Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Dwa plecaki

     Na pewno nie raz wybieraliście się na wycieczkę. Zwykle wtedy pojawia się pytanie: co ze sobą zabrać? Co może się przydać, a co będzie tylko niepotrzebnym ciężarem? Bardzo podobnie jest z naszą wędrówką do Pana Boga. Często im mniej gromadzimy wokół siebie "skarbów", tym lżej nam pokonywać różne przeszkody.

* * *

     Pewnego pięknego poranka dwa plecaki wybrały się w daleką drogę. Były to całkiem różne plecaki. Jeden, uszyty z materiału odpornego na deszcz, miał mnóstwo kieszeni, schowków, zapięć, sznurowań i wszelkiego rodzaju zabezpieczeń. Drugi całkiem zwyczajny: z zielonego płótna, na którym gdzieniegdzie widniały przetarcia i łaty, zapinany na mocno zużyty skórzany pasek. Zawartość obydwu też bardzo się różniła. W Pierwszym znaleźć można było kilka rodzajów butów, przeciwdeszczowych ubrań, przeciwsłonecznych czapek i okularów, podręcznych naczyń i zestawów błyskawicznych potraw, elektronicznych zegarków i ciśnieniomierzy, a nawet mini komputer i maciupeńką lodóweczkę! W Drugim nie mieściło się wiele. Ot, trochę sucharów, kompas, zapałki, latarka i śpiewnik. Wędrowały tak sobie owe dwa plecaki cały ranek, południe i wieczór, aż zrobiło się ciemno i trzeba było rozbić obozowisko. Pierwszy rozstawił na polanie komputer, lodówkę i wygodne krzesełko, ubrał się w ciepłą kurtkę i postanowił przyrządzić sobie coś do jedzenia. Niestety w coraz większych ciemnościach trudno mu było cokolwiek zrobić. Na dodatek w komputerze wyczerpały się baterie i zniknęła nawet niewielka poświata bijąca z jego monitora. - Ojej, jej! Nic nie widzę) - jęknął Pierwszy. - Nic się nie bój, zaraz będzie widniej - odparł Drugi zapalając latarkę. 1 obydwa plecaki zgodnie zjadły kolację: wykwintną zupą z termosu raczy] się Pierwszy, skromnym sucharkiem Drugi.

     Nazajutrz wędrowców obudziły jaskrawe promienie słońca. Ze zdziwieniem zobaczyli, że znaleźli się na skraju pustyni. Nie było wyjścia. Trzeba było ją pokonać. Pierwszy założył ciemne okulary, czapkę i raźno ruszył przed siebie. - Oszczędza) siły - zdołał krzyknąć Drugi, ale kolega już go nie słyszał. Brnął przez góry piachu mierząc sobie co jakiś czas ciśnienie. "Na pewno dam radę - przekonywał sam siebie. - Dam radę jak nic!" Tymczasem Drugi szedł spokojnie, starając się jak najmniej zmęczyć. W południe żar z nieba lał się już niemiłosiernie. Słońce odbijało się od morza gorącego piasku malując przed oczami strudzonych wędrowców niezwykłe obrazy. - Tam jest oaza! Tam jest woda i chłód - wykrzyknął słabym głosem Pierwszy. - Chodźmy tam czym prędzej!

     - O, nie. To fatamorgana. Tam nie ma nic. Tylko taki sam piach jak tu...

     - Kłamiesz! Chcesz mnie tu zostawić i zawłaszczyć sobie oazę! Niech zginę, ale ona musi być moja! - i Pierwszy nie bacząc na prośby Drugiego zaczął się czołgać ostatkiem sił w stronę złudnego obrazu. W tym momencie słońce zasnuły rude obłoki i zerwał się wiatr. Plecaki wiedziały co to oznacza: nadciągała piaskowa burza. Niestety Pierwszy nie miał już sił, żeby jakkolwiek ochronić się przed żywiołem. Drugi zaś szczelnie owinął się swoim wysłużonym pledem i przycupną) przy kilku białych kamieniach. Po chwili zrobiło się naprawdę strasznie - ciemno i okropnie jazgotliwie. To wycie wiatru mieszało się z chrzęstem podrywanego z ziemi piachu. Pierwszy próbował wzywać na pomoc kolegę, ale któż mógłby usłyszeć jego słabnący głos? Drugi, chociaż również coraz bardzie] tracił siły, przypominał sobie o swoim śpiewniku. Chociaż nie wiedział, czy uda mu się przeżyć burzę i odnaleźć towarzysza podróży, zaczął cichutko śpiewać. Nucił o tym jaki piękny świat stworzył Bóg, ile dobra od Niego otrzymał i jak niczego się nie lęka. Ledwo słyszalna piosenka przebija się przez świst wiatru, który coraz bardzie) cichł i uspokajał wirujący pustynny pył. Niebo znów zrobiło się niebieskie. Drugi otrząsnął się z piasku i wyjął kompas. Prowadzony za jego wskazaniami dotarł do zemdlonego Pierwszego. Zarzucił go sobie na ramiona pełen nadziei ruszył przed siebie. O zmierzchu, kiedy zaczęło robić się bardzo zimno, ujrzał majaczące przed nim drzewa. Tym razem to nie była fatamorgana. To była granica pustyni, za którą rozpościerał się ożywczy gaj. Drugi, mimo wyczerpania zabrał się do pracy. Sam nie wiedział skąd miał tyle sił w swoim płóciennym, wysłużonym ciele. Dobrze, że miał przy sobie zapałki. Szybko rozniecił ogień, nazbierał wzmacniających ziół i zagotował je w wodzie ze strumienia. Ostrożnie napoił naparem Pierwszego, który wreszcie otworzył oczy i zaczął równo oddychać. - Wyjmij z mojej lodówki sznycelki i masło... - powiedział słabym głosem. - Chętnie się z tobą podzielę...

     - O, mój przyjacielu twoja lodówka została zasypana piaskiem.

     - Wyślij więc przez mój komputer maiła, że potrzebujemy pomocy...

     - Nie da rady, wszystkie twoje urządzenia elektroniczne są uszkodzone. A właściwie zupełnie do wyrzucenia.

     - Och, to co my teraz zrobimy?

     - Najpierw posilimy się słodkimi sucharkami, a potem wyślę sygnał ogniem. Nasi właściciele na pewno nas znajdą.

     Drugi nie kłamał. Wkrótce plecaki znalazły się na ramionach wędrowców. - Ciekawe dlaczego są takie zapiaszczone? - zdziwił się młodszy z nich.

     - Trzeba je dobrze wyczyścić.

     - Masz rację. Przy okazji pozbędę się masy niepotrzebnych rzeczy, które nie wiem po co chciałem zabrać ze sobą - dodał starszy i obydwaj wzięli się za doprowadzanie swoich plecaków do porządku.

     Porozmawiajmy...

     Czy potrafisz wymienić przedmioty, które były w plecakach?
     Które z tych rzeczy okazały się przydatne, a które nie?
     Dlaczego Pierwszy osłabł?
     Co zrobił Drugi, żeby ratować siebie i kolegę?
     Czy łatwo jest tobie rezygnować z rzeczy, które nie są ci koniecznie potrzebne?
     Jak rozumiesz modlitwę: "Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serca nasze według serca Twego"? spacer?

EP


Mój przyjaciel kundel rudy Mój przyjaciel kundel rudy
Leszek Aleksander Moczulski
Książeczka zawiera wesołe wiersze o przygodach kundelka Dingo. Tekst uzupełniają kolorowe ilustracje... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Junikorn: 29.09.2014, 20:45
 Spoko.
 
(1)

Autor

Treść




Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej