Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Czekając na dziecko Czekając na dziecko - prawdziwa historia walki o macierzyństwo
Katarzyna Jarosz
Pamiętnik kobiety zmagającej się z bólem niepłodności, pisany otwarcie i szczerze. Książka, w której osoby starające się o dziecko odnajdą swoje emocje i przeżycia, mając poczucie, że nie są sami ze swoim problemem i że Bóg ich poprowadzi właściwą - choć nieraz trudną i zaskakującą - drogą. To pozycja także dla osób nie mających problemu z poczęciem, pozwalająca na szersze spojrzenie na problem niepłodności. Polecamy wszystkim! » zobacz więcej

Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko
Katarzyna Jarosz
Napisałam to wszystko, by wam powiedzieć, że nie jesteście same w tym, co przeżywacie i że to, co przechodzicie jest normalne. Ja was rozumiem. Bo po prostu jestem jedną z was... » zobacz więcej

Zjednoczeni przez cierpienie

     "Lecz On zna drogę, którą kroczę; z prób wyjdę czysty jak złoto" (Job 23, 10)

     Ilekroć czytam historie małżonków doświadczających niepłodności, odzywa się we mnie moje własne cierpienie i wezwanie do niesienia tego samego krzyża. Różne są losy, ale każda opowieść może być inspiracją dla innych. Być może kilka spostrzeżeń związanych z tym, jak mój mąż i ja jako katolicy radzimy sobie z dźwiganiem tego krzyża, przyniesie jakieś pocieszenie tym, którzy zmagają się z tym samym cierpieniem.

     Nasza wiara uczy, że Opatrzność Boża nie opuszcza nas, nawet jeśli nie zdajemy sobie z niej sprawy. Nie objawia się ona w postaci gromu spadającego z nieba, lecz odczuwamy ją raczej jak łagodny podmuch ogarniający nasze serce.

     Jestem katechetką w szkole średniej i pewnego poranka modliłam się jak zwykle przed Mszą. Modliłam się w szczególnej intencji. To był koniec roku szkolnego i niektórzy z moich uczniów - przejęci i przepełnieni obawami o przyszłość - poprosili mnie o modlitwę za nich. Uklękłam więc przed krzyżem i zaczęłam się modlić. Przyszła mi wtedy do głowy myśl: jak wielu rodziców moich uczniów modli się za nich? Uważałabym za przywilej móc modlić się za swoje dzieci. Moje dzieci...

     To była jedna z tych chwil, w których przed Najświętszym Sakramentem czas przechyla się ku wieczności - i właśnie wtedy uświadomiłam sobie z niezwykłą jasnością, że Bóg już, na swój sposób, pobłogosławił mi dziećmi. Setkami dzieci; przeszło tysiącem do chwili, gdy piszę te słowa. Tymi dziećmi naprawdę byli i sąmoi uczniowie.

     Gdy tak o tym myślałam, skojarzyło mi się, że rok szkolny, zaczynający się we wrześniu, a kończący się w czerwcu, trwa dziewięć miesięcy, czyli tyle co ciąża. I tak zaczęły przychodzić mi na myśl także inne podobieństwa.

     Dla mnie jako nauczycielki początek roku szkolnego wiąże się z oczekiwaniem, nowym początkiem, podekscytowaniem, które niekiedy objawia się nawet dolegliwościami żołądkowymi. Po pewnym czasie emocje opadają, wszystko toczy się własnym torem. Z początkiem maja i czerwca odczuwam już pewne zmęczenie, a zarazem podekscytowanie rośnie, ponieważ zbliża się "termin". Szczególnie dla przyszłych absolwentów koniec roku to jakby rodzaj "narodzin". Znane miejsca, odgłosy i ludzie ustąpią niebawem miejsca nowym okolicznościom; otwiera się przed nimi cały nowy świat, wymagający praktycznego zastosowania wiedzy zdobytej w szkole. Potem jeszcze ostatnie obawy związane z końcową konferencją, aż wreszcie przychodzi zakończenie roku i rozdanie dyplomów. Przez ostatnie trzynaście lat co roku na nowo przeżywam ten cykl. Niewątpliwie można by wskazać jeszcze więcej podobieństw, ale właśnie te, o których wspomniałam, szczególnie mnie uderzają.

     Okazało się, że modlitwa, o którą prosili mnie uczniowie, przyniosła odpowiedź na moje własne modlitwy. Od czasu mojego ślubu z Paulem nigdy nie chciałam robić żadnej kariery. Zawsze pragnęłam być przede wszystkim prowadzić dom i być matką rodziny. Ale okazało się, że Jezus chce od nas czegoś innego.

     Obydwoje bardzo wcześnie zdecydowaliśmy się połączyć nasz krzyż z Jego krzyżem na naszej drodze wiary ku Niebu. Modliliśmy się i nadal modlimy się o prowadzenie, siłę i nadzieję.

     Nie da się o własnych sił udźwignąć krzyży, które zostały nam dane. Tylko z Bożą pomocą jesteśmy w stanie nieść tak ciężki krzyż. Paul i ja nie jesteśmy świętymi ani męczennikami. Nieustannie zwracamy się do naszego Pana, Jezusa Chrystusa, za wstawiennictwem Maryi i całej armii świętych w Niebie. Lęk, przygnębienie i rozpacz wciąż czają się w ciemności. Pragnienie posiadania dzieci jest naturalnym przedłużeniem ludzkiej i nadprzyrodzonej miłości męża i żony. Lecz ostatecznie dzieci są najcenniejszym darem Boga dla małżonków. Potrzeba naprawdę wielkiej pokory, by zaakceptować wolę Boga, który odmówił nam tego daru.

     Niepłodność staje się przyczyną rozpadu wielu małżeństw. Być może nie potrafiły one wyjść poza "tu i teraz" i spojrzeć na wszystko z perspektywy wieczności. Być może winien jest świat, w którym wzrastali, a który wabił ich obietnicą, że może zaspokoić każde ich pragnienie - jeśli ktoś ma coś, czego my nie mamy, chcemy to bezwzględnie osiągnąć, nie zważając na konsekwencje. Pokusą naszego zsekularyzowanego świata jest wizerunek dziecka jako symbolu pozycji społecznej albo też jako dobra, do którego każde małżeństwo ma bezwzględne prawo.

     Dla nas cierpienie spowodowane niepłodnościąjest jak zaprawa spajająca cegły budowli. Nasza miłość małżeńska i śluby, jakie złożyliśmy sobie 23 lata temu, zostały poddane sprawdzianowi i umocniły się w tej ciężkiej próbie. Jakiś mądry i święty człowiek powiedział, że nic tak nie jednoczy i nie łączy ludzi ze sobąjak wspólnie dzielone cierpienie. W cierpieniu i dzięki niemu mogliśmy lepiej zrozumieć, jaką tajemnicą jest każdy z nas w obliczu Stwórcy.

     Jeśli spojrzymy na nasze życie oczyma wiary, przekonujemy się, że nasz krzyż i związane z nim cierpienie są dla nas prawdziwym błogosławieństwem. Obejmując ten krzyż, razem z Paulem modlimy się, byśmy potrafili przyjmować wolę Bożą i by inne małżeństwa znajdujące się w podobnej sytuacji czerpały siłę z wiary.

     Dzień Matki, Dzień Ojca, Boże Narodzenie wciąż powodują różne problemy emocjonalne. Teraz łączymy nasz ból z męką Chrystusa i w ten sposób odnajdujemy nasze wybawienie z lęku i trwogi. Możemy przetrwać dzięki codziennej Mszy i wsparciu rodziny. Oczywiście bardzo pragniemy móc trzymać w ramionach nasze własne dziecko i pewnego dnia tak się stanie. Wszystkie te "niechciane" dzieci, zabijane każdego dnia poprzez aborcję, odnajdą kochające ramiona, które ich utulą, kiedy razem z Paulem - da Bóg - znajdziemy się w Niebie. W doczesnym rozumieniu jesteśmy bezdzietni, ale w perspektywie nadprzyrodzonej nasze małżeństwo owocuje w sposób przekraczający nasze najśmielsze marzenia. Doświadczamy wielkiego błogosławieństwa.


Libby Sikorski


(Przekład z "Family Foundations",
listopad - grudzień 1996)




Pomoc dla niepłodnych małżeństw
(Duszpasterstwo niepłodnych małzeństw)

     Serdecznie zapraszamy małżeństwa mające problem z poczęciem dziecka na Msze święte w tej intencji, które będą odprawiane w każdą drugą niedzielę miesiąca o godz. 1500 w kościele księży Marianów p. w. Matki Bożej z Lourdes w Warszawie przy ul. Wileńskiej 69 (wejście od ul. Równej)

     Najbliższa Msza święta 13.3.2016 o godz. 15.00 przy kościele księży Marianów p. w. Matki Bożej z Lourdes w Warszawie przy ul. Wileńskiej 69 (wejście od ul. Równej). Po Mszy krótka adoracja w Kaplicy Krzyża, następnie spotkanie w salce na 2. piętrze.

     Nasza wspólnota:
     ks. Łukasz Mazurek MIC - duszpasterz wspólnoty
     oraz grupa małżeństw...

     strona: www.pragniemypotomstwa.pl
     e-mail: duszpasterstwa: duszpasterstwo.praga@gmail.com


Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko
Katarzyna Jarosz
Napisałam to wszystko, by wam powiedzieć, że nie jesteście same w tym, co przeżywacie i że to, co przechodzicie jest normalne. Ja was rozumiem. Bo po prostu jestem jedną z was... » zobacz więcej


Czekając na dziecko Czekając na dziecko
Katarzyna Jarosz
Katarzyna Jarosz jest mężatką od 2004 r. Wraz z mężem, Tomaszem, prowadzi portal katolicki www.adonai.pl; od 2008 r. współtworzy warszawskie Duszpasterstwo Niepłodnych Małżeństw. Od 1,5 roku jest matką adopcyjną Michałka... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Jadzia: 15.01.2008, 23:00
 Przykro mi ale ja nie jestem męczennicą i nie potrafię pogodzić sie z faktem, że Bóg postanowił nie obdarować mnie potomstwem.Moje serce i wszystko we mnie krzyczy z bólu i nie umiem w tej sytuacji stanąć przed Bogiem i powiedzieć;" dziekuję, widocznie Ty wiesz lepiej, co jest dla mnie dobre...itp. Podziwiam wszystkich, którzy potrafią to przyjąć i żyć w zgodzie i pokoju serca na "TAKI" Boży plan....
 ewa: 27.12.2007, 15:50
  Tak ..TO PRAWDA , że Drogi Opatrzności Bożej nas Zaskakują...nas , którzy czasami chcielibyśmy na swój sposób przeżyć swoje życie ...a BÓG cichutko podpowiada.." mój kochany nie TĘDY DROGA , Twój Szlak jest Inny.."a może WARTO To Usłyszeć i przeżyć Najpiękniejszą Przygodę Swojego Życia !!! Amen.
 
(1)


Autor

Treść


Uwaga: Komentarze promujące Naprotechnologie nie będą zamieszczane


[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej