwy różańcowej udzielała się także jego wychowankom. W 1846 roku, kiedy ciężko zachorował i życie jego było śmiertelnie zagrożone, chłopcy samorzutnie podejmowali w intencji jego uzdrowienia różne umartwienia, modlili się dniem i nocą, odmawiali różaniec. Wielu z nich złożyło Matce Bożej przyrzeczenie, że będą odmawiać różaniec codziennie przez miesiąc, inni, że przez rok, inni wreszcie złożyli takie przyrzeczenie na całe życie . Ich prośby zostały wysłuchane, gdyż wbrew diagnozom lekarzy św. Jan Bosko wyzdrowiał i to dość nagle.

     Z czasem, gdy w Oratorium zamieszkali pierwsi wychowankowie, tzw. interniści, różaniec zaczęto odmawiać i w dni powszednie podczas porannej Mszy świętej celebrowanej przez księdza Bosko. Praktyka ta może nas dzisiaj nieco szokować, ale wówczas Msza święta była odprawiana jeszcze w języku łacińskim i to był zasadniczy powód, dla któręgo zalecano odmawianie różańca podczas czynności liturgicznych.

     Codzienne odmawianie cząstki różańca św. Jan Bosko zalecał nie tylko internistom, ale także eksternistom, czyli tym chłopcom, którzy dochodzili do Oratorium, mieszkając poza jego terenem. Większość z nich była zatrudniona w różnych przedsiębiorstwach na terenie Turynu. Przewidując, że na różaniec mogą oni nie mieć czasu, doradzał im, aby starali się odmówić część w drodze do pracy, a część podczas pracy lub w drodze powrotnej. Do odmawiania tej modlitwy zachęcał ich bardzo usilnie, gdyż uważał, że jest ona cudownym środkiem do zachowania łub odzyskania cnoty czystości, a ponadto jest także niezawodną obroną przeciw wszelkim zasadzkom szataną.

     Dla zachowania cnoty czystości zalecał też swoim chłopcom, aby odmawiali pięćdziesiątkę Zdrowaś Maryjo, jednakże bez pozostałych elementów modlitwy różańcowej: "Jeżeli nie możecie zasnąć, a zwłaszcza jeśli was napada jakaś pokusa, polecam wam środek, za pomocą którego na pewno odniesiecie zwycięstwo: Odmawiajcie 50 Zdrowaś Maryjo i liczcie na palcach. Zapewniam was, że łaska Boża i opieka Najświętszej Maryi Panny przyniosą wam niezawodną pomoc; wysiłek zaś pamięci w liczeniu Zdrowasiek sprowadzi na was sen wcześniej, niż dojdziecie do połowy".

     Jeden raz w roku, w uroczystość Wszystkich Świętych wieczorem, odmawiano w Oratorium cały różaniec za dusze w czyśćcu cierpiące. Ksiądz Bosko zawsze uczestniczył w tej modlitwie razem z wszystkimi chłopcami i często sam ją prowadził.

     W uroczysty sposób obchodzone było także święto Matki Bożej Różańcowej, szczególnie od momentu, kiedy ksiądz Bosko w swoim domu rodzinnym w Becchi urządził kaplicę poświęconą Jej czci. Od tego czasu, co roku w pierwszą niedzielę października, udawał się tam z grupą swoich wychowanków, żeby urządzić piękną uroczystość dla całej okolicy. W pierwszych latach istnienia Oratorium na Valdocco św. Jan Bosko opracował, z myślą o swoich chłopcach, obszerny modlitewnik, który zgodnie z duchem epoki zatytułował: Młodzieniec zaopatrzony do pełnienia swych obowiązków w praktykach chrześcijańskiej miłości. Wśród licznych modlitw do Matki Najświętszej podał w nim także sposób odmawiania różańca wraz z ułożonymi przez siebie krótkimi rozważaniami poszczególnych tajemnic. Objaśniając tę modlitwę dał wyraz swemu głębokiemu przeświadczeniu o jej wielkiej wartości: "Niezliczone są łaski nieba, które otrzymano wskutek tej modlitwy. Za pomocą Różańca św. zwyciężone zostały herezje, naprawione obyczaje, oddalone zarazy, zakończone wojny; z powodu czego w krótkim przeciągu czasu rozpowszechnił się na całym świecie. Papieże wzbogacili go licznymi odpustami, które i na rzecz dusz w czyśćcu cierpiących ofiarować można.

     Niech zatem ożyje nabożeństwo Różańca św. w nas i w rodzinach naszych. Jeśli w naszych domach, w naszych szkołach, w naszych pracowniach Różaniec Maryi rozlegać się będzie, mamy nadzieję, że plagi ustaną, wiara zakwitnie, zabłysną nam dni pokoju i ciszy.

     Jak bardzo św. Jan Bosko cenił różaniec dowodzi także odpowiedź udzielona markizowi Robertowi d'Azeglio, który w 1848 roku zwiedzał Oratorium. Przy tej okazji wyraził się on krytycznie wobec odmawianej przez chłopców modlitwy różańcowej, uznając ją za praktykę nudną i męczącą, a także za przeżytek, który w zakładzie należy bezwzględnie znieść. Święty Jan Bosko, sprowokowany ostrością tych zarzutów, wypowiedział bardzo ważne słowa na temat wartości różańca: "Ogromnie cenię tę modlitwę i mógłbym powiedzieć, żę to na niej opiera się moje dzieło; gotów byłbym zrezygnować z tylu innych rzeczy o wielkim znaczeniu, ale nie z różańca; a gdyby to było konieczne, wyrzekłbym się z żalem nawet pańskiej życzliwej przyjaźni, panie markizie, ale nigdy nie poniecham odmawiania różańca świętego".

     Zastrzeżenia markiza mimo woli nasuwają tu porównanie z niedowiarstwem Tomasza, który domagając się od Chrystusa dodatkowych upewnień bardziej nam pomógł uwierzyć w Zmartwychwstanie, niż wszyscy pozostali apostołowie uznający ten fakt bez chwili wahania. Bez krytyki ze strony markiza św. Jan Bosko z pewnością nie wyraziłby tak bezkompromisowo swego stosunku do różańca.

     Skuteczność tej modlitwy św. Jan Bosko poznał nie tylko w sposób naturalny, ale także dzięki Bożemu oświeceniu, które otrzymywał w licznych wizjach podczas snu. Relacjonując je swoim chłopcom nazywał je skromnie "snami", nie chcąc wzbudzać sensacji z powodu ich nadprzyrodzonego charakteru. "Sen", jaki ksiądz Bosko miał w wigilię święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w 1862 roku, pokazał mu w sposób obrazowy, jak skuteczną bronią w walce z szatanem jest różaniec. Zobaczył wówczas szatana w postaci ogromnego węża, który za dotknięciem sznura symbolizującego różaniec wpadł w tak wielką furię, że rozleciał się w strzępy. Obecny przy Świętym przewodnik objaśnił mu znaczenie symboli i całej tej wizji: "Wąż jest symbolem szatana, a sznur to po prostu modlitwa różańcowa. Ona zapewnia opiekę Najświętszej Maryi Panny, dzięki której możemy walczyć, zwyciężać i niszczyć piekielne demony.

     Ksiądz Bosko opowiedział chłopcom ten "sen" 20 sierpnia 1862 roku podczas "słówka wieczornego", aby uświadomić im, że szatan nieustannie zagraża ludzkim duszom, wobec czego należy ustawicznie przeciwdziałać jego atakom. Przedstawiając obrazowo jak potężnym orężem w tej walce jest różaniec, święty Wychowawca skuteczniej rozniecił w nich zapał do odmawiania tej modlitwy niż zdołałby to uczynić za pomocą najbardziej przekonywających wyjaśnień.

     Święty Jan Bosko zachęcał, aby nie zawężać intencji modlitwy różańcowej do kręgu własnych potrzeb, ale obejmować nimi także najważniejsze sprawy Kościoła: "Przy odmawianiu Różańca świętego, między innymi intencjami miejmy i tę, by za pośrednictwem Dziewicy Niepokalanej Maryi wybłagać od Boga łaskę, by Wiara święta wśród nas się przechowała, byśmy się trzymali z daleka od błędów, które się obecnie szerzą wśród chrześcijan i by zatryumfował chwalebny rzymskokatolicki Kościół, Matka i Mistrzyni prawdziwej Wiary, poza którym nie ma zbawienia".

     Osobisty przykład św. Jana Bosko i jego zalecenia dotyczące modlitwy różańcowej to drogowskazy, które prowadzą krótką i pewną drogą do wzrostu pobożności, a z nią do doskonałości chrześcijańskiej. Wielki apostoł młodzieży, który osiągnięcie świętości własnej i swoich podopiecznych uczynił głównym celem swego życia, obdarzony był szczególną łaską, pozwalającą mu wybierać takie środki i metody, które najskuteczniej do tego celu prowadziły. Potwierdza to m.in. bulla kanonizacyjna, w której ksiądz Bosko został uznany za twórcę oryginalnej, najlepszej i najskuteczniejszej metody wychowawczej.

     W świetle tych stwierdzeń jego gorące nabożeństwo do modlitwy różańcowej i usilne starania, jakie podejmował dla wzbudzenia tej samej żarliwości u swoich wychowanków, są dla nas znakiem czasu.


Maria Wacholc
Różaniec przemienia życie
Wydawnictwo Salezjańskie








Wasze komentarze:
 AD: 15.04.2009, 00:35
 Matko Różańcowa proszę Ciebie o pokój serca
 Do Ani: 05.04.2009, 01:13
 Aniu, mozesz sobie rozlozycz w czasie odmawianie poszczegolnych czesci Rozanca w zaleznosci od Twoich mozliwosci, to jest sprawa indywidualna. Wiadomo, ze kazdy ma obowiazki dnia codziennego i trzeba modlitwe z nimi polaczyc i ja wkomponowac niejako w nasze zycie. Maryja widzi, jak sie starasz, jak jej ufasz, jak wielka jest Twoja wiara i zaangazowanie w modlitwe. I Ona bardzo pomaga, nawet jezeli nasza modlitwa nie jest idealna, bo po glowie chodza nam nasze rozne troski i problemy , od ktorych nie umiemy sie oderwac, bo dziecko znowu chore, buciki trzeba kupic wieksze i co wlasciwie ugotowac szybko na obiad.... -ale Maryja to rozumie, Ona chce byc z nami w naszym zyciu codziennym, z wszystkimi naszymi problemami i slabosciami.Zmawiam czwarta juz Nowenne w pewnej bardzo, bardzo, bardzo trudnej intencji. I widze swiatelko w tunelu. Jestem tez o wiele spokojniejsza, umiem odpowiednio reagowac w pewnych sytuacjach, zyskalam pewna madrosc zyciowa, i wiem, ze stalo sie to za sprawa Maryi i tej cudownej Nowenny. Wierze w moc tej modlitwy i w nieskonczona dobroc Matki Bozej, wiem , ze otacza mnie opieka . A poniewaz moja sprawa jest tak bardzo trudna, wiec wiem, ze musze jeszcze poczekac i jestem cierpliwa - rowniez za przyczyna Maryi. Jestem Jej bardzo wdzieczna za pomoc. I bez Nowenny nie umiem juz zyc. Szczesc Boze. Niki
 Bożena : 04.04.2009, 03:32
 Warto przypomnieć i jednocześnie mocno podkreślić,że Różaniec wraz z figurą Matki Boskiej Zwycięskiej na tronie, przyniósł do Polski św.Jacek Odrowąż,pierwszy słowiański dominikanin,genialny człowiek Sredniowiecza. Matka Boska Zwycięska, po grecku Nikopoia /Ta która daje zwycięstwo/. W innych językach: Maria in Solio/Gospa Sveta/Maria Saal . Niestety nie łączy się tych faktów ze św.Jackiem a wręcz się je "zaniedbuje". Bardzo często pomija się św.Jacka i jego zasługi, wśród nich wielkie dzieło rozpowszechnienia Modlitwy i Nabożeństwa Różańcowego.Nie mówi się też i o tym że jest on PATRONEM naszego Narodu.Tytuł ten zatwierdził papież Inocenty XI w 1686r ,na prośbę króla Jana III Sobieskiego po wielkim zwycięstwie pod Wiedniem!!!!!) Stał się św.Jacek Patronem Królestwa Polski i Wielkiego Księstwa Litewskiego. I o tym TEZ WARTO WIEDZIEC I PAMIETAC.. SZCZESC BOZE:
 do Ani: 03.04.2009, 17:34
 Myslę Aniu, że nie ma znaczenia czy odmawia sie cały różaniec za jednym razem czy dzieli sie go w ciagu dnia. Ja również jestem osobą bardzo aktywną i trudno mi czasami przysiąść 3 x dziennie zeby odmowić poszczególne części różańca. Różaniec odmawiam wszędzie, w autobusie w drodze do pracy, gdy prasuje, gotuje, na poczatku bylo trudno mi skupic sie i wydawłao mi sie, ze taka modlitwa jest odklepana, ale to nie prawda, z czasem nauczyłam sie koncentrowć na modlitwie mimo, zmeczenia i faktu, ze czasami wykonuje tez w tym czasie inną czynność. Myśle, że dla Maryi nie waże jest, że być może nie udaje sie nam modlić "poprawnie" - cokolwiek to znaczy, ważniejsze są nasze szczere chęci, intencje, wytrwałość i ufność, nie podchoźmy do tej modlitwy schematycznie, niech plynie z serca. Ja przez Nowennę Pompejańską wyprosiłam duzo łask zarówno dla siebie jak i za osoby, za które sie modliłam. Najważniejsze żeby kochać Maryję i zawierzyc jej to wszystko. Ona pomaga :) Pozdrawiam. Ania
 Ania: 03.04.2009, 11:37
 Mam pytanie odnośnie różańca pompejańskiego. Czy muszę go odmawiać za jednym razem całego? Czy nie mogę w ciągu dnia odmawiać tajemnic o różnych porach? Chodzi o to że mam małe dziecko i ciężko znaleźć czas na odmówienie wszystkich tajemnic na raz, a wieczorem jestem już tak zmęczona że muszę walczyć mocno ze snem aby skończyć różaniec. Bardzo proszę o odpowiedź.
 Ania: 03.04.2009, 11:18
 Mam pytanie odnośnie różańca pompejańskiego. Czy muszę go odmawiać za jednym razem całego? Czy nie mogę w ciągu dnia odmawiać tajemnic o różnych porach? Chodzi o to że mam małe dziecko i ciężko znaleźć czas na odmówienie wszystkich tajemnic na raz, a wieczorem jestem już tak zmęczona że muszę walczyć mocno ze snem aby skończyć różaniec. Bardzo proszę o odpowiedź.
 Tomek: 03.04.2009, 01:10
 Ja od nie dawna odmawiam rózaniec i dzieki temu bardziej umocniłem sie w wierze w Boga i dzieki tej modlitwie czuje ze staje sie lepszym czlowiekiem starajac sie zyc w codziennym zyciu bez grzechu. Czuje ze to dzieki Maryji moje serce napelnilo sie mioscia.
 Jolanta : 31.03.2009, 12:41
 Prosze ,by dobry Bog dokonal tego o co Go prosimy ,prosze ,by obdarzyl nasza rodzine laskami Ducha Sw,prosze abysmy wszyscy mieli bardzo szczesliwe malzenstwa[ja i moje rodzenstwo]Prosze ,by spelnil juz nasze prosby,szczegolnie ta ,ktora sprawi ,ze bedziemy mogli byc razem,zaczc nowe zycie
 Monika: 30.03.2009, 15:11
 Dzis postanowilam rozpoczac odmawianie Nowenny Pompejskiej. Pragne ja podjac modlac sie w waznej dla mnie intencji. Pragne prosic Maryje o laske aby dane mi bylo zalozyc rodzine z osoba ktora kocham. Abysmy mogli odbudowac nasz zwiazek na trwalych fundamentach i byc znowu razem. Jesli wola Boza jest inna prosze o laske zrozumienia jej i spotkania wlasciwego czlowieka, z ktorym zaloze rodzine oparta na Bozych wartosciach. Jesli dzis rozpoczne odmawianie to 54 dzien tj. zakonczenie przypadnie na dzien 22 maja czyli dzien w ktorym czcimy Swieta Rite patronke spraw beznadziejnych, do ktorej tez zwracam sie kazdego dnia w modlitwie. Maryjo nasza najlepsza Matka wysluchaj moich prosb.
 Ania: 25.03.2009, 09:16
 Chciałabym opowiedzieć Wam o Nowennie Pompejańskiej, myslę, że jest ona wspaniałym prezentem dla nas od Maryi, modlę się nią już drugi raz i mimo ze tak po ludzku wydaje mi sie ze moje prosby nie zostają wysłuchane, wiem że Matka Boska działa i posyła mi naprawde wiele łask. Czasami stawiam Jej i sobie pytania, na które poprzez różne sytuacje na co dzień daje mi odpowiedź. Powiem Wam, ze jestem bardzo niecierpliwą osobą i mimo ze czasami szybko sie zniechęcam nie potrafie z tej modlitwy zrezygnowac, stała sie ona centrum mojego dnia, tęsknie za nią i wiem, że Matka Boska ma mnie w swojej opiece. Może Maryja chce zebym nieustawała w modlitwie i ciągle prosiła w mojej intencji, nie wiem. Czasami cięzko ale i w tej w goryczy Maryja jest z nami i za to jej dziękuje :)
 yyyyy: 24.03.2009, 22:10
 dlaczego tak w zyciu jest ze nie moge znalesc odpowiediego towarzystwa dla siebie?? prosze cie Mateczko pomoz mi zeby sie zmienilo
 Karolina: 24.03.2009, 20:18
 Modlitwa Różańcowa ocaliła mojemu byłemu narzeczonemu życie. Mniej więcej w tym czasie kiedy ja odmawiałam za niego tę modlitwę (martwiłam się, ponieważ długo się nie odzywał i obawiałam się, że coś mu może grozić) dwa centymetry przed jego nogami uderzył piorun. Nic mu się nie stało, ocalał. Trafił tylko do szpitala na obserwacje. Na różańcu wyprosiłam też dla siebie dobrych przyjaciół. Warto ufać Matce Bożej i Jej Synowi.
 BożenaK.: 24.03.2009, 14:27
 Proszę o modlitwę i wstawiennictwo Najświętszą Mateczkę za Tadeusza ,który cierpi na raka płuca lewego.Pomóż i przytul tę umęczoną duszę Tadeusza.Całuję mocno Bożą Matkę i z całego serca dziękuję.
 Danuta: 22.03.2009, 22:37
 Kochani,od dłuższego czasu czytam Wasze wypowiedzi.Podnoszą mnie na duchu.Ja też odmawiam TS i ostatnio nowennę pompejańską. Wypraszam łaskę nawrócenia,pojednania się z Bogiem i z Rodziną dla mojego syna Adriana.To moje ukochane dziecko pogubiło się w życiu.Często zadaję sobie pytanie, gdzie ja popełniłam błąd,czy to jest moja wina, czy jestem dobrą matką?Mój syn jeszcze w gimnazjum był wzorowym uczniem.W liceum poznał osobę i jej towarzystwo,które miało bardzo zły wpływ na niego.Przestał się do nas odzywać, zaczął nas lekceważyć,przestał chodzić do Kościoła-nam na złość bo my chodziliśmy często(młodszy brat jest ministrantem)To jego towarzystwo nas okradło a on się zapierał,że to nie oni.Zaczęły się wagary,pojawiły się jedynki,izolowanie od klasy.JEst bardzo inteligentny więc na tych dopuszczających przechodził do następnej klasy.Jego pewność i brak pokory zgubiło go.Okazało się,że wychowawczyni postawiła mu jedynkę z polskiego a tym samym nie został dopuszczony do matury.Przeżyłam szok i nie chcę opisywać tego co przeżywaliśmy.Odbiło się to na moim zdrowiu.Jest mi strasznie ciężko jak widzę jego kolegów szczęśliwych, uśmiechniętych,uczących się,chodzących do Kościoła a którzy dla niego nie istnieją.Dawno już nie słyszałam od mego syna słowa "mama". W maju będzie zdawał maturę. Modlę się również w tej intencji do św. Rity, Ojca Pio.Czasem zastanawiam się czy to wszystko ma sens i siadam do komputera i czytam Wasze wypowiedzi i myślę,że ma sens i modlę się dalej i ufam.Proszę Was o modlitwę za mojego syna za którego tyle razy musiałam się wstydzić.
 Bożena: 17.03.2009, 09:39
 Kochana Mateńko proszę o całkowite uzdrowienie Izy z astmy,prowadż ją obdarz swoją łaską i miłością matczyną , oraz całą moją rodzinę.Kocham Cię.
 xx: 16.03.2009, 10:05
 proszę Droga Matko, udziel mi swojego wsparcie, ulituj się nade mną, racz się zmiłować...błagam wyproś mi u Swojego Syna łaskę powrotu do mnie M. i odrodzenia naszego związku...bardzo Cię proszę
 js: 16.03.2009, 00:32
 Matko Boża pomóż mi aby moja ukochana osoba wróciła do mnie tak bardzo ją kocham i tęsknie za nią .Tyle dobra i miłości chciałbym jej dać tyle uczuć nosze w sercu dla niej .Pomóż mi Matko proszę .
 Magda: 14.03.2009, 23:39
 Proszę o modlitwę w intencji Tomka, aby przypomniał sobie to dobro, które w sobie zatraca, swoją dawną wrażliwośc', współczucie, głębię, swoje wartości. Aby to wróciło - niech on nie wyrzeka się tego, co najwartościowsze, dla wygody, z lęku, urazów, pod różnymi wpływami czy z innych jeszcze powodów, których nie znam. Proszę także, aby zrozumiał, że swoim zachowaniem wyrządził mi wielką krzywdę, zobaczył swoje błędy względem mnie tak, jak ja zrozumiałam już własne - proszę o przełamanie tego zobojętnienia, które trwa już długo. Proszę również o umiejętnośc wybaczenia do końca - dla niego i dla siebie samej, aby poczucie krzywdy nie przysłaniało tego, co było dobre. O prawdziwe pojednanie dla nas, a jeśli Bóg pozwoli, o jeszcze jedną szansę na wspólną drogę, odbudowanie tego związku; o okoliczności ponownego spotkania, zanim będzie za późno. Szczegóły zna Bóg. Dziękuję za każdą chwilę modlitwy.
 o.O: 12.03.2009, 14:13
 Najświętsza Matko kościoła. Zobacz na błagania tych ludzi. Każdy ma jakieś zmartwienie, jakiś problem. Ja także jeden mam. Tylko Ty, Twój Syn i Bóg wiecie jaki. Wciąż się modlę i nie tracę nadzieji. Wierzę, że kiedyś moje modlitwy zostaną wysłuchane. Wiem, że moje problemy może i są głupie, lecz ja nie umiem już wytrzymać psychicznie. Proszę, wysłuchaj moich oraz modlitw innych ludzi na ziemi. Niech Bóg wysłucha próśb moich oraz innych. Niech prowadzi nas do życia wiecznego. Amen.
 dziękuję: 09.03.2009, 22:48
 w mojej rodzinie ostatnio mieliśmy chwile bardzo ciężkie...istniało poważnie zagrożenie życia dla dwóch osób...nie sposób opisać nawet co to się wtedy działo...rokowania były złe...wszystko działo się szybko i jakby z zaskoczenia...całą tę sytuację gorąco powierzaliśmy Panu Bogu...strach i lęk a z drugiej strony całkowite zawierzenie Panu- ufność, że przecież nie może się stać najgorsze...Kochani Pan wysłuchał naszych błagań...diagnozy lekarzy jakby zaczęły się rozpływać- najgorsze minęło...dlatego Chwała Panu za wszystko co dla nas czyni, za to że jest i za to że nas wysłuchuje...zawierzajcie się Panu każdego dnia...złóżcie w Panu swoją ufność, bo wszystko możemy w Tym, który nas umacnia...Chwała Panu!
 
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] [93] [94] [95] (96) [97] [98] [99] [100]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej