Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Czekając na dziecko Czekając na dziecko - prawdziwa historia walki o macierzyństwo
Katarzyna Jarosz
Pamiętnik kobiety zmagającej się z bólem niepłodności, pisany otwarcie i szczerze. Książka, w której osoby starające się o dziecko odnajdą swoje emocje i przeżycia, mając poczucie, że nie są sami ze swoim problemem i że Bóg ich poprowadzi właściwą - choć nieraz trudną i zaskakującą - drogą. To pozycja także dla osób nie mających problemu z poczęciem, pozwalająca na szersze spojrzenie na problem niepłodności. Polecamy wszystkim! » zobacz więcej

Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko
Katarzyna Jarosz
Napisałam to wszystko, by wam powiedzieć, że nie jesteście same w tym, co przeżywacie i że to, co przechodzicie jest normalne. Ja was rozumiem. Bo po prostu jestem jedną z was... » zobacz więcej

Mama, tata i adopcja

     Prawie trzy tysiące dzieci wyrwanych z sieroctwa i ponad dwa tysiące szczęśliwych rodziców - to owoce działalności Katolickiego Ośrodka Adopcyjnego w Warszawie, który właśnie obchodzi dwudziestolecie.

     - Z mojego wieloletniego doświadczenia wynika, że najczęstszym powodem oddawania dziecka do adopcji jest samotność - podkreśla Zofia Dłutek, wieloletnia dyrektor Katolickiego Ośrodka Adopcyjnego działającego na warszawskiej Pradze. - Takim właśnie samotnym, przerażonym kobietom chcemy udzielać wsparcia. Jednak zawsze na pierwszym miejscu są dzieci. Jeśli mimo oferowanej pomocy nie mogą zostać w rodzinie naturalnej, to szukamy dla nich najlepszego domu. Nasze dzieci mają swoją historię, swoje trudne przejścia w domach rodziców biologicznych, noszą w sobie ból odrzucenia. Dlatego chcemy mieć pewność, że znajdziemy dla nich najlepszy dom.

     Zadanie nie jest łatwe. Bo ośrodek to także rodzice adopcyjni. Borykając się z problemem własnej niepłodności, są pełni lęku przed nieznanym - i zarazem pełni nadziei, że będą mogli stworzyć dziecku kochający dom. Oni także potrzebują wsparcia. Służą temu rozmowy z psychologiem i procedura kwalifikacyjna, która choć wydaje się długa i żmudna, pozwala przygotować się do nowej roli. Rodzicami adopcyjnymi mogą zostać tylko osoby zdrowe, niekarane, mogące zapewnić dziecku godziwe warunki materialne i mające co najmniej pięcioletni staż małżeński. Po zgłoszeniu się pary i wstępnej rozmowie przychodzi czas na badania psychologiczne i wywiad środowiskowy. Jeśli para spełnia warunki, zostaje zakwalifikowana na dziewięciomiesięczne szkolenie pozwalające poznać temat adopcji od podszewki. Po jego odbyciu pozostaje przejść przez drugie sito kwalifikacji i... czekać na dziecko. Tylko i aż.

     Początki

     Zaczęło się od ogromnej potrzeby ratowania dzieci oraz matek, które zalazły się w trudnej sytuacji. Potrzebę tę jako pierwsza zauważyła Maria Bramska, lekarz medycyny i oddana wolontariuszka Ruchu Obrony Życia im. Ks. Jerzego Popiełuszki na warszawskim Żoliborzu. - Rok 1993 to był czas powstawania ośrodków adopcyjnych w środowiskach związanych z Kościołem. Podobne placówki otwierano w Łodzi i we Wrocławiu - wspomina Zofia Dłutek. - Maria Bramska wraz z grupą osób, którym ten problem leżał na sercu, przedstawiła plan powstania ośrodka w archidiecezji warszawskiej. Ale odzewu nie było. Dopiero po utworzeniu diecezji warszawsko-praskiej ówczesny biskup Kazimierz Romaniuk dal zielone światło.

     Wraz z aprobatą i błogosławieństwem przyszła konkretna pomoc. Składając 1 czerwca 1994 r. podpis pod dekretem powołującym Marię Bramska na dyrektora Ośrodka, bp Romaniuk udostępnił nieodpłatnie dwa pokoiki w odzyskiwanym z rąk Kuratorium Oświaty budynku przy ul. Grochowskiej. Nieliczni początkowo pracownicy Ośrodka wykonywali pracę pionierską. Były spotkania z pracownikami innych placówek, wymiana doświadczeń. Szybko zauważono, że ubiegających się o adopcję rodziców trzeba do życia z dzieckiem jakoś przygotować. Tak powstały programy "Służyć najmniejszym" i "Dobrze, że jesteś", z których po kilku latach wyłonił się oficjalny program szkoleniowy zaaprobowany w 2002 r. przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Dziś, w trakcie trwającego dziewięć miesięcy szkolenia kandydaci na rodziców omawiają na spotkaniach takie zagadnienia, jak: jawność adopcji i najczęstsze problemy wychowawcze spotykane u dzieci z placówek opiekuńczych, jak zaburzenia więzi, choroba sieroca, czy problemy zdrowotne.

     - Nasze dzieci to ludzie wyrwani z sieroctwa - podkreśla dyrektor ośrodka. - Dzieci wychowanków domów dziecka najczęściej też tam dorastają. Dlatego adopcja to dla dziecka porzuconego jedyna szansa na normalne, szczęśliwe życie. Rodziny adopcyjne nie są idealne, ale ich wychowankowie mają szansę zobaczyć, kim w rodzinie jest mama a kim tata, co to znaczy kochać drugą osobę odpowiedzialnie. I kiedy sami będą zakładać rodziny, będą mogli powiedzieć: nie będę taka surowa dla mojego dziecka jak moja mama, albo: będę częściej grał z synem w piłkę niż mój tata ze mną, a to przeniosę do mojej nowej rodziny. Będą wiedziały, jak się robi kluski, jak się pierze w pralce. Jeśli ktoś wychowywał się w placówce, nie wie nawet tego. Będą umiały tworzyć więzi międzyludzkie.

     Dziecko obietnicy

     Kiedy Katarzyna i Tomasz Jaroszowie planowali założenie rodziny, za oczywiste i naturalne uważali dzieci, które pojawią się w pewnym momencie wspólnego życia.

     - Na kursie przedmałżeńskim padło pytanie: co by było, gdyby okazało się nie możemy mieć dzieci? Wtedy tak lekko odpowiedzieliśmy, że adoptujemy. Ale kiedy mijały kolejne miesiące i lata starań o dziecko, ta odpowiedź już nie była taka oczywista - mówi Tomasz, dziś dumny tata czteroletniego Michałka.

     - Lata starań o dziecko były bardzo trudne, pełne nadziei, bólu, żalu i oczekiwania. Z niepłodnością nie można pogodzić się od razu. Do adopcji dojrzewaliśmy sześć lat, podczas których intensywnie się leczyliśmy i... modliliśmy - wspomina Katarzyna Jarosz. - Przełom nastąpił "przypadkiem", podczas krótkiej wizyty w sanktuarium w miejscowości Święta Anna. Termin był zupełnie przypadkowy, ale kiedy się tam znaleźliśmy, okazało się, że wszystkie czytania są o niepłodności. W jednym z nich była mowa o obietnicy, jaką Bóg złożył Abrahamowi i uznaliśmy, że w ten sposób Bóg mówi nam, że będziemy mieli dziecko.

     Wtedy też po raz pierwszy na serio zaczęli myśleć o adopcji. Wraz z decyzją, pojawiły się wątpliwości. Czy uda się pokochać "obce" dziecko? Jakie będzie miało geny? Co będzie, jeśli po latach zechce poznać rodziców biologicznych?

     - Na wiele wątpliwości odpowiedziało szkolenie. Pomogło nam skonfrontować się z trudnymi pytaniami, czy bylibyśmy gotowi przyjąć dziecko chore, starsze lub innej rasy - mówią małżonkowie.

     Szkolenie, szczere rozmowy z psychologiem, konfrontowanie się z własnymi lękami, cala sterta formalności, kwalifikacja i... długo wyczekiwany telefon. W Otwocku czeka dziecko, roczny chłopczyk.

     - Pierwsze spotkanie zapamiętam do końca życia - wspomina Tomasz Jarosz. - Przyjechaliśmy z panią z ośrodka do placówki, gdzie przebywał Michałek. Po krótkiej rozmowie z lekarzem i psychologiem padło pytanie: czy chcą państwo zobaczyć dziecko? W tym momencie ciśnienie miałem chyba 200 na 200, bo zdałem sobie sprawę z tego, że za chwilę moje życie zmieni się na zawsze. Michał został wniesiony na rękach i rozpłakał się, kiedy nas zobaczył. Później poszliśmy na spacer. Od razu chcieliśmy wziąć go do domu. Już wiedzieliśmy, że będzie naszym synem. Dziś są rodziną jak wiele innych. Mają dni lepsze i gorsze. Problemy z przedszkolem, łączeniem rodzicielstwa z pracą zawodową. Michałek ma jedno marzenie. Chciałby mieć braciszka. Rodzice wierzą, że to marzenie również spełni się dzięki pomocy Katolickiego Ośrodka Adopcyjnego.

     Wszystkie nasze dzieci

     W ciągu dwudziestu lat pracy ośrodka kochający dom znalazło ponad 2800 dzieci takich jak Michałek. Pracownicy przyznają jednak, że to kropla w morzu potrzeb. W placówkach opiekuńczo-wychowawczych wciąż czekają dzieci z nieuregulowaną sytuacją prawną. Ale nawet spośród tych zgłoszonych do adopcji tylko jedna trzecia znajdzie rodziców.

     - Znalezienie w Polsce domu dla dziecka powyżej siódmego roku życia, nieuleczalnie chorego lub upośledzonego, a także dla licznych rodzeństw graniczy z cudem - przyznaje Małgorzata Mendez Varela, specjalista ds. adopcji zagranicznych. - Dlatego gdy takie dzieci nie znajdują rodziców w kraju, szukamy dla nich domu za granicą.

     Kraje, które przyjmują polskie dzieci to: Włochy, Belgia, USA, Szwecja, Holandia, Hiszpania, Niemcy i Francja. Choć adopcje zagraniczne są trudniejsze, bo do typowych problemów dochodzi odmienność kulturowa i bariery językowe, dla wielu z nich to jedyna szansa na dom i rodzinę.

     - Zagraniczne organizacje adopcyjne są zobowiązane do przekazywania nam raportów postadopcyjnych, dlatego wiemy jak układa się życie naszych dzieci i ich rodziców. Najczęściej wynika z nich, że jedni i drudzy dobrze odnajdują się w nowej sytuacji i są naprawdę szczęśliwi - cieszy się Małgorzata Mendez Varela.

     Poprawa losu osieroconych dzieci to efekt pracy dwunastu osób. Oprócz zespołu Ośrodka nad tym, by sieroctwo odcisnęło na dzieciach jak najmniejsze piętno czuwają od lat członkowie Fundacji Rodzin Adopcyjnych oraz Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego w Otwocku, gdzie maluchy oczekują na nową rodzinę.

     Katolicki Ośrodek Adopcyjny dba też o dalsze losy podopiecznych. Po to, by stworzyć naturalną grupę wsparcia dla dzieci i rodziców organizuje comiesięczne spotkania i poradnictwo post adopcyjne. W tym roku wielkim wydarzeniem jest zjazd rodzin adopcyjnych w Loretto, zorganizowany z okazji jubileuszu 20-lecia placówki. Prowadzi też trudne rozmowy z młodymi adoptowanymi dorosłymi, którzy po latach wzrastania w nowej rodzinie wracają, by spytać: "dlaczego".

     - Pamiętam osiemnastolatka, który przyszedł do nas i powiedział: "Dziękuję, że wybraliście mi takich fajnych rodziców" - mówi Zofia Dłutek. - Dla jednej takiej chwili warto było pracować dwadzieścia lat.



Iwona Swierżewska-Żurek


Tekst pochodzi z Tygodnika

14 września 2014




Pomoc dla niepłodnych małżeństw
(Duszpasterstwo niepłodnych małzeństw)

     Serdecznie zapraszamy małżeństwa mające problem z poczęciem dziecka na Msze święte w tej intencji, które będą odprawiane w każdą drugą niedzielę miesiąca o godz. 1500 w kościele księży Marianów p. w. Matki Bożej z Lourdes w Warszawie przy ul. Wileńskiej 69 (wejście od ul. Równej)

     Najbliższa Msza święta 13.3.2016 o godz. 15.00 przy kościele księży Marianów p. w. Matki Bożej z Lourdes w Warszawie przy ul. Wileńskiej 69 (wejście od ul. Równej). Po Mszy krótka adoracja w Kaplicy Krzyża, następnie spotkanie w salce na 2. piętrze.

     Nasza wspólnota:
     ks. Łukasz Mazurek MIC - duszpasterz wspólnoty
     oraz grupa małżeństw...

     strona: www.pragniemypotomstwa.pl
     e-mail: duszpasterstwa: duszpasterstwo.praga@gmail.com


Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko
Katarzyna Jarosz
Napisałam to wszystko, by wam powiedzieć, że nie jesteście same w tym, co przeżywacie i że to, co przechodzicie jest normalne. Ja was rozumiem. Bo po prostu jestem jedną z was... » zobacz więcej


Czekając na dziecko Czekając na dziecko
Katarzyna Jarosz
Katarzyna Jarosz jest mężatką od 2004 r. Wraz z mężem, Tomaszem, prowadzi portal katolicki www.adonai.pl; od 2008 r. współtworzy warszawskie Duszpasterstwo Niepłodnych Małżeństw. Od 1,5 roku jest matką adopcyjną Michałka... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść


Uwaga: Komentarze promujące Naprotechnologie nie będą zamieszczane


[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej