Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Czekając na dziecko Czekając na dziecko - prawdziwa historia walki o macierzyństwo
Katarzyna Jarosz
Pamiętnik kobiety zmagającej się z bólem niepłodności, pisany otwarcie i szczerze. Książka, w której osoby starające się o dziecko odnajdą swoje emocje i przeżycia, mając poczucie, że nie są sami ze swoim problemem i że Bóg ich poprowadzi właściwą - choć nieraz trudną i zaskakującą - drogą. To pozycja także dla osób nie mających problemu z poczęciem, pozwalająca na szersze spojrzenie na problem niepłodności. Polecamy wszystkim! » zobacz więcej

Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko
Katarzyna Jarosz
Napisałam to wszystko, by wam powiedzieć, że nie jesteście same w tym, co przeżywacie i że to, co przechodzicie jest normalne. Ja was rozumiem. Bo po prostu jestem jedną z was... » zobacz więcej

Prokreacja czy reprodukcja

     Zapowiadany projekt ustawy bioetyczrrej, regulującej m.in. kwestie prawne zapłodnień pozaustro-jowych, trafia właśnie - do konsultacji - w ręce klubów parlamentarnych i do opinii społecznej. Tym samym dobiega końca fatalny w skutkach okres niemal niczym nieograniczonego stosowania w Polsce metody in vitro. Nie był to czas całkowicie stracony. Dzięki toczącej się dyskusji i uświadamianiu społeczeństwa, zgodnie wynikami sondaży CBOS, poparcie Polaków dla dokonywania zapłodnienia pozaustrojowego tylko w ciągu ostatnich trzech lat spadło o 16%, a sprzeciw wobec niego wzrósł o 11%. Obecnie, wraz z projektem ustawy, otwiera się kolejny etap dyskusji o proponowanych prawnych rozwiązaniach.

     Chociaż w chwili oddania niniejszego tekstu do druku nie wiadomo jeszcze, jakie to będą propozycje, jedno jest pewne - będzie to efekt daleko idącego kompromisu. Nie może on w pełni zadowolić Kościoła, mówiącego stanowcze "nie" dla in vitro. Nie zadowoli też pewnie zwolenników korzystania z tej metody "uzyskiwania" dzieci.

     Nieoficjalnie jednak specjaliści reprezentujący tzw. stanowisko konserwatywne, którzy weszli w skład powołanego przez Prezesa Rady Ministrów RP w kwietniu br. Zespołu ds. Konwencji Bioetycznej z Oviedo, są optymistami. Od kilkunastu dni znany jest raport przygotowany przez ten Zespól dla premiera (treść na stronie internetowej Kancelarii Premiera: www. pliki.kprm.gov.pl/RAPORT_26_ll_2008. pdf). Nie ma on żadnej mocy prawnej, ale stanowi materiał wyjściowy do dalszej dyskusji i prac nad ustawą w parlamencie.

     MISERA LEX SED LEX

     Z raportu wynika, że niestety nie ma co liczyć na ustawowy, całkowity zakaz stosowania IVF (in vitro fertilisation) w Polsce. - Dzisiaj nie ma istotnych powodów ani istotnych sił czy interesów społecznych, aby tej metody zakazać - tłumaczył na początku grudnia premier Donald Tusk, sugerując, że żadna ze stron debaty, w tym m.in. Kościół, nie postulowała prawnego zakazu stosowania in vitro. To oczywiste uproszczenie.

     STOSUNEK KOŚCIOŁA wobec in vitro jest jasny i niezmienny. Zawiera się on w instrukcji Kongregacji Nauk i Wiary "Donum vitae", w encyklice "Evangelium vitae" Jana Pawła II oraz w ogłoszonej 12 grudnia br. kolejnej instrukcji Kongregacji Nauk i Wiary "Dignitas personae".

  • "Kościół jest przeciwny, z moralnego punktu widzenia, sztucznemu zapłodnieniu homologicznemu w probówce. Jest ono bowiem samo w sobie niegodziwe i sprzeczne z godnością rodzicielstwa oraz jednością małżeńską, nawet wówczas, gdy zrobiło się wszystko dla uniknięcia śmierci embrionu ludzkiego" (Donum vitae).
  • ""...kriokonserwacja (zamrażanie) stanowi obrazę dla szacunku należnego istotom ludzkim" (Donum vitae).
  • Różne techniki sztucznej reprodukcji, które wydają się służyć życiu i często są stosowane z tą intencją, w rzeczywistości stwarzają możliwość nowych zamachów na życie" (Evangelium vitae).
     Kościół w rzeczywistości sprzeciwia się bowiem in vitro z wielu powodów. Wymieńmy choćby ten, że w założeniu tej metody wspomagania rodzicielstwa miłosny, płodny akt małżeński zamieniony zostaje na uwłaczające godności małżonków: punkcję komórek jajowych od kobiety i pobranie nasienia mężczyzny jako skutek jego zmasturbowania się. Życie ich dziecka poczyna się bez ich udziału na szklanej płytce, a oni sami w tym akcie pozostają od siebie oddzieleni. Dla Kościoła jednak sednem dyskusji o in vitro - choć uwłacza ono godności ludzkiej - jest nie tyle ono samo, co los i bezwzględne prawo do życia zarodków - istot ludzkich. Na ich zabijanie zgody Kościoła nie było i nie będzie.

     Jednak - jak mówił premier - wszyscy od prawa do lewa widzą bezdyskusyjną potrzebę uregulowania prawnego praktyk in vitro tak, aby wiadomo było kto, za co, kiedy, w jakich okolicznościach tę metodę może stosować. Marne prawo, ale prawo. Brak uregulowań prawnych jest na rękę jedynie klinikom oferującym odpłatnie IVF, ponieważ takie uregulowania - zgodnie z Konwencją z Oviedo - pociągają za sobą ochronę godności istoty ludzkiej. Jest nią w rozumieniu polskiego prawa - już ludzki embrion, także ten powstały w wyniku in vitro. Co wtedy zrobią te kliniki z kilkudziesięcioma tysiącami zamrożonych już zarodków? Dodać warto, że właśnie z powodu braku uregulowań prawnych Polska, mimo że podpisała Konwencję z Oviedo, dotąd jej nie ratyfikowała.

     W Europie nie ma jednego, ustalonego modelu uregulowań prawnych względem ochrony embrionów powstałych w wyniku IVF. Niedawno odbyło się w kościele seminaryjnym przy Krakowskim Przedmieściu sympozjum "Sięgając po owoc z drzewa życia...?" poświęcone tym sprawom. Doktor Leszek Bosek z Wydziału Prawa i Administracji UW omawiał tam stan rozwiązań w tej dziedzinie. Według niego możemy mówić o dwóch, typowych dla państw europejskich, wykluczających się modelach: brytyjskim i kontynentalnym.

     - Pierwszy dopuszcza wykorzystanie embrionów nie tylko w celach prokreacyjnych, ale także do badań naukowych. A więc klonowanie, a nawet tworzenie hybryd zwierzęco-ludzkich. O in vitro starać się mogą wszyscy, także pary homo-seksualne. I to bez wskazań medycznych. Jest ono finansowane przez państwo jedynie częściowo. Chętnych jest tylu, że trzeba czekać na zabieg kilka lat - tłumaczy dr Bosek.

     - Drugi z modeli, stworzony na bazie regulacji niemieckiej, całkowicie wyklucza tworzenie embrionów do celów czysto badawczych. Prawo ogranicza ilość tworzonych embrionów, by nie było problemu, co z nimi robić. Z zasady wykluczone jest ich niszczenie, tak więc jeśli nawet nie uważamy zarodków ludzkich za pełnowartościowego człowieka, to są one wartością prawną. Wprowadza się ograniczenie tworzenia zarodków do trzech i zakazuje tworzenia hybryd - wyjaśnia dr Bosek.

     Każde państwo tworzy własne uregulowania i nic Polski nie determinuje do uchwalenia u siebie takich, a nie innych rozwiązań. Warto jednak zwrócić uwagę, że wszystkie państwa prowadzą odgórną kontrolę nad in vitro oraz stosują zasadę, że zabiegi medycznie wspomaganej prokreacji przeprowadzają tylko lekarze. Cały zaś personel medyczny ma możliwość wyboru, czy - zgodnie z własnym sumieniem - brać udział w przeprowadzaniu in vitro, czy nie. Wszystkie kliniki są monitorowane, nie tak jak w Polsce, gdzie państwo nawet nie wie, ile jest takich klinik, jakie są procedury kwalifikacyjne do zabiegu, ile jest zarodków, co się z nimi dzieje.

     NIE TAKA USTAWA STRASZNA?

     Jakie będą polskie uregulowania prawa odnośnie zagadnień bioetycznych? Wg dr. Boska powinny być funkcją trzech czynników: a) przynajmniej minimalnych standardów konwencji o biomedycynie i regulacji unijnych; b) polskich standardów konstytucyjnych; c) uwarunkowań obyczajowych i etycznych występujących w Polsce.

     Kierujący Zespołem ds. Konwencji z Oviedo i odpowiadający za przesłany do parlamentu projekt ustawy bioe-tycznej poseł Jarosław Gowin (PO) zapowiada regulacje, które część mediów nazywa wersją konserwatywną. W projekcie, zgodnie z deklaracją Gowina, zawarto m.in. bezwzględny zakaz tworzenia zarodków nadliczbowych, klonowania terapeutycznego, eksperymentów na zarodkach i ich zamrażania - z wyjątkiem sytuacji, gdy kobiecie z nagłych powodów nie można zaimplementować przygotowanych dla niej embrionów. Jest tam także ograniczenie ilości implementowanych zarodków do dwóch, zakaz handlu nimi i tworzenia ich w celach naukowych oraz - wzorem państw zachodnich - zapis o "ścisłej kontroli klinik proponujących in vitro tak, by nie dochodziło do nieuzasadnionych zabiegów".

     Na korzystanie z in vitro wyłączność mają mieć małżeństwa ze stwierdzoną faktyczną bezpłodnością, czyli te, które przeszły bezowocnie cykl jej leczenia. Jednak ten ostatni postulat, zdaniem samego Gowina, trudno będzie w trakcie konsultacji międzypartyjnych obronić. Poza tym nie jest wykluczone, że w projekcie znajdą się zakazy ofiarowywania komórek jajowych i nasienia oraz selekcji zarodków przed wszczepieniem do macicy.

     Według ks. prof. Franciszka Long-champs de Berier, który również brat udział w pracach Zespołu, zaproponowana przez Gowina regulacja będzie mogła w wysokim stopniu realizować przekonania ludzi broniących prawa do życia człowieka od momentu poczęcia.

     Najważniejsze, jego zdaniem, jest to, że ustawa bioe-tyczna wreszcie zaistnieje. Jest też nadzieja, że zostanie uchwalona już w pierwszych miesiącach 2009 r.

     REFINANSOWANIE NIE-LECZENIA?

     Ostatnio ekipa rządząca błysnęła ideą częściowego lub całkowitego - w tej kwestii premier Tusk i minister zdrowia Ewa Kopacz wysyłają w eter odrębne deklaracje - refundowania zabiegów in vitro. Wiadomo już, że poseł Gowin będzie premierowi sugerował częściową refundację in vitro w wysokości 50 min zł rocznie. Wg jego obliczeń ma to wystarczyć dla 8-10 tysięcy par.

     Pierwszy raz premier Tusk wyciągnął pomysł refundowania in vitro, niczym królika z kapelusza, w styczniu. Szybko jednak go schował. Jak będzie teraz? Dla Tuska refundowanie zabiegów in vitro jest niczym innym, jak wyrównywaniem szans dostępu do tej metody parom mniej zamożnym. Zapewnił, że na to nie zostaną przeznaczone żadne specjalne środki z budżetu państwa. - Refundacja tego typu zabiegów jest w obrębie budżetu, który wynika ze składki, jaką dysponuje Narodowy Fundusz Zdrowia - mówił na początku grudnia premier.

     Być może rządowi uda się odgórnie narzucić NFZ-owi wygospodarowanie pieniędzy na refundację in vitro. Nie wiadomo jednak, czy Polacy - zwłaszcza przewlekle chorzy - w obliczu poważnego kryzysu finansów w służbie zdrowia przyjmą ten pomysł ze zrozumieniem. Trudno bowiem nawet najzagorzalszym propagatorom in vitro zaprzeczyć, że - jak mówi prof. Bogdan Chazan - leczenie niepłodności to usuwanie przeszkód dla naturalnej płodności, podczas gdy in vitro to jedynie próba ich omijania.

     - In vitro niczego nie leczy, a wręcz przeciwnie, powoduje często u kobiet cały szereg bolesnych komplikacji, a u wielu mężczyzn traumę wywołaną wymuszonym samogwałtem. Dlatego dyskusja nad jego refundowaniem jako zwrotem kosztów procedur leczących jest bezprzedmiotowa. Można nawet powiedzieć, że medycyna nie powinna się zajmować takimi sprawami, ponieważ in vitro to w rzeczywistości przemysł - mówi dr Hanna Wujowska, lekarz i bioetyk, sekretarz Polskiego Stowarzyszenia Lekarzy Katolickich, były doradca premiera Marcinkiewicza ds. rodziny. Trzeba pochylać się z pokorą i współczuciem nad tragedią osób chcących, ale niemogących z powodu rzeczywistej bezpłodności zostać biologicznymi rodzicami. Jednak trzeba zauważyć, że częstą przyczyną bezpłodności - o czym nieoficjalnie mówią lekarze -jest także uchylanie się przez rodzicielstwem przez długotrwałe korzystanie ze środków antykoncepcyjnych.

     Gdy już decydują się na dziecko, zderzają się ze skutkami swoich złych wyborów, a potem oczekują od państwa, że będzie finansować ich spóźnione starania - komentują specjaliści. Czy więc Polacy chętnie zgodzą się na refundowanie in vi-tro z pieniędzy, które mogłyby być przeznaczone na leczenie innych chorób cywilizacyjnych?

     LECZYĆ ZAMIAST OMIJAĆ

     Czekającej nas prawdopodobnie batalii o ostateczny kształt ustawy bioetycznej towarzyszy na szczęście coraz lepiej słyszalny głos rozsądku. W miarę upowszechniania się wiedzy na temat rzeczywistego leczenia bezpłodności zainteresowanie in vi-tro z wolna ustępuje. Budzi to nadzieję tym większą, że -jak niedawno powiedział abp Henryk Hoser - leczenie niepłodności jest bardziej skuteczne niż zastępowanie płodności zapłodnieniem pozaustrojowym.

     Obecnie o niepłodności mówimy, gdy po dwóch latach spontanicznego, naturalnego współżycia w małżeństwie nie dochodzi do poczęcia dziecka. Wg Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) niepłodność jest chorobą cywilizacyjną, dotyczącą nawet 20% par. W Polsce dotyczy ok. 14% małżeństw. - Wiele z tych osób nie jest bezpłodnych bezwarunkowo. Mogłyby uzyskać potomstwo metodą naturalną, jednak natrafiają na przejściowe trudności, mają źle rozpoznaną chorobę, która zdiagnozowana i wyleczona przywróciłaby im płodność - tłumaczy dr. Wujowska.

     - Przyczyny występowania bezpłodności czy problemów z płodnością są różne. Ze strony kobiety to m.in. zaburzenia hormonalne, które w 85% można leczyć, oraz stany zapalne prowadzące do niedrożności jajowodów. Często to także problemy leżące w psychice. Jednak podstawowym powodem kłopotów z płodnością jest obecnie odwlekanie rodzicielstwa - tłumaczy dr Anna Gręziak, prezes Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich.

     - Kardynał Joseph Ratzinger wskazał kiedyś na zasadniczą różnicę między poczęciem naturalnym a poczęciem in vitro. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z prokreacją, czyli ze współdziałaniem ludzi z Bogiem w stwarzaniu nowych istot ludzkich. W przypadku zapłodnienia in vitro pozostaje jedynie reprodukcja, czyli zabieg wyprodukowania człowieka, bardzo podobny do produkcji innych dóbr konsumpcyjnych - napisał w czerwcowym nr. miesięcznika "Różaniec" ks. prof. Marian Machinek MSF z Zakładu Teologii Moralnej i Duchowości Wydziału Teologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Wiele wskazuje na to, że prokreacja i reprodukcja mogą stać się wkrótce równoprawne!

SZANSA NA KOMPROMIS?

     Rozmowa z ks. prof. Franciszkiem Longchamps de Berier, kierownikiem Zakładu Prawa Rzymskiego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, członkiem Zespołu Ekspertów KEP ds. Bioetycznych

     Ksiądz Profesor był członkiem powołanego przez premiera Zespołu ds. Konwencji Bioetycznej. Jaki jest przygotowany przez ten zespół, słynny już, raport?

     Wydaje się, że jego mocną stroną jest bardzo jasne pokazanie różnych stanowisk i danie szansy wypowiedzenia się każdemu. Widać to szczególnie w prezentujących te stanowiska załącznikach. Dobrze także, że w raporcie widać wyraźnie, ku którym rozwiązaniom skłaniała się zdecydowana większość Zespołu - nie tylko w sprawie in vitro, ale w sprawie czy i jak ratyfikować podpisaną przez Polskę Konwencję Bioetyczną z kwietnia 1997 r. W tym drugim przypadku była powszechna zgoda.

     Raport odzwierciedla bardzo uczciwą i szczerą dyskusję, która służyła -obok prezentacji własnych stanowisk -szukaniu pól wspólnej zgody, zakreśleniu pól niezgody i dyskusji nad ewentualnymi możliwościami kompromisu na płaszczyźnie prawnej.

     W czym, obok konieczności ratyfikacji Konwencji, była zgoda?

     Polem takiej zgody była np. kwestia klonowania. Mamy zasadniczo dwa jego typy: klonowanie reprodukcyjne (którego celem jest stworzenie normalnego organizmu, tworzenie sobowtórów) i terapeutyczne (celem jest stworzenie tkanek i organów służących w leczeniu). Wszyscy w zespole zgodzili się co do tego, że to pierwsze powinno być zakazane. Co do drugiego - były różnice zdań, jednak większość komisji była także przeciw. Można mieć nadzieję, że znajdzie to swój wyraz w proponowanych regulacjach prawnych. Swoją drogą - nazywanie drugiego typu klonowania "terapeutycznym" jest eufemizmem i musi budzić sprzeciw moralny.

     A przykład stanowiska tych, których obawy budzi in vitro?

     Warto zwrócić uwagę np. na zawarty w raporcie załącznik 4 autorstwa dr. Leszka Boska dotyczący zastrzeżenia do art. 1 Konwencji z Oviedo. Chodzi o sprecyzowanie, że użycie w Konwencji pojęć: "human being", "person", "member of the human species", "everyone", "individual" itp. nie może być podstawą do zróżnicowania zakresu ochrony wolności i praw człowieka określonego w Konstytucji RR To znaczy, że jakkolwiek byśmy istotę ludzką nazwali, ma ona prawo do konstytucyjnej ochrony od momentu poczęcia, a nie od momentu narodzenia.

     Raport pomoże stworzyć dobrą ustawę?

     Dobrą ustawę dopiero trzeba napisać, a do tego potrzebni są dobrzy prawnicy. Raport pokazuje pola, ale nie załatwia nam tworzenia prawa. Trzeba dopiero pochylić się nad konkretnymi zapisami ustawy. Regulacje muszą być bardzo precyzyjne. Trzeba pamiętać, że to nie jest wybór zero-jedynkowy - albo całkowicie osiągniemy nasz cel, albo przegramy. Przy takich regulacjach zawsze trzeba mieć przed oczami ten cel i to, co i jak według nas powinno być uregulowane. Ale konieczna jest także świadomość, w jakim stopniu to może być uregulowane. Chodzi o to, by przyjąć rozwiązanie realizujące nasze przekonania w 60-80% po to, by nie przyjąć rozwiązań realizujących je w 30%.

     Przy ustawowym zalegalizowaniu in vitro, nawet jeśli uda się ograniczyć jego stosowanie np. do małżeństw z rzeczywistą bezpłodnością, przy stworzeniu i implementacji kobiecie jedynie dwóch zarodków, nadal pozostanie lawina wątpliwości i problemów prawnych.

     Właśnie chodzi o to, by napisać ustawę wystarczająco jasną i bardzo precyzyjną, by tej lawiny nie było.

     Złożenie w parlamencie projektu ustawy zbiegło się z wydaną właśnie instrukcją watykańską "Dignitas personae". Czego ona dotyczy?

     Pojawia się ona w rocznicę wydania instrukcji "Donum vitae" (1987) poświęconej zagadnieniom bioetycznym i wątpliwościom z nimi związanym. "Dignitas personae" podejmuje w świetle Objawienia dalszą refleksję Kościoła nad tymi zagadnieniami, z których wiele - w związku z obecnym postępem badań - pojawiło się w ostatnich latach. Instrukcja ustosunkowuje się do konkretnych technik medycznych, zaczynając od in vitro, a kończąc na problemie zamrażania embrionów, oocytów czy komórek. Głównie jednak tłumaczy, dlaczego Kościół się tymi zagadnieniami zajmuje i w jaki sposób. Te kwestie nie są podejmowane jedynie konfesyjnie, ze względu na doktrynę katolicką, ale przede wszystkim ze względu na wartości powszechne - dobro człowieka, jego godność, prawo do życia i prawa dziecka.


Radek Molenda


Tekst pochodzi z Tygodnika

14 grudnia 2008




Pomoc dla niepłodnych małżeństw
(Duszpasterstwo niepłodnych małzeństw)

     Serdecznie zapraszamy małżeństwa mające problem z poczęciem dziecka na Msze święte w tej intencji, które będą odprawiane w każdą drugą niedzielę miesiąca o godz. 1500 w kościele księży Marianów p. w. Matki Bożej z Lourdes w Warszawie przy ul. Wileńskiej 69 (wejście od ul. Równej)

     Najbliższa Msza święta 13.3.2016 o godz. 15.00 przy kościele księży Marianów p. w. Matki Bożej z Lourdes w Warszawie przy ul. Wileńskiej 69 (wejście od ul. Równej). Po Mszy krótka adoracja w Kaplicy Krzyża, następnie spotkanie w salce na 2. piętrze.

     Nasza wspólnota:
     ks. Łukasz Mazurek MIC - duszpasterz wspólnoty
     oraz grupa małżeństw...

     strona: www.pragniemypotomstwa.pl
     e-mail: duszpasterstwa: duszpasterstwo.praga@gmail.com


Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko
Katarzyna Jarosz
Napisałam to wszystko, by wam powiedzieć, że nie jesteście same w tym, co przeżywacie i że to, co przechodzicie jest normalne. Ja was rozumiem. Bo po prostu jestem jedną z was... » zobacz więcej


Czekając na dziecko Czekając na dziecko
Katarzyna Jarosz
Katarzyna Jarosz jest mężatką od 2004 r. Wraz z mężem, Tomaszem, prowadzi portal katolicki www.adonai.pl; od 2008 r. współtworzy warszawskie Duszpasterstwo Niepłodnych Małżeństw. Od 1,5 roku jest matką adopcyjną Michałka... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść


Uwaga: Komentarze promujące Naprotechnologie nie będą zamieszczane


[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej