Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Wcześniejsza edukacja czy dłuższe dzieciństwo?

     W przestronnej sali przedszkola starszaki tańczą przy dźwiękach tamburyna. Mają przy tym sporo dobrej zabawy, a jednocześnie, całkiem niepostrzeżenie, uczą się głoskować i sylabizować. Nauka połączona z zabawą pomaga też skanalizować naturalną dla tego wieku niespożytą energię. Czy taka metoda pracy z sześciolatkami będzie możliwa w szkolnych salach, gdy planowana reforma MEN obniży wiek szkolny?

     Ratujmy nasze maluchy

     Minister Edukacji Narodowej Katarzyna Hall zapowiedziała rok temu, że w 2009 r. sześciolatki pójdą do szkoły razem z siedmiolatkami. W lutym 2008 podała do publicznej wiadomości, że zespoły ekspertów rozpoczęły prace nad zmianami podstawy programowej, by dostosować ją do nowej reformy. Rodzicielskie fora internetowe zapełniły się pytaniami i wątpliwościami.

     W maju narodziła się głośna dziś akcja "Ratuj Maluchy!" zainicjowana i prowadzona przez Karolinę i Tomasza Elbanowskich z podwarszawskiego Legionowa, rodziców czwórki dzieci. - O akcji dowiedziałam się z karteczki przyklejonej w przedszkolu - mówi Wiesława Zych-Pawłowicz, mama trzech córek (7, 4 1/2 i 2 lata) - Wcześniej szczegóły i konsekwencje planowanej reformy nie były mi znane, temat nie był obecny w mediach. Nie sam pomysł obniżenia wieku szkolnego jest zły, ale sposób, w jaki planuje się go wcielić w życie.

     Dla dziecka korzystne jest przebywanie w przedszkolu - w domu nie ma warunków, a często i czasu, na zorganizowanie tak różnorodnych zajęć, zgromadzenie tylu pomocy dydaktycznych. Ponadto dziecko w przedszkolu wspaniale rozwija się społecznie, a szczególnie teraz - w "dobie jedynaków" - jest to bardzo istotne. Zgadzam się, że potrzebna jest obowiązkowa edukacja przedszkolna pięciolatków, ponieważ to wyrówna szanse edukacyjne.

     Jednak, wciskanie sześciolatka w ławkę nie wydaje mi się korzystne. Ministerstwo chce najpierw wysłać dzieci do szkół, a potem dopiero te szkoły przystosować i doposażyć. Reforma jest pospieszna i niedopracowana, a jakie będą jej skutki dla sfery emocjonalnej i psychicznej sześciolatka?! - oburza się młoda mama. - Realizację reformy rozpoczęto od końca! Najpierw wypycha się dzieci z przedszkoli do nieprzystosowanych szkół, a co będzie dalej - to się zobaczy. Przecież to kompletnie nieodpowiedzialne! - denerwuje się Karolina Elbanowska. Ministerstwo wie lepiej

     Wdrażanie planowanej reformy ma być rozłożone na trzy lata, począwszy od roku szkolnego 2009/2010. Na stronach MEN można znaleźć harmonogram obniżania wieku szkolnego z 7 do 6 lat i uzasadnienie planowanych zmian. Najważniejsze argumenty to wyrównanie szans edukacyjnych dla wszystkich dzieci, podnoszenie jakości edukacji i dostosowanie wieku jej rozpoczęcia do standardów obowiązujących w większości krajów europejskich, a także wykorzystanie sprzyjającej sytuacji demograficznej.

     Ministerstwo przekonuje, że dzieci w poszczególnych rocznikach edukacyjnych będą się różniły od siebie najwyżej o 1 i 1/3 roku. W zależności od potrzeb dziecka i gotowości szkoły rodzice będą mogli podejmować indywidualne decyzje o posłaniu dziecka jako albo jako 6-latka, albo jako 7-latka. Ministerstwo zaleca, by opieka świetlicowa dla sześcioletnich pierwszoklasistów była organizowana w "standardzie przedszkolnym", włącznie z dwoma posiłkami.

     Według oficjalnych danych podawanych przez MEN, samorządy otrzymają w roku 2009 dotacje celowe w łącznej wysokości ponad 340 mln zł - na doposażenie sal lekcyjnych, zorganizowanie tejże opieki świetlicowej oraz edukację dodatkowych uczniów sześcioletnich. Wiceminister edukacji Zbigniew Marciniak zapewnił niedawno rodziców, że mogą być spokojni o bezpieczeństwo dzieci, bo szkoły, które spełnią wymogi ministerstwa, będą dostawały specjalne certyfikaty. Przyzna je wybrana przez MEN instytucja pozarządowa. Jednak dyrektorzy szkół nie otrzymali na ten temat żadnej oficjalnej informacji.

     Jesteśmy w ogonie?

     Społeczne Towarzystwo Oświatowe opublikowało w marcu br. opinię Jolanty Dobrzyńskiej, doświadczonego pedagoga, która w ostrych słowach komentuje założenia reformy. Przekonuje, że nie można tłumaczyć obniżenia wieku szkolnego potrzebą dostosowania polskiego systemu edukacji do standardów innych krajów europejskich, ponieważ takich standardów nie ma (patrz ramka). Każde z państw rozwiązuje ten problem wedle własnego uznania.

     - To właśnie Finlandia uznawana jest dziś w świecie za państwo przodujące w osiągnięciach edukacyjnych. Doprawdy trudno zrozumieć, dlaczego przynoszący dobre efekty edukacyjne przedział wieku 7-19 nie podoba się rządowi. Pogoń za statystycznie wyliczonym "standardem europejskim" to gonitwa za ogonem Europy - oburza się Dobrzańska. - Niektórzy sądzą, że są jakieś wymogi unijne dotyczące wieku rozpoczynania edukacji, ale to nieprawda - mówią Elbanowscy.

     Posłanka PO Agnieszka Kozłowska-Rajewicz jest przekonana, że ta reforma zbliży nas do innych krajów zachodnich. Ale protestujących rodziców przeraża "kompletne odrealnienie" ministerstwa i zwolenników reformy. - Jak wprowadzać europejskie standardy, jeśli na wsiach nadal są szkoły, w których są wychodki zamiast toalet? Wciąż uczniowie uczą się na dwie zmiany, brakuje nauczycieli, nowoczesnych pomocy dydaktycznych, a nawet mydła i papieru toaletowego!

     Tomasz Elbanowski jest przekonany, że to niemożliwe, by przygotować szkoły do przyjęcia małych dzieci w tak krótkim czasie i przy tak niewielkim nakładzie finansowym. Jakim? Pieniądze, o których mówi MEN - a wciąż do końca nie wiadomo, o jaką sumę chodzi - starczą może na papier do ksero dla każdej szkoły, ale nie na poważne remonty dostosowujące sale, stołówkę, szatnię, toaletę do potrzeb małych dzieci - dodaje Elbanowski.

     Zdaniem Marii Gudro-Puischiel, rzeczoznawcy MEN i wiceprzewodniczącej Stowarzyszenia Nauczycieli Polonistów, polskie szkoły nie są przygotowane do przyjęcia sześciolatków. - Już dziś dzieci z zerówki często uczą się w jednym budynku z uczniami 16-letnimi, przebywają w jednej świetlicy, w jednej stołówce szkolnej - tłumaczy Maria Gudro-Puischiel. - Jak w typowej sali lekcyjnej o wymiarach 9 m na 6 m, którą dysponuje większość nauczycieli klas I -III, mamy dokonać podziału przestrzeni w sposób wskazany w podstawie programowej? - martwi się Małgorzta Barańska, nauczycielka nauczania początkowego.

     Według tego dokumentu, sale lekcyjne powinny składać się z dwóch części: edukacyjnej i rekreacyjnej. Zalecane jest wyposażenie sal m.in. w pomoce dydaktyczne, sprzęt audiowizualny, komputery z dostępem do Internetu, gry i zabawki dydaktyczne, kąciki tematyczne (np. przyrody), biblioteczkę. Ponadto uczeń powinien mieć możliwość pozostawienia w szkole części swych podręczników i przyborów szkolnych, aby nie dźwigać codziennie ciężkiego tornistra. - Jak to zrobić? - pyta Barańska.

     Monika Sala, mama trojga dzieci, niepokoi się losem malucha w szkolnej świetlicy. - W ubiegłym roku chciałam zapisać córkę do szkolnej zerówki, ale gdy weszłam do świetlicy o wielkości naszej osiedlowej piaskownicy i dowiedziałam się, że jest tam zapisana setka dzieci - zmieniłam zdanie. Zajęcia w zerówce szkolnej kończą się po 5-6 godzinach, potem trzeba zabrać dziecko do domu, a ponieważ oboje z mężem pracujemy, Ania musiałaby przebywać w tym malutkim pomieszczeniu przez kilka kolejnych godzin. Rodzice dzieci w zerówkach przedszkolnych nie mają tego problemu. Ale reforma zakłada przecież likwidację zerówek - mówi Monika Sala.

     Co mówi doświadczenie

     Według Marii Gudro-Puischiel, projekt podstawy programowej dla przedszkola i klas I-III wymaga przemyślenia, przeredagowania i dostosowania do wieku dziecka w szkole. Według tego dokumentu dziecko kończące przedszkole "stara się mówić poprawnie pod względem artykulacyjnym, gramatycznym, fleksyjnym i składniowym". - Co to znaczy "stara się"? A więc ma świadomość artykulacji, gramatyki, fleksji i składni? To chyba żart! - dziwi się rzeczoznawca. A Dorota Dziamska, pedagog, autorka programu "edukacja przez ruch" i dyrektor pracowni pedagogicznej Orgiami przekonuje, że wiele zapisów w proponowanej podstawie programowej to zapisy martwe, nieadekwatne do prawidłowości rozwojowych dziecka.

     Oto przykład: wg podstawy dziecko pięcioletnie "ma sprawność rąk oraz współpracę ręki i oka, która jest potrzebna do rysowania, wycinania itp". - A przecież nad koordynacją i integracją zmysłów nauczyciele pracują do końca klasy trzeciej! - mówi Dziamska. - Dziś sześciolatek w klasie "0" przygotowuje się do nauki pisania, wykonując różne ćwiczenia: "szlaczki", 24 litery, sylaby, proste słowa.

     W klasie I pisze wyrazy, zdania i krótkie teksty złożone z poznanych wcześniej liter oraz tych, które wciąż poznaje w tej klasie - tłumaczy M. Barańska. - Nie jest prawdą twierdzenie, że w klasie I dziecko jedynie powtarza to, czego uczyło się w zerówce. Czy teraz materiał klasy 0 i I dziecko będzie musiało przerobić w jeden rok? - mówi Barańska. - W przedszkolu sześciolatki mają rytmikę, taniec, zajęcia i zabawy ruchowe w ogródku przedszkolnym. Natomiast podstawa programowa przewiduje jedynie typowe wychowanie fizyczne. - A przecież to właśnie ruch i rozwój motoryczny warunkują prawidłowy rozwój dziecka w sferze intelektualnej - mówi Dziamska.

     Porozmawiajmy poważnie

     - Na stronach MEN przeczytałam, że obniżenie wieku szkolnego ma być poprzedzone reformą programu i dostosowaniem treści kształcenia do wieku dziecka. Chodzi tu zatem o obniżenie wymagań, aby dopasować je do sześciolatków. W jaki sposób zdążymy z tym "dostosowaniem", skoro te dzieci przyjdą do pierwszej klasy już we wrześniu? I dlaczego ja jako nauczyciel nic o tym nie wiem? - dziwi się Monika Stachowicz, nauczycielka nauczania początkowego. - Wygląda na to, że w jednej klasie mogą znaleźć się dzieci z półtoraroczną różnicą wieku.

     To może być dramat: i dla dzieci, i dla rodziców, i dla nauczycieli. Maluchy, które nie nadążą za programem, będą nadrabiać zaległości w domu. I gdzie tu czas na dzieciństwo? A jakie podręczniki przygotować dla dzieci z tak różnymi możliwościami? I czy ministerstwo z tym zdąży, skoro jeszcze nie zaczęło? - pyta Stachowicz. Maria Gudro-Puischiel podkreśla konieczność przeprowadzenia szkoleń dla nauczycieli, by czuli się przygotowani do pracy z młodszymi i starszymi dziećmi jednocześnie.

     - Tymczasem ministerstwo ma do zaproponowania nauczycielom i dyrektorom szkół jedynie broszury informacyjne - podsumowują Elbanowscy. - Nie jesteśmy przeciwnikami mądrych zmian, nie potępiamy całokształtu tej reformy, ale w imieniu tysięcy polskich rodziców, którzy przyłączyli się do naszego protestu, prosimy o wprowadzenie najpierw odpowiednich ustaw, mających na celu stopniowe przygotowanie szkół na przyjęcie sześciolatków. Dajmy czas pedagogom na przygotowanie odpowiednich programów, samorządom na znalezienie funduszy na rozbudowę szkół, dyrektorom placówek na modernizację sal i znalezienie odpowiednio wykwalifikowanych nauczycieli.

     Pikieta pod MEN

     Organizatorzy akcji "Ratuj Maluchy!" zaprosili 28 września rodziców do wspólnej pikiety pod MEN. Obie strony wymieniły stanowiska, dyskusji nie było. - Przedstawiciele Ministerstwa powiedzieli nam jasno - mówi Karolina Elbanowska - że nasze zarzuty powinniśmy kierować do samorządów, a nie do MEN. A prawda jest taka, że w wielu kwestiach czujemy się oszukani przez MEN.

     Rodzicom obiecano, że w pierwszych trzech latach będą mogli sami decydować, czy chcą posłać sześciolatka do szkoły. Jednak już w tym roku niektórzy z nas nie mają takiego wyboru, ponieważ samorządy przestraszone tempem reformy, już teraz, np. na warszawskim Mokotowie, likwidują zerówki przedszkolne i przenoszą je do szkół. W takiej sytuacji wybór staje się fikcją - komentuje Elbanowska.

     Pikieta nie odniosła spektakularnego sukcesu, ale nie o to chodziło. - Nie wiedzieliśmy na początku, czy pójdziemy - opowiada o swoim udziale w pikiecie Wiesława Zych. - Pikieta rodziców nie osiągnęła rozmiarów protestu pielęgniarek czy górników, ponieważ rodzice mają inne priorytety: nie pojadą koczować pod kancelarią premiera, bo ktoś musi opiekować się dziećmi. Ale nie jesteśmy bierni. Nie chcemy, by ktoś za nas decydował. - mówi W. Zych.

     Dzięki akcji "Ratuj Maluchy!" rodzice z całego kraju zaczęli baczniej przyglądać się planowanej reformie. - Rodzice biorą sprawy w swoje ręce, wysyłają listy do posłów, maskotki do pani minister, rozwieszają plakaty, organizują akcje internetowe - mówią Elbanowscy. - Naszą akcję poleciliśmy św. Tadeuszowi Judzie, nie może się nie udać! - dodaje z uśmiechem Karolina.

Jeśli dziecko urodziło się: z mocy prawa:
w roku 2002 Obowiązkowo jest objęte edukacją przedszkolną jako 6-latek w 2008/2009. Idzie do szkoły jako 7-latek w 2009/2010
pomiędzy 1 stycznia 2003
a 30 kwietnia 2003
Idzie do szkoły jako 6-latek w 2009/2010, jeśli rodzice nie zdecydują inaczej
pomiędzy 1 maja 2003
a 31 grudnia 2003
Obowiązkowo jest objęte edukacją przedszkolną jako 6-latek w 2009/2010. Idzie do szkoły jako 7-latek w 2010/2011, jeśli rodzice zdecydowali inaczej
pomiędzy 1 stycznia 2004
a 31 sierpnia 2004
Ma prawo jako 5-latek do bezpłatnej edukacji przedszkolnej w 2009/2010. Idzie do szkoły jako 6-latek w 2010/2011, jeśli rodzice nie zdecydują inaczej
pomiędzy 1 września 2004
a 31 grudnia 2004
Obowiązkowo jest objęte edukacją przedszkolną jako 6-latek w 2010/2011. Idzie do szkoły jako 7-latek w 2011/2012, jeśli rodzice zdecydowali inaczej
w roku 2005 Obowiązkowo jest objęte edukacją przedszkolną jako 5-latek w 2010/2011. Idzie do szkoły jako 6-latek w 2011/2012
w roku 2006 i później Obowiązkowo jest objęte edukacją przedszkolną jako 5-latek. Idzie do szkoły jako 6-latek
(źródło: www.men.gov.pl)

     Wiek unijnych pierwszoklasistów

     Finlandia - siedmiolatek
     Niemcy - sześciolatek
     Francja - pięciolatek, w szkole program i warunki lokalowe są na poziomie przedszkolnym
     Holandia - rok temu dekretem państwowym połączono przedszkola ze szkołami podstawowymi. W każdej szkole jest 8 grup. O zakwalifikowaniu do danej grupy decyduje dojrzałość emocjonalna i intelektualna, a nie wiek dziecka. Sześciolatki w Holandii nie trafiają do tzw. pierwszej klasy tylko do systemu kształcenia, który wspiera rozwój dziecka.
     Dania - siedmiolatek, nauka czytania i pisania zaczyna się w wieku 8 lat. Dania jako jedyny kraj w Europie nie boryka się z problemem dysgrafii i dysleksji.
     Irlandia - czterolatek, idzie do szkoły, która do 10 roku życia jest przedszkolem.
     Wielka Brytania - pięciolatek, do 10 roku życia dzieci bawią się i uczą w osobnych segmentach szkoły przeznaczonych i dostosowanych do pracy z małymi dziećmi.
     Szwecja - siedmiolatek
     Litwa - siedmiolatek
     Mołdawia - reforma, która wysłała sześciolatki do szkoły, nie powiodła się. Minister edukacji cofnął sześciolatki do przedszkoli i przeprosił rodziców.

     ***********

     Reformy oświaty w Polsce

     1945: nowy ustrój szkolny
     - obowiązkowe przedszkola 3-6 lat
     - powszechność, bezpłatność, publiczność i jednolitość
     - szkoła podstawowa siedmioklasowa
     - 4 lata liceum

     1961: ustawa o rozwoju systemu oświaty
     - 8-letnia szkoła podstawowa jako podbudowa całego systemu kształcenia i wychowania (wdrożona w roku szkolnym 1966/1967)
     - obowiązek szkolny od 7 do 17 roku życia

     1973: raport Komitetu Ekspertów o stanie oświaty w PRL
     - propozycja nowej struktury szkolnej w 4 wariantach. Została przyjęta propozycja "10-latki" w miejsce szkoły ośmioletniej, ale reformę wstrzymano ze względu na brak środków finansowych.

     1974-1982: powołano na wsi zbiorcze szkoły gminne. Zlikwidowano klasy łączone.

     1979/1980: nowe programy klas I-III. Przetrwały od 1983/84
     do 1999 r., z małymi korektami.

     5-dniowy tydzień nauki w szkole. Reforma wychowania przedszkolnego i programowa klas I-III.

     1991: powstały szkoły publiczne i niepubliczne, na każdym etapie minimum programowe, prawo rodziców do religii, prawo do nauki dziecka także poza szkołą.

     1999/2000: reforma kompleksowa
     - liceum profilowane - 3 lata (matura)
     - liceum uzupełniające - 2 lata
     - szkoła zawodowa - 2 lata
     - gimnazjum - 3 lata (egzamin)
     - szkoła podstawowa - 6 lat (sprawdzian kompetencji)
     W ramach reformy programowej:
     - klasy I-III - nauczanie zintegrowane (bez podziału na przedmioty)
     - klasy IV -VI - nauczanie blokowe (ścieżki edukacyjne)
     - gimnazjum - integracja międzyprzedmiotowa (ścieżki edukacyjne)
     - szkoły ponadgimnazjalne (przedmioty)

     Reformy, które przyniosły oczekiwane efekty, zwłaszcza te programowe, przebiegały w 3 etapach: diagnostycznym, projektującym i dopiero na końcu wdrożeniowym. Obecnie planuje się jedynie trzeci etap.

     Opinia i opracowanie: Maria Gudro-Puischiel


Monika Staniszewska


Tekst pochodzi z Tygodnika
Warszawsko-Praskiego "Idziemy"

16 listopada 2008


First Steps in Business English First Steps in Business English
Roman Kozierkiewicz
Książka prezentuje podstawową terminologię angielską stosowaną w różnych sytuacjach w świecie biznesu. Przedstawia najważniejsze terminy biznesowe oraz ich praktyczne użycie w naturalnych kontekstach.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej