Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Czekając na dziecko Czekając na dziecko - prawdziwa historia walki o macierzyństwo
Katarzyna Jarosz
Pamiętnik kobiety zmagającej się z bólem niepłodności, pisany otwarcie i szczerze. Książka, w której osoby starające się o dziecko odnajdą swoje emocje i przeżycia, mając poczucie, że nie są sami ze swoim problemem i że Bóg ich poprowadzi właściwą - choć nieraz trudną i zaskakującą - drogą. To pozycja także dla osób nie mających problemu z poczęciem, pozwalająca na szersze spojrzenie na problem niepłodności. Polecamy wszystkim! » zobacz więcej

Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko
Katarzyna Jarosz
Napisałam to wszystko, by wam powiedzieć, że nie jesteście same w tym, co przeżywacie i że to, co przechodzicie jest normalne. Ja was rozumiem. Bo po prostu jestem jedną z was... » zobacz więcej

Płodność a psychika

     Z Magdaleną Lesiak, psychologiem w Diecezjalnym Ośrodku Adopcyjnym w Łodzi, rozmawia Małgorzata Jędrzejczyk

     Człowiek jest strukturą cielesno-duchową. Nie można więc oddzielić sfery duchowej od sfery cielesnej. Jak to się odnosi do płodności?

     - Płodność w sferze duchowej i psychicznej rozumiem jako dojrzałość do podjęcia roli rodzicielskiej, otwartość na przyjęcie nowego życia. Ta gotowość do podjęcia odpowiedzialności wiąże się z dawaniem świadectwa dziecku, uczeniem świata, wiąże się też z wyrzeczeniami, trudnościami, które mogą się pojawić w opiece i wychowaniu dziecka. Oczywiście płodność to przede wszystkim radość i spełnienie z dawania siebie.

     Jednakże nie wszystkie małżeństwa, które uważają, że są gotowe do rodzicielstwa, mogą mieć dzieci. Zdarza się, że lekarz nie znajduje medycznych przyczyn niepłodności. Czy w takim przypadku można orzec, że przyczyna takiego stanu leży w psychice małżonków?

     - Zapewne można by tak powiedzieć, chociaż nie kategorycznie i nie w każdym przypadku. Nasuwają mi się przykłady par, które były przekonane, że chcą "mieć" dziecko. Jednak gdzieś w głębi nie czuły się jeszcze przygotowane. Toczyły walkę swoich realnych możliwości z tymi podświadomymi, które rzutują na stronę psychiczną. Istnieje też inny aspekt: wśród małżeństw, które pomimo braku gotowości psychicznej do ról rodzicielskich dodatkowo jeszcze były pod presją społeczną. Nieustannie czuły się ponaglane, słysząc pytania: "Kiedy pojawią się nasze wnuki?", "Kiedy zostaniecie rodzicami?". Chcąc spełnić te oczekiwania (bo przecież małżeństwo jest powołane do rodzicielstwa, do zrodzenia potomstwa), czuli się zobowiązani do poczęcia dziecka w odpowiednim czasie. Tymczasem przyczyna bezskutecznych prób w powołaniu na świat dziecka może leżeć właśnie w obsesyjnym myśleniu: "Za wszelką cenę muszę mieć dziecko". Takie nastawienie często wiąże się z zablokowaniem stałych funkcji organizmu człowieka, relacji małżeństwa ze środowiskiem z zachwianiem spokoju i harmonii w małżeństwie, zaburzeniem relacji z bliskimi w rodzinie, które pośrednio lub bezpośrednio wiążą się z płodnością.

     Jak można zaradzić takiej presji rodziny, znajomych? Czy można się zdystansować od tych wszystkich oczekiwań?

     - Trzeba sobie zdać sprawę, że taka presja jest bardzo bolesna dla małżonków i powoduje jeszcze większe zablokowanie. W tej sytuacji małżonkowie muszą sięgnąć głębiej, do własnego przekonania o tym, że mogą sobie z tym poradzić. Powinni pracować nad poczuciem własnej wartości, ponieważ niepłodność uderza w wartość małżonków jako przyszłych rodziców. Pojawia się charakterystyczne myślenie: "Nie jestem pełnowartościową kobietą, skoro nie mogę urodzić ci dziecka", albo "Nie jestem pełnowartościowym mężczyzną, skoro nie mogę być ojcem dla twoich dzieci". Potem nakręca się cała machina psychiczna, duchowa, jak też fizyczna, starań o poczęcie dziecka. I wtedy cała energia ukierunkowana zostaje na działanie "by mieć dziecko". Zaczynają się różnorakie, skomplikowane, męczące i kosztowne badania, zabiegi. Jedna z par kiedyś powiedziała, że oni nie żyją, tylko myślą o dziecku. Najtrudniej wówczas jest przekonać taką parę, by zatrzymała się na moment. Znam oburzenie małżeństw, gdy im radzę, by odpoczęli, zajęli się swoimi zainteresowaniami czy zaległymi, ciągle odkładanymi sprawami, wyjechali na wakacje, aby zadbali o siebie i związek, podjęli jakieś inne działanie, nie tylko koncentrujące się na poczęciu dziecka. Bardzo trudne jest życie w poczuciu winy, trwały wewnętrzny niepokój, poczucie skrzywdzenia przez los, agresja, że innym się udaje, a nam nie... Małżonkowie muszą postawić sobie granicę dalszych działań, często ponad siły fizyczne, psychiczne i możliwości finansowe, a często także w konflikcie z własnym sumieniem. Decyzja o zaprzestaniu kolejnych kroków, niejako pogodzenie się z sytuacją, odżałowanie niepłodności, w dalszej perspektywie powoduje zmiany w obrazie własnej osoby, własnej roli, zmiany w relacji z rodziną, pozbycie się wstydu i odpowiedzialności za to, że nie mogę mieć dziecka.

     Po pogodzeniu się z tym przychodzi również czas odkrywania swojego powołania do innego życia - w bezdzietności, albo do rodzicielstwa adopcyjnego.

     Ważne jest też szukanie pomocy psychologicznej, grup wsparcia, do większej otwartości wobec tego problemu, gdyż wspólne problemy bardzo łączą.

     Zdarza się, że małżeństwa, które zdecydowały się na adopcję, po jakimś czasie dowiadują się, że poczęły dziecko. Jak to można wytłumaczyć?

     - Owszem, zdarza się tak! Choć też chciałabym złamać pewien stereotyp: "Starajcie się o adopcję, to na pewno będziecie mieć własne dziecko". Nie zawsze okazuje się to prawdziwe stwierdzenie. W przypadkach, gdzie przyczyny niepłodności nie były do końca określone, może dojść do poczęcia. Jest niewielki procent małżeństw, które kilka lat po adopcji poczynają własne dziecko. Są też małżonkowie, u których samo podjęcie decyzji o adopcji powoduje odblokowanie i gotowość do rodzicielstwa biologicznego. W praktyce psychologa doświadczyłam nieraz kontaktu z takimi parami.

     Najczęściej u małżeństw, u których nie stwierdzono przeciwwskazań medycznych, stwierdza się po wielu rozmowach, że mają różnorakie bariery psychiczne, jak: lęk przed ciążą, lęk przed poronieniami, przed chorym dzieckiem czy jego stratą - w przypadku rodziców, którym zmarło dziecko. Czasem występuje nieuświadomiona blokada u kobiet, które boją się wyzwania lub nie czują wystarczającej pomocy ze strony męża.

     Jest wiele chorób o podłożu psychicznym, np. anoreksja, które wykluczają często poczęcie dziecka i donoszenie ciąży. Jak te choroby, dolegliwości wpływają na płodność małżonków?

     - Nie ma generalnie jakiejś określonej grupy chorób, które utrudniałyby poczęcie dziecka. Jednak psychika jest bardzo delikatną sferą i każdy przypadek jest indywidualny. Każda choroba psychosomatyczna, która ma silne konsekwencje w psychicznym funkcjonowaniu, utrudnia też wchodzenie w role rodzicielskie.

     Na podstawie doświadczeń z pracy w ośrodku adopcyjnym może Pani określić, czy przyczyna niepłodności o podłożu psychicznym tkwi częściej po stronie mężczyzn, czy kobiet?

     - Generalnie o niepłodności mówimy w odniesieniu do małżeństwa. Oboje są niepłodni, mimo że przyczyna może leżeć po jednej ze stron. Jednym z takich najważniejszych uwarunkowań psychologicznych, które może stanowić barierę w poczęciu dziecka, jest brak akceptacji własnej płci, własnej kobiecości czy męskości. Chociaż bardziej zaangażowana w leczenie jest kobieta. To ona doświadcza wizyt u lekarza, codziennie mierzy temperaturę, poddaje się bolesnym zabiegom, przyjmuje leki hormonalne, które zupełnie ją rozstrajają, powodują zaburzenia snu, koncentracji, nerwowość i wiele innych negatywnych następstw. Mężczyzna jej towarzyszy, wspiera ją i przeżywa to na swój sposób. Ale też czasem przyczyna leży po jego stronie. To dla niego bardzo trudne i bolesne doświadczenie, często przeżywane w samotności, gdyż mężczyźni są mniej skłonni do dzielenia się uczuciami i szukania pomocy. Mężczyźni, którzy mają świadomość swej niepłodności, trudniej radzą sobie z tym stanem, trudniej podejmują też rolę rodzica zastępczego w adopcji.

     Jakie są jeszcze inne uwarunkowania psychologiczne, które mogą stanowić barierę w poczęciu dziecka, i jak sobie z nimi radzić?

     - Z pewnością taką barierą są konflikty małżeńskie, lęk przed utratą pracy, obawa o przyszłość, o stronę materialną. Duże znaczenie mają też traumatyczne przeżycia z dzieciństwa, zaburzone relacje ze swoimi rodzicami, nieprawidłowe wzorce rodzicielskie.

     Najważniejszą rzeczą w pojmowaniu swojej roli jest świadomość, że nie za wszelka cenę i nie wszyscy muszą być rodzicami biologicznymi. Jako rodzic czy opiekun można się spełnić w różnoraki sposób. Trzeba z zaufaniem przyjmować to, co Pan Bóg przynosi, do czego organizm jest zdolny. Wszystkie pary, które przychodzą po wieloletnim leczeniu, są zmęczone, zniechęcone, zgorzkniałe. Zanim zdecydują się na adopcję, muszą nabrać innego spojrzenia na świat, odzyskać radość życia, świadomie wybrać inną drogę do rodzicielstwa. Adopcja jest zupełnie inną drogą, jest postawą "być", a nie "mieć".

     Dziękuję bardzo za rozmowę.


Małgorzata Jędrzejczyk


Tekst pochodzi gazety

Dodatek "W Rodzinie"




Pomoc dla niepłodnych małżeństw
(Duszpasterstwo niepłodnych małzeństw)

     Serdecznie zapraszamy małżeństwa mające problem z poczęciem dziecka na Msze święte w tej intencji, które będą odprawiane w każdą drugą niedzielę miesiąca o godz. 1500 w kościele księży Marianów p. w. Matki Bożej z Lourdes w Warszawie przy ul. Wileńskiej 69 (wejście od ul. Równej)

     Najbliższa Msza święta 13.3.2016 o godz. 15.00 przy kościele księży Marianów p. w. Matki Bożej z Lourdes w Warszawie przy ul. Wileńskiej 69 (wejście od ul. Równej). Po Mszy krótka adoracja w Kaplicy Krzyża, następnie spotkanie w salce na 2. piętrze.

     Nasza wspólnota:
     ks. Łukasz Mazurek MIC - duszpasterz wspólnoty
     oraz grupa małżeństw...

     strona: www.pragniemypotomstwa.pl
     e-mail: duszpasterstwa: duszpasterstwo.praga@gmail.com


Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko
Katarzyna Jarosz
Napisałam to wszystko, by wam powiedzieć, że nie jesteście same w tym, co przeżywacie i że to, co przechodzicie jest normalne. Ja was rozumiem. Bo po prostu jestem jedną z was... » zobacz więcej


Czekając na dziecko Czekając na dziecko
Katarzyna Jarosz
Katarzyna Jarosz jest mężatką od 2004 r. Wraz z mężem, Tomaszem, prowadzi portal katolicki www.adonai.pl; od 2008 r. współtworzy warszawskie Duszpasterstwo Niepłodnych Małżeństw. Od 1,5 roku jest matką adopcyjną Michałka... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Maria: 16.06.2015, 22:19
 O dzidziusia staramy się od 5 lat.Od 5 lat nasz dom jest pusty,ale serca mamy wciąż pełne nadziei.Wierzę gdzieś w środku że się uda.Koleżanka mi mówiła coś o dr.bocianie ze te mieszanki im pomogły.Jest w 3 miesiącu ciąży,a miała mniejsze szanse niż my ,bo Ona jest po usunięciu jajnika.To terapia dla obydwojga..Też spróbujemy..zresztą spróbowałabym wszystkiego..Nie martwię się jednak.. jeżeli nie będę mogła osobiście urodzić dziecka,tyle serc czeka na miłość..nie ten kto urodził a kto pokochał i wychował..
 mała mi: 30.10.2013, 15:34
 Z artykułu wynika, że adopcja jest alternatywą do niemożności posiadania dzieci biologicznych - zgadzam się z tym. Tylko nie idealizujmy tak tej adopcji, bo jej proces wiąże się często z większymi załamaniami niż leczenie niepłodności i czekanie na te dwie kreseczki, które się nie pojawiają. Wygląda to tak-po zakończeniu szkolenia na rodziców adopcyjnych para zostaje sama z czekaniem na telefon z ośrodka. Jedni czekają krócej, inni dłużej. Oczekujący nie rozstaje się z telefonem, bo może akurat teraz zadzwoni. A on nie dzwoni. W końcu para co jakiś czas dzwoni do ośrodka, żeby się przypomnieć i słyszy, że trzeba czekać albo jakieś inne historie. W końcu dzwoni telefon - jest dziecko ... chore. Zastanawiasz się, sprawdzasz w necie info o tej chorobie i czujesz, że nie dasz rady. Nie decydujesz się, odchorowujesz to i czekasz dalej. Znowu dzwoni telefon, z papierów wynika, że dziecko w miarę zdrowe, było podejrzenie o chorobę, ale wykluczono. Masz nadzieję, że to właśnie Twoje dziecko, że los się odwrócił, że wkrótce doświadczysz uroków macierzyństwa. Modlisz się, żeby wszystko dobrze się skończyło. Jedziesz na spotkanie, poznajesz maluszka i okazuje się, że nie do końca wszystko jest dobrze. Wychodzą kwestie o których nie było w jego dokumentach, kwestie chorobowe i rozwojowe. Patrzysz na to dziecko, tak bardzo chciałabyś je pokochać, a w głowie masz - ono jest chyba chore. Chcesz złapać z nim kontakt, ale trudno. Patrzysz na zdjęcia na ścianach - maluszki patrzące w obiektyw, potem na maluszka, którego trzymasz na rękach i masz wrażenie, że coś jest nie tak. Myślisz - czy dasz radę? To jest wybór na całe życie. Chcesz widzieć w nim zdrowe dziecko a widzisz chore, wyobrażasz sobie swoje życie i ... wracasz do domu sam, z płaczem, z żalem do siebie, że nie potrafię przyjąć tego co postawił na mojej drodze los, ze wstrętem do siebie za to, że na dziecko patrzę w kategorii zdrowe/chore. Pracownicy ośrodka wzywają na dywanik, nie służą już pomocą, tylko z wyrzutem mówią - a na co Państwo liczyli? Zdrowe dzieci praktycznie się u nas nie zdarzają. Sugerują rezygnację, ale nie rezygnujemy tylko czekamy dalej. Telefon nie dzwoni - pewnie musimy ponieść karę za niesubordynację, ośrodek nie wyrobił norm. Pewnie nie we wszystkich ośrodkach tak jest, pewnie nie wszyscy przez to przechodzą, czasem telefon dzwoni i rodzice trafiają na swoje dziecko, czasem są jakieś zawirowania z adopcją, ale proszę mi wierzyć emocje towarzyszące przysposobieniu są porównywalne z tymi w czasie nieudanych starań o dziecko. Dlatego adopcja też nie jest łatwą alternatywą. nie chcę nikogo zniechęcać, ale musicie się liczyć z tym, że też będzie ciężko.
 G....: 20.11.2012, 13:22
 Nie rozumiem tych wypowiedzi : Majac świadomość ze można kochać drugiego malutkiego czlowieczka ( przez adopcję ) wyrażać to codziennym uśmiechem na twarzy żyjąc dla kogoś i poświęcają swój czas i miłość razem z mężem to bez różnicy tak naprawdę czy jest sie biologiczna matka czy ma sie plemniki z probowki tylko sie wychowuje jak swoje najlepiej jak sie potrafi bo w Bibli jest napisane Kochać bliźniego jak siebie samego !!! Więc można przez adopcję spełnić sie jako matka i Zona !!! Tego napewno chce Bóg złe Ciebie i drugiego człowieka :) nie jest łatwo wybrać te drogę ale życie jest tylko jedno a pokochac można dziecko zaadaptowane tak jak pokochalas własnego męża lu własna żonę !!!!
 liss: 19.02.2010, 19:01
 "... wybrać inna drogę rodzicielstwa..." Jeśli się kocha swojego męza i chce sie widzieć cząstke jego i siebie w dziecku to jakim cudem może pomóc tu adopcja? Substytut? Adopcja jest dobrem dla obcych dzieci które przysposabiamy ale to nigdy nie bedzie nasze wspólne dziecko, choćby nie wiem jak kochane, zawsze będzie niewypełniona niczym pustka nawet na uśmiechniętej twarzy
 wiola: 14.08.2009, 18:09
 . W Tobie jedyna nadzieja. Ufam i wierze.
 kasia: 09.11.2007, 21:45
 czy można w jakiś sposób umówić sie z panią na terapię? przeczytałam tą rozmowę i widzę że to o mnie
 
(1)


Autor

Treść


Uwaga: Komentarze promujące Naprotechnologie nie będą zamieszczane


[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej