Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Żywe sejsmografy

     Niemal co roku kulę ziemską nawiedzają trzęsienia ziemi o różnej sile, pociągające często za sobą liczne ofiary w ludziach i ogromne zniszczenia. Ale jak dotąd tym najstraszniejszym dla ludzkości katastrofom nie udaje się zapobiec, prawie niemożliwe jest nawet ich przewidywanie. Sejsmografy (specjalne urządzenia w obserwatoriach i stacjach sejsmologicznych) rejestrują jedynie zaistniałe wstrząsy skorupy ziemskiej, ich siłę, czas i przebieg.

     Od pewnego czasu zwrócono uwagę na dziwne zachowanie się zwierząt bezpośrednio przed trzęsieniem ziemi. Przypadki wyczuwania przez zwierzęta nad-chodzących wstrząsów są tak liczne, że przytoczymy tu tylko niektóre z nich.

     W Skopje już wiele godzin przed trzęsieniem ziemi, które - jak wiemy - zniszczyło całe miasto, zwierzęta w ogrodzie zoologicznym zaczęły wykazywać niezwykły niepokój. Dozorca ZOO, Borce Trojanowskij opowiadał, że nigdy przedtem nie zdarzyło mu się być świadkiem takiego straszliwego "koncertu" jak w nocy poprzedzającej trzęsienie ziemi. Pięć godzin przed katastrofą pierwszy odezwał się potomek dzikich psów dingo. Na jego tragiczne, głuche wycie odpowiedziały dziesiątki innych zwierząt. Słoń ryczał żałośnie z wysoko wzniesioną trąbą. Przeraźliwie wyła hiena, niespokojnie miotały się tygrysy, lwy i lamparty. Hipopotam zaś pobił wszystkie rekordy - wyskoczył z wódy i wdrapał się na przeszło półmetrowy mur. Ptaki przyłączyły się wkrótce do tego straszliwego koncertu. Zdenerwowani dozorcy bezskutecznie próbowali uspokajać swoich podopiecznych. Po jakimś czasie zwierzęta nagle zamilkły, skulone w głębi swoich klatek. Paniczny strach udzielił się dozorcom. Ale było już za późno: 17 minut po godzinie piątej nastąpił pierwszy wstrząs. Było to 26 lipca 1963 r.

     Dwie godziny przed trzęsieniem ziemi w Aszchabadzie w 1948 roku konie w stadninie zaczęły grzebać kopytami, głośno rżeć i szarpać się na uwięzi. Wiele z nich uciekło, więc złapano je i uwiązano. Nagle piętnaście minut przed katastrofą konie znów się zerwały z uwięzi, wyłamały bramę i rozbiegły się. Dozorcy rzucili się za nimi w pogoń, a wtedy drgnęła ziemia i pochłonęła stajnie.

     A oto inny dowód. "Tego wieczoru - pisze mieszkanka Aszchabadu Lubow Gric - położyłam się spać na tarasie. Godzinę przed katastrofą mój szpic zaniepokoił się, zaczął biegać, rzucał się w stronę płotu. Obudził mnie. Chował się pod łóżko, to znów lizał mnie po twarzy, wreszcie chwytając za ubranie próbował ściągnąć mnie z łóżka. Pomyślałam, że ktoś kręci się przy furtce, wstałam i otworzyłam ją. Pies rzucił się na ulicę, ale natychmiast wrócił i chwytając mnie za szlafrok odciągał od domu. W tym momencie ziemia drgnęła..."

     Podobne zjawiska obserwowano przed trzęsieniem ziemi na całym świecie. Dwanaście lat temu ministerstwo rolnictwa w Japonii zwróciło się nawet do mieszkańców rejonów często podlegających trzęsieniom podziemnym, aby hodowali w akwariach tzw. białe rybki, ponieważ zauważono, że ten gatunek gwałtownie zmienia zachowanie na kilka godzin przed zbliżającymi, się wstrząsami.

     Uczeni nie są jednak jednomyślni w ocenie zdolności zwierząt do przewidywania trzęsienia ziemi.

     Faktom oczywiście trudno zaprzeczyć. Ale czy można już wyciągnąć z nich wnioski? Nawet wiele faktów nie stanowi jeszcze naukowego dowodu. Sprawdzić przypuszczenia, ustalić pewne zależności można tylko doświadczalnie. Ale jak przeprowadzić takie doświadczenia? Nie można przecież "wywoływać" prawdziwych trzęsień ziemi w normalnych warunkach.

     Wyłaniają się i inne trudności. Do niedawna nikt nie zajmował się badaniem zachowania się zwierząt w związku z aktywnością tektoniczną. Wszystkie dane, które posiadamy - to przypadkowo sprawdzone opisy naocznych świadków. Takim materiałem trudno jest się posługiwać. Tym trudniej, że specjaliści zajmujący się trzęsieniami ziemi mają na ogół mało wspólnego z zoologią i zoologowie słabo się orientują w problemach tektoniki. Między badaczami tych dziedzin nie ma porozumienia, wspólnego języka.

     Warto tu opowiedzieć, co się zdarzyło japońskiemu ichtiologowi, profesorowi Jasuo Suechiro. Zwrócił on uwagę na następujący szereg wydarzeń. Otóż latem 1923 r. pewien belgijski ichtiolog - amator - znalazł na płyciźnie koło tokijskiej plaży rozdętego (z powodu różnicy ciśnień w głębinie i na powierzchni) "wąsatego dorsza". Według zapewnień rybaków żyje on tylko na wielkich głębokościach. Po dwóch dniach Tokio nawiedziło straszliwe trzęsienie ziemi.

     W 1933 roku rybak przyniósł uczonemu węgorza z gatunku żyjącego na głębokości kilku tysięcy metrów. Tego samego dnia silny wstrząs podziemny targnął całym wybrzeżem Japonii od strony Oceanu Spokojnego.

     Jasuo Suechiro w książce pt. "Ryby i trzęsienia ziemi" opisał ponad sto podobnych wydarzeń. Ale chociaż wysunął tam hipotezę, że ryby są zdolne do przewidywania trzęsienia ziemi, sam odnosił się do niej z pewnym niedowierzaniem.

     Dalszy bieg wypadków zmienił jego poglądy. 11 listopada 1963 roku mieszkańcy wyspy Nidzima, leżącej na południe od Tokio, złapali potwora morskiego - nieznaną rybę głębinową mającą przeszło 6 metrów długości. Pospiesznie przybyli tam dziennikarze telefonicznie połączyli się z Suechiro. Prosili go, żeby natychmiast przyleciał helikopterem i skomentował to wydarzenie. Profesor nie mógł z powodu wykładów przylecieć na miejsce. "A komentarze? - powiedział żartobliwie. - No cóż, czekajcie na trzęsienie ziemi!..."

     Nastąpiło Ono po dwóch dniach. Teraz profesor nie żartował już na ten temat. W 1964 roku zaapelował, aby donoszono o wszystkich spostrzeżeniach dotyczących zachowania się mieszkańców głębin przed większymi trzęsieniami ziemi. Jego prośba znalazła zrozumienie u wielu uczonych. Wybitny ichtiolog radziecki, profesor T. Rass, proszony o skomentowanie wezwania Suechiro powiedział: "Hipoteza japońskiego uczonego zasługuje na poważne rozpatrzenie. Według mnie wszyscy uczeni własnymi badaniami i obserwacjami z przyjemnością pomogą Jasuo Suechiro". Jakie jest miejsce w tym długotrwałym sporze dla bioniki, młodej nauki z pogranicza techniki i biologii? Ależ to właśnie jej dziedzina!

     Niedawno dzięki serii eksperymentów udało się ustalić, że chrząszcz wodny wyczuwa swoimi włoskami fale o wysokości 0,00000004 (4:10-8) milimetra; szarańcza odbiera drgania mechaniczne o amplitudzie równej średnicy atomu wodoru, a czułość pasikonika zielonego z rodzaju tettigonia jest jeszcze większa, reaguje na drgania o amplitudzie równej połowie średnicy atomu wodoru. Oznacza to, że pasikoniki obwodu moskiewskiego są w stanie odczuć trzęsienie ziemi na Dalekim Wschodzie.

     Istnieje jeszcze wiele przykładów świadczących o podobnej czułości na sygnały, ale nie o to teraz chodzi. Opierając się na doświadczeniach bioników, można już z całą pewnością powiedzieć, że nie ma takiego zwiastuna trzęsienia ziemi, którego by zwierzęta nie mogły odebrać i to odebrać dokładniej i lepiej od wielu (jeśli nie wszystkich) współczesnych sejsmografów.

     Zastanówmy się nad tym. Załóżmy, że sygnałem ostrzegawczym dla zwierząt jest tylko "głos otchłani" - infradźwięk (dźwięk tak niski, że aż niesłyszalny dla człowieka). Ale tu pojawia się kłopotliwe pytanie. Słabe wstrząsy odbywają się wciąż, a więc zwierzęta często słyszą infradźwięki, zwłaszcza w rejonach aktywniejszych sejsmicznie. W jaki sposób wyróżniają te infradźwięki, które niosą informację o niebezpieczeństwie? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w zachowaniu się meduzy. Wiadomo, że meduzy chronią się przed sztormem oddalając się od wybrzeży dlatego, że odbierają wywołane sztormem infradźwięki. Nie infradźwięki "w ogóle", ale jeden z nich, ściśle określony. To oczywiste, bez takiego "odbiornika" meduzy byłyby skazane na zagładę.

     Trzęsienia ziemi i morza są dla pewnych gatunków ryb klęską nie mniejszą niż sztorm dla meduz. Toteż dziwne by było, gdyby nie rozwinęły się w nich takie" same jak u meduz odbiorniki. Ale trzęsienie ziemi jest klęską i dla zwierząt żyjących na lądzie. Słyszą one infradźwięki. Gdyby nie odbierały zawartych w nich sygnałów o niebezpieczeństwie, byłoby to tak samo dziwne, jak gdyby człowiek nie odróżniał poskrzypywania drzwi od skrzypienia mających się zawalić belek stropu.

     Można by wysunąć hipotezę: "przeczucie" trzęsienia ziemi lub wybuchu wulkanu rozwinięte jest najlepiej w tych gatunkach, które, po pierwsze, są rodowitymi mieszkańcami sejsmicznie niebezpiecznych rejonów i po drugie - mają dawną związaną z tymi rejonami historię rozwoju. Od dawna i stale podlegają niebezpieczeństwom trzęsienia ziemi tak jak meduza niebezpieczeństwom sztormów. Dlatego muszą mieć w najwyższym stopniu rozwinięte "zdolności prognozowania".

     Badanie tych "zwiastunów trzęsienia ziemi" pozwala na stworzenie najrozmaitszych przyrządów bionicznych, wzorowanych na samej przyrodzie. Takie prace są już prowadzone ale problem jest niełatwy i wymaga jeszcze szerszego współdziałania biologów, inżynierów i sejsmologów.


I. Lityniecki


Pisanie listów i e-maili służbowych w języku angielskim Pisanie listów i e-maili służbowych w języku angielskim
Sheryl Lindsell-Roberts
Ta książka to cenne źródło wiedzy dla wszystkich, którym zdarza się prowadzić korespondencję w języku angielskim. Zawiera ona setki przykładowych listów i e-maili uporządkowanych według grup tematycznych... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 wierna psim instynktom : 29.05.2015, 23:54
 Obserwuje od lat i nic nikomu nie mowie ale sąsiadka po którymś razie z udziałem papug mówi " coś być musi" mój pies wolno biegający był tak niesforny ze zamknęłam go w kojcu i on nowa siatkę rozerwał a my niedowiarki w wiadomościach ze rano ze tsunami było w indochinach to był szok ....tak karać psa. ....
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej