Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Niewierzący narzeczony

     Mój chłopak jest bardzo uczciwym cztowiekiem, ale jest niewierzący. Moja mama jest z kolei prawie fanatycznie wierząca i rozpacza. Jest mi przykro, ale narzeczonego kocham i nie chcę do niczego przymuszać. Myślę, że to przymuszanie byłoby moją manipulacją. Ja bym chciała, żeby on sam zaczął wierzyć, bez nacisków.

     Rozpacz mamy to kwestia mniej ważna, choć potrzebuje Pani jej błogosławieństwa do ślubu. Istotne jest co innego: czy Pani narzeczony to właściwy kandydat na męża? Warto rozeznać, czy nie ma łaski wiary, czy jest zwyczajnie wygodny i leniwy duchowo? Bo wygodnie jest jako obserwator przyglądać się różnym prawdom, a nie pójść za żadną, czyli nie ponosić trudów wyboru i nie musieć być wiernym wyborowi. Tymczasem każda osoba ludzka ma dwa obowiązki:

     1. uczciwie szukać prawdy,
     2. gdy ją znajdzie, uczciwie za nią postępować.

     Jeśli Pani narzeczony jest - jak Pani pisze - bardzo uczciwy, to z pewnością podejmuje różnorakie wysiłki poznania prawdy o Bogu. Proszę zobaczyć, jakie konkretnie są to kroki, jak wytrwałe - bo będzie to świadczyć o Pani narzeczonym. Po czynach wszak poznaje się mężczyznę.

     Ważny jest zwłaszcza jego wysiłek w zbliżeniu się do Pani wiary. Jeśli się kogoś kocha, to chce się poznać i zrozumieć jego przekonania. Dzieląc wiarę i światopogląd, macie płaszczyznę porozumienia. Różnice w tym względzie zazwyczaj stanowią kość niezgody, kiedy zakończy się czas pierwszych uniesień. Wspólny światopogląd przynosi konkretne korzyści:

     1. większa jest pewność dotrzymania przysięgi składanej wobec Boga przez osobę głęboko wierzącą;
     2. kto szanuje Boga, uszanuje człowieka;
     3. osoba wierząca wychowywana jest do przebaczania;
     4. w wychowaniu dzieci łatwiej będzie, jeśli rodzice prezentują podobny system wartości;
     5. wspólnie korzysta się z łaski sakramentalnej;
     6. dba się razem o drogę do nieba.

     Czy Pani narzeczony stara się poznawać Pani wiarę? Czy towarzyszy Pani w kościele? Czy rozmawia z Panią o Pani wyborach podejmowanych z punktu widzenia wiary? Czy prezentuje postawę szacunku i życzliwości do Pani przekonań? Czy jest świadomy Pani modlitwy i ma wobec niej właściwą postawę: życzliwości i poważania?

     Czy przypadkiem Bóg nie postawił na drodze wierzącej dziewczyny niewierzącego chłopca, by tak przeprowadzić swoje plany? Być może. Odpowiedź na to pytanie musi Pani odkryć sama, ale zależy ona od zachowania narzeczonego.


ks. Marek Kruszewski


Tekst pochodzi z Tygodnika

6 maja 2012


Narzeczeństwo, czyli sztuka przygotowania się do małżeństwa Narzeczeństwo, czyli sztuka przygotowania się do małżeństwa
Katarzyna Jarosz, Tomasz Jarosz
Udało się! Wreszcie spotkaliśmy kogoś, z kim chcielibyśmy spędzić życie. Myślami jesteśmy już przy ślubie, ale przed nami jeszcze bardzo ważny, a często nawet kluczowy dla naszego związku okres - narzeczeństwo... » zobacz więcej



   


Wasze komentarze:
 taka: 12.06.2012, 23:37
 moj chlopak nie jest chrzescijaninem i urodzil sie w niechrzescijanskiej rodzinie. jestesmy razem od 3 lat, zamierzamy ze soba zostac. Religia nie powinna byc ZADNYM problemem. Najwazniejsze sa wartosci jakie chcemy przekazac dzieciom - milosc, szacunek do ludzi, przeciez o to, tak na prawde w chrzescijanstwie chodzi
 justyśka: 05.06.2012, 10:14
 Mam bardzo podobną sytuację do Twojej. Ja jestem wierzącą i praktykującą katoliczką. Przed ślubem nie było możliwości żebym nie poszła do Kościoła w niedzielę, święta. Mój chłopak, potem narzeczony, obecnie mąż jak sam mówi nie jest niewierzący, bo wierzy w Boga (nawet ostatnio mieliśmy taką rozmowę o Bogu, o Kościele - pytałam go jak to jest, bo ma kolegów księży lubi ich i szanuje a do Kościoła to chodził tylko na mszę do ks. Sylwka), ale nie czuje potrzeby chodzenia do Kościoła (ewentualnie jak idziemy razem to na mszę dla dzieci). W naszej wspólnej drodze przyszedł kiedyś czas (jeszcze w okresie narzeczeństwa), kiedy chciałam postawić wszystko na Boga, czyli jednym słowem zerwać zaręczyny, rozstać się, bo miałam świadomość tego, że będzie mi ciężko, chodząc do Kościoła sama, a potem tylko z dziećmi oraz z faktem jak to powiedzieć rodzicom. Pojawił się też problem jak naszym przyszłym dzieciom wytłumaczyć, że my idziemy do Kościoła a tata zostaje w domu. Nie potrafiłam jednak tego zrobić. Pytałam Boga, oczekiwałam na odpowiedź, że wskaże mi drogę jaką mam iść, co wybrać. Ale kiedy którejś nocy zapytałam "Panie... jeśli mam to skończyć proszę daj mi jakikolwiek znak"... nie dostałam żadnej odpowiedzi. Dzisiaj jestem mężatką i mimo, że owszem, zdarzają nam się kłótnie, nieporozumienia jak w każdym małżeństwie, to zawsze po wszystkim (czasami później czasami szybciej) potrafimy ze sobą pogadać, wybaczyć sobie, popłakać się oboje. Dzisiaj wiem, że pomimo tego ciężaru, a jeszcze dużo pracy przede mną, pracy też nad sobą, aby szanować jego podejście, co nie zawsze mi się udawało na początku, jestem szczęśliwa. Może też powiem inaczej. Kiedyś usłyszałam zdanie:"Każdy niesie swój krzyż przez życie" ja też mam teraz swój, z którym muszę sobie poradzić, ale wiem, że z Bożą pomocą to się uda. Kiedy tylko idę do Kościoła modlę się za męża, aby się nawrócił, aby pokochał Boga tak jak ja go kocham (bo po kilku nieudanych związkach modliłam się o dobrego męża i naprawdę go dostałam, może nie doskonałego ale dobrego). Może to niewiele, ale jak na nasze 9miesięczne małżeństwo, wydaje mi się, że już trochę osiągnęłam. Mąż od czasu do czasu jak ma ochotę (bez mojego zmuszania) sam zaproponuje, że pójdzie ze mną do Kościoła na mszę, bo wie ze wtedy jestem szczęśliwa, ostatnio jak idąc do Kościoła mówię "zostańcie z Bogiem" mąż mi odpowieada:"idzcie z Bogiem", gdzie wcześniej odpowiadał mi:"uważajcie na siebie", podczas wigilii którą robiliśmy u nas odczytałam fragment pisma świętego (u niego w domu Kościół służy tylko do chrztów, ślubów, pasterek i nie przywiązuje się wagi do niedzielnej mszy świętej a ze świąt to tylko się chodzi na pasterki), wzięliśmy ślub Kościelny (uczęszczał ze mną na nauki przedmałżeńskie i sam komentował zachowania niektórych mężczyzn, którzy wulgarnie odnosili się do księży), przyjmujemy też księdza po kolędzie, bo jak to mówi - on lubi naszego księdza proboszcza i takiego młodego księdza, który wypełniał nam dokumenty do ślubu, poza tym ślubu udzielał nam mojego męża nauczyciel z liceum, zaprzyjaźnili się tak, że od czasu do czasu się spotykają. Kiedy ks. Sylwek był jeszcze w naszym mieście, to częściej chodziliśmy razem do Kościoła, bo on odprawiał mszę niestandardowo, teraz jest z tym gorzej bo przeniesiono go 100 km od nas. Poza tym mąż był kiedyś na pielgrzymce do Częstochowy (ja nie)... Związek ten nauczył mnie wiele, przede wszystkim mąż nauczył mnie szanowania jego zdania. Ja zawsze (mimo, że katoliczka) chciałam zawsze postawić na swoim, mąż mnie teraz uczy że jest inaczej, że jest coś takiego jak kompromis... Teraz gdy czuję się gorzej i wiem, że na mszy nie wysiedzę sama (jestem w 6 m-cu ciąży) proponuje, żebyśmy poszli chociaż na chwilę razem do Kościoła się pomodlić (mówi to sam z własnej nieprzymuszonej woli)... Myślę, że nasz przypadek nie jest beznadziejny i jest szansa, że uda mi się sprawić, żeby mąż zgodził się na napis K+M+B na drzwiach, że pójdzie ze mną na popielec, na procesję i do Kościoła w Boże Ciało, na wypominki za moją rodzinę (bo na msze za zmarłych z naszych rodzin chodzimy, tak samo na chrzty, śluby). Dużo jeszcze przede mną, ale wierzę, że to się uda bo pokładam tę moją modlitwę w Bogu. I wierzę, że mnie kiedyś wysłucha.
 elizabeth: 03.06.2012, 12:14
 Pewności do tego czy ta druga osoba w związku kocha czy nie-nie ma nigdy...
 Greebo: 22.05.2012, 23:21
 Odpowiedz sobie na pytanie, czy rzeczywiście kochasz tego mężczyznę. Jeśli tak, zastanów się, czy masz pewność, że on kocha Ciebie. Jeśli i na to pytanie odpowiesz twierdząco, to nie miej wątpliwości. Miłość przezwycięży wszystkie problemy. Droga Twojego przyszłego męża do Boga może być długa i kręta, ale to nie znaczy, że Wasze przyszłe małżeństwo jest skazane na porażkę. Skoro on Cię kocha, to jest osobą czystego serca, w przeciwnym wypadku nie byłby zdolny do miłości.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej