Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Sopel

     Z dachu zwisał okazały sopel. Był ozdoba, otulonej białym puchem chatki. Kiedy oświetlało go słońce mienił się wszystkimi barwami tęczy i malował kolorowe obrazy na śniegu. Podziwiały go sikorki przylatujące do zawieszonej na gałązce słoninki, a zające, które w sadzie obgryzały drzewka, często stawiały słupka gapiąc się w zachwycie na ten niezwykły widok. Najbardziej jednak cieszyły się z sopla dzieci. Nazywały go "kryształowej różdżką" i wyobrażały sobie, że należy ona do Królowej Śniegu, o której czyta] im tata. Lubiły wspinać się na palce, żeby spróbować popatrzeć przez owej różdżkę na świat. Zdarzało się, że widziały przez nią baśniowe postacie, szklane zamki i skrzynie wypełnione skarbami, podwodne miasta, tęczowo-złote ryby i sznury pereł. Sopel tymczasem stawał się coraz większy, większy... i nie wiadomo było, czy sprawia to mroźna zima, czy może ten kawałek lodu puchł po prostu z dumy. "Rozrosnę się, że hej! Będę oświetlał cały dom i przydomowy ogródek. A co tam! Otoczę promieniami wszystko! Cały świat! Właściwie słońce jest zupełnie niepotrzebne. Świeci tak jednostajnie, a ja proszę! Rozsiewam tyle kolorów, wyczarowuję mnóstwo niezwykłych rzeczy, jestem wyjątkowy i niepowtarzalny!" - tak sobie rozmyślał kawałek lodu. Gdyby wiedziały o tym dzieci, zwierzęta i okoliczne drzewa... Żadne z nich nie przypuszczało jednak, że ów wspaniały lodowy kształt jest tak bardzo zarozumiały. Nadal więc wszyscy głośno go podziwiali, patrzyli przez niego na świat i byli dumni, że mają pośród siebie prawdziwy skarb. I oto powoli serce sopla, które w dzień wystawiało się na blask słońca, powoli porastało coraz grubszą warstwą lodu. Po pewnym czasie promienie słoneczne nie mogły już do niego przenikać. Nie było nawet najmniejszej szczelinki w tym zmrożonym, twardym kształcie. Dzieci zastanawiały się, cóż takiego mogło się wydarzyć, że ich "kryształowa różdżka" stała się zupełnie nieprzeźroczysta i nie udawało się już przez nią patrzeć na świat. Na dodatek śnieg w pobliżu sopla wyraźnie poszarzał. Przestały więc schodzić się tu zwierzęta i wokół zrobiło się smutno. Wszystkim zaczęła dokuczać zima. Ludzie nie wychylali z chatki nosa, zające pochowały się w norach, wiewiórki w dziuplach, a sikorki w szparach za kominem. Każdemu marzyła się już wiosna i nikt nie zwracał uwagi ani na śnieżne czapy na drzewach, ani tym bardzie) na olbrzymi pokraczny sopel. - A cóż to takiego? - złościł się. - Czy nikt już nie widzi jaki jestem wspaniały? Dlaczego nie słyszę pochwał? Wiem, że już trochę się postarzałem, ale przecież nada] jestem wyjątkowy. Może powinienem trochę zeszczupleć? Wygładzić swój kształt? Owinąć się futrem ze śniegowych płatków?

     Sopel myślał i myślał, co ma zrobić i nic nie przychodziło mu do głowy. W końcu musiał się przyznać, że sam sobie nie poradzi. Postanowił kogoś poprosić o pomoc, lecz wokół była cisza i wszystko wydawało się uśpione. Pozostało mu zwrócić się do słońca, które zawsze było obecne, czy to na błękitnym niebie, czy przysłonięte chmurami, czy przeświecające przez mgłę. Sporo go to kosztowało, bo przecież nie tak dawno nim wzgardził. Słońce jednak jakby na to czekało...

     - Czy na pewno chcesz mojej pomocy?

     - O tak!

     - A czy wiesz, o co prosisz?

     - O moje powodzenie!

     - Hmm, to wiem. Tylko, że nie będzie ci łatwo.

     - Zgodzę się na wszystko!

     - Ale żeby stać się naprawdę szczęśliwym, musisz stać się najpierw małym.

     - Trudno. Chcę tego.

     - Skoro tak, to się przygotuj.

     Następnego dnia słońce świeciło nadzwyczaj mocno. Sopel poczuł, że robi mu się jakoś dziwnie. Wydłużał się i chudł, a przy tym robiło mu się tak gorąco, że aż pot spływał mu po bokach. Dopiero o zmierzchu zrobiło się chłodniej i sopel mógł swobodniej odetchnąć. Nie był to jednak koniec jego zmagań. Kolejne dni były również bezchmurne i jak na tę porę roku nadzwyczaj ciepłe. Z sopla płynął już nie tylko pot ale i strumień gorzkich łez. Promienie słońca mocno go paliły żłobiąc w nim nowe szczeliny, a to bardzo bolało. Sopel nawet nie zauważył, że chociaż był mniejszy, stawał się coraz piękniejszy i bardzie) przejrzysty. Jak nigdy zachwycał swoją delikatnością. Jak nigdy można było przezeń zobaczyć świat w tęczowych kolorach. Najważniejsze miało się jednak dopiero wydarzyć...

     Oto, któregoś pięknego dnia wytopiony kawałek lodu spłynął ostatnimi kroplami na ziemię. W tym miejscu dawno nie było śniegu, a ciemne bruzdy przytulone do ściany chatki z lubością przeciągały się w słońcu. Teraz z niecierpliwości czekały na pierwszy ciepły deszcz. Zamiast tego zostały zroszone przez pożegnalne łzy sopelka. Sprawiły one, że w ziemi przebudziły się ziarenka traw. Po kilkunastu dniach zaczęły wychylać się nawet spomiędzy bruzd zielone czuprynki. I chociaż do wiosny było nadal jeszcze bardzo daleko wszyscy z niecierpliwości obserwowali każde nowe źdźbło i każdy pąk na drzewie. Nikt już nie pamiętał o pięknym soplu, który powierzył się słońcu, żeby mogła nadejść cieplejsza pora.

     Porozmawiajmy...

     O czym jest ta historia?
     Czy jest w. niej coś, co mógłbyś porównać do swojego zachowania?
     Czym jest pycha? Jakie są jej przykłady?
     Czy upokorzenia są potrzebne? Czy wiesz, że święci często modlili się o pokorę??
     Czasem Pan Bóg, żeby skruszyć pychę daje upokorzenie, dzięki któremu robi się w duszy szczelina. W takiej szczelinie jest już miejsce na działanie Pana Boga i człowiek może stawać się Jego współpracownikiem. A jak to się stało w przypadku sopla?

EP


Miś i Tygrysek chodzą po mieście Miś i Tygrysek chodzą po mieście
Janosch
W tej książeczce Miś i Tygrysek pilnie uczą się znaków drogowych. Po co? Po to, aby bez obawy przemierzać ulice w wielkich miastach... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 ja:**********: 29.01.2010, 11:06
 zajebiste
 ROBERT GÓRNY: 30.11.2009, 16:50
 BARDZO ŁADNE
 
(1)

Autor

Treść




Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej