Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Song of Songs - epitafium

     Słynny już Międzynarodowy Ekumeniczny Festiwal Muzyki Chrześcijańskiej "Song of Songs" odchodzi w przeszłość. Jego trzynasta edycja ściągnęła do Torunia -jak za każdym razem od 1998 r. - tłumy młodych przynajmniej duchem ludzi, nie tylko chrześcijan. Zagrały m.in. dobrze już znane: "Armia", "Maleo Reggae Rockers", "La Pallotyna", rozmodlona "Trzecia Godzina Dnia" i "40i30na70" (40 synów i 70 wnuków jeżdżących na 70 oślętach).

     Zaprezentowały się mniej jeszcze znane, ale znakomite: "Anasta-sis" i "Stróże poranka". Z Chorwacji przyjechały hard rockowe "Bozje Ovcice" i śpiewająca w klubach dla satanistów o miłości Jezusa "Effatha", a z Ukrainy - folkowa "Kana". W pobliżu rozbito Namiot Spotkania, w którym można było porozmawiać lub wyspowiadać się. Krótko mówiąc - było tak dobrze, jak co roku. Z tą jednak różnicą, że był to Festiwal ostatni.

     Pierwsze jaskółki pojawiły się, gdy z formuły Festiwalu zniknęła Mała Scena młodych talentów. - Na scenę dla debiutantów zaczęły się zgłaszać coraz słabsze, czasami wręcz żenujące propozycje. To był pierwszy sygnał, że scena współczesnej muzyki chrześcijańskiej się zmienia - tłumaczy Wojciech Zaguła, pomysłodawca i od pierwszej do ostatniej edycji dyrektor "Song of songs", a także współwłaściciel powstałej na bazie doświadczeń z organizacją festiwalu agencji pro-ducenckiej "SOS Musie".

     "Song of Songs" rozpoczął się w chwili, gdy polska scena muzyki chrześcijańskiej zaczynała się wykluwać. Festiwal miał być miejscem, gdzie będzie się prezentować i dojrzewać. To właśnie na toruńskiej scenie rodziły się i "przecierały" takie talenty, jak m.in. "2Tym 2,3", Tomek Kamiński, "TGD", "Maleo Reggae Rockers", "Fuli Power Spilit", "Anasta-sis", Magda Anioł itp. Dziś te i intie zespoły oraz muzycy chrześcijańscy z sukcesem działają na krajowej scenie muzycznej i bardzo dobrze się na niej sprawdzają. Nie tracą swojej tożsamości i trzeba to dostrzec. Jednak wiele z nich zaczęło iść w stronę komercji, a koncert na toruńskim festiwalu stał się dla nich "tylko" jednym z wielu. "Song of Songs" nie jest już im potrzebny. Z kolei nie widać na horyzoncie młodych następców "Armii" czy "New Life Musie". Trzeba więc, mimo sentymentu do "Song of Songs", zrozumieć decyzję jego twórców, którzy - jak mówią - odsyłają festiwal do albumu z pięknymi zdjęciami.

     - Mieliśmy nie siedem, ale dwanaście lat tłustych. I za to należy Bogu dziękować. Ale dzieło się wypełniło. Festiwal nie spełnia już roli, dla której został stworzony. Nie chcemy doczekać lat chudych. Kończymy w momencie, kiedy mamy na muzycznej scenie chrześcijańskiej znakomitych muzyków, kiedy toruńska fosa jest pełna ludzi, a festiwal ma dobrą opinie i wszyscy żałują, że nie będzie się już odbywał. I chcemy, żeby został tak zapamiętany - kończy Zaguła, który z "SOS Musie" myśli już o czymś nowym na nowe czasy. Miejmy nadzieję, że równie dobrym, jak "Song of Songs".


Radek Molenda


Tekst pochodzi z Tygodnika

11 lipca 2010


Gra na gitarze Gra na gitarze
Charles Kim
Gitara to instrument uniwersalny i niewrażliwy na podziały klasowe. Słychać go w salach koncertowych, przy ognisku, na rockowych festiwalach. Nieważne, że znasz zaledwie kilka chwytów — to wystarczy, by założyć własną kapelę.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej