Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Teologia pojutrze

     W ostatnim dwudziestoleciu studia teologiczne w Polsce znacznie się rozwinęły. Zagraża im jednak ubytek liczby studentów. Mogą tu pomóc i zmiany organizacyjne, i nowe koncepcje.

     Dlaczego pytam o pojutrze? Bo na jutro, czyli na bliższą przyszłość, przewidywania są dość banalne. Mamy sporą kadrę profesorów teologii, którzy nadal będą pracować, oraz malejącą liczbę studentów. Ale co potem?

     TENDENCJE OBECNE

     Zacznijmy od stanu aktualnego. Przez dwadzieścia lat studia teologiczne przeżywały rozkwit. Powiększyły się znane uniwersyteckie wydziały teologiczne (KUL; ATK, dzisiejsze UKSW); pojawiły się nowe (Opole, Katowice, Poznań, Toruń, Olsztyn, Szczecin); rozwinęły się wydziały kościelne (w Krakowie PAT, dziś uniwersytet papieski, oraz jezuickie Ignatianum; wydziały w Warszawie i Wrocławiu).

     Odpowiada temu kilkakrotny wzrost liczby pracowników naukowych oraz publikacji. Nasuwa się tu oczywiście pytanie o jakość. Tę trudniej ocenić, chociaż dostrzegam tu stopniową poprawę, na którą składa się lepszy dostęp do teologii światowej i lepsza wymiana we własnym środowisku. Studenci mają lepsze warunki i więcej literatury.

     Są i minusy: trafiają się prace ograniczone do materiałów w języku polskim (języki to zresztą pięta achillesowa studiów na teologii), a następnie odtwórczość oraz zbyt niski poziom części doktoratów i czasem habilitacji. Czasem występuje traktowanie etatów wydziałowych jako posad dla duchownych, którzy zajmują się głównie czymś innym. Natomiast sensacyjna kontestacja i odejścia od wiary stanowią zupełny margines, mimo nagłaśniania go przez laickie media. Przeważają zatem pozytywy.

     To krzepnięcie organizacyjne i liczebne osiągnęło jednak swój kres. Barierą jest tu spadek liczby studentów. Mówi się o nim w kontekście liczby powołań, ale ta ma oczywiste przełożenie na sytuację wydziałów teologicznych. Liczba zgłoszeń do zgromadzeń zakonnych typu czynnego spadła przez dziesięć lat dwukrotnie, i to w sytuacji, gdy zgromadzenia te powiększają swoją aktywność. Kandydatów do seminariów diecezjalnych też jest mniej, w rok po śmierci Jana Pawła II zaczął się wyraźny spadek, dotąd rzędu jednej czwartej.

     W cieniu tych zjawisk mamy jeszcze znaczny ubytek chętnych na studia teologiczne dla świeckich. Po zmianie ustroju przez kilka lat się one rozbudowały, potem przeżyły dziesięciolecie rozkwitu, a obecnie kandydatów ubywa. Danych za rok obecny brakuje, ale wiadomo, że prawie wszystkie wydziały notują spadek liczby zgłoszeń, dotkliwszy niż seminaria, choć studentów świeckich jest nadal więcej niż kleryków.

     W CZYM PROBLEM?

     Jak widać, nie w celibacie problem. Przyczyn jest kilka. Najprostsza, ale tylko częściowa, to zmniejszanie się kolejnych roczników młodzieży, odbicie kryzysu demograficznego. Tu będzie jeszcze gorzej, gdyż dzieci rodziło się w ostatnich latach gdzieś o jedną czwartą mniej niż dwadzieścia lat temu. Znaczna część aktywnej młodzieży, zniechęcona sytuacją w Polsce, wyjeżdża za granicę.

     Następnie, przy dość stabilnym poziomie religijności w Polsce, daje się jednak odczuć spory spadek praktyk religijnych wśród młodzieży, oznaka słabszej więzi z Kościołem instytucjonalnym. Propaganda podważa zaufanie do księży. Wydaje się wreszcie, że obecna katechizacja, kierując się w kierunku wychowawczym i formacyjnym, nie bardzo potrafi pobudzić zainteresowania intelektualne, zainspirować młodzież do dalszego poszukiwania wiedzy religijnej.

     To wszystko razem nie jest jeszcze istotnym zagrożeniem dla bieżącej pracy Kościoła w Polsce. Duchowni - choć w nieco mniejszej liczbie - będą w stanie podołać swoim zadaniom, między innymi dlatego, że w większym stopniu niż dawniej mogą się podzielić pracą ze współpracownikami świeckimi. Nadal są oni za mało wykorzystani, na przykład w parafialnej pracy z młodzieżą; mogłyby się też znaleźć środki do ich zatrudnienia przy ewangelizacji internetowej, która nadal pozostaje wielką szansą. Zresztą, tak naprawdę potrzeba nam raczej dobrych księży niż licznych księży.

     Natomiast dla studiów teologicznych, a więc i dla potencjału intelektualnego Kościoła, opisane zjawiska są groźne. Kiedy liczba studentów spada, dotychczasowi wykładowcy, lepsi czy gorsi, na ogól pozostają, gdyż wydziały nie decydują się na usuwanie słabszych. Natomiast zanika nabór nowych, co oznacza zmarnowanie zdolnych młodych, doktorów i doktorantów, a zwłaszcza świeckich, którzy zajmą się czymś innym. Nie będzie nowego pokolenia. We Francji brak studentów teologii tak przerzedził profesorów, że liczba i znaczenie prac teologicznych po francusku ogromnie spadły, co przekłada się na dalsze osłabienie obecności chrześcijaństwa w kulturze.

     CO ULEPSZYĆ

     Budzenie powołań budzi spore zainteresowanie, natomiast rekrutacja świeckich na studia teologiczne jest zaniedbana. W tak zwanym terenie zdarza się nieraz, że młodzież jest do nich zniechęcana! Na moim wydziale studenci podają, że informacje o studiach uzyskali z In-ternetu, czasem z informatorów i od kolegów, a prawie nigdy z parafii. Jest więc rzeczą elementarną, by księża i uczący religii rozbudzali zainteresowanie młodych teologią i traktowali je jako powołanie, które wymaga troski.

     Jacy świeccy studiują teologię? Częściej dziewczęta. Dość mało myśli o katechezie, gdyż niewiele jest dla nich nowych miejsc pracy. Motywem studiowania są coraz częściej zainteresowania religijne połączone z pracą w innym zawodzie. Teologia łączy się często z innymi studiami.

     Z tego wynikają wnioski praktyczne. Najpierw ten, że należy sprzeciwiać się krzywdzącej studentów decyzji ograniczenia możliwości studiowania dwóch kierunków. Ważniejsze jest jednak podzielenie pięcioletnich studiów teologicznych na dwa stopnie (3+2), zgodnie z ogólną tendencją studiów wyższych w Europie, a już zwłaszcza humanistycznych i społecznych.

     Rozwiązanie to już zresztą istniało w latach 90., w postaci trzyletnich kolegiów na wydziałach teologicznych. Powiększyły one liczbę chętnych, a po trzech latach okazało się, że gros studentów chce studiować teologię dalej. Psychologicznie łatwiej podjąć studia dające już po trzech latach jakiś dyplom. Studiujący teologię jako drugi kierunek, czy obok pracy zawodowej, tym bardziej zdecydują się raczej na studia trzyletnie. Pięcioletnie to dodatkowe ryzyko, w przypadku studiów dla świeckich niepotrzebne. Studia pięcioletnie są wprawdzie lepsze niż trzyletnie, ale lepsze są też trzyletnie niż żadne!

     Jest to bardzo ważna potrzeba doraźna. W dalszej perspektywie widać jeszcze jedną szansę. Otóż powyższy kryzys wydaje się nie dotykać dodatkowych kierunków studiów na wydziałach teologicznych. Połączenie studiów teologicznych z dziennikarskimi na UKSW nadal ma dość chętnych.

     POTRZEBA MOSTÓW

     Przychodzą też kandydaci na studia nad rodziną. Te ostatnie wymagają osobnego omówienia. Jest to kierunek nowy, powstały z inspiracji chrześcijańskiej, który łączy wiedzę typu społecznego z wartościami. Napotyka on na przeszkody, które wpisują się w obecną tendencję do osłabiania autonomii rodziny przez państwo. Tymczasem, jeśli uznaną pozycję akademicką ma politologia, badająca państwo, to dlaczego nie studia nad rodziną?

     W kontekście wydziałów teologicznych kierunki te bywają postrzegane jako dodatki, pozwalające zdobyć studentów i utrzymać się na powierzchni. Tymczasem wolno sądzić, że zainteresowanie nimi wskazuje na pewien nowy kierunek w rozwoju teologii, na potrzebę szerszego jej łączenia z problematyką społeczną i humanistyczną. Teologię przyszłości widzę jako połączenie poznawania jej źródeł z takimi zastosowaniami. Możliwości jest tu więcej: choćby w sferze etyki politycznej i gospodarczej.

     Nasuwa się tu pytanie, czym jest właściwie teologia. Rozumie się przez nią akademickie studia nad treścią wiary chrześcijańskiej. Można to jednak pojąć na dwa sposoby. Z jednej strony widać swoistość i odrębność teologii, gdyż poznając Objawienie Boże zajmujemy się czymś innym niż nauka świecka. Z drugiej jednak strony akademickie narzędzia badawcze stosowane w teologii pochodzą z filologii, historii i filozofii, a przy przekazywaniu wiary z pedagogiki itd. Zatem teolog używa narzędzi nauk humanistycznych i społecznych - i inaczej być nie może. Teologia dotyczy bowiem człowieka w jego relacji do Boga.

     W oficjalnej klasyfikacji nauki teologiczne są w Polsce osobną kategorią. Sądzę, że gdyby je umieścić w grupie nauk humanistycznych, byłoby to pewną pomocą w budowaniu mostów od teologii do innych dziedzin wiedzy i kultury, wymagających ewangelizacji. Idąc w tym kierunku moglibyśmy jako teologowie wpłynąć na zlaicyzowane studia literackie, filozoficzne, religioznawcze. Teraz się zamykamy.

     Jest też kierunek odwrotny. Filologowie klasyczni tradycyjnie zajmowali się autorami chrześcijańskimi. Gdy absolwenci teologii prawie wcale nie znają języków klasycznych, mogą oni znacząco wspomóc studia patrystyczne. Na Uniwersytecie Warszawskim istnieje studium języków biblijnych. Powstał tam niezrealizowany projekt rozwinięcia go w pełne studium biblijne. Byłaby to niezła okazja do współpracy teologów i humanistów. Być może w następnym pokoleniu takie działania staną się czymś częstszym.

     Wszystko to będzie możliwe pod warunkiem, że teologia obroni i podniesie swój poziom akademicki. I tak to na koniec przypomnę, że trzeba zaczynać od siebie, a nie od warunków zewnętrznych. Pracować, pisać, krytykować, jeśli trzeba, uczestniczyć w życiu społecznym i kulturze.




Michał Wojciechowski

Autor jest świeckim profesorem teologii na uniwersytecie w Olsztynie.
Autor ponad dwudziestu książek z dziedziny biblistyki,
kultury starożytnej i etyki społecznej;
ostatnia z nich to "Etyka Biblii".


Tekst pochodzi z Tygodnika

15 marca 2010


Impulse. Niemiecki dla przedsiębiorców i handlowców Impulse. Niemiecki dla przedsiębiorców i handlowców
Gisa Baudisch, Irene Zoch
Zestaw składa się z 5 podręczników i kasety. W zeszytach: przygotowanie do targów, redagowanie zapytań ofertowych, składanie ofert, zamówienia i ich realizacja, prezentacja firmy i produktów i wiele innych zagadnień. Słowniki umieszczone na końcu zeszytów... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej