Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Różaniec

"Różaniec jest zawsze moją
ulubioną modlitwą"

- Jan Paweł II

Różaniec jest najpotężniejszą
bronią, jaką możemy się
bronić na polu walki.

- Siostra Łucja z Fatimy

Różaniec w życiu i pedagogice św. Jana Bosko

     Święty Jan Bosko (1815-1888), spadkobierca duchowych tradycji św. Franciszka Sa- lezego, podobnie jak on, należy do największych czcicieli Matki Najświętszej i zarazem do tych świętych, którzy wyróżniali się najgorętszym nabożeństwem do modlitwy różańcowej. W jego życiu odnajdujemy wiele wzruszających dowodów świadczących o tym, jak bardzo tę modlitwę cenił i jak głęboko rozumiał jej znaczenie dla wszystkich ludzi, niezależnie od stanu, wieku czy wykształcenia.

     Umiłowanie modlitwy różańcowej zawdzięczał swojej matce, kobiecie prostej, nie umiejącej pisać ani czytać, ale przy tym głęboko pobożnej, niezwykle szlachetnej i mądrej. Ona to nauczyła go odmawiać różaniec, kiedy był maleńkim chłopcem. Ze wzruszeniem czytamy o tym w jego Wspomnieniach Oratorium: "To ona, gdy byłem jeszcze malutki, nauczyła mnie pierwszego pacierza. Gdy tylko dorosłem na tyle, że mogłem przyłączyć się do braci, kazała mi klękać razem z nimi rano i wieczorem: wspólnie odmawialiśmy modlitwy i trzecią część różańca".

     Jako dziesięcioletni chłopiec nie ograniczał się już do odmawiania różańca w gronie rodzinnym, ale starał się włączyć do tej modlitwy swoich rówieśników, a przy okazji i wielu dorosłych. Posługiwał się przy tym metodami, które wywołują nie tylko nadzwyczajny podziw, ale pozwalają dostrzec pierwsze oznaki jego wybitnego talentu pedagogicznego. Chcąc bowiem zgromadzić na modlitwie jak najwięcej kolegów organizował w świąteczne popołudnia przedstawienia, w których sam występował. Demonstrował karkołomne akrobacje i sztuki kuglarskie, których specjalnie się nauczył przyglądając się występom różnych iluzjonistów i linoskoczków.

     Jego występy na łące w rodzinnej wiosce Becchi budziły ogólny zachwyt i przyciągały bardzo liczną widownię. Przed ich rozpoczęciem młodziutki linoskoczek zapraszał jednak wszystkich do odmówienia różańca i zaśpiewania jakiejś pieśni religijnej. Obdarzony fenomenalną pamięcią powtarzał jeszcze homilię z porannej Mszy świętej, opowiadał jakieś ciekawe zdarzenie, po czym kończył tę część słowną jakąś krótką modlitwą. Następowało teraz kilkugodzinne przedstawienie, które znowu kończył modlitwą, tym razem znacznie krótszą z powodu wielkiego zmęczenia.

     Widzowie tych przedstawień chętnie godzili się na udział we wspólnych modlitwach. Jeśli zdarzali się tacy, którzy nie chcieli się do nich przyłączyć, Św. Jan Bosko stanowczo wykluczał ich z udziału w przedstawieniach. Z pewnością taka konieczność nie zachodziła zbyt często, skoro młodziutki sztukmistrz wzbudzał tak wielki podziw i zainteresowanie.

     W latach nauki gimnazjalnej w Chieri różaniec był dla niego jedną z ważniejszych pobożnych praktyk. Z jego własnych wspomnień dowiadujemy się, że wielokrotnie odmawiał go wspólnie z kolegami w intencji zmarłego przyjaciela Pawła Brai.

     Podczas studiów seminaryjnych różańcowi poświęcał jeszcze więcej czasu, nie ograniczając się do odmówienia cząstki, która towarzyszyła porannej Mszy świętej i rozmyślaniu. Często bowiem, wraz ze swoim świątobliwym kolegą Alojzym Comollo, przerywał rekreację, aby udać się do kościoła i tam, pokłoniwszy się najpierw przed Najświętszym Sakramentem, modlić się w intencji konających i odmówić różaniec wraz z Litanią loretańską za dusze w czyśćcu cierpiące.

     Podczas wakacji 1838 roku św. Jan Bosko, mając za sobą dopiero trzy lata studiów w tu- ryńskim Seminarium Duchownym, zaczął wygłaszać kazania w różnych kościołach znajdujących się w pobliżu jego rodzinnej miejscowości. Opatrzność zrządziła, że pierwsze z nich, we wsi Alfiano, wygłosił na temat różańca, ponieważ przypadło ono właśnie w święto Matki Bożej Różańcowej.

     Dnia 5 czerwca 1841 roku, po chlubnym ukończeniu seminarium, św. Jan Bosko otrzymał święcenia kapłańskie. Jeszcze w tym samym roku zaczął gromadzić wokół siebie opuszczonych chłopców, aby uchronić ich od niebezpieczeństw moralnych i deprawacji, a także by przygotować ich do samodzielnego życia. Oprócz niezbędnej pomocy materialnej organizował dla nich w każdą niedzielę całodniowe spotkania, podczas których umożliwiał im udział w Mszy świętej i przystępowanie do sakramentów. Stałym elementem tych spotkań były także interesujące rozrywki, pogadanki, nauka katechizmu oraz wspólna modlitwa różańcowa.

     Wiele takich spotkań, wobec nieustannych kłopotów z uzyskaniem i utrzymaniem odpowiedniego pomieszczenia, ksiądz Bosko musiał organizować pod gołym niebem za miastem. Różaniec odmawiano wówczas klęcząc na trawie. Ostatni raz w takich warunkach odmówiono go w niedzielę 5 kwietnia 1846 roku, dziękując Matce Najświętszej za otrzymanie stałej siedziby na przedmieściu Turynu - Valdocco.

     Począwszy od następnej niedzieli chłopcy zaczęli przychodzić już na nowe miejsce. I tutaj, po porannej Mszy świętej, zabawach i lekcji katechizmu, wspólnie odmawiano różaniec. "Dałem temu domowi nazwę Oratorium - wyjaśniał św. Jan Bosko - by wyraźnie zaznaczyć, że modlitwa jest jedyną potęgą, na którą winniśmy liczyć, a różaniec odmawia się tutaj, ponieważ od samego początku naszego Dzieła oddałem siebie i moich chłopców pod bezpośrednią opiekę Najświętszej Dziewicy".

     Ufność św. Jana Bosko w skuteczność modlitwy różańcowej udzielała się także jego wychowankom. W 1846 roku, kiedy ciężko zachorował i życie jego było śmiertelnie zagrożone, chłopcy samorzutnie podejmowali w intencji jego uzdrowienia różne umartwienia, modlili się dniem i nocą, odmawiali różaniec. Wielu z nich złożyło Matce Bożej przyrzeczenie, że będą odmawiać różaniec codziennie przez miesiąc, inni, że przez rok, inni wreszcie złożyli takie przyrzeczenie na całe życie . Ich prośby zostały wysłuchane, gdyż wbrew diagnozom lekarzy św. Jan Bosko wyzdrowiał i to dość nagle.

     Z czasem, gdy w Oratorium zamieszkali pierwsi wychowankowie, tzw. interniści, różaniec zaczęto odmawiać i w dni powszednie podczas porannej Mszy świętej celebrowanej przez księdza Bosko. Praktyka ta może nas dzisiaj nieco szokować, ale wówczas Msza święta była odprawiana jeszcze w języku łacińskim i to był zasadniczy powód, dla któręgo zalecano odmawianie różańca podczas czynności liturgicznych.

     Codzienne odmawianie cząstki różańca św. Jan Bosko zalecał nie tylko internistom, ale także eksternistom, czyli tym chłopcom, którzy dochodzili do Oratorium, mieszkając poza jego terenem. Większość z nich była zatrudniona w różnych przedsiębiorstwach na terenie Turynu. Przewidując, że na różaniec mogą oni nie mieć czasu, doradzał im, aby starali się odmówić część w drodze do pracy, a część podczas pracy lub w drodze powrotnej. Do odmawiania tej modlitwy zachęcał ich bardzo usilnie, gdyż uważał, że jest ona cudownym środkiem do zachowania łub odzyskania cnoty czystości, a ponadto jest także niezawodną obroną przeciw wszelkim zasadzkom szataną.

     Dla zachowania cnoty czystości zalecał też swoim chłopcom, aby odmawiali pięćdziesiątkę Zdrowaś Maryjo, jednakże bez pozostałych elementów modlitwy różańcowej: "Jeżeli nie możecie zasnąć, a zwłaszcza jeśli was napada jakaś pokusa, polecam wam środek, za pomocą którego na pewno odniesiecie zwycięstwo: Odmawiajcie 50 Zdrowaś Maryjo i liczcie na palcach. Zapewniam was, że łaska Boża i opieka Najświętszej Maryi Panny przyniosą wam niezawodną pomoc; wysiłek zaś pamięci w liczeniu Zdrowasiek sprowadzi na was sen wcześniej, niż dojdziecie do połowy".

     Jeden raz w roku, w uroczystość Wszystkich Świętych wieczorem, odmawiano w Oratorium cały różaniec za dusze w czyśćcu cierpiące. Ksiądz Bosko zawsze uczestniczył w tej modlitwie razem z wszystkimi chłopcami i często sam ją prowadził.

     W uroczysty sposób obchodzone było także święto Matki Bożej Różańcowej, szczególnie od momentu, kiedy ksiądz Bosko w swoim domu rodzinnym w Becchi urządził kaplicę poświęconą Jej czci. Od tego czasu, co roku w pierwszą niedzielę października, udawał się tam z grupą swoich wychowanków, żeby urządzić piękną uroczystość dla całej okolicy. W pierwszych latach istnienia Oratorium na Valdocco św. Jan Bosko opracował, z myślą o swoich chłopcach, obszerny modlitewnik, który zgodnie z duchem epoki zatytułował: Młodzieniec zaopatrzony do pełnienia swych obowiązków w praktykach chrześcijańskiej miłości. Wśród licznych modlitw do Matki Najświętszej podał w nim także sposób odmawiania różańca wraz z ułożonymi przez siebie krótkimi rozważaniami poszczególnych tajemnic. Objaśniając tę modlitwę dał wyraz swemu głębokiemu przeświadczeniu o jej wielkiej wartości: "Niezliczone są łaski nieba, które otrzymano wskutek tej modlitwy. Za pomocą Różańca św. zwyciężone zostały herezje, naprawione obyczaje, oddalone zarazy, zakończone wojny; z powodu czego w krótkim przeciągu czasu rozpowszechnił się na całym świecie. Papieże wzbogacili go licznymi odpustami, które i na rzecz dusz w czyśćcu cierpiących ofiarować można.

     Niech zatem ożyje nabożeństwo Różańca św. w nas i w rodzinach naszych. Jeśli w naszych domach, w naszych szkołach, w naszych pracowniach Różaniec Maryi rozlegać się będzie, mamy nadzieję, że plagi ustaną, wiara zakwitnie, zabłysną nam dni pokoju i ciszy.

     Jak bardzo św. Jan Bosko cenił różaniec dowodzi także odpowiedź udzielona markizowi Robertowi d'Azeglio, który w 1848 roku zwiedzał Oratorium. Przy tej okazji wyraził się on krytycznie wobec odmawianej przez chłopców modlitwy różańcowej, uznając ją za praktykę nudną i męczącą, a także za przeżytek, który w zakładzie należy bezwzględnie znieść. Święty Jan Bosko, sprowokowany ostrością tych zarzutów, wypowiedział bardzo ważne słowa na temat wartości różańca: "Ogromnie cenię tę modlitwę i mógłbym powiedzieć, żę to na niej opiera się moje dzieło; gotów byłbym zrezygnować z tylu innych rzeczy o wielkim znaczeniu, ale nie z różańca; a gdyby to było konieczne, wyrzekłbym się z żalem nawet pańskiej życzliwej przyjaźni, panie markizie, ale nigdy nie poniecham odmawiania różańca świętego".

     Zastrzeżenia markiza mimo woli nasuwają tu porównanie z niedowiarstwem Tomasza, który domagając się od Chrystusa dodatkowych upewnień bardziej nam pomógł uwierzyć w Zmartwychwstanie, niż wszyscy pozostali apostołowie uznający ten fakt bez chwili wahania. Bez krytyki ze strony markiza św. Jan Bosko z pewnością nie wyraziłby tak bezkompromisowo swego stosunku do różańca.

     Skuteczność tej modlitwy św. Jan Bosko poznał nie tylko w sposób naturalny, ale także dzięki Bożemu oświeceniu, które otrzymywał w licznych wizjach podczas snu. Relacjonując je swoim chłopcom nazywał je skromnie "snami", nie chcąc wzbudzać sensacji z powodu ich nadprzyrodzonego charakteru. "Sen", jaki ksiądz Bosko miał w wigilię święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w 1862 roku, pokazał mu w sposób obrazowy, jak skuteczną bronią w walce z szatanem jest różaniec. Zobaczył wówczas szatana w postaci ogromnego węża, który za dotknięciem sznura symbolizującego różaniec wpadł w tak wielką furię, że rozleciał się w strzępy. Obecny przy Świętym przewodnik objaśnił mu znaczenie symboli i całej tej wizji: "Wąż jest symbolem szatana, a sznur to po prostu modlitwa różańcowa. Ona zapewnia opiekę Najświętszej Maryi Panny, dzięki której możemy walczyć, zwyciężać i niszczyć piekielne demony.

     Ksiądz Bosko opowiedział chłopcom ten "sen" 20 sierpnia 1862 roku podczas "słówka wieczornego", aby uświadomić im, że szatan nieustannie zagraża ludzkim duszom, wobec czego należy ustawicznie przeciwdziałać jego atakom. Przedstawiając obrazowo jak potężnym orężem w tej walce jest różaniec, święty Wychowawca skuteczniej rozniecił w nich zapał do odmawiania tej modlitwy niż zdołałby to uczynić za pomocą najbardziej przekonywających wyjaśnień.

     Święty Jan Bosko zachęcał, aby nie zawężać intencji modlitwy różańcowej do kręgu własnych potrzeb, ale obejmować nimi także najważniejsze sprawy Kościoła: "Przy odmawianiu Różańca świętego, między innymi intencjami miejmy i tę, by za pośrednictwem Dziewicy Niepokalanej Maryi wybłagać od Boga łaskę, by Wiara święta wśród nas się przechowała, byśmy się trzymali z daleka od błędów, które się obecnie szerzą wśród chrześcijan i by zatryumfował chwalebny rzymskokatolicki Kościół, Matka i Mistrzyni prawdziwej Wiary, poza którym nie ma zbawienia".

     Osobisty przykład św. Jana Bosko i jego zalecenia dotyczące modlitwy różańcowej to drogowskazy, które prowadzą krótką i pewną drogą do wzrostu pobożności, a z nią do doskonałości chrześcijańskiej. Wielki apostoł młodzieży, który osiągnięcie świętości własnej i swoich podopiecznych uczynił głównym celem swego życia, obdarzony był szczególną łaską, pozwalającą mu wybierać takie środki i metody, które najskuteczniej do tego celu prowadziły. Potwierdza to m.in. bulla kanonizacyjna, w której ksiądz Bosko został uznany za twórcę oryginalnej, najlepszej i najskuteczniejszej metody wychowawczej.

     W świetle tych stwierdzeń jego gorące nabożeństwo do modlitwy różańcowej i usilne starania, jakie podejmował dla wzbudzenia tej samej żarliwości u swoich wychowanków, są dla nas znakiem czasu.


Maria Wacholc
Różaniec przemienia życie
Wydawnictwo Salezjańskie








Wasze komentarze:
 Lenka: 24.12.2008, 21:48
 a jednak to nie ta droga
 robert wojcik: 22.12.2008, 01:58
 trafiłem na waszą stronę z internertu - wpisujacc hasło marek kita, marek kita to drań, ukradł ponad 10 lat temu duże pieniądze. dajcie na niego namiary, robert wojcik
 Niki: 20.12.2008, 22:46
 Zmowilam juz dwie Nowenny w tej samej intencji- wczoraj zakonczylam wlasnie druga z nich , ale na razie nie moge rozpoznac zmian w sprawie, w ktorej sie modle . Ufam jednak, ze zostane wysluchana, czekam cierpliwie , “to nie piekarnia…”. Rozpoczelam tez nastepna Nowenne, i bez tego nie umiem wlasciwie zyc…. W czasie modlitwy czuje opieke Matki Bozej, bardzo wyraznie ja odczuwam, Ona zsyla mi pewne rozwiazania, pewne mysli, ktore sa zawsze rewelacyjnym rozwiazaniem problemow- i te rozwiazania zawsze sa oparte na zasadzie dobra i milosci w stosunku do drugiego czlowieka… Jestem dobrej mysli , ze Maryja wyjedna dla mnie upraszane przeze mnie laski, jesli sa one zgodne z Wola Boza. Pozdrawiam Was!
 m_a: 20.12.2008, 16:32
 Mateńko moja Najukochańsza... przyczyń się za mną i ześlij łaskę z Betlejemskiej Stajenki ...proszę wyproś mi u swego Dziecięcia łaskę o którą tak bardzo zabiegam w wołaniach do Ciebie...wznoszę swe ręce ku niebu...błagam przyczyń się za mną
 Aga: 20.12.2008, 09:00
 Maryjo, uproś mi tę łaskę, o którą tak bardzo Cię proszę, jesteś Panią mojego życia, dziękuję Ci za Twoje łaski i pomoc. Pomóż mi w tej intencji i naucz mnie kochać pięknie i mądrze. Amen.
 Magda: 18.12.2008, 11:00
 Różaniec jest niesamowitą siłą, która jest najlepsza w zmaganiu się z siłami zła. Ja osobiście tego doświadczyłam kiedy zaczełam się zbliżać do Boga i rozmawiać z nim. Wtedy coś kazało mi powiedzieć"Boże wlej we mnie swoją miłość'' ipowtóżyłam to. Diabeł się boi płomiennej miłości Boga. Myśle że Bóg sam przychodzi do człowieka z swoją łaską tylko czeka na nasze TAK. Osoby dręczony są często niezrozumiane. Ja wtedy odczułam po tych słowach dziwną siłe coś złego. Wtedy przypomniałam sobie że mam różaniec i wziełam go i zaczełam się modlić. Modliłam się w nocy i nie mogłam zasnąć, wpadałam w jakiś dziwny paraliż. Kiedy zaczełam się modlić to puszczał. Miałam wrażanie że jak nie bede się modlić to co mnie atakowało mie rozwali- taka jest siła nienawiści do człowieka. Diabeł nienawidzi tej modlitwi i różnymi sposobami chce odciągnąć nas od Boga. Chce jeszcze dodać że jeśli nie atak w bespośredni sposób to za pośrednictwem innych. Różaniec jest najsilniejszą bronią.
 Agnieszka: 16.12.2008, 15:10
 Odpowiedź dla zawiedzionej: Po pierwsze myślę, iż nie wszystko, co na nasz ludzki rozum wydaje się dla nas dobre, jest dla dobre w Boskim rozumieniu. Pewne rzeczy nie zostały nam objawione... Niemniej jednak ja staram się wierzyć w Boskie Miłosiedzie. Wierząc, iż chce tylko naszego dobra nie pozostaje nam nic innego jak w 100% poddać się Jego woli. Z drugiej jednak strony - nie zniechęcaj się! Może to właśnie test na wytrzymałość, bezgraniczne zaufanie i wiarę. Nie poddawaja się! Weź przykład z kobiety Kananejskiej! Życzę wytrwałości
 Ania: 13.12.2008, 22:32
 Do agg i mm... Tak naprawde sa w zyciu takie momenty, ze jedynie modlitwa pozostaje, jest bardzo trudno ale wiem, ze nie moge jej poprzestac. Mysle, ze z czasem, niezaleznie co sie stanie, wszystko sie ułoży. Powierzyłam to Matce Najswiętrzej i Chrystusowi i wierze, ze Oni wiedzą co dla mnie jest najlepsze. I Wam zyczę tego samego, nie poddawajcie sie i nieustawajcie w modlitwie :)
 mm: 11.12.2008, 10:29
 do Ani:...Aniu Droga ja jestem w takiej samej sytuacji co TY...Bóg nas doświadcza...teraz wiem, że to ja przyczyniłam się w większej mierze do stanu w jakim jestem, jasno widzę swoje błędy...może to właśnie czas na zdystansowanie też i dla Ciebie..a od dłuższego czasu proszę Boga o przebaczenie i łaskę wskrzeszenia tego wieloletniego związku...Wszystko możesz w Tym, który Cię umacnia...pamiętaj o tym i uwierz...ja wierzę bo kocham...nie ustawaj w modlitwie
 agg: 10.12.2008, 22:23
 Do Ani:) Dwa razy w życiu modliłam się o miłość konkretnej osoby, naprawdę bardzo gorąco, przechodziłam straszne kryzysy z tego powodu. Ale nie udało mi się wyprosić tej łaski, aby być z tymi chłopakami, chociaż te uczucia były naprawdę bardzo silne, ale z czasem (trwało to dość długo) wiara słabła. Teraz wiem, że dobrze, sie stało że nie jesteśmy razem, bo oni zabawili sie moimi uczuciami i wydaje mi się, że nie bylibyśmy szczęśliwi. Dziękuję za to Bogu, chociaż wcześniej wydawało mi się to niemożliwe. Oboje w trakcie mojej modlitwy znaleźli inne dziewczyny i są teraz z nimi szczęśliwi - bardzo trudno było się mi z tym pogodzić, ale wybaczyłam. Bóg doprowadził mnie pod ścianę i "przymusił", żebym poprosiła aby to On sam postawił na mojej drodze chłopaka. Czekam teraz i modlę się - i gorąco wierzę, że to będzie ten najlepszy, pozdrawiam:)
 Ania: 10.12.2008, 17:29
 Czytam Wasze wszystkie komentarze, prosby i modlitwy i nawet nie wyobrazacie sobie ile one dawają nadziei i uczą jak ufać. Ktoś kiedyś powiedział, ze modlitwe odkrywa sie przewaznie wtedy, gdy człowiek konfrontuje sie z jakims bolesnym doswiadczeniem. I tak rzeczywiscie rowniez bylo ze mną. Maryja ma rózne drogi docierania do człowieka. Drogą Maryi do mnie byla moja ziemska miłość do osoby, z która juz niestety nie jestem, ale ktora ciagle kocham. Od momentu kiedy go poznalam odmawiałam w naszej intencji dziesiatke rózanca, wierzyłam ze On byl tą osobą, o która sie modlilam... Nie jestesmy juz ze soba, mimo ze miedzy nami rzeczywiscie byla milosc... Modle sie Nowenna Pompejanska, poniewaz ufam, ze Maryja potrafi rozwiazac nawet najbardziej skomplikowana sytuacje, trzymam sie tej nadziei, z drugiej strony pamietam o slowach z Modlitwy Panskiej "bądź wola Twoja" i przyznam, ze tutaj zaczyna sie dla mnie prawdziwa szkoła wiary. Nie potrafie połaczyc tych dwoch faktow, słowa Maryi: "o co kolwiek w Różańcu poprosicie - otrzymacie" i "badz wola Twoja". Co, jezeli "Wola Twoja" nie zgadza sie z tym o co prosze Maryję? Nie rozumiem tego tak po ludzku, z drugiej strony wiem, ze wiara "czyni cuda". Pomodlcie sie za mnie za dar zrozumienia i co najwazniejsze o Zaufanie bo z tym jest mi chyba najciezej.... Dziekuje
 zatroskana matka: 10.12.2008, 13:37
 mateczko boza dziekuje ci za opieke ty jedna wiesz co przeslismy prosze daj zdrowie mojej rodzinie corce upragnione dzieciontko badz uwielbiona sw.panienko
 Bogusia: 09.12.2008, 22:22
 Czy w Nowennie Pompejskiej odmawiając Różaniec można w każdy dzień 3 razy odmawiać tę samą tajemnicę (wtorek i piątek - Bolesna, czwartek - Światła, środa i niedziela - Chwalebna, pon. i sobota - Radosna)? Mam pewne wątpliwości, gdyż właśnie przeczytałam, że każdego dnia Różaniec odmawia się 3 razy, ale różne Tajemnice, a ja od ponad 14 dni odmawiam właśnie 1 tajemnicę (w zależności o dnia) 3 razy dziennie. Bóg zapłać za pomoc.
 Tatiana: 09.12.2008, 18:41
 Jestem w 7 miesiacu ciazy moj maz nie jest dla mnie zadnym oparciem.Czuje sie jak bym zostala z wszystkim sama.Goraco modle sie modlitwa rozancowa za niego.Prosze takze o modlitwe za mnie.
 ania: 03.12.2008, 19:23
 Kochana Matko Boża dziękuję Ci za wszelkie łaski , proszę oświetlaj drogę Kamilowi , wybaw go z tej matni , rozjaśnij jego serce , umyśł, popędy , by szczęśliwie wrócił do domku , mi daj siłę by wypełniać wolę P.Boga kocham Was
 ilona02.01.2008: 02.12.2008, 22:58
 maryjo proszę wysłuchaj mnie
 Jolanta: 27.11.2008, 08:43
 Proszę o Światło Ducha Św. dla Jerzego i Elżbiety
 Kejanna: 21.11.2008, 10:08
 Modlitwy zawsze są wysłuchane. Rodzice zawsze wysłuchują swoich dzieci, ale nie zawsze dają to o co się w danym momencie prosi. Ja nauczyłam się jednego przede wszystkim dziękować, nawet za każdy drobiazg. Czasem wystarczy wytrwałość. Jan Paweł II nie modlił się "daj zdrowie", tylko "jeśli taka jest Twoja wola." Od własnych dzieci często słyszymy daj, chcę, kup mi, to muszę mieć. A przecież nie wszystko dostają. Tak samo jest z prośbami do Boga, botrzeba pamiętać, że każda modlitwa jest skierowana do Niego, a Maria i święci to nasi wstawiennicy. Bóg wychowyje nas tak lak my swoje dzieci. Prosić, błagać trzeba zawsze, czy jest nam coś potrzebne czy nie. Trzeba pukać, walić i łomotać. Bo każda "Zdrowaśka" w Różańcu to taka kulka rzucona Panu Bogu w okno i nieraz tak jak my dla świętego spokoju spełniamy prośby dzieci to tak samo i Bóg nas wysłuchuje. Wszystkim życzę wytrwałości w modlitwie i wiary.
 j: 20.11.2008, 12:17
 Odmawiam Nowennę, licząc na wysłuchanie moich próśb. Niestety, Matka Najświętsza nie słyszy mojego wołania
 matka: 19.11.2008, 21:00
 Matuchno ,proszę o łaskę zdrowia dla moich dzieci,a szczegolnie dla córki ,która czeka na biopsję tarczycy.Nigdy nie odmówiłaś mi swojej pomocy,błagam nie opuszczaj nas i teraz.
 
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] [93] [94] [95] [96] [97] [98] [99] (100)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej