Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Razem czy osobno?

     Kiedyś planowałam, że zachowam czystość do ślubu. Teraz wyszło inaczej, całe wieczory spędzam u mojego chłopca i coraz częściej zostaję tam na noc. Bez sensu jest płacić za kolejne wynajmowane w Warszawie mieszkania, skoro pieniądze te można wydać na raty za nasze własne locum. Chcę na stale przeprowadzić się do niego i jedyne, co mnie powstrzymuje, to to, że nie chcę łamać serca moim rodzicom. Wiem, że mocno to przeżyją. Ale wszyscy moi rówieśnicy tak robią. Czy to naprawdę wielki grzech ? W sercu nie czuję, żeby to było coś złego.

     Normalnie idzie się do rodziców narzeczonej z kwiatami, prosi o zgodę i błogosławieństwo, potem się idzie do ołtarza. Kiedy Bóg i rodzice oddadzą narzeczonemu narzeczoną, wówczas może ją zabrać do wspólnego domu i do łoża. Taki jest porządek. Nie sądzę, że nie wyczuwa Pani różnicy między byciem poprowadzoną przed ołtarz w białej sukience z domu rodziców - a wyjściem do ołtarza z - od dawna zamieszkanej - wspólnej sypialni. Nawet jeśli zgrzeszyliście z chłopcem, jest to sprawa na spowiedź, postanowienie poprawy i dalszą walkę o wspólną czystość. Czas narzeczeństwa tak jak małżeństwo trzeba budować na Bogu i starać się go przeżyć w stanie łaski uświęcającej.

     Przeprowadzenie się do chłopca to ważny fakt zewnętrzny. Jest opowiedzeniem się za pewną formą życia, w której przez długi czas nie można praktycznie obiecać poprawy, wrócić do stanu łaski uświęcającej, przystępować do Komunii Świętej. Mówi Pani, że wszyscy rówieśnicy tak robią? Więc ponoszą oni współodpowiedzialność za to, że dzieci dobrych rodziców, tak jak Pani, chcą złamać szlachetne zasady swojego domu. Dołączając do grona mieszkających przed ślubem będzie i Pani wpływać na innych ludzi - młodych i starszych - swoim przykładem. Jeśli ona grzeszy i dobrze się ma, to dlaczego ja mam być wierna mężowi czy wierny żonie, i nie pocieszyć się seksem?" I między innymi ze względu na tę możliwość wspólne zamieszkanie stanowi ciężki grzech.

     Jak wspomniała pewna moja znajoma, za wiadro przyjemności przed ślubem musiała wypić studnię goryczy po ślubie. Wartość głupiego samochodu staje się niższa, kiedy wyjedzie z salonu, i spada, im więcej miał właścicieli i użytkowników. Zawsze chłopak może powiedzieć: "poszłaś tak łatwo ze mną, to mogłaś pójść łatwo z innym".

     Na ślubie będziecie otrzymywali od przyjaciół prezenty - jaki prezent dacie z narzeczonym wzajemnie sobie? Im będziecie bardziej czyści, tym piękniejszy będzie wzajemny prezent. Dopiero posiadając siebie samych, możecie siebie komuś oddać.


ks. Marek Kruszewski


Tekst pochodzi z Tygodnika

21 listopada 2010


Narzeczeństwo, czyli sztuka przygotowania się do małżeństwa Narzeczeństwo, czyli sztuka przygotowania się do małżeństwa
Katarzyna Jarosz, Tomasz Jarosz
Udało się! Wreszcie spotkaliśmy kogoś, z kim chcielibyśmy spędzić życie. Myślami jesteśmy już przy ślubie, ale przed nami jeszcze bardzo ważny, a często nawet kluczowy dla naszego związku okres - narzeczeństwo... » zobacz więcej



   


Wasze komentarze:
 Ells: 23.12.2013, 23:53
 Powiem tyle: Ja także zostawałam czasem na noc u chłopaka. Takze w warszawie. Nawet przez chwile mieszkalismy razem - tak wyszło. Mieszkanie wspólne nie musi - jak ktoś wspomnial - oznaczać stosunków, ale jeśli coś do sibie czujecie, niemożliwe, by tego na dluższa mete uniknac. Mowisz, ze szkoda wydanych pieniedzy. Uwierz mi, nie szkoda. Placisz nie za pokoj, ale za swoja wolnosc, godnosc i pokoj, ale ten wewntetrzny. Za jakis czas zadasz sobie to samo pytania, ktore zadajesz teraz i zobaczysz, czy nie bylo warto. Daczego to pisze? Nie jestem czlonkinia w zadnym stowarzyszeniu katolickim, ale mocno zastanawiam sie nad moim zwiazkkiem. I dzis, dalabym bardzo wiele za to, abysmy nie zblizyli sie tak szybko do siebie. Bo wstrzemiezliwosc buduje prawdziwa i gleboka milosc, ktorej stosunkiem nie zbudujesz.
 prc: 08.01.2013, 22:22
 Mieszkanie nie musi równać się współżyciu. Tyle w tym temacie. Reszta jest milczeniem.
 Paweł: 23.12.2010, 22:38
 Człowiek posiada ciało. Głupie ciało nad, którym może panować, gdyż posiada też rozum. Właśnie rozumem odrzuca zachcianki ciała ze względu na brak ich wartości. Bo jaka wartość seksu samego w sobie? przyjemność? Jestem już duży "przyjemność" tego świata zawsze jest podejrzaną sprawą. Głupim jest dążenie tylko do przyjemności i działanie "jak chcę". "Róbta co chceta" nie tędy droga! Róbta dobrze, róbta po Bożemu! Na koniec pytanie dla dziewczyn. Szczerze, która z Was czuje się dobrze w długim związku bez zobowiązań i z aktywnością seksualną? Tak jest ok?
 Marta: 22.11.2010, 12:29
 Czy wyrządzamy sobie krzywdę, bo inni ją sobie wyrządzają? Np. włożę przysłowiowy palec do ognia, bo inni tak robią. Dla mnie osobiście wybór między Bogiem a innymi jest oczywisty. Każdy z nas ma wolną wolą i korzysta z niej jak chce, a każdy wybór ma swoje konsekwencje.
 idźcie dalej w stronę Boga: 21.11.2010, 23:46
 W liście tym przytoczone zostały dwa najczęstsze argumenty, które ludzie traktują prawie zawsze jako czynnik decydujący we wszystkich sprawach i aspektach życia. Są to mianowicie pieniądze i porównywanie siebie do innych. Wynika z tego, że pieniądze są głównym czynnikiem decydującym o życiu, a pozwolenia na pewne zachowania szuka się nie w woli bożej i we własnym sumieniu, tylko u innych. Bo przecież "wszyscy tak robią, więc czemu i ja mam tak nie robić"? Nie chcę tego gorzej nazywać, więc powiem tylko : Przykre, po prostu przykre. Mam nadzieję, że ta para odkryje na nowo, czym tak naprawdę jest narzeczeństwo i co jest faktycznie ważne w życiu.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej