Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Wielka narada

     Wszechmocny Władca Mórz i Oceanów poczuł się zagrożony. Już od pewnego czasu nie na wiele zdawał się jego groźny trójząb wywołujący burze i sztormy - wielkie statki i okręty płynęły spokojnie po szerokich wodach. Nie pomagały zaklęcia, kiedyś powodujące, że sternicy tracili orientację, a ich okręty krążyły wokoło. Nawet ryby piły, dawniej niszczące drewniane łodzie i żaglowce, dziś bezskutecznie odbijały się od stalowych burt statków. A co najgorsze: do Władcy docierały wieści, że Człowiek chce zagarnąć jego królestwo.

     - Nie wierz temu, o Wszechmocny! - mówili jedni doradcy. - Ludzie mają jeszcze wiele obszarów ziemskich nie wykorzystanych; na zdobycie czeka bezkresny kosmos!

     - Kiedyś dawno temu - mówili inni - Człowiek w masce i co najwyżej z butlą tlenową zanurzał się na niewielką głębokość; dziś w stalowych i szklanych osłonach osiadł już na dnie największych głębin. Człowiek truje ryby, zanieczyszcza wody, a nawet zamierza budować miasta na dnie mórz!

     - I komu wierzyć? Komu wierzyć? - frasował się Wszechmocny Władca Mórz i Oceanów. - Muszę wreszcie znać prawdę i wiedzieć, czy Człowiek jest moim sprzymierzeńcem czy wrogiem. Jeśli wy, doradcy, nie możecie mi tego powiedzieć, zwołajcie moje najwierniejsze sługi z najbardziej odległych zakątków wód!

     ...Do wspaniałej komnaty Wszechmocnego Władcy zaczęły przybywać rekiny, diabły morskie i delfiny z ciepłych mórz Śródziemnego i Czarnego, króle śledziowe z Morza Północnego, rozłożyste f lądry z Bałtyku, płastugi i kostery z Oceanu Spokojnego, szprotki i sardynki z mórz południowych, a także dziesiątki i setki innych mieszkańców mórz. Tłok się zrobił ogromny i gwar nie do opisania. (Nie mają racji ci, którzy mówią, że ryby głosu nie mają!).

     Wtem woda zabulgotała, dno się zatrzęsło i ukazał się Władca w otoczeniu swojej świty.

     - Chcę wiedzieć - zagrzmiał - czy mamy wypowiedzieć wojnę Człowiekowi, czy też pozwolić ludziom żyć i pracować w morskich toniach? Chcę znać wasze zdanie. Mówcie po kolei!

     - O, Wszechwładny i Wszechmocny - pierwsze wyrwały się foki. - Ludzie to nasi przyjaciele! Na niedostępnych lodowcach i opustoszałych lądach założyli swe bazy. Przyglądają się nam, opisują nasze życie i filmują.

     - I karmią - dorzucił mors.

     - Ale nie nas - westchnęły makrele. - W Bałtyku, o Wszechmocny, woda brudna, cuchnąca. Odpływamy coraz dalej, szukamy czystych miejsc... Ale jak tak dalej pójdzie, to za dziesięć, dwadzieścia lat wszystkie wyginiemy!

     - A co dzieje się na Morzu Północnym? - zapytał Władca.

     - Niedobrze, Wszechmocny, niedobrze! - zawołały chórem śledzie. - Ludzie pobudowali ogromne platformy z żelaza i próbują spod morskiego dna wydobywać ropę!

     - Co? Coo? Cooo? - zatrwożył się Władca.

     - I ropa rozlewa się po powierzchni - zapiszczały szprotki.

     - Giną nasi bracia i siostry; giną także mewy i rybitwy.

     - Dziś pod dnem morskim odkryli ropę - zahuczał rekin - a jutro mogą dotrzeć do twoich. Władco, cenniejszych skarbów, które...

     - Cicho! - przerwał Władca. - Nikt nie śmie wiedzieć, co jeszcze się kryje pod dnem oceanów. Ropa... Szkoda..., ale ona nie jest nam potrzebna do życia; niech sobie biorą... A teraz ty, delfinie, powiedz mi coś o Morzu Śródziemnym.

     - U wybrzeży Francji - zaczął delfin - zbudowano wielką, szklaną kulę, w której zamknęło się kilka osób. Wiele tygodni badali dno morskie na ogromnej głębokości. Ale nikomu z nas nie zrobili najmniejszej krzywdy!

     - A czy na Morzu Japońskim ciągle grasują poławiacze krabów i perłopławów? - pytał dalej Władca.

     - O nie. Wszechmocny! - odpowiedziały kraby i perłopławy. - Jest nas już niewiele i ludzie wzięli nas pod ochronę. Ale na naszym morzu dzieje się coś dziwnego. Wyspy nie są już wyspami: połączyły je z lądem mosty, którymi pędzą huczące pociągi i tysiące samochodów. Trzęsienia ziemi, a zwłaszcza dna morskiego, przestają być groźne dla ludzi.

     - Co? - zdziwił się Władca. - To niemożliwe!      - W dalszym ciągu są postrachem, ale ludzie nauczyli się wznosić budynki odporne na trzęsienia, stawiać mosty, które w razie potrzeby zamieniają się w pływające tratwy. Japończycy chcą budować pod wodą całe miasta, w których będą domy, szkoły, fabryki, a nawet ogrody i parki. Ludzie nie boją się podmorskich ciemności; zrobili sztuczne słońca.

     - Czyżby ludzie zaprzestali już wojen?

     - Niestety, Władco, nie! - wykrzyknęły dorsze. - Wprawdzie nie ma już teraz wybuchu min, bomb i torped, ale ciągle krążą po morzach groźne okręty podwodne. Są coraz większe i coraz potężniejsze.

     - Topić je! Topić! - denerwował się Władca Mórz i Oceanów. - Jeśli ludzie są ciekawi naszego życia i chcą je badać, jeśli chcą korzystać z naszego bogactwa... hm, to możemy im pomóc. Ale na przemoc, terror, nie pozwalam!

     - Ludzie nauczyli się już pływać jak my - wtrącił mały delfin, który nie wiadomo skąd się tu znalazł. - Pływają na deskach na grzbietach fal i zawsze nas pozdrawiają. Ile jest wtedy śmiechu i zabawy!

     - Dzieciom tylko śmiech i zabawy w głowie - przerwał dobrotliwie Władca. - A ja się jeszcze nie dowiedziałem, do czego ludzie zmierzają? Po co im nasze królestwo? Co ty powiesz, mądry delfinie?

     Zabrał głos najstarszy, najmądrzejszy i żyjący najbliżej ludzi biały delfin:

     - Wielki i Wszechmocny Władco! Ludzi jest coraz więcej. I za mało mają pożywienia. A mórz i oceanów jest na kuli ziemskiej dwa razy więcej niż stałych lądów. I morza są głębokie. Bardzo głębokie. Ludzie na przykład odsalają wodę morską, by nadawała się do picia, a chcą korzystać z siły fal morskich do wytwarzania potrzebnej im energii elektrycznej. Chcą także zjadać nie tylko ryby...

     - Dość! Dość tego! - podniosły wrzask śledzie, dorsze, makrele i szprotki.

     - ...ale chcą także jeść wodorosty, mchy i inne podwodne rośliny - ciągnął biały delfin nie zrażony protestami. - Nie widzę podstaw do obaw!

     - Taaak... tak - pokiwał głową Władca Mórz i Oceanów. - A czy masz jakieś dowody, że ludzie nie chcą nas niszczyć?

     - Jesteśmy ludziom potrzebni. Dobrze o tym wiedzą! Ustanawiają więc różne prawa, wydają zakazy - no, choćby zakaz polowania na foki, morsy i wieloryby. Tworzą organizacje do ochrony naturalnego środowiska. Jesteśmy bezpieczni!

     - O, nie, nie. Wielki Władco!

     - Kto śmie przerywać? - zagniewał się Władca. - Delfin mądrze mówi. Musimy jeszcze czekać i bacznie ludzi obserwować: co robią i do czego zmierzają. Wracajcie więc do swoich mórz i miejcie oczy otwarte. Czekam na wasze informacje. Gdyby Człowiek usiłował zagrozić mojemu królestwu, to... No a teraz, koniki moje, unieście mój rydwan, chcę trochę odpocząć. Jestem już bardzo zmęczony. Co za czasy! Co za czasy?! Nad tym, co dziś od was usłyszałem, muszę się jeszcze dobrze zastanowić...

Barbara Waglewska


Podróżnicy z piaskownicy Podróżnicy z piaskownicy
Dorota Gellner
"Jak tu fajnie! Jak tu dziko! Biją serca podróżnikom! Dookoła gąszcz zielony, poplątany z każdej strony..." Czy chciałbyś wyruszyć na wyprawę pełną przygód z młodymi podróżnikami? Zapraszamy!... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 piotrek: 28.09.2009, 20:04
 fajna bajeczka,czekam na dalsza czesc
 celina weronicka: 21.03.2009, 18:51
 to jest uznanie wielkiej narady
 rqs: 14.08.2008, 18:39
 trochę jakby to jeszcze nie był koniec...
 
(1)

Autor

Treść




Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej