Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Kurs na męża i żonę

     Weekend dla narzeczonych, kurs przedmałżeński czy Wieczory dla Zakochanych - chodzi o to, by przyszli małżonkowie naprawdę się poznali.

     Śluby kościelne "od ręki" zdarzają się tylko na filmach. Bo do sakramentu trzeba się dobrze przygotować. Kościół zachęca, aby przed powiedzeniem sakramentalnego "tak" narzeczeni przeszli "lifting związku" w postaci kursu przedmałżeńskiego.

     - Oboje mieliśmy zaświadczenie ze szkoty, ale postanowiliśmy wziąć w kursach udział jeszcze raz, jako para. Chcieliśmy dowiedzieć się czegoś o sobie, naszej miłości i sprawdzić, czy rzeczywiście potrafimy rozmawiać ze sobą o wszystkim otwarcie - mówią Natalia i Błażej uczęszczający na kursy przedmałżeńskie przy kościele św. Anny na Krakowskim Przedmieściu.

     ZANIM POWIESZ "TAK"

     - Dla nas były to naprawdę wartościowe godziny. Czasem trzeba było z czegoś zrezygnować, żeby być tu tydzień w tydzień i zaliczyć dziesięć spotkań - mówi Anna Kowalczyk, która wraz z narzeczonym uczęszczała na kurs przedmałżeński do sanktuarium św. Andrzeja Boboli na Mokotowie. - Ale to był nasz wybór - dodaje jej narzeczony Maciej Kmieć. - Mogliśmy "załatwić" to w jeden weekend, ale nie wiem, czy wystarczająco skupilibyśmy się na każdym rozważaniu. Już po pierwszym spotkaniu wykształcił się u nas taki zwyczaj, że odbywaliśmy dość długi spacer po okolicy i intensywnie rozmawialiśmy o tym, co nas poruszyło, co chcielibyśmy wyjaśnić w naszych relacjach, co zmienić i nad czym popracować. Na jednym ze spotkań mieliśmy pomyśleć, co podoba nam się w małżeństwie naszych rodziców i co chcielibyśmy przenieść do naszego związku. Nie udało nam się znaleźć takich rzeczy w ciągu wyznaczonych 10 minut. Do tej pory skupialiśmy się na tym, czego byśmy nigdy nie zrobili, ucząc się na błędach rodziców, ale podczas wieczornej rozmowy udało nam się znaleźć bardzo wiele pozytywnych przykładów.

     - Byłam zdziwiona, bo to Maciek dążył do tych rozmów, mimo że był do tej pory skryty. Ale teraz zobaczyłam, jak bardzo zależy mu na nawiązaniu głębszej relacji - przyznaje szczerze Anna. - I tak jak radził nam ksiądz, do tej pory staramy się raz w tygodniu usiąść i otwarcie porozmawiać.

     Jedne z najczęściej wybieranych kursów przedmałżeńskich to Wieczory dla Zakochanych. Od ponad 15 lat prowadzą je animatorzy ruchu Spotkania Małżeńskie - wśród nich Urszula i Piotr Kowalczykowie.

     - Najwięcej tradycyjnych kursów stacjonarnych odbywa się u dominikanów na Freta i na Służewie oraz w św. Annie. Jest to najczęściej dziewięć spotkań wieczornych, co tydzień - tłumaczy Urszula Kowalczyk. - Dla narzeczonych zabieganych lub mieszkających w różnych miastach mamy ofertę kursów wyjazdowych, czyli tzw. weekendowych, które rozpoczynają się w piątek wieczorem i kończą się w niedzielę po południu. Koszt takiego wyjazdu to około 400 zł na parę. W kwotę jest wliczony nocleg w domu rekolekcyjnym, wyżywienie i materiały.

     - Ja nigdy nie zapomnę swojego kursu przedmałżeńskiego, bo nic o nim nie wiedziałam! - śmieje się Monika Krzysztofek. - Mój chłopak powiedział kiedyś, żebym spakowała trochę ciuchów na weekend i o nic nie pytała. Denerwowałam się bo nie przepadam za niespodziankami, ale kiedy zajechaliśmy do pięknego ośrodka położonego w lesie, Grzesiu powiedział, że tu odbywają się kursy przedmałżeńskie, potem ukląkł przede mną i zapytał, czy wobec tego nie zechciałabym zostać jego żoną.

     NIE BĘDZIE ŁATWO

     Kursy rozłożone na dziewięć tygodni, dzięki programowi o charakterze warsztatów, różnym zadaniom do wykonania i przede wszystkim systematycznym rozmowom we dwoje pozwalają w innym tempie przemyśleć pewne kwestie, poruszyć trudne tematy i w efekcie lepiej przygotować się do małżeństwa. Forma bywa różna, choć tematyka jest zbieżna: psychologia związków i konfliktów, wiara i wyznawane wartości, zagadnienia dotyczące seksualności i metod rozpoznawania płodności.

     - Pary przed wstąpieniem w związek małżeński powinny mieć świadomość, jak Kościół podchodzi do kwestii obrony życia, do antykoncepcji i wielu zadań małżeńskich związanych z pożyciem. Zależy nam na wyjaśnieniu, że tu nie chodzi tylko o zakazy, ale na tym, że życie we dwoje powinno opierać się na pewnych regułach, bo tylko w taki sposób można doświadczyć w małżeństwie obecności Boga - wyjaśnia o. Kazimierz Kubacki, jezuita, proboszcz parafii św. Andrzeja Boboli, współprowadzący kursy dla narzeczonych.

     - Rozmawiamy o sposobach wzajemnego komunikowania się małżonków, wychowania dzieci, stosunku do rodziców i teściów. Pamiętam, jak na jednym ze spotkań ksiądz opowiadał o parze, która założyła sobie, że za drugim "przepraszam" muszą sobie wybaczyć. Było to łatwe na początku, ale z biegiem lat coraz trudniejsze - mówi Marysia. - Te spotkania to czasem kubeł zimnej wody na pary przeżywające swoją miłość bardzo emocjonalnie. A tu słyszymy, że nie zawsze tak będzie, i na to też trzeba się przygotować.

     - Nie głaszczemy po główce. Czasami młodzi tego nie wytrzymują, ale powinni znać prawdę, bo kiedy opadnie miłosne uniesienie, może się okazać, że są sobie tak naprawdę obcy. Jedno spotkanie trwa około 2,5 godziny, a nikt nie wychodzi w trakcie. Jesteśmy zapraszani na śluby "naszych" narzeczonych. W tym roku było ich sześć - mówi Waldemar Wasiewicz, który z żoną prowadzi kursy przedmałżeńskie od ponad czterech lat.

     Nie mają informacji, czy w trakcie ich kursu pary się rozpadają. W każdej chwili narzeczeni mogą zrezygnować. Zazwyczaj odpadają jakieś dwie pary.

     - To nasza wina - mówi Wasiewicz - tych, którzy prowadzą kursy! Bo powinny one tłumaczyć młodym, czym jest sakrament małżeństwa. Kurs przedmałżeński, który prowadzimy, rozpoczynam zawsze słowami: "Jesteśmy tu po to, aby was odwieść od pomysłu ślubu!" - i na kolejnym spotkaniu utwierdzam ich w tym przekonaniu. Wyjaśniam te słowa dopiero na trzeciej nauce. Czytam im fragmenty Hymnu o miłości, wesela w Kanie Galilejskiej - i okazuje się, że nic z tego nie rozumieją. Razem z żoną dajemy im świadectwo własnego życia, które nie było usłane różami.

     MINIMUM FORMALNOŚCI

     Zapisy prowadzone są na stronach internetowych, przy kościołach, a jeśli nie ma akurat "sezonu", można spróbować przyjść bezpośrednio na pierwsze spotkanie. Każdy otrzymuje własny indeks, chociaż jako przygotowanie do małżeństwa ważne są one w komplecie. W indeksie zbiera się pieczątki lub podpisy prowadzących. Trzeba jednak pamiętać, że dokument nie jest ważny "na okaziciela" i w razie zmiany narzeczonego kurs należy powtórzyć.

     - Nie stawiamy ocen ani nie wyrzucamy z zajęć pary, której brakuje jednego stempelka. Spotkania te mają służyć wyłącznie narzeczonym i mają być pomocą na drodze ku lepszemu poznaniu - dodaje o. Kubacki.

     - Wieczory dla Zakochanych cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem. Listy chętnych szybko się zapełniają i zdarza się, że już na pół roku do przodu nie ma wolnych miejsc. Liczymy na osoby zmotywowane, które szukają czegoś więcej, niż tylko zaliczenia - mówi Urszula Kowalczyk. - Młodzi są na ogół zadowoleni, że do nas trafili, spotkania utwierdzają ich, że chcą być razem i że dobrze wybrali. Cieszą się, że dowiedzieli się o swoich "połówkach" całkiem nowych rzeczy, bo do tej pory aż tak głęboko nie rozmawiali. Czasem zdarza się, że młodzi podczas rozmów napotkali w swoim związku coś trudnego, z czym ciężko będzie im żyć, ale lepiej, że wyszło to przed ślubem niż po nim. Po kursie uczestnicy są zobowiązani odbyć trzy wizyty w poradni małżeńskiej. Są to kameralne spotkania z doradcą, na których szczegółowo omawiane są zasady naturalnego planowania rodziny. Na koniec narzeczeni mają jeszcze dzień skupienia - kilkadziesiąt minut na wspólną modlitwę.

     - Tych, którzy uczestniczyli w Wieczorach dla Zakochanych, możemy liczyć już na kilkanaście tysięcy. Zachęcamy ich jednak, aby nie mówili szczegółowo o tym, co się dzieje podczas spotkań. Chcemy, aby był element zaskoczenia i aby przyciągało to nowych narzeczonych - dodaje Urszula Kowalczyk.

     Bo zarówno w tych kursach, jak i w samej miłości, tkwi przecież tajemnica.


Marta Troszczyńska


Tekst pochodzi z Tygodnika

26 grudnia 2010


Narzeczeństwo, czyli sztuka przygotowania się do małżeństwa Narzeczeństwo, czyli sztuka przygotowania się do małżeństwa
Katarzyna Jarosz, Tomasz Jarosz
Udało się! Wreszcie spotkaliśmy kogoś, z kim chcielibyśmy spędzić życie. Myślami jesteśmy już przy ślubie, ale przed nami jeszcze bardzo ważny, a często nawet kluczowy dla naszego związku okres - narzeczeństwo... » zobacz więcej



   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej