Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Do małżeństwa trzeba się przygotować

     Nie jest łatwo młodym ludziom, żyjącym w obecnej dobie, z odwagą i nadzieją patrzeć na swoją przyszłość, marzyć o udanym życiu małżeńskim. Wielu młodych boi się małżeństwa. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest bardzo duża ilość rozwodów, rozpadów związków, bardzo często już w pierwszych latach ich istnienia. Trzeba więc zadawać pytania: jak dobrze przygotować się do małżeństwa, aby przeżyć je w upragnionym szczęściu, w miłości, z radością i zrozumieniem? Czy w ogóle istnieje recepta na udane małżeństwo?

     Z wielkim przekonaniem pragnę zapewnić młodych Czytelników, że możliwe jest dobre przygotowanie się do małżeństwa, nawet jeśli związek rodziców nie może stanowić pozytywnego przykładu. Istnieje też recepta mocno podnosząca prawdopodobieństwo sukcesu w małżeństwie. Jest to w zasadzie złota recepta gwarantująca szczęście w małżeństwie pod warunkiem, że będzie się konsekwentnym w jej realizacji.

     W przedstawionych rozważaniach postaram się odpowiedzieć na postawione pytania. Zapewne nie uda się to w jednej części, ale nie żałujmy miejsca i czasu, gdyż zamierzamy zmierzyć się z zagadnieniami dla nas wszystkich fundamentalnymi, warunkującymi wszystko, co w życiu robimy. Tak jest w rzeczywistości: od jakości małżeństwa zależy jakość każdego z nas, jakość rodziny, parafii i całego narodu!

     Jak dobrze przygotować się do małżeństwa?

     Najpierw potrzebne jest uświadomienie sobie, że konieczny jest konkretny trud i czas na zdobycie zasobu wiedzy, przyswojenie sobie pewnych treści merytorycznych. Jest rzeczą dziwną i smutną, że potrafimy bardzo dużo czasu i zaangażowania poświęcić na zdobycie umiejętności posługiwania się komputerem, językiem, pojazdem, na podnoszenie swoich kwalifikacji zawodowych, sprawności fizycznej, a niewiele konkretnego czasu angażujemy w przygotowanie się do zadania, które jest najważniejsze. Tak, wszystko, co robimy, zamierzamy robić, jest ważne i potrzebne, ale najważniejsze jest małżeństwo i trzeba się do niego bardzo dobrze przygotować. Bardzo często po głoszonych naukach dla małżonków słyszę słowa: gdybyśmy wiedzieli to wcześniej! Gdyby nam ktoś to wcześniej powiedział! Wybrzmiewa tu też pewien żal, że zapewne uniknęłoby się wielu trudnych, przykrych sytuacji, jeśli posiadałoby się konkretną wiedzę. Właśnie wiedzę. Niestety, wielu patrzy na małżeństwo, na miłość i szczęście z nastawieniem: jakoś to będzie. Nie! Szczęśliwe małżeństwo to nie dar, to nie przypadek, to sukces, wielokrotnie okupiony wielkim trudem, wysiłkiem, dziesiątkami wyrzeczeń.

     W pierwszej kolejności potrzebne jest więc uświadomienie sobie konieczności podjęcia systematycznej pracy kształceniowej i samokształceniowej, ułożenie planu rozwoju, można powiedzieć: w kierunku małżeństwa.

     A teraz konkretne treści do przyswojenia.

     1. Jednoznacznie odrzucić myślenie o życiu w jakiejkolwiek formie związku partnerskiego, która nie jest małżeństwem sakramentalnym. A więc żaden wolny związek, wspólne zamieszkanie "na próbę", związek z osobą po rozwodzie! Tylko małżeństwo sakramentalne gwarantuje pełny, optymalny rozwój miłości ku prawdziwemu, pełnemu szczęściu. Każdy inny sposób realizacji życia we dwoje jest gorszy, zakłamany i zmierzający ku zniszczeniu. Bardzo proszę dostrzec, że nie odnoszę się do istniejących związków niesakramentalnych, lecz proszę i przestrzegam młodych ludzi, bez doświadczeń w tej dziedzinie, będących dopiero na starcie wspólnej drogi życiowej, przed komplikowaniem sobie życia. Małżeństwo sakramentalne jest najpiękniejszą drogą życia mężczyzny i kobiety, gdyż opiera się na odniesieniu do Jezusa, umożliwia Jego stałą obecność. Taki stan rzeczy jest związany z nieograniczonymi możliwościami rozwoju wszelkich relacji miedzy żoną a mężem. Daje możliwość korzystania z wielkich dóbr duchowych, które zawsze przyczyniają się do udoskonalania ludzkich dążeń. Rozsądek podpowiada, że powinno wybierać się rozwiązania najlepsze. Stwórzmy hasło reklamowe: "Małżeństwo - wybierz, co najlepsze", albo: "Małżeństwo - nie dla idiotów", czy może: "Wolny związek - prawie małżeństwo. Prawie robi wielką różnicę".

     Ponieważ zajmujemy się tym zagadnieniem jako osoby wierzące w Chrystusa, uznające wielkość i wartość Kościoła katolickiego, przypomnijmy sobie, co na ten temat mówi nam Katechizm:

     "Wolny związek ma miejsce wówczas, gdy mężczyzna i kobieta odmawiają nadania formy prawnej i publicznej współżyciu zakładającemu intymność płciową" (KKK nr 1631).

     Określenie to jest zwodnicze: co może oznaczać związek, w którym ludzie nie podejmują zobowiązań wobec siebie i dają w ten sposób wyraz brakowi zaufania w odniesieniu do drugiej osoby, do samego siebie lub do przyszłości?

     Określenie "wolny związek" odnosi się do różnych sytuacji, takich jak: konkubinat, odmowa małżeństwa jako takiego, niezdolność do podjęcia trwałych i ostatecznych zobowiązań (por. Jan Paweł II, adhortacja apostolska "Familiaris consortio", 81). Wszystkie te sytuacje znieważają godność małżeństwa, niszczą samo pojęcie rodziny, osłabiają znaczenie wierności. Są one sprzeczne z prawem moralnym. "Akt płciowy powinien mieć miejsce wyłącznie w małżeństwie; poza nim stanowi zawsze grzech ciężki i wyklucza z Komunii sakramentalnej" (KKK nr 2390).

     Za wielką tragedię uznaję sytuację, kiedy wierzący młodzi ludzie, często regularnie praktykujący, podejmują decyzję o wspólnym zamieszkaniu, uzasadniając to wielorakimi korzyściami, zupełnie nie dostrzegając, że stoi to w sprzeczności z nauką Jezusa i Kościoła, że jest to trwanie w śmiertelnym grzechu. Często owo wspólne zamieszkiwanie bez ślubu dokonuje się za przyzwoleniem katolickich rodziców, również naiwnie mówiących: a cóż w tym złego, przecież to dzisiaj takie modne, wszyscy tak robią. Straszne słowa, potwierdzające brak odpowiedzialności rodziców za zbawienie swoich dzieci!

     2. Za nadrzędną wartość w okresie przed zawarciem małżeństwa należy uznać trwanie w czystości. Wiem, że wielu młodych ludzi ma alergię na słowa: czystość przedmałżeńska. Nie dziwię się: to wartość, na zniszczeniu której najbardziej zależy szatanowi, a nasze odczucia są efektem jego skutecznej propagandy, ośmieszającej ten stan. Prawie się to dzisiaj udało przeciwnikowi Boga. Zaproszenie do trwania w czystości do dnia ślubu, do uznania dziewictwa za największy dar, jaki małżonkowie mogą sobie złożyć na początku swojej wspólnej drogi, napotyka ogromny i niestety irracjonalny opór w świadomości młodzieży. Jakże często doznaję wręcz zdumienia, kiedy rozmawiając o tym z młodymi ludźmi, dostrzegam w nich narastanie oporu i emocji, zamykanie się na racjonalne, rzeczowe argumenty. Często jest to młodzież angażująca się w działalność różnych grup parafialnych, chodząca na pielgrzymki, często wyjeżdżająca na rekolekcje! Szatan zaciera ręce...

     Moje argumenty są bardzo konkretne. Po pierwsze: Dekalog, jego szóste przykazanie. Pamiętać trzeba, że cudzołóstwo to wszelki seks pozamałżeński. Często młodzi ludzie myślą, że łamanie tego przykazanie dokonuje się tylko przez zdrady małżeńskie, a podejmowanie współżycia przed ślubem, tym bardziej w narzeczeństwie, kiedy jest się już ze sobą bardzo blisko uczuciowo, nie jest cudzołóstwem. Często młodzi ludzie mówią: ponieważ się kochamy, to możemy. Konieczne jest też otwarcie się na prawdę, że Dekalog jest zbiorem praw naturalnych, których zaistnienie w społecznościach ludzkich gwarantowało najwłaściwsze relacje, chroniło i zabezpieczało przed wielorakimi konsekwencjami. Jest to zbiór praw dla dobra człowieka, a nie dla jego zniewolenia, ograniczenia. Prawa gwarantujące optymalny rozwój jednostki i wspólnoty. W Kazaniu na Górze Jezus nie znosi Dekalogu, a dopowiada słowa mające na celu ułatwienie nam realizacji i dostrzeżenia motywacji. W odniesieniu do tego przykazania Jezus mówi: "Słyszeliście, że powiedziano: 'Nie cudzołóż!' A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła" (Mt 5, 27-30). Nie są to słowa mające na celu pognębienie nas, utrudnienie życia, ale ułatwiające poruszanie się w zagmatwanej rzeczywistości. Po prostu unikanie wszystkiego, co potęguje pożądliwość, sztucznie pobudza zmysły, jest dla naszego dobra. Jakże aktualne są te słowa dzisiaj, kiedy źródeł pobudzania pożądliwości jest tak wiele. Nie ma lepszego znawcy ludzkiej natury od Chrystusa, dlatego nie dziwmy się, że są tu użyte tak stanowcze słowa. Chodzi o uchronienie nas przed strasznymi konsekwencjami. Wszyscy katoliccy księża egzorcyści potwierdzają, że obecnie ogromna większość zniewoleń i opętań młodych ludzi przez szatana swoją przyczynę ma w stałych wykroczeniach przeciwko czystości w postaci oglądania pornografii, samogwałtu, seksu przedmałżeńskiego. Jest to stałe trwanie w grzechu śmiertelnym, wielokrotnie z ukrywaniem takich zachowań w czasie spowiedzi.

     I znowu popatrzmy, co na ten temat mówi Katechizm:

     "Narzeczeni są powołani do życia w czystości przez zachowanie wstrzemięźliwości (1632). Poddani w ten sposób próbie, odkryją wzajemny szacunek, będą uczyć się wierności i nadziei na otrzymanie siebie nawzajem od Boga. Przejawy czułości właściwe miłości małżeńskiej powinni zachować na czas małżeństwa. Powinni pomagać sobie wzajemnie we wzrastaniu w czystości" (KKK nr 2350).

     Zachęcam także do przeczytania pozostałych punktów Katechizmu dotyczących tej dziedziny, szczególnie od 2351 do 2359.

     Pragnę bardzo mocno zachęcić do wytrwania w czystości wbrew lansowanym poglądom. Może warto właśnie tak podejść do tego zagadnienia: wytrwam w czystości, ponieważ do tego zachęca mnie Jezus, a wiem, że On pragnie mojego prawdziwego dobra. Ponieważ nie jest to łatwe, dlatego warto intensywnie wspierać się środkami nadprzyrodzonymi: regularna spowiedź, modlitwa w intencji wytrwania, jak najczęstszy pełny udział we Mszy św. W tej części już wystarczy. Jeszcze raz zachęcam do zaangażowania konkretnego trudu w dobre przygotowanie się do małżeństwa, pamiętając, że to właśnie ono jest dla każdego z nas najlepszą formą przeżycia ziemskiej wędrówki.


Mieczysław Guzewicz


Narzeczeństwo, czyli sztuka przygotowania się do małżeństwa Narzeczeństwo, czyli sztuka przygotowania się do małżeństwa
Katarzyna Jarosz, Tomasz Jarosz
Udało się! Wreszcie spotkaliśmy kogoś, z kim chcielibyśmy spędzić życie. Myślami jesteśmy już przy ślubie, ale przed nami jeszcze bardzo ważny, a często nawet kluczowy dla naszego związku okres - narzeczeństwo... » zobacz więcej



   


Wasze komentarze:
 marza: 20.06.2012, 21:51
 Dobrze, że są takie strony jak Adonai i takie artykuły. Jakiś czas temu przestałam być dziewicą :( A miałam zamiar czekać do ślubu. Sama nie wiem czy to z powodu, tego, że ,,wszyscy" dookoła traktują to jako coś zwyczajnego, czy może z tego powodu, że on nalegał tak często. W każdym razie jestem rozczarowana sobą :( Gdzie są te piękne ideały? Te wzrastanie w uczuciach? W takim spokojnym poznawaniu się jako osób można naprawdę siebie poznać, a w fizycznym wymiarze poznaje się tylko czyjeś ciało- tylko i wyłącznie zewnętrzne sprawy. Lepiej czekać na poważne deklaracje, czyli po prostu na ślub.
 andzia: 12.01.2012, 14:03
 afra, w życiu nie ma przypadków i to, że tu trafiłaś ma SENS - Ty go musisz odkryć. Zastanów się co przyciąga Cię do tego mężczyzny i co powoduje, że robisz coś wbrew sobie. Mi osobiście, na własnej drodze nawrócenia baaardzo pomogła spowiedź, modlitwa wstawiennicza i czytanie, czytanie, czytanie i wsłuchiwanie się w to słowo (Pisma Św, artykułów, książek). Nigdy nie jest za późno, żeby odmienić swoje życie! :) Naprawdę! :) Ważne, żeby nie bać się zmian i żeby być odważnym w swoich decyzjach i wyborach. Powodzenia!
 afra: 04.01.2012, 13:57
 to wszystko prawda,dziekuje Bogu ze napotkalam ta strone. .kilka lat temu dalam sie omamic,dzis mam cudownego synka,nie mieszkam z jego ojcem ale okazjonalnie 'to robimy' nie wiem po co,bo czuje sie okropnie zle,klocimy sie tylko a mimo to on nalega na slub.ja natomiast zmadrzalam i czuje ze nam sie nie uda jak tak dalej pojdzie,tylko nawrocenie jest ratunkiem!szukam takich forow,pomocy,wsparcia bo chce byc dobra matka i zona. . .mam nadzieje ze nie jest za pozno. .
 kieiwi: 22.10.2011, 14:47
 Lonka - a co jest celem takiego namiętnego pocałunku ? Bo wydaje mi się że tylko i wyłącznie podniecenie. Namiętność praktycznie zawsze jest powiązana z seksualnością - a ta jest zarezerwowana dla małżeństwa bo tylko tam seksualność ma wymiar pełny.
 Lonka: 28.06.2009, 01:11
 Jestem za czystością, ale denerwuje mnie, że przed ślubem nie mogę namiętnie pocałować narzecoznego, apo ślubie to już wszystko, najlpiej z usilną prokreacją. Niech mi ktoś wytłumaczy.
 przegrana: 03.12.2008, 13:53
 czystośc przedmałżeńska tylko głupi jej nie szanują ten grzech zabije piękną miłośc wcześniej czy pózniej w małżeństwie czystośc wspozycia też jest b. ważna nie słuchajcie żadnych koleżanek kolegów zapytaj kapłana co kościół św. na to tym żyj unikniesz kłopotów duchowych i będziesz szczęśliwa y . wasza milośc przetrwa.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej