Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Tajemnicze pismo

     Ciekawy jestem, czy zetknęliście się kiedyś z atramentami sympatycznymi? Jeżeli nie, to chciałbym wyjaśnić, że są to atramenty, które stają się widoczne dopiero pod działaniem podwyższonej temperatury lub odpowiednich chemikaliów. Nietrudno się domyślić, że tym razem chcę Wam zaproponować sporządzenie kilku tajemniczych atramentów, które urozmaicą zabawę z kolegami.

     Pracę rozpoczniemy od przygotowania najprostszych atramentów. Potrzebny nam będzie zwykły ocet lub lepiej 5% roztwór azotanu potasowego KNO3 (związek ten pod nazwą saletry potasowej można dostać w drogerii). Jednym z tych płynów piszemy lub rysujemy coś na kartce papieru. Myślę, że najlepiej użyć do tego stalówki dającej dosyć grube linie albo cienkiego pędzelka. Po wyschnięciu atramentu pismo stanie się prawie niewidoczne. Potrzymajmy teraz kartkę papieru nad rozgrzaną maszynką elektryczną lub płytką azbestową, którą ogrzejemy palnikiem kuchennym lub spirytusowym. Uważajmy przy tym, by papier się nie zapalił i nie spowodował pożaru. Pod wpływem wysokiej temperatury miejsca nasycone atramentem ulegają zwęgleniu i stają się widoczne.

     Podobny efekt uzyskamy, pisząc tekst pędzelkiem umoczonym w zwykłej wodzie utlenionej.

     Bardzo dobry atrament, nadający się zwłaszcza do pisania na lekko różowym papierze, otrzymamy rozpuszczając w 50 ml wody 2 g chlorku lub azotanu kobaltowego. Gdy równomiernie ogrzejemy kartkę do około 90°C, pojawią się na niej niebieskie litery. Zabarwienie to spowodowane jest zmianą stopnia uwodnienia użytej soli kobaltowej, czyli mówiąc prościej - pod wpływem podwyższonej temperatury zmienia się liczba cząsteczek wody połączonej z cząsteczką azotanu czy chlorku kobaltowego. Przemiany te prowadzą w niektórych związkach do mniej lub bardziej widocznej zmiany barw.

     Pospolitym odczynnikiem barw zachowującym się w ten sposób jest pięciowodny, w normalnych warunkach niebieski siarczan miedziowy, który po ogrzaniu do temperatury 150°C przechodzi w odmianę bezwodną i bezbarwną. Odważmy 10 g uwodnionego siarczanu miedziowego i ogrzewajmy go przez dwie godziny w temperaturze nieco wyższej od 150°C. Otrzymaną bezwodną sól zważmy ponownie. Stwierdzimy, że jest ona lżejsza od niebieskiej o ponad 3 g. Ubytek ten jest spowodowany odszczepieniem się wody krystalizacyjnej. Teraz parowniczkę lub inne naczynie z bezwodnym CuSO4, odstawmy na kilka dni w wilgotne miejsce. Zauważymy wkrótce stopniową zmianę barwy. A gdy zważymy niebieskie kryształki, to się okaże, że ich masa wynosi znowu około 10 g. Bezwodny, niebieski chlorek kobaltowy zachowuje się w podobny sposób i w wilgotnym otoczeniu przemienia się szybko w związek uwodniony. Po pewnym czasie list napisany za pomocą CoCI2 staje się znowu niewidoczny. Nie martwmy się jednak, tym razem mamy do czynienia z odwracalnym atramentem sympatycznym i ostrożne ogrzanie kartki pozwoli nam odświeżyć w pamięci treść listu.

     Mając do dyspozycji nieco fenoloftaleiny możemy przeprowadzić ciekawe doświadczenie. Jak pewnie wiemy, substancja ta jest wskaźnikiem stosowanym do wykrywania zasad, w obecności których barwi się na kolor czerwono-buraczkowy. Szczyptę fenoloftaleiny rozpuśćmy w 20 ml 50% spirytusu i tak sporządzonym płynem napiszmy coś na kawałku papieru. Przy okazji dodam, iż atrament ten nadaje się doskonale do napełniania flamastrów. Oczywiście flamaster musimy dokładnie wymyć w spirytusie lub denaturacie. Część nasyconą barwnikiem trzeba w wielu wypadkach zastąpić kawałeczkiem waty lub ligniny. Warto jednak stracić trochę czasu, gdyż flamaster napełniony niewidocznym atramentem jest bardzo wygodny w użyciu i daje czytelne linie.

     Napisany list pewnie zdążył już wyschnąć, pora więc odczytać jego treść. W tym celu na kartkę połóżmy kawałek bibuły nasycony 2% roztworem wodorotlenku sodowego lub amonowego (uwaga: substancje te są żrące i musimy pracować z nimi ostrożnie, najlepiej w okularach) lub 5% roztworem węglanu sodowego (związek ten pod nazwą sody kalcynowanej można dostać w drogerii). Po kilku sekundach płatek bibuły usuńmy szybkim ruchem uważając, by nie przesunął się wzdłuż kartki. Na tle białego papieru ujrzymy wyraźne czerwone litery. Gdy na arkusz położymy bibułę nasyconą rozcieńczonym kwasem solnym, treść listu zniknie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki i powróci dopiero po ponownym zetknięciu, się z roztworem wodorotlenku lub węglanu sodowego.

     Dla wszystkich, którym nie udało się zdobyć fenoloftaleiny, przygotowałem inne, bardzo proste doświadczenie. Potrzebny do niego atrament sporządzamy rozpuszczając 0,5 g tiosiarczanu sodowego w 100 ml wody. Przy okazji przypominam, że związek ten jest głównym składnikiem utrwalacza fotograficznego i jego nabycie nie powinno sprawić nam większych kłopotów. Nieznaną treść listu możemy uwidocznić za pomocą bibuły lub watki zwilżonej 1 % roztworem azotanu srebra. Litery stają się początkowo żółte, potem czerwone, brunatne, a w końcu czarne. Proces ten możemy przyspieszyć, ogrzewając ostrożnie kartkę papieru.

     Na zakończenie podam jeszcze dwa przepisy. Teraz wywoływaczem będzie rozcieńczany roztwór chlorku żelazowego FeCI3. Watę nasyconą tym odczynnikiem można czasami dostać w aptece pod nazwą waty żelaznej. Nie martwmy się jednak, gdy nie powiodą się nam zakupy. Jako doświadczeni chemicy doskonale damy sobie radę sami. W tym celu 1 g opiłków żelaznych rozpuśćmy w 10 ml kwasu solnego i do otrzymanego roztworu dodajmy 2 ml kwasu azotowego lub 4 ml 30% wody utlenionej, zwanej pospolicie perhydrolem (uwaga: doświadczenie należy przeprowadzić na świeżym powietrzu, a z kwasami pracować ostrożnie, mając przez cały czas nałożone okulary!). Ciecz ogrzewamy w parowniczce lub zlewce w temperaturze około 90°C, aż jej barwa zmieni się z brunatnej na żółtą. Do ogrzewania najlepiej jest zastosować wrzącą łaźnię wodną. Otrzymany roztwór po ostygnięciu rozcieńczamy 50 ml wody i wywoływacz mamy już gotowy.

     Przystąpmy teraz do otrzymywania atramentów. Pierwszy z nich to 1 % roztwór wodny rodanku amonowego lub potasowego. Napisany nim list pod wpływem waty lub bibuły zwilżonej solą żelazową barwi się na czerwony kolor w miejscach, które nasycone zostały roztworem rodanku. Innym atramentem, który również wywołujemy chlorkiem żelazowym, jest 0,5% roztwór kwasu salicylowego w 50% spirytusie. Kwas salicylowy można czasami kupić w małych ilościach w aptece. Jako atrament można stosować spirytus salicylowy. Po wywołaniu daje on niebieskie litery, powstające w wyniku reakcji chlorku żelazowego z kwasem salicylowym. Atrament ten również nadaje się do napełniania flamastrów.


Maciej Umiński



   


Poczucie własnej skuteczności ucznia Poczucie własnej skuteczności ucznia
Barry J. Zimmerman, Sebastian Bonner, Robert Kovach
Jak nauczyć dzieci samodzielnego uczenia się? Jak pobudzić je do myślenia i poczucia odpowiedzialności za własne postępowanie? Jak sprawić, by zaczęły one wykorzystywać techniki samodoskonalenia? Na wszystkie te pytania szczegółowo odpowiadają autorzy książki... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 hagia sophia: 17.01.2009, 17:49
 wystarczy po prostu sok z cytryny :)
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej