Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Naczynia Dobrej Gospodyni

     Kochani Przyjaciele, nareszcie mamy jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku. I to nie tylko dlatego, że jest coraz cieplej i wokół robi się kwieciście i zielono. Chyba nie może być ładniejszej pory, żeby oddawać cześć Matce Bożej. Nabożeństwa majowe przypominają nam, kim jest nasza najlepsza Matka. Modląc się Litanią Loretańską możemy poznać iloma niezwykłymi imionami obdarzyli Ją ludzie. Zresztą każde kochające dziecko potrafi nazwać swoją Mamę najpiękniej jak umie. A najważniejsze, żebyśmy umieli, jako dzieci Maryi, wzajemnie się kochać i szanować.

* * *

     Dobra Gospodyni ujęła w dłonie drewnianą, misternie zdobionej łyżkę i zaczęła zbierać z mleka śmietankę dla swojego Synka. Gliniany dzbanek, w którym zawsze stało mleko, sapał z zadowolenia:

     - Ho ho, moja droga, drewniana łyżko... Dobrze, że jesteśmy na coś przydatni. Nie wszyscy z nas są tacy potrzebni - dzbanek spojrzał wymownie na stos talerzy.

     Na samym spodzie przycupnął talerz malowany w piękne różyczki. Zupełnie nie był widoczny spod swoich porcelanowych braci. Tylko jeden raz w roku, kiedy przy stole zasiadali znamienici goście, Dobra Gospodyni rozstawiała na białym obrusie wszystkie talerze. Wtedy najpiękniej wyglądał ten malowany w różyczki. Jadł wówczas z niego Synek Gospodyni.

     - Dzbanku, dzbanku - powiedział odrapany talerz, który stał na wierzchu. - Mnie Dobra Gospodyni używa wprawdzie najczęściej, ale nigdy nie jadł ze mnie lej Synek... Każdy z nas może być do czegoś potrzebny, ale najważniejsze jest to, że możemy mieszkać w kuchni Dobrej Gospodyni.

     Rozmowie przysłuchiwała się drewniana łyżka, którą odłożyła właśnie na półkę Dobra Gospodyni.

     - Nie mam - zamiaru bez przerwy czekać, aż sięgnie po mnie Dobra Gospodyni. A poza tym nudzi mnie zbieranie śmietanki dla Jej Synka. Potrafię przecież robić wiele innych, ciekawszych rzeczy.

     Łyżka od dawna chciała zejść z półki i zastąpić starą, poczerniałą chochlę używaną do mieszania zupy. Często rozmawiała o tym pomyśle z fajansową solniczką. Solniczka zresztą też nie była zadowolona ze swojego losu. Uważała, że zamiast nieciekawej, białej soli, mogłaby nosić w swoim wnętrzu szaro-bury pieprz.

     Akurat dzisiaj, kiedy Dobra Gospodyni wyszła po zakupy, łyżka postanowiła wywędrować z półki.

    - Zaczekaj na mnie - krzyknęła solniczka. - Wytrząsnę tylko z siebie tę okropną sól i pójdę z tobą.

     Na półce zrobił się rwetes.

     - Cóż to za pomysły? - wykrzyknął dzbanek.

     - Nie powinniście tego robić - rzekł stłumionym głosem talerz malowany w różyczki. Wiem coś o tym.

     - Co ty tam wiesz - odburknęła niegrzecznie drewniana łyżka. - Nudzę się z wami i mam zamiar robić to, na co mam ochotę. Pokażę Dobrej Gospodyni, że bez Niej sama także potrafię coś zrobić.

     - Tak, tak - przytaknęła solniczka. - Ja też, ja też!

     I nie patrząc na pozostałe naczynia ześlizgnęły się z półki. Zaraz też rozległ się brzęk. Zaciekawiony dzbanek wychylił się z półki i z przerażeniem zobaczył, że solniczka leży rozbita na posadzce. Naczynia przestraszyły się nie na żarty i zaczęły wołać do łyżki, żeby wróciła na półkę. Ona jednak była już na piecu, na którym w wielkim garnku bulgotała zupa.

     - Och, och, wreszcie zamieszam tę gęstą polewkę - zamruczała z zadowoleniem.

     - Nie rób tego i wracaj na półkę - zachrypiał jakiś głos. To poczerniała, stara chochla pragnęła ostrzec białą, drewnianą łyżkę.

     - Ciągle ktoś mnie poucza i przeszkadza mi - rozgniewała się łyżka - a ja i tak zrobię po swojemu. To rzekłszy bez namysłu wskoczyła do kotła. Gęsta, gorąca zupa wciągnęła łyżkę w głąb garnka. Jej trzonek natychmiast przywarł do dna i zaczął się przypalać. Na próżno łyżka próbowała się wyswobodzić. Była zbyt krótka i nie miał tyle siły, żeby oderwać się od dna.

     Naczynia i kuchenne sprzęty widząc co się stało z solniczką i łyżką wpadły w panikę. Na szczęście w tym momencie otworzyły się drzwi i weszła Dobra Gospodyni.

     Chciała posolić świeże rzodkiewki, które przyniosła dla swojego Synka, ale solniczka leżała w kawałkach na posadzce. Chciała zaczerpnąć drewnianą łyżka, złocistego miodu, lecz ona leżała przypalona na dnie garnka.

     Zasmuciła się Dobra Gospodyni. Potem popatrzyła na swoje sprzęty, westchnęła i wzięła się do pracy. Zgarnęła na szufelkę potłuczoną solniczkę i wyłowiła z zupy przypaloną, drewnianą łyżkę.

     - Teraz na pewno zostaniemy wyniesione na śmietnik, a ja tak bardzo pragnę służyć Dobrej Gospodyni - pomyślała z rozpaczą łyżka.

     Solniczka nie miała nawet siły myśleć. Żałowała tylko każdą swoją rozbitą cząstką, tego co uczyniła.

Tymczasem Dobra Gospodyni ułożyła troskliwie w koszyczku zniszczone przedmioty. Łyżkę zaniosła do snycerza, a solniczkę do garncarza. Snycerz zaczął szlifować i czyścić przypalone miejsca na łyżce. Nie było to przyjemne. Bardzo bolało i kłuło. Potem snycerz wyrzeźbił nowy, delikatny trzonek i łyżka stała się na powrót biała i urodziwa.

     W tym czasie garncarz utoczył nowy kapturek dla solniczki, posklejał ukruszone części, a rysy i pęknięcia pokrył śliczną niebieską farbą. Nie było to przyjemne. Klej brzydko pachniał, a farba piekła i szczypała.

     Kiedy solniczka i łyżka znowu zajęły swoje miejsca na półce były zawstydzone, ale i szczęśliwe. Wszystkie naczynia powitały je serdecznie podziwiając ich odmieniony wygląd.

     - Dobra Gospodyni używa nas do dobrych rzeczy. Bez Niej możemy sobie zrobić krzywdę - powiedziała drewniana łyżka.

     - Kiedy leżymy bezużytecznie, to wcale nie oznacza, że Dobra Gospodyni o nas nie myśli. Ona zamsze wie kiedy i do czego nas używać - dodała solniczka.

     - Tak, tak, macie słuszność. Wiem coś o tym - wyszeptał talerzyk malowany w różyczki (ten sam, na którym raz w roku jadał Synek Dobrej Gospodyni). Kiedyś on także samowolnie opuścił półkę, a potem bardzo tego żałował i postanowił już nigdy nie być nieposłuszny.

     Porozmawiajmy...

     1. Kim może być Dobra Gospodyni?
     2. Kogo przypominają naczynia?
     3. Czym jest posłuszeństwo?
     4. Kiedy Pan Jezus uczynił wszystkich ludzi dziećmi Maryi?
     5. Kiedy zasmucamy Matkę Bożą? A kiedy Ją radujemy?

EP


Skrzaty-chwaty. Mrokun i złowrony Skrzaty-chwaty. Mrokun i złowrony
Bogusław Zeman SSP
Bajka o dzielnych skrzatach, które ratują las, pokonując złego Mrokuna i jego armię czarnych złowron. Bynajmniej jednak nie dokonuje się to przez siłę i przemoc, ale przez dobro.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Kamila: 26.07.2010, 10:42
 Piękne...
 
(1)

Autor

Treść




Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej