Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Kto po Blechaczu?

     Trwa wielkie muzyczne święto. Legendarny pianistyczny Konkurs Chopinowski przyciąga oczy i uszy całego muzycznego świata. Czy jego XVI edycja - w jubileuszowym Roku Chopinowskim - jest wyjątkowa?

     Do wstępnych eliminacji, które miały miejsce w kwietniu, zaproszono aż 215 uczestników, choć zgłoszeń w postaci nagrań DVD napłynęła rekordowa ilość: 346. Do konkursu zakwalifikowało się 81 uczestników, trójka wycofała się przed rozpoczęciem Konkursu. Dominowali Japończycy - aż 17 osób. Przy takiej liczbie skromna siódemka zaledwie Polaków - i tylko czwórka Francuzów - mocno zastanawia. Czyżby rzeczywiście Azjaci - a z Chińczykami i Koreańczykami mamy aż 34 reprezentantów tego kontynentu - lepiej czuli muzykę Fryderyka Chopina niż jego rodacy? Wyniki pierwszego etapu zweryfikowały te proporcje: pośród 40 uczestników drugiego etapu pozostało 14 Azjatów (tylko sześciu Japończyków), Francuzów aż trzech, a Polaków czterech. Są to: Marek Bracha, Jacek Kortus, Marcin Koziak i Paweł Wakarecy.

     Karawana konkursowa ruszyła 3 października wraz z pierwszym uczestnikiem, Chińczykiem Pengiem Cheng He. Po raz pierwszy w historii Konkursu kolejność wykonań została ustalona na podstawie losowania nazwisk uczestników - każdego z osobna. Wcześniej losowano literę, od której rozpoczynano przesłuchania. Takie osobne losowanie jest z pewnością najbardziej sprawiedliwe, choć... tak naprawdę dla pianistów największe znaczenie ma to, czy grają w sesji przedpołudniowej, czy popołudniowej. Każdy woli grać wieczorem.

     Kilkoro pianistów próbuje swoich sił na Konkursie po raz drugi. rWśród nich znakomity Austriak Ingolf Wunder, uznany za niedocenionego poprzedniego Konkursu, czy nasz Jacek Kortus, który pięć lat temu dotarł aż do finału, zachwycając młodzieńczą spontanicznością siedemnastoletniego ucznia. Czy teraz, mając już akademickie doświadczenie, przesunie się jeszcze wyżej? W przeszłości były przypadki triumfalnych powrotów (Jeana-Marca Luisada, Philippe'a Giusiana czy Kevina Kennera, zresztą jurora tegorocznego Konkursu).

     Czy Wunder i Kortus są już na wstępie faworytami? Niekoniecznie. W kolejce po I nagrodę czeka cała rzesza naprawdę świetnych młodych pianistów, nierzadko jak Bułgar Evgeni Bozhanov czy Rosjanin Yury Shadrin docenionych na innych prestiżowych konkursach świata. Oni już podczas I etapu spodobali się jurorom i warszawskiej publiczności.

     Nowością w Konkursie jest obowiązkowy dla wszystkich utwór, wykonywany w III etapie: Polonez-Fantazja As-dur. W zamian za ten obowiązek pianiści otrzymali możliwość, jakiej dotąd nie było: bardzo różnorodnego budowania programu swoich występów w II i III etapie. Dopiero wtedy przedstawią pełnię swoich możliwości - i pewnie dopiero wtedy pojawią się zdecydowani faworyci. Wybór jednak może także ukazywać pianistyczną wrażliwość uczestnika, co być może wpłynie w jakiś sposób, choćby minimalny, na ocenę jurorów.

    A jury? Same znakomitości. Genialni pedagodzy, w tym m.in. przewodniczący komisji prof. Andrzej Jasiński, nauczyciel Krystiana Zimermana, czy prof. Katarzyna Popowa-Zydroń, mistrzyni Rafała Blechacza. Giganci fortepianu - wśród nich triumfatorzy Konkursu: Bella Davidovich, Adam Harasiewicz, Martha Argerich, Dang Thai Son, ale także wielcy pianiści, niekojarzeni dotychczas z Chopinem: Nelson Freire i Philippe Entremont. Ten ostatni, bywalec najświetniejszych sal koncertowych świata, wyznał na łamach konkursowej gazetki, że zasiadanie w jury największego, jego zdaniem, konkursu pianistycznego świata, i to w roku jubileuszowym, jest dla niego wielkim zaszczytem.

     A Konkurs rzeczywiście należy do najtrudniejszych na świecie, jeśli nie jest wręcz najtrudniejszym, a zarazem najważniejszym dla pianistów. Jego wyjątkowość polega przede wszystkim na tym, że jest to jedyny tej rangi konkurs, którego program wypełnia muzyka tylko jednego kompozytora. Przygotowanie całego zestawu wymaganych utworów zabiera pianistom minimum dwa lata, a przecież chcąc w tym czasie normalnie koncertować i rozwijać swoją muzyczną karierę - nie mogą ograniczać się tylko do Chopina. Jednak - jak mówi Stanisław Dybowski, jeden z najwybitniejszych znawców Chopina - w muzyce naszego genialnego kompozytora jest wszystko, zatem obnaża ona szybko zarówno wielkie talenty, jak i wielkie braki.

     Trzymając kciuki za powodzenie polskich pianistów, życzymy sobie jednak, by ten konkurs, jak i poprzedni, odkrył wielki talent, niezależnie od narodowości. Talent, który będzie zachwycać melomanów przez kolejne lata.


Ludmiła Plitta


Tekst pochodzi z Tygodnika

17 październik 2010


Gra na gitarze Gra na gitarze
Charles Kim
Gitara to instrument uniwersalny i niewrażliwy na podziały klasowe. Słychać go w salach koncertowych, przy ognisku, na rockowych festiwalach. Nieważne, że znasz zaledwie kilka chwytów — to wystarczy, by założyć własną kapelę.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej