Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Jesteś wielkim człowiekiem



  1. Na złote gody
  2. Godzina tworzenia
  3. Błądzenie
  4. Ogród dziecieństwa
  5. Artyści
  6. Wędrówką życie jest człowieka
  7. Tinowit
  8. Droga
  9. Wielkiemu człowiekowi
  10. Ludzie
  11. Bywają dni
  12. Wiersze staroświeckie
  13. Wiera nadzieja miłość
  14. Wszystko smutne


Wykonawcy:
Andrzej Paśkiewicz - gitary, śpiew, fortepian
Piotr Smolik - śpiew, gitara
Witold Solarski - girara basowa, kontrabas
Magda Krata - flet, śpiew
Dominik Muszyński - conga, instrumenty perkusyjne
Marta Hanzl - skrzypce
Joanna Stachyra - altówka
Radek Bukała - wiolonczela
Witek Solarski - kontrabas
Dominik Mietła - trąbka
Stanisław Sitarz- puzon
Daniel Rogowski - saksofon altowy
Nagranie:
Studio S-5 Radio Kraków S.A.

Realizator nagrań
Aleksander Wilk

Mastering
Marek Skrzypczak





Na złote gody

Drodzy państwo niech każdy z radości zaszlochna
Ile sporów po których na lody chodzi się osobno
Rumianków na dobranoc morałów nad ranem 
Bo żona wciąż za mało teściowa za dużo 
Ile min gdy się wstawało jak kogut do boju 
To co niby na niby ale trochę dalej 
To co zaraz a wtedy o wiele za bardzo 
I to co nie do końca jak życie w ogóle 
Wszystko potem jak nogi krzywe ale swoje 
Małpa z małpą się kłóci jeśli małpę kocha


Godzina tworzenia

Czarodziejska godzino tworzenia, 
Najpiękniejsza z wszystkich godzin życia, 
Światło twoje duszę rozpromienia, 
Jak toń morską rozpromienia słońce, 
Kiedy szuka w niej swego odbicia, 
Na błękitach płonące.

W czarodziejskiej tworzenia godzinie 
Myśl rozwija się jak kwiat różany: 
Z wolna listek po listku rozwinie, 
Coraz więcej z listków bije woni, 
Aż cudnymi barwy malowany, 
Cały kwiat się rozsłoni

A ten kolor i ten zapach w kwiecie 
Tak upaja bosko i odurza, 
Że o całym zapominasz świecie, 
Jakbyś w zamków zaklętych podwoje 
Wstąpił nagle - świat twój to myśl - róża, 
Umysł i serce twoje


Błądzenie

Żyjemy, błądzimy, biegniemy, tańczymy
I wszystko to na nic, ucieka przed nami
Znów

W pół kroku, w pół skoku, czy burza, czy spokój 
Po ciemku chodzimy, po cichu krzyczymy
Tu

Gdzie przyjaźń Ta podziała się? 
Gdzie miłość Ta podziała się?

Od rocka do walca, od stania do tańca, 
Od światła do cienia, na jawie w marzeniach
Tkwisz

Raz szybko, powoli, z rozkazu, wbrew woli 
Na przekór tysiącom, ze słońcem, pod słońce
Drżysz

Gdzie przyjaźń Ta podziała się? 
Gdzie miłość Ta podziała się?

I biedni, bogaci, uczciwi, łajdacy
I młodzi i starzy, ci z twarzą, bez twarzy
Są

Spadają swobodnie, gwałtownie, łagodnie, 
Zgubieni w przestrzeni, do dna wypaleni
Śnią

Gdzie przyjaźń Ta podziała się? 
Gdzie miłość Ta podziała się?


Ogród dzieciństwa

Któregoś ranka zbudził mnie śmiech 
I rozum i zmysły powariowały 
Pośrodku lata z nieba spadł śnieg
I głosy dzieci wołały z oddali

Wyszedłem w piękny słoneczny dzień 
I było wszystko co wyśniłem
Ogród przecudny i pełen lśnień 
Chłonąłem oczami niemy w zachwycie

Pośrodku ogrodu źródło nadziei 
To źródło światła nigdy nie gaśnie 
Drobina ciepła w białej zamieci 
I bukiet kwiatów pachnących majem

I piłem z innymi ów napój  radości
I czułem jak staję się dzieckiem na nowo 
I byłem jak dziecko tak czuły i prosty 
A życie było dziecinną zabawą

To jest ogród dzieciństwa


Artyści

Wpatrzeni w nasz ideał święty
Dopóki serce tętni w nas
Płyniemy doń przez fal odmęty 
Gdzie często zgubny sterczy głaz

Wkoło nas tłumy pełne szału 
Walczą wśród konwulsyjnych drgnień 
My dążąc wciąż do ideału 
Nie pomni siebie patrzym weń

Mijają lata już ramiona
Nie mogą wiosłem  fali pruć
Na pierś się chyli skroń zmęczona
Opuścić trzeba wierną łódź

Wielbiono nas gdyśmy zuchwale 
Na głąb się nie wahali iść 
I z brzegów na spienione fale
Laurowy nam rzucono liść

Mijają lata skroń się chyli
Zbliża się kresu smutny dzień
Ci co dopiero nas wieńczyli
Zepchną nas w niepamięci cień


Wędrówką życie jest człowieka

Wędrówka jedną życie jest człowieka 
Idzie wciąż, dalej wciąż, 
Dokąd? Skąd! dokąd? Skąd!

Jak zjawa senna życie jest człowieka; 
Zjawia się, dotknąć chcesz, 
Lecz ucieka  Lecz ucieka!

To nic! To nic! To nic!
Dopóki sił
Będę szedł! Będę bieg! Nie dam się! 

Wędrówką jedną życie jest człowieka;
Idzie tam, idzie tu,
Brak mu tchu? Brak mu tchu!

Jak chmura zwiewna życie jest człowieka!
Płynie wzwyż, płynie w niż!
Śmierć go czeka? Śmierć go czeka!

To nic! to nic! to nic!
Dopóki sił
Będę szedł! Będę biegł! Nie dam się!


Tinowit

Moje drogi będą 
Dawnymi drogami 
Drogami tych
Którzy odeszli przed nami

Będę żył życiem
Przodków
Moje dzieci nauczą się
Ich dróg

Wspólnie będziemy żyć 
Tak jak oni
Napełnieni życiem i miłością 
Nadzieją i szacunkiem


Droga

Jeszcze jeden krok 
Dzień i noc 
Ból i pot 
Błędny wzrok

Jeszcze w oczach kurz
Deszczu plusk 
Namiot złóż 
Plecak włóż

Jeszcze zapach traw 
Wicher gna 
W dali las 
Zwalnia czas

I uwolnij się od świata 
W którym żyjesz tak niedługo 
Idź poszukaj swego lata 
Nie bądź złemu światu sługą 
Idź i pokłoń się dolinom 
Wejdź na szczyty odkryj raj 
Daj ochłodzić się strumieniom 
Niechaj w sercu kwitnie maj


Wielkiemu człowiekowi

Jesteś wielkim człowiekiem - bądź nim gdzie należy,
Lecz do śmiertelnych przychodź w zwyczajnej odzieży. 
Bierz za przykład Jowisza, co choć gromowładny, 
W dom śmiertelnych przychodził grzeczny i układny, 
Nie chcąc zbyt żywym blaskiem olimpijskiej chwały 
Razić biednej ludzkości wzrok niedoskonały. 
Więc i ty, kiedy schodzisz w towarzystwo ludzi, 
Nie bierz ze sobą gromu, który postrach budzi, 
Nie przynoś orlich spojrzeń, tytanicznych postaw, 
Lecz wielkość z kaloszami w przedpokoju zostaw!


Ludzie

Szli tędy ludzie biedni prości
Bez przeznaczenia bez przyszłości

Widziałem ich słyszałem ich

Szli niepotrzebni nieprzytomni 
Kto ich zobaczy ten zapomni

Szli ubogiego brzegiem cienia 
I nikt nie stwierdził ich istnienia

Śpiewali skargę byle jaką 
I umierali jako tako

Już ich nie widzę l nie słyszę 
Lubię trwającą po nich ciszę

Widziałem ją słyszałem ją


Bywają dni

Bywają dni trudne, dni zniechęcenia
Każdego z nas doświadczają zmartwienia 
Nie bój się, spróbuj przetrwać takie chwile 
Bo w życiu Twym każdy dzień jest spełniony 
Bo życie, wiedz, w dłoniach Twych jest złożone 
Zrozum, że musisz chcieć

Czasami dzień ostry jest jak cierń w różach 
Bo cały świat ten twój świat legł dziś w gruzach 
Nie martw się, uwierz w siebie i idź dalej 
Gdy czujesz ból zwalczać chciej przeciwności 
Nie poddaj się przetrwać chciej swe trudności 
Zrozum, że życie czeka

Nigdy się nie zniechęcaj
Zawsze próbuj żyć na nowo
Każdy dzień choć najgorszy skończy się
Chociaż czujesz się słaby
I nic Ci się nie układa
Zapamiętaj, jutro też jest dzień


Wiersze staroświeckie

Wiersze staroświeckie co wzruszają teraz
Z rymami jak należy z przecinkiem i kropką
Z dworem co znikł nagle cicho i na zawsze
A wiadomo cisza większa niż milczenie
I pamięć już posłuszna gdy przeszłość przychodzi
Z babcią co na werandzie cerowała dziurę
Bez nożyczek zębami przegryzając nitkę
Tuż przy koszu na grzyby by się nie sparzyły
Z wojem co się gazetą niepotrzebnie zajął
Więc pomagał mu diabeł ale kopnął anioł
Ze smutkiem przemijania jagód jarzyn jeżyn
Gdyby śmierci nie było nikt z nas już by nie żył
Przemijamy jak wszystko by w ten sposób przetrwać
Uczucia bez łapówek i rąbanka grzechów
Wielka miłość co zawsze wydaje się łatwa
I wie już tak od razu że nie wie co będzie
Choć za młodu drży serce a na starość noga
Wszystko co najcenniejsze spaliło się w piekle
Wiersze staroświeckie niemodne naiwne
Ten sam baran co wtedy
Ale szczęście inne


Wiara nadzieje miłość

Ile nadziei i wiary jest jeszcze w nas 
Ile słów starych wytartych przez czas 
Ile uczucia nam dziś pozostało 
Ile śmiechu przez śmiech nam darowano

Miłością płacimy niczym pieniędzmi
Co dzień w kolejkach za życiem nędznym
I zwykliśmy nie pamiętać
Że miłość jest święta jedynie święta

SŁOWA, SŁOWA TYSIĄCE SŁÓW BEZ WYRAZU
SŁOWA BEZ DUSZ


Wszystko smutne

Smutna miłość
Smutny Jezus z gołymi plecami
Smutny księżyc co nie chce wyzdrowieć
Smutna łąka w sierpniu od bodziszków niebieska
Smutna krowa
Smutny grzyb jak krasnoludek bez żony
Śpiew w klatce
Siwe wąsy kota
Smutna szałwia inaczej czerwona
Smutny dowcip dla wszystkich
Smutny deszcz co jak Chińczyk pisze z góry na dół
Smutny pan młody co się ożenił bo nie miał innego wyjścia

Nie odchodź nie opuszczaj nas 
smutna strono piękna



Gra na gitarze Gra na gitarze
Charles Kim
Gitara to instrument uniwersalny i niewrażliwy na podziały klasowe. Słychać go w salach koncertowych, przy ognisku, na rockowych festiwalach. Nieważne, że znasz zaledwie kilka chwytów — to wystarczy, by założyć własną kapelę.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[
Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej