Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Czekając na dziecko Czekając na dziecko - prawdziwa historia walki o macierzyństwo
Katarzyna Jarosz
Pamiętnik kobiety zmagającej się z bólem niepłodności, pisany otwarcie i szczerze. Książka, w której osoby starające się o dziecko odnajdą swoje emocje i przeżycia, mając poczucie, że nie są sami ze swoim problemem i że Bóg ich poprowadzi właściwą - choć nieraz trudną i zaskakującą - drogą. To pozycja także dla osób nie mających problemu z poczęciem, pozwalająca na szersze spojrzenie na problem niepłodności. Polecamy wszystkim! » zobacz więcej

Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko
Katarzyna Jarosz
Napisałam to wszystko, by wam powiedzieć, że nie jesteście same w tym, co przeżywacie i że to, co przechodzicie jest normalne. Ja was rozumiem. Bo po prostu jestem jedną z was... » zobacz więcej

In vitro raport

ZABAWA W STWARZANIE

     Kłopoty z poczęciem dziecka ma w Polsce co piąte małżeństwo. Podobnie jest w całej Europie Zachodniej. Czy jedynym ratunkiem pozostaje dla nich zapłodnienie "in vitro", czyli dziecko z probówki?

     - Za niepłodne uznaje się pary, które nie stosując antykoncepcji, po roku pożycia nie doczekały się potomstwa. W 50% przypadków niepłodność dotyczy kobiety, w 50% przypadków mężczyzn. - mówi Jerzy Rodzeń, położnik i ginekolog z Instytutu Matki i Dziecka przy ul. Kasprzaka w Warszawie. W niepłodności u kobiet jako przyczyny wymienia się zaburzenia pracy organów rozrodczych, kłopoty hormonalne i genetyczne.

     Nie bez wpływu na płodność pozostaje styl życia: palenie papierosów, nadmierne odchudzanie, odkładanie poczęcia dziecka na późniejsze lata, a także działanie stresu, wysokiej temperatury, czy niektórych związków chemicznych. Im kobieta starsza, tym trudniej o ciążę i dobre rokowanie w leczeniu. Płodność u mężczyzny zależy od właściwego działania narządów i hormonów płciowych, a leczenie przebiega trudniej niż w przypadku kobiet.

     - Obecnie w Europie 5% dzieci rodzi się w wyniku zastosowania metody "in vitro". W USA jest to 1%, co oznacza 45 tys. dzieci w 2002 r. - mówi prof. Bogdan Chazan, ginekolog i położnik. Ile małżeństw w Polsce sięga po tę metodę? Skali nie da się oszacować, a zjawiska monitorować. Ks. Marek Kruszewski, duszpasterz rodzin w diecezji warszawsko-praskiej, uważa, że 3 spośród 5 małżeństw, które decydują się na adopcję, korzystało wcześniej bezskutecznie z metody "in vitro".

MANIPULACJA KLIENTEM

     Małżeństwo Thompsonów w Wielkiej Brytanii tak bardzo marzyło o dziecku, że pani Thompson za namową lekarza zgodziła się na wszczepienie dwóch zarodków, by zwiększyć szanse powodzenia. Jakież było zdumienie kobiety, kiedy na świat przyszła jednak trójka dzieci! Thompsonowie wnieśli do sądu sprawę przeciwko klinice, domagając się pokrycia kosztów wychowania trzeciego dziecka. Brytyjska agencja prasowa Reuter w 2000 r. tak skomentowała wydarzenie: "Pragnęli dziecka. Byli nawet gotowi na ofertę "dwa w jednym". Jednak nie planowali wariantu "kup dwa, trzecie dostaniesz gratis".

     - W Polsce około 20% małżonków ma trudności z poczęciem dziecka, jednak problem niepłodności dotyczy tylko ok. 7% - ocenia prof. Chazan. Oznacza to tyle, że pozostałe osoby mogą począć dziecko po podjęciu leczenia. Jednak zamiast takiego jako pierwsze rozwiązanie proponuje się im metody sztucznego zapładniania. Maria Środoń z Fundacji MaterCare International organizuje warsztaty dla osób, które mają problemy z poczęciem dziecka. Tu małżonkowie uczą się jak wyeliminować stres, jak rozpoznać najlepsze dni małżeńskiej płodności. - Osoby, które zgłaszały się do nas, opowiadały, że bez wykonywania diagnostyki i podejmowania prób leczenia w gabinetach proponowano im skorzystanie z metody "in vitro" - mówi Maria Środoń.

     Uczestnicy warsztatów nie są skłonni do rozmów. Trudno ich nawet namawiać, bo o czym mieliby mówić? O swojej ogromnej tęsknocie za dzieckiem?

     Prof. Chazan wyjaśnia: - Programy "in vitro" to na świecie dobry biznes. Ośrodki prowadzące te programy chcąc pochwalić się dobrymi wynikami, chętnie zapraszają na zabiegi osoby młode, po krótkim czasie obserwacji, które miałyby również szansę na naturalne poczęcie. Ponadto, by wskaźniki uzyskanych ciąż były wyższe, doprowadza się do zapłodnienia większą liczbą zarodków. Skutkuje to ciążami mnogimi, a dalej dużym ryzykiem przedwczesnego porodu i śmierci dzieci. Innym razem, by zmniejszyć ryzyko ciąż wielokrotnych, opóźnia się moment wszczepienia zarodków do macicy. Giną wówczas na płytce zarodki słabsze a najsilniejsze zostają wszczepione. Jest to inna metoda "redukcji" liczby zarodków i sposób na zmniejszenie liczby ciąż wielokrotnych. - dodaje prof. Chazan.

RYZYKO "IN VITRO"

     Skuteczność metody "in vitro" waha się w granicach 20-30%. Bywa, że zabieg trzeba powtórzyć 2- lub 3-krotnie. A cena zabiegu w Polsce waha się od 3 do 12 tys. zł. Z zasady kliniki nie chcą wykonywać "in vitro" pacjentkom po 40 roku życia, gdy szansa na powodzenie zabiegu jest znaczenie mniejsza.

     Metodę poczęcia ludzkiej istoty z wykorzystaniem techniki człowiek odkrył sam. - Ale czy wszystko, co dostępne, dozwolone jest moralnie? - pyta Hanna Wujkowska, lekarz i bioetyk, były doradca premiera Marcinkiewicza ds. rodziny. Wśród przyczyn, z powodu których metoda "in vitro" nie może być zaakceptowana, wskazuje selekcję dokonywaną na zarodkach, z których wiele zostaje uśmierconych. Pozostaje też pytanie o losy zamrożonych embrionów nie wszczepionych kobiecie. - Wpędziliśmy się w ślepy zaułek. Na świecie wiele tysięcy ludzi zamrożonych we wczesnej fazie rozwoju czeka na decyzję. Co z nimi zrobić? Adoptować, znajdować matki zastępcze czy czekać na ich naturalną śmierć? - pyta Hanna Wujkowska.

     Biotechnolodzy, chcąc wyciszyć głosy sprzeciwu z wobec takich argumentów, wskazują na "bezpieczne" zabiegi mikroiniekcji. W tej metodzie poza organizmem kobiety hoduje się tylko jeden embrion powstały z połączenia komórki jajowej i plemnika.

     - Trzeba jednak przyjrzeć się istocie zabiegu. Kobieta poddawana jest stymulacji jajników, by produkowały większą liczbę komórek jajowych, co nie jest obojętne dla jej zdrowia, zaś plemniki pozyskuje się od mężczyzny na zasadzie samogwałtu - mówi Hanna Wujkowska.

     Kobiety decydujące się na "in vitro" muszą liczyć się z powikłaniami. - Należy do nich np. zespół hiperstymulacji, występujący u 3-8 % kobiet poddawanych procedurze sztucznego zapłodnienia. W niektórych przypadkach ciężka postać tego zespołu kończy się śmiercią. W jednej z publikacji pochodzących z Finlandii, ciężki zespół hiperstymulacji wystąpił w 23 przypadkach na 1 tysiąc zabiegów "in vitro" - mówi prof. Chazan. W takich sytuacjach potrzebna jest hospitalizacja. W Polsce kobiety z powikłaniami trafiają do państwowych placówek służby zdrowia, gdzie ich leczenie jest bardzo kosztowne. W ten sposób Narodowy Fundusz Zdrowia spija piwo nawarzone przez prywatne kliniki.

     Pierwszym dzieckiem urodzonym w wyniku zapłodnienia in vitro była Louise Brown. Przyszła na świat w Anglii w 1978 r. Dziś to ona spodziewa się pierwszego dziecka. Cały świat nauki obserwuje to w wielkim napięciu. Nie wiadomo bowiem jak będzie następował rozwój dzieci, których matki przyszły na świat w warunkach sztucznego zapłodnienia?

     - Zarodki "in vitro" rozwijają się w sztucznych pożywkach, których skład chroniony jest patentami. W żadnej mierze takie środowisko nie może zastąpić organizmu matki. Tego rodzaju warunki mogą zakłócić procesy programowania genetycznego. Wiadomo już, że dzieci urodzone po zastosowaniu metody "in vitro" mają mniejszą wagę urodzeniową, częściej mogą występować u nich nowotwory i inne choroby - ocenia prof. Chazan. Jednak nie udaje się do końca zbadać wpływu "in vitro" na rozwój dziecka, ponieważ sposób poczęcia dziecka rodzice utrzymują w tajemnicy.

EMBRIONY NA SALI ROZPRAW

     Legalizacja metod wspomaganego rozrodu uruchomiła całą lawinę manipulacji materiałem genetycznym mężczyzny i kobiety. Przed sądem w Stanach Zjednoczonych toczyła się niedawno bezprecedensowa rozprawa. Dorosłe dzieci z pierwszego małżeństwa domagały się zniszczenia przechowywanego w klinice nasienia ich zmarłego ojca. Chciały w ten sposób nie dopuścić do urodzenia kolejnego potomka, który dziedziczyłby część majątku ojca. Sąd odrzucił argument. Sąd apelacyjny początkowo utrzymał orzeczenie sądu niższej instancji, przydzielając zgodnie z ustaleniami podziału majątku - żonie 20% nasienia, a dzieciom po 40%. Jednak potem orzekł, że nasienie jako "wyjątkowa forma własności" nie może być przedmiotem podziału na równi z inną własnością. Ostatecznie więc wdowa otrzymała wszystkie 12 fiolek z plemnikami męża! Co z nimi zrobi?

     Przed innym problemem stanęli też sędziowie rozstrzygający sprawę rozwiedzionego małżeństwa w Irlandii. Mąż pozwał żonę, która chciała poddać się zabiegowi wszczepienia zarodków, które zostały zapłodnione jeszcze przed rozwodem małżonków. Chciała urodzić dzieci, którym wspólnie dali życie i za które poczuła się odpowiedzialna. Ale rozwiedziony z nią współmałżonek twierdził, że z tą panią żadnych dzieci mieć już nic chce. Mimo, że one zostały już poczęte!

     Dwa lata temu dwie niesłyszące siostry doprowadziły do realizacji szokującego zamierzenia. Sharon i Candy McCullogh postanowiły mieć niesłyszące dziecko. Udało się im uzyskać nasienie mężczyzny, którego przodkowie od pięciu pokoleń byli głusi. Dziecko, zgodnie z planem urodziło się pozbawione słuchu.

     Wiele kontrowersji wzbudziły przypadki "późnego macierzyństwa" czy też kaprysu starszych pań: we Włoszech zastępczą matką dziecka swojej córki została 60-latka. Zaś w Rumunii 68-letnia kobieta urodziła bliźniaki.

     Pojawiają się głosy, iż w Polsce w obiegu znajdują się szczepionki używane przy szczepieniach ochronnych, wykonane na bazie embrionów. Obok tego rodzaju absurdalnych i drastycznych przypadków manipulacji, bioetycy wskazują na niebezpieczeństwo manipulacji życiem na większą skalę: chodzi tu o handel embrionami, wspomniane szczepionki czy wykorzystywanie embrionów do badań genetycznych. Wciąż słyszymy o komórkach macierzystych, które stały się wielkim odkryciem najnowszej biologii. Zachowują one zdolność do wytwarzania komórek wyspecjalizowanych, budujących tkanki i narządy. Naukowcy wiążą z nimi nadzieje na leczenie nowotworów, poważnych uszkodzeń serca, mózgu czy wątroby. Komórki macierzyste występują u dorosłego człowieka, ale jako jedno z "najlepszych ich źródeł" wskazuje się ludzkie zarodki. Uzasadnione pozostaje więc pytanie: co przyniesie przyszłość.

KOŚCIÓŁ MÓWI NIE

     Kościół jednoznacznie wypowiada na temat sztucznego zapłodnienia. - Przy czym nie chodzi tu o kwestię "słabości" metod medycznych, ale sprawy najbardziej zasadnicze dla godności osoby ludzkiej. Nawet gdyby nauka posunęła się tak daleko, iż nie dochodziłoby do niszczenia zapłodnionych komórek, Kościół nie może zaakceptować technik "in vitro" - mówi ks. Jarosław Szymczak, adiunkt w Instytucie Studiów nad Rodziną UKSW. - Istota problemu polega na rozumieniu niezbywalnej godności człowieka. Człowiek ma prawo do poczęcia w ludzkim akcie miłości małżeńskiej. Oczywiście, Kościół rozumie problem małżonków, którzy nie mogą cieszyć się darem własnych dzieci, ale przypomina też, że dziecko nie jest rzeczą, którą można i trzeba mieć za wszelką cenę - mówi ks. Szymczak. Kościół zachęca, by szukać sposobów dla wsparcia aktu małżeńskiego, zaś małżonkowie mają prawo do podjęcia leczenia, w celu poprawy płodności, mogą też otworzyć się na przyjęcie jako dar dziecka adoptowanego. Trzeba jednak wiedzieć, że korzystanie z metod "in vitro" z powodu zamachu na godność ludzką mieści się w kategoriach grzechu ciężkiego.

     Fundacja MaterCare International, świadcząca pomoc małżeństwom, które mają trudności z poczęciem dziecka, działa w Warszawie, Krakowie i Poznaniu. - Osiągamy lepsze wyniki niż przy zastosowaniu metody "in vitro" - mówi Maria Środoń. W Irlandii u 30% kobiet, już po 6 miesiącach korzystania z metod proponowanych przez fundację, następowało poczęcie. Wcześniej kobiety te zakwalifikowano do grupy "in vitro". W Polsce, w pierwszych warsztatach w lipcu tego roku uczestniczyło 12 par. Na kolejne, we wrześniu, zgłosiło się kilkanaście następnych. Choć fundacja działa od niedawna, ma już pierwsze sukcesy: jedno z małżeństw spodziewa się dziecka.

     Spotkania rekolekcyjne dla małżeństw, które nie mogą mieć dzieci, organizuje w Sulejówku ks. Michał Kozak, marianin. Tu można dowiedzieć się jak Kościół wypowiada się o różnych propozycjach leczenia niepłodności, co może budować małżeństwo, jak daleko sięgają granice ludzkich wyborów. Jest czas na rozmowę z psychologiem i księdzem. Świadectwami dzielą się małżonkowie, którzy poradzili sobie z trudną sytuacją długiego oczekiwania na dziecko.

     Pomocą niepłodnym parom służyć ma także powstający Krajowy Zespół Naturalnego Planowania Rodziny. Po pierwszym spotkaniu organizacyjnym, które odbyło się 15 września, ma on przedstawić ofertę pomocy.


Irena Świerdzewska


Tekst pochodzi z Tygodnika
Warszawsko-Praskiego "Idziemy"

nr 39/2006




Pomoc dla niepłodnych małżeństw
(Duszpasterstwo niepłodnych małzeństw)

     Serdecznie zapraszamy małżeństwa mające problem z poczęciem dziecka na Msze święte w tej intencji, które będą odprawiane w każdą drugą niedzielę miesiąca o godz. 1500 w kościele księży Marianów p. w. Matki Bożej z Lourdes w Warszawie przy ul. Wileńskiej 69 (wejście od ul. Równej)

     Najbliższa Msza święta 13.3.2016 o godz. 15.00 przy kościele księży Marianów p. w. Matki Bożej z Lourdes w Warszawie przy ul. Wileńskiej 69 (wejście od ul. Równej). Po Mszy krótka adoracja w Kaplicy Krzyża, następnie spotkanie w salce na 2. piętrze.

     Nasza wspólnota:
     ks. Łukasz Mazurek MIC - duszpasterz wspólnoty
     oraz grupa małżeństw...

     strona: www.pragniemypotomstwa.pl
     e-mail: duszpasterstwa: duszpasterstwo.praga@gmail.com


Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko
Katarzyna Jarosz
Napisałam to wszystko, by wam powiedzieć, że nie jesteście same w tym, co przeżywacie i że to, co przechodzicie jest normalne. Ja was rozumiem. Bo po prostu jestem jedną z was... » zobacz więcej


Czekając na dziecko Czekając na dziecko
Katarzyna Jarosz
Katarzyna Jarosz jest mężatką od 2004 r. Wraz z mężem, Tomaszem, prowadzi portal katolicki www.adonai.pl; od 2008 r. współtworzy warszawskie Duszpasterstwo Niepłodnych Małżeństw. Od 1,5 roku jest matką adopcyjną Michałka... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Marne prowo: 17.08.2016, 07:39
 Do wpisu podemna, do "katarzyny" Daruj sobie gimbusie takie marne prowokacje bo jestes w tym slaby ;p
 kararzyna: 13.10.2013, 20:48
 jestem menzatkom od 4 lat kochamy dzieci lecz niemorzemy miec swojego. decyzja lekaza byla dlamie jak wyrok smierci ze jestem bez plodna. pewnego dnia poslismy zmenzen na badania bo bardzo bolal mir brzuh do dzisiaj niewieny jak to sie stalo to cud bozy modlitfa czyni cuda jestem w 7 miesioncu cionzy. bendzir cureczka marysia cuda sie zdarzajom czeba sie modlic. pozdrawiam katarzyna
 Dorte: 25.05.2009, 00:31
 Castor, jeśli masz problem z nasieniem to uderzaj do kliniki INVICTA. Moj mąz mial tez małą ilość plemnikow w spermie, ale dzieki interwencji prof. Łukaszuka (choć nie wiem czy on jest androlgiem) mamy dziecko. Klinika ta poza tym napewno nie leci na kase ma dla nich marka jest ważniejsza
 Castor: 22.08.2008, 17:44
 Pani Ireno to proszę podać konkretnie do jakiego lekarza mogę się zwrócić,bo w klinikach robi się tylko sztuczne unasiennianie invitro icsi itd.Konretnie proszę podać adresy jakiś dobrych andrologów gdzie można wyleczyć liczebność plemników w spermie.Wszyscy lekarze u których byłem stwierdzili ,że mam wszystkie plemniki zdrowe ,ale liczebność ich jest mała i że tego się nie leczy,a jedyną drogą do zapłodnienia jest invitro ,icsi. Żyjemy w małym katolickim kraiku ZULUGULA, dlatego fachowców jako takich w leczeniu niepłodności jest niewielu ,albo wcale ich nie ma.Wszystko to komercja nastawiona na kasę,a ci fachowcy serdecznie mają nas w głęboko gdzieś, a swój brak niewiedzy rekompensują zarozumiałością i dobrze opanowanym BAJEREM.Pacjent jest traktowany przedmiotowo.Po prostu naszym medykom w głowach się poprzewracało. Andrologów w Polsce nie ma!!!!! Ginekolog żony oznajmił ,że się nie zajmuje niepłodnością,bo on leczy innego rodzaju choroby typowo kobiece i polecił jakiegoś znajomego,ale urologa. Ten nawet nie spojrzał na wyniki i od razu na WEJśCIE do gabinetu postawił diagnozę,że tego się nie leczy ,a za chwilę powiedział ,że się leczy,bo chciałem dać nogę i podziękować mu za współpracę.Byłem potraktowany przez niego bardzo przedmiotowo. Zrobił mi USG i zbadał mi prostatę ,która ma "ogromny wpływ na liczebność plemników"!!!.Badał mi coś ?-co nie ma nic wspólnego z płodnością a wszystko to celowo aby wyciągnąć kasę .Diagnozę swoją oparł na tym co mu wcześniej odpowiedziałem oraz "wysoki rachunek za wizytę"-i KOP D..PA DRZWI !!! W typowo prywatnych klinikach specjalizujących się leczeniem niepłodnośći robi się tylko invitro icsi itp itd i jakie literki sobie chcecie ABW CBŚ itd...oraz po kryjomu skrobankę !!! Takich doświadczeń mam bardzo dużo i dużo o tym pisać.
 
(1)


Autor

Treść


Uwaga: Komentarze promujące Naprotechnologie nie będą zamieszczane


[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej