Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Co to jest piorun

     Piękny słoneczny dzień. Leżymy na kocu i opalamy się. Ogarnia nas błogie lenistwo, Jest ciepło, miło i spokojnie. Aż nagle... zrywa się wiatr, napływają groźna, ołowiane chmury. Robi się coraz ciemniej. Nadchodzi burza. Trzeba zmykać do domu.

     Burza - to emocje. Niektórzy bardzo się jej boją, Przecież może być groźna. Przerażające błyskawice rozświetlają niebo, rozlega się grzmot. Piorun może spowodować pożar, złamać wiekowe drzewo jak zapałkę, a nawet zabić człowieka.

     Szczególnie przeraża nas burza w górach. Odgłos grzmotu odbija się zwielokrotnionym echem od skał. Brr... zawsze to, co tajemnicze, budzi większy strach.

    A może nie taki straszny diabeł jak go malują? Zastanówmy się zatem, czym naprawdę jest burza.

     Najbardziej intrygujący jest oczywiście piorun. Zacznijmy wobec tego od niego.

     We wnętrzu chmury burzowej, na wysokości około 2 km od jej podstawy, zaczynają się w pewnych miejscach gromadzić ładunki elektryczne jednego znaku (jednoimienne). Prawie zawsze są to ładunki ujemne. Jest ich coraz więcej i więcej. Jak wiecie, ładunki jednoimienne chronicznie się nie lubią. Odpychają się, chcą być jak najdalej od siebie. Nie ma problemu, gdy jest ich niewiele - zawsze znajdą takie (miejsca, aby sobie wzajemnie nie wchodzić w drogę. Ale pomyślcie, co się musi dziać, gdy na niewielkim obszarze znajdzie się ich więcej niż miliard miliardów? Oczywiście tylko patrzeć, jak zacznie się awantura.

     To jest właśnie początek pioruna, czy też jak kto woli - wyładowania atmosferycznego, ładunki się rozpychają, potrącają, żaden nie chce być gorszy od pozostałych, innymi słowy robi się istne piekło, ogólna "bijatyka" ładunków.

     W tym samym czasie na ziemi zbierają się zaciekawione awanturą ładunki dodatnie. Ich obecność zostaje szybko wykryta przez grupę ujemnych. Część z nich, mając dosyć wrzawy bitewnej, ucieka z pola walki. A w jakim kierunku, jak myślicie? Oczywiście, by być bliżej dodatnich. Biegną bardzo szybko, bo aż z prędkością 50 000 kilometrów na sekundę! Jednak efekty są mizerne. Pierwsza grupa ujemnych przebiega jedynie 10-100 metrów. Nie ma się zresztą czemu dziwić, wykonały po drodze olbrzymią pracę, jonizując napotkane atomy powietrza. Dla tych, którzy nie wiedzą, na czym to polega, powiem, że jonizacja - to po prostu odrywanie elektronu od atomu lub cząsteczki gazu. W ten sposób powstaje tłumek swobodnych elektronów i niepocieszonych atomów, zwanych teraz jonami dodatnimi. Ci, którzy lubią uczone określenia, mogą sobie zapamiętać, że powstał w ten sposób kawałek kanału plazmowego.

     A wszystko to stało się w czasie jednej milionowej części sekundy! Niewiarygodne! Ale nie odbiegajmy od właściwego tematu. Popatrzmy, co się dalej dzieje. Teraz ma stępuje przerwa. Trwa ona kilkadziesiąt razy dłużej niż ich szaleńczy bieg. Zostawmy na razie tę grupę ujemnych, niech cieszą się zasłużonym odpoczynkiem.

     Przenosimy nasze stanowisko obserwacyjne znów do chmury - na pole walki. Dostrzeżono tam ucieczkę pierwszej grupy. Jej śladem udaje się druga. Przebiega szybko utworzony już kawałek kanału plazmowego, zbierając po drodze uczestników pierwszego wypadu. Połączonymi siłami wykonują następny skok, przebijając kolejny odcinek kanału plazmowego. Jest on tym razem większy, bo i większa grupa uderzeniowa. I znów odpoczynek, i znów następna grupa ujemnych wspiera nadwątlone siły poprzedników.

     Powtarza się to wielokrotnie, a każdy kolejny skok przybliża je do oczekującej grupy dodatnich. Całość nazywa się wyładowaniem wstępnym, liderem lub prekursorem. Im bliżej do ziemi, tym więcej dodatnich oczekuje ma przybyszów i tym więcej ładunków ujemnych znajduje się w wytworzonym kanale plazmowym.

     Najciekawsze zaczyna się w momencie, kiedy prekursor osiągnie powierzchnię ziemi. Walczące dotychczas grupy ujemnych porzucają pole bitwy i biegną na łeb na szyję kanałem plazmowym w kierunku ziemi. Następuje główne uderzenie. Ale dodatnie nie czekają pokornie na przybycie gości. Całe ich miliardy wnikają do przygotowanego kanału plazmowego i równie szybko biegną w gors, neutralizując istniejący tam ładunek ujemny.

     Nie jest to jednak proces bezkonfliktowy. Ścierające się masy ładunków dodatnich i ujemnych powodują wydzielanie się olbrzymich Ilości energii świetlnej. Zaczyna się błyskawica.

     I dopiero od tego momentu możemy zauważyć to, co ipoloc2nia określamy mianem pioruna. Tworzenie kanału plazmowego było niewidoczne!

     Jeżeli uważnie przeczytaliście poprzednie opisy i zastanowicie się przez moment, to dojdziecie do zadziwiającego wniosku... Otóż błyskawica uderza od ziemi do chmury! Dlaczego? To proste. Błyskawica jest ubocznym efektem neutralizacji (zobojętnienia) ładunku. Neutralizacja zaś zaczyna się od ziemi, bo stąd wpływa do kanału plazmowego ładunek dodatni.

     Lecz to nie koniec. Zobaczyliśmy błyskawicę, ale brakuje nam jeszcze... grzmotu. Skąd się on bierze? To też jest proste. Gdy biegną naprzeciw siebie olbrzymie ilości naładowanych cząstek, nieuniknione są zderzenia. A przy zderzeniu, jak wiadomo, wydziela się ciepło! Kanał staje się bardzo gorący. Od niego szybko nagrzewają się otaczające go masy powietrza, które gwałtownie uciekają na zewnątrz. A poruszające się powietrze to nic innego jak dźwięk. Ma on. charakter przedłużonego huku, bo rozpędzone cząsteczki powietrza odbijając się wielokrotnie od chmur i od ziemi, w różnym czasie oraz z różnych odległości dochodzą do naszych uszu.

     A teraz ciekawostka. Znowu coś zaczyna się dziać. Od chmury z nieco innego miejsca odrywa się następny prekursor i biegnąc szybko, już bez odpoczynków, oczyszcza utworzony poprzednio kanał plazmowy. W momencie kiedy dotrze do ziemi, następuje kolejne wyładowanie główne. Cała zabawa zaczyna się od początku. Takich wyładowań idących ipo tej samej drodze może być nawet kilkadziesiąt.

     Czasami zdarza się tak, że pierwszy prekursor, tzw. ciemny, po którejś z rzędu przerwie nie może się zdecydować, w którym kierunku ma tworzyć kanał plazmowy. I z tej rozterki rozdwoją się. Część tworzy jeden kanał, a część drugi. Następne grupy ujemnych też stają przed tym dylematem i rozbiegają się w obu kierunkach. Do podobnej sytuacji może dojść w kilku miejscach postoju prekursora. Tworzą się następne odgałęzienia. Wtedy właśnie powstaje charakterystyczny obraz postrzępionej i rozgałęzionej błyskawicy.

     Zastanówmy się jeszcze, dlaczego pioruny bardzo chętnie uderzają w wysokie drzewa, budynki czy też inne wyeksponowane miejsca? Pomyślcie chwilkę... To przecież jasne. Im wyżej, tym krótszą drogę muszą pokonać ujemni szturmujący z - chmury, tym bardziej że i dodatni nie próżnują. Wspinają się na najwyższe punkty, aby być jak najbliżej swoich ulubieńców - ładunków ujemnych (wiecie przecież, że ładunki różnych, znaków przyciągają się). Niekiedy zdarza się, że co bardziej niecierpliwi dodatni wyskakują z ostro zakończonych przedmiotów w górę, przyczyniając się w ten sposób do utworzenia swojego fragmentu kanału plazmowego. Tę skłonność ujemnych i dodatnich do wysokich i ostro zakończonych przedmiotów wykorzystali ludzie konstruując piorunochrony. Piorunochron jest niczym innym jak tylko utworzeniem drogi dla ładunków, tak aby nie musiały się męczyć i poszukiwać przejścia na powierzchnię ziemi. Nie jest to z naszej strony gest kurtuazyjny w stosunku do tych miliardów ujemnych i dodatnich. O nie! My w ten sposób chronimy się przed niepożądanym utworzeniem kanału plazmowego na przykład przez dach naszego domu. A ponieważ wiecie już, że ten kanał jest bardzo gorący, to możecie sobie wyobrazić, czym to grozi.

     Na zakończenie chciałbym tylko wspomnieć, że oprócz tych zwykłych piorunów, o których wam opowiedziałem, istnieją jeszcze pioruny kuliste i paciorkowe... Zdarzają się one bardzo rzadko i nie są jeszcze do końca zbadane.

     Wszystko to, co zostało opisane, jest tylko fragmentem wspanialej dziedziny wiedzy, która, usiłuje wytłumaczyć masę interesujących zjawisk zachodzących w atmosferze ziemskiej, ale to już zupełnie inna historia.


Mirosław Tomala


Pamięć doskonała Pamięć doskonała
Jocelyne de Rotrou
Ćwiczenia zawarte z tej książce, stopniowo coraz trudniejsze, wszechstronnie angażują umysł i pozwalają stale podnosić jego sprawność... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 TMEA: 20.01.2009, 11:07
 Niby tak ale musi nastąpić "połączenie" ziemi z chmurką :) więc jony muszą się przemieszczać... :)
 lolita: 19.01.2009, 19:14
 Przecież ładunki dodatnie nie poruszają sie , wiec jak to mozliwe ze ze biegna wzdluz kanalu plazmowego w gore? jesli to jony dodatnie pwietrza to wystepuja wzdluz calego kanalu a nie tylko na dole
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej